czwartek, 21 kwietnia 2016

Orruk czyli jak zastrzec nazwę Ork



Tak dzisiaj szybkie „zdanie zgrada” o odnowieniu orków żeby pasowały do stylistyki Age of Shitmar.
Tym razem nawet nazwę zmienili na Orruks (chyba tylko po to żeby ją zastrzec jako TM )  Klawiatury mi zabraknie żeby przelać na papier tyle złości i wkurwu na ten temat więc skupie się stricte na modelach.



Na pierwszy ogień brutes.
Od razu widać że to orkowie z krwi i kości ( w zasadzie z grzybni i przemocy :P ) więc zaznaczę że jak na AoF to źle nie jest, powiem że i do batla bym strawił takie modele.
Niestety malowanie na żółto jest moim zdaniem totalnie nie trafione, nie wiem, może jakby to nie był citadelowski TT (nie że brzydki tylko taki mocno schludny, no i wiemy od dawna że GW nie umie malować metalików) tylko jakoś faktycznie styrany pancerz, zacieki, rdza brud i zakrzepła krew to było by powiem NAPRAWDĘ fajnie, a tak jest tylko średnio.
Nie podoba mi się kształt pancerzy i ich stylistyka, idą w stylistykę „stali ciosanej z kamienia” żywcem wyjętej z Savage Orków do WFB. O ile do dziusów to jeszcze pasowało, bo i zamiast stali mieli kamienne maczugi to tutaj to nie zdaje egzaminu, jasne, pancerz powinien być krzywy, nierówny i powyginany, bity i cięty ale nie łupany z kamienia na litość Morka ! (albo Gorka) i jeszcze liningiem podkreślili te krawędzie, da fuq ?
Ale ogólnie, no okej, napaowani orkowie w ciężkich pancerzach, fantasy odpowiednik meganobzów czy tam black ork`ów z WFB.




kolejny jest WARCHANTER
no i ten model już jest konkretnie pojebany, w negatywnym znaczneiu tewgo słowa.
Pomysłu zero, chyba ktoś na kacu to wymyślał kręsląc podczas meetingu na kartce w zeszycie.
Naprawdę chyba zakręcili kołem fortuny co mu dać w rekach i spośród, kostura, czaszki, energii magii, klucza, trąbki, topora, gumowego kurczaka, pawiego pióra wypadło dwa razy na kość z jego podobizną, kurwa naprawdę ?  ja kumam motyw magii flaków (gut magic prosto od ogrowego butchera) ale sprawdzcie sobie stylistykę tamtego modelu (który wróży z flaków, swoich wrogów) i porównajcie sobie do tego topornego bezpomyśla
Drmata i głupi model, nawet na konwersje się nie nada bo bitsów fajnych nie ma, jak koleś na lotnisku..

I czemu kurwa te kości mają jego podobiznę, może putina albo gwiazdy dawida ? random stuff...



weirdnob shaman

Kolejny mag jest już dużo fajniejszy, fajnie że jest orkowy a nie gobliński. (dla odmiany) fajne wykoślawione nogi, fajne rogi, nie podoba mi się tylko dym, ale to nigdzie nie widziałem dobrze zrobionego dymu na figurce GW czy to na ogrowym ogniobrzuchu z WFB czy na kapelanie śledczym Serafikusie z wh40k. Więc nie zdziwili mnie tym że ogień jest słaby :p

Ale w zasadzie jak się go utnie jest spoko figurka, ma potencjał :D



Megaboss


Chyba najlepszy z tych wszystkich modeli, wygląda naprawdę dobrze, dokładnie to czego oczekiwałem po orkowym szefie ! groźna mina, dobra poza, świetny naramiennik z ogromną czaszką.


No tylko to malowanie :/ zarówno żółty jak i podkreślenie ciosania łupków skalnych na pancerzu jakby były z jakiegoś czarnego diamentu czy skały bazaltowej, słabo to wychodzi, ale wiem że to kwestia malowania, ew zeszlifowania tego i zrobienia zębów przy głowie na kościany kolor..


Wygląd amocno 40stkowo


Bardzo podobał mi się koment na GLORIA VICTIS: „wyglądają jak savege orks do 40k”


I to jest NAJLEPSZY komentarz do tych orków, podsumowuje całość idealnie.


Czy to źle czy dobrze że wyglądają jak savego orks ? Wy musicie ocenić, jedni się będą cieszyć bo materiał na kowersje do 40k (dodasz parę kabli i shooty, może power clawa i masz super armię) a inni płakać bo woleli orków w skórzanych pancerzach czy kolczugach a nie w kamiennych zbrojach płytowych.

Ja się na razie nie wypowiadma ostatcznie dopóki nie zobaczę tego w NORMALNYM malowaniu, ale myślę że jak na Ao$ źle nie jest a ten pan jest nawet spoko :)


orkowe goregruntas (krawo chrumkacze ?)
całkiem spoko, tutaj pancerz wygląda już dobrze, fajne pozy, dziki mają dobrze zrobione skóry i pysku. Kurcze właśnie takie drapieżne, przesadzone i napakowane stwory chciałby móc oglądać w armii orków :) może ta dolna żuchwa jest dziwna, jakby to futro na niej miało inny kolor i rosło inaczej albo jakby go tam nie było i była jakaś dziwna skóra ale to pewnie też kwestia malowania.
Minus taki że podobno w boxie 3 są tylko 2 wzory modeli, a to już jest kurwysyństwo :/




Meganob on Mawcrusha
Czyli bardzo fajna pokurwiona bestia, która ma orkowość w spojżeniu wypisaną J
I kierowca fajny (tutaj pancerz przez pomalowanie na czarno już tka nie razi, dalej wprawdzie nie kumam liningu na nim w tkai sposób no ale oks) taki troszkę klasyczny ork.
A sam stwór ma baaardzo fajnie zrobioną skórę, i ciekawą koncepcę, taki skryzdlaty goryl ze skórą słonia i szeroką mordą, chciałbym go zobaczyć na zywo, bo póki co mi się podoba ! serio, bardzo pasuje do orków, zarówno bo tych orruków jak i spokojnie można było by go wystawić w WFB (jakby miał zasady)

Podsumowując :
Jest to chyba pierwszy (mam też nadzieję że nie ostatni) release do AoS który mi się naprawdę podoba, jasne cycków mi nie urwało ale modele są ogólnie rzecz biorąc dobre, niektóre słabe (warchanter) a niektórę lepsze (mawcrusha`)
chociaż wygląda jakby GW zgapiało od WARCRAFTA (lol) i to tak bardzo mocno wygląda, ja tam się na WoWie nie znam więc nie poruszałem tego tematu, ale jak ktoś mi o tym wspomniał to czuć to mocno :p


i do posłuchania piosenka która mi chodzi w głowie jak dookoła zbiera się za dużo ludzi

ja wiem, ja wiem, jak każdy grindcore musi być "lewacki" ale kurwa jakbym miał strzelać do ludzi to pierwszy magazynek opróżnił bym przy tej piosence, przy następnych bym się musiał zastanowić...może black lava Satyricona ? ale to już na inny wpis :D
Hail Misanthropy !!  \m/



wtorek, 19 kwietnia 2016

WZR event

Siema


sorry za zwłoki (zwłokę ? to taka liczba poj. rodzaj żęński od zwłok ? ) w pisaniu postów ale mam ostatnio mało czasu (niestety, doba za krótka, nie sądziłem że to powiem, ale to bardziej kwestia organizacji sobie czasu i sumiennego zarządzania nim a nie rozciągania jak gumę. Plus bardziej życiowe i poważne problemy, mam kłopot z internetem. Oczywiście jak oldsukowo internet po kablu, kabel szlag trafił, a jest puszczony wąską dziurką przez 2 piętra, i teraz wyjąć nie wyjmę nowego nie włożę, a po schodach nie puszczę, dramat! łącznie się jakoś pokracznie przez wifi z komórki które łapie na 1 kreskę (czyli glorię mogę nawiedzać ale już japońskiego pornusa nie włącze :( )

Tak czy siak, w ostatnią niedzielę odbył się event WARZONE: RESSURECTION:
Graliśmy na 2 stołach na których były 3 space hulki (na bogato!) które udawały stację kosmiczną. W sumie spoko pomysł, wąsko i klaustrofobicznie :)
Problem polegał na tym że niektórym ciężko było się wydostać z lokacji startowych (np, tym wolniejszym stroną konfliktu - jak Legion Ciemności, nieumarli legioniści ruszają się tylko 4 cale i nie mogą biegać, zajebiście, jutro może gdzieś dojdę :/ ) no ale ciężko było na to coś poradzić, nie organizatora wina że moje cyber zombie są takie wolne :( 
Do tego każdy gracz miał jakieś tajne zadania, które były bardzo fajnym pomysłem. Zadania często były sprzeczne i tak żeby wprowadzić jak najwięcej "mieszania się ze sobą" Do tego fajna zasada że gracze nie mogą się naradzać dopóki nie będą 12" od siebie swoimi modelami ( zasięg krzyku :P) a nie że na początku gry już się wrogie korporacje dogadują, "spoko przemo to ja bede z tobo okej ?" super sprawa !
Nie do końca podobało mi się odzwierciedlenie rozszczelnienia kadłubu stacji, pomysł logiczny ale moim zdaniem lepiej żeby zabierało obrażenia (np. od gazu - wprawdzie próżnia to brak gazu, no ale najbliżej zasadowo zbliżone) a nie obniżało akcję do 1 na modelu. w taki sposób ja przez 3 godziny modelami z lokacji startowej wyszedłem na korytarz przed zielonym pomieszczeniem, MASAKRA ! :/
Za to fajnie było ruszyć swoje modele, dawno nie ruszane. Wstyd trochę że nie malowane, ale Alek mnie srogo zainspirował swoimi kilkoma fajnie zrobionymi bandami. Czas się za nie zabrać !
Powalczyłem też pierwszy raz swoim Pretoriańskim Behemotem, nie żebym to ogarnął jakoś szczególnie bo zasady znam z plotek a i rzuty nie były zbyt udane, więcej zrobił ten mały chochlik :/ ( ale podobno na tym to polega :P ) tak czy siak, ponoć jest mocny jak się zna zasady :P

Nie sądziliśmy że pojawi się aż tylu graczy, za co wszystkim dziękujemy, ja byłem przekonany że będzie 8 osób ( no z górką 8 osób ) a było chyba 11 ? przez co czekało się trochę na swoją turę, a wybieranie inicjatywy było równie łatwe jak drafting w BLOOD RAGE (odsyłam do poprzedniego posta:P)
Fanie że pojawił się nowe twarze, niektóre mam nadzieję będa się pojawiać częściej, a niektóre mam nadzieję że nie :/  No specyficzna ekipa. Od retrogamerów po urodzonych PGowców na funowym evencie.
Mi to jakoś szczególnie nie przeszkadzało, no i podchodziłem na mega lajcie (grałem w tą grę 2 raz w życiu, dalej nie znając zasad itp, dzięki temu miło że niektórzy dawali mi trochę fory i podpowiadali, za co pozdrawiam gracza po mojej prawej który sklepał mojego Goliata :P ) no fakt, lepsi gracze powodują że i ty musisz stać się lepszy! normalna kolej rzeczy, byle by tylko atmosfery spinatorstwa nie wprowadzali i znowu kłócenia się o zasady, kurwa to tylko gra, poza tym to funowy event a nie turniej mistrzostwa polski. To jest właśnie to co mnie zawsze doprowadza do totalnego rozpierdolenia :/
Przez chwilę myślałem że WZR (Warzone) jest wolny od tego co nęka Wh40k (Warhammer 40.k) no ale nie, nie ma gry idealnej, w każdej są niejasności i nieścisłości w zasadach, czasami większe czy to mniejsze, ale w każdej którą znam:
O młotkach się nie będę wypowiadał, bo sprawa jest znana.
Ogniem i Mieczem ponoć cierpi trochę na dowolność interpretacji  zasad, i też są spiny
Flames of War...wystarczy przopomnnieć sobię akcję "antypolską" na ETC :P
Warzone, no okazało się że też są babole (np. zasady granatów są idiotycznie napisane)

więc nie ma tak różowo, trzeba wybrać mniejsze zło.
To samo z balansem, jasne że 40k nic nie pobije (pozdrawiam graczy CSM :P ) no ale momentami też lekko nie jest, ale dowiedziałem się że Legion jest mocny, to reszta mnie już wali :P

A po tym wszystkim ? fajnie było sobie pokulać kostkami w dużym gronie, w klubie, odświeżyć grę w którą nie grałem chyba ze 3 lata jak nie więcej, i przypomnieć sobie że jest naprawdę fajna :D i chyba będę musiał częściej ją wyciągać, bo zasady naprawdę mi się spodobały, k20, mechanika kart, wszystko jest spoko !
szkodą tylko że PRODOS (wydawca) tak zjebał tak swego czasu sprawę, przez co baaardzo dużo graczy odwróciło się od WZR, ale może jeszcze jest szansa ? było by ironiczne jakby gra umarła po raz.. czwarty ? (no jak dobrze liczę to tak, jak nie piąty licząc planszówkę :P)

Więc czuje się nakręcony na WARZONE :)

wtorek, 5 kwietnia 2016

BLOOD RAGE

Sława o/
Dzisiaj opiszę wrażenie z sobotniej gry w BLOOD RAGE.
Dla tych co nie lubią dużo czytać mały spoiler: gra jest zajebista :D

ale do rzeczy. Grę zaprojektował pan Eric Lang który też jak sprawdziłem był autorem "Chaos in the Old World"  i na pewno często będę używał analogii do tej gry, bo obie są bardzo podobne (co dla mnie jest mega plusem bo Chaos w Starym Świecie jest jedną z lepszych planszówek w jakie grałem :D) wprawdzie chaos wydał FFG a Blood Rage wspierał CMON, uzbierano hajs na kickstarterze a wydała to nie znana mi firma guillotine games.

Zacznę od tego co się najbardziej rzuca w oczy czyli oprawy wizualnej. Dla mnie jest kapitalna. Wszystko! Od wyglądu modeli, przez ilustracje ( za którymi stał znany wam pewnie Adrian Smith który popełnił najlepsze arhammerowe arty ever! zaraz obok W. Englanda i J.Blanche. Więc domyślcie się że jest to poziom tip top. Orgazm dla oczu!) stylistykę i cały feeling ( jedyną rzeczą lepszą od Aryjskiej Mitologii są tylko cycki i piwo, na dobrą sprawę i piwo jest (no dobra miód) i cycki na roznegliżowanych paniach. (no niestety, jest to czego nie lubię czyli "boobie armor" ale akurat w tej basniowej stylistyce to się broni) a na wyglądzie modeli skończywszy.  Przy modelach zatrzymam się chwile, no po prostu popatrzcie na nie !!:
no dobra może moje zdjęcie nie jest najpiękniejsze no ale to ?:

No po prostu urywają mosznę przy samej głowie ! ilość detali, dbałość o proporcję i szczegóły, koncepcja, wszystko jest super. GW mogło by się uczyć od nich robić modele w nordyckich klimatach, serio, mają na sobie pełno ozdób i zawieszek a mimo to wyglądają wiarygodnie i nie tak obsrani jak choinka "space wolves" od GW. Dla mnie niebo a ziemia. Jedyne co trochę odstaje to nijaki potwór morski i jeden olbrzym z mieczem który wygląda trochę indiańsko i średnio tam siedzi. Ale reszta jak mówiłem super. A przypominam że to planszówka więc równie dobrze mogła mieć znaczniki czy tekturowe wydruki ala magia i miecz.

No to po tym jak nasze oczy doszły, wycierami spermo łzy w chusteczkę i przystepujemy do grania.
Na początku najtrudniejsza część czyli tzw. drafting. Nie sądziłem że dobieranie kart może być takie trudne :P Każdy gracz bierze 7 kar, zostawia sobie jedną i podaje reszte osobie po lewej i tak dalej i tak dalej dopóki wszyscy nie zostaną z 7mioma czy tam 6ścioma. Ja pierdole co za sceny odchodziły, ktoś zrobił za szybko i ktoś miał 2 kupki albo i 3. Potem przy doliczaniu ktoś miał 11 kat a kto inny 4, ktoś nie dostał a ktoś dostał za dużo. Masakra, potem ustaliliśmy że jak każdy wybierze sobie kartę którą chce zostawić podnosi rękę do góry i na raz dwa trzy podajemy, żeby się kwasy nie robiły. Zadziałało ale trzeba było pilnować porządku jak żandarm.
No ale poza tym mózgowym pierdnięciem reszta jest dość prosta (ale z serii easy to learn hard to master) i baaardzo zbliżona do chaosu. Tylko że każdy jest na każdego. Ogólnie mamy mapę fikcyjnego świata, z prowincjami, fiordami i środkowym regionem gdzie rośnie Yggdrasil (od razu skojarzenia z ENSLAVED : https://www.youtube.com/watch?v=jw8GSeas3s0  :)) I trzeba plądrować, łupić, gwałcić i mordować byle by być najbardziej okrytym chwałą wojownikiem jak przyjdzie czas zmierzchu Bogów i nadejdzie koniec świata.

Każdy z graczy wybiera jakiś klan, klan wilka, niedźwiedzia, kruka, żmii i bawołu. Niczym się nie różnią poza wyglądem modeli. Do wyboru niczym w chaosie mamy kilka rodzajó jednostek. Mamy przywódcę klanu ( z siłą ataku 3) drakkar z siłą 2 (ale może stać tylko tam gdzie są fiordy) i zwykłych wojowników z siłą 1. Wszystko kosztuje nas punkty gniewu (rage) działające tak jak moc w chaosie.
Na kartach możemy mieć przywołania stworów (które walczą po naszej stronie, a to trole, a to krasnoludy, a to olbrzymy, a to morski potwór już wspomniany. itp. Każdy ze stworów ma swoje własne zasady opisane na karcie.
Możemy na też zastać na tych kartach ulepszenia, czy to całego klanu czy np. tylko wojowników (analogicznie jak ulepszenia z chaosu) mogą też być karty walki ( o tym potem) czy misje, którą sami sobie zlecamy i wykonujemy, tylko że są zakryte i dopiero pod koniec tury pokazujemy jaki mielismy cel.

Walka, ta zdecydowanie różni się od chaosowej, tam mielismy kości tutaj mamy siłę modeli. (każdy ma jedno żyćko więc siła równa się no ilości ran jakie zadamy ) dzieje się to wszystko równocześnie, do tego trzeba rzucić jakąś kartę walki którą odsłaniamy równocześnie (jak nie masz karty walki akurat to blefujesz i rzucasz np. misje czy ulepszenie, liczy się za 0 ale rzucić musisz ) i mamy tam takie karty jak np. Odins Might (+3 do siły) Thors Hammer (+1 do siły ale karta przeciwnika się nie lczy) są też karty Lokiego które nieźle mącą (np. możemy podmienić naszą kartę, albo położyć po tym jak położy przeciwnik, albo że to przegrany dostaje wygraną za walkę itp.)  No własnie wygraną.
Na karcie klanu mamy 3 wskaźniki. Gniew ( czyli to ile początkowo możemy mieć pkt RAGE na wydanie, od 8 do chyba 12 max) Topory (czyli ile dostajemy pkt. chwały za każdą wygraną) i Rogi (czyli ile max, modeli może być na stole)
Wygrać w przeciwieństwie do chaosu można tylko na jeden sposób. Czyli glory track, dookoła jest kolejka i ten kto na koniec gry ma najwięcej ten wygrywa.
Teraz dochodza smaczki.  Gra trwa 3 tury, a tura trwa dopóki wszyscy się nie wypstrykają z mocy, tak samo jak w chaosie. Graliśmy 4 godziny, ale na 6ściu i było sporo przestojów. Myślę że ogarnięta ekipa w 2h się zmieści. Ale miało być o smaczkach, właśnie, np. to że co turę jeden region zostaje zniszczony, bo nadchodzi Ragnarok. i już nie można tam iść. Albo to że po śmierci wojownicy odchodza do Valhalli, (po końcu tury wracają do nas spowrotem, ale już na koniec gry nie) i sporo wokół tego jest zbudowane, np. mamy misję że za każdego wojownika który nam zginął dostajemy 2 pkt chwały ( a ja w pierwszej turze zdupiłem na maxa, wszyscy umarli prawie) no ale miałem takiego questa, a potem jeszcze dostałem upgrade, "Tron Odyna" że za każde zadanie chwałę zdobywam podwójnie. i nagle jeb odstawiłem ich i zgarnąłem chyba z 20 pkt chwały za to że umarłem. No właśnie, taką taktykę też można przyjąć. Można pchać się do każdej bitwy, niezależnie czy wygrany czy przegrany zawsze poleje się krew. Może pchać się na bohaterską śmierć i zbierać pkt za Walhallę, można deptać przeciników potężnymi stworami i nie pozwolić im urosnąć w siłę a można plądrować miasto po mieście i zbierać łupy, samemu wtedy będąc bardzo potężnym.
No naprawdę sposobów i możliwości jest bardzo wiele.


Graliśmy też chyba z wszystkimi dodatkami, jeden wprowadzał mistyków (ale nikt ich nie brał bo trzeba było mieć do nich kartę ulepszenia, co było bez sensu bo lepiej było mieć na ręku jakąś srogą kartę walki (np. +6 ) albo dobre ulepszenie klanu czy chociaż fajną misję (właśnie tą z Valhallą)
W innym dodatku byli też Bogowie, którzy pojawiali się w niektórych regionach i zmieniali tam zasady gry ( w końcu są BOGAMI) Np. Tam gdzie był Loki to przegrany zyskiwał łupy za plądrowanie a tam gdzie była Freya nikt nie umierał. ( co było bardzo dokuczliwe, bo niektórzy chcieli zginąć )

Minusem może być to że jest ograniczona ilość pól na które można stanąć, to znaczy że w jednym regionie może być 5 modeli a w innym tylko 3. Przy 6 graczach było to dość uciążliwe, że np. nie miałeś gdzie się wystawić, a nie ma tutaj kart w stylu chaosu (które bezpośrednio atakują wroga czy potrafią zamotać mimo że nie ma cię na planszy) drugim minusem jest ten limit modeli które możesz wystawić w zależnie od ilości rogów, trochę naciągane, lepiej było by móc wrzucić od razu wszystko. I tak nie jest to takie łatwie bo musisz mieć a) miejsce b) gniew c) modele. No ale to drobnostki przy całym funie jaki oferuje gra.

Dla mnie 9 czaszek na 10.




i jeszcze do posłuchania:

riff z 1:42 jest zajebisty ):-=D





sobota, 2 kwietnia 2016

Reaper of Souls

Siemka
dzisiaj drobne dokończenie poprzedniego posta.
Jako że skończyłem też już dodatek do diablo "czy" czyli żniwiarz dusz, chce się podzielić swoim zdaniem.
Dodatek przenosi nas do marchii zachodniej czyli na zachód od zapadłych wsi tristram i bramwell no po prostu z marchii C do marchii A. Proste :P jest wielkomiejsko, przez jakiś czas.
Fabułka dużo fajniejsza i lepiej poprowadzona niż w jedynce, jak już wspomniałem gruba stara baba zaczyna być ważną postacią (jebać doskonałość :P) jest cięższa, mroczniejsza i bardziej dojrzalsza, oczywiście w niewielkim odchyleniu, to ciągle gra blizarda i nie będzie gwałtów i podrzynania gardeł dzieciom ALE jest zdecydowanie lepiej niż podstawka w tej materii. nawet dzienniki znalezione w różnych lokacjach czyta się jakby lepiej.
Do tego mega plus za to że pojawia się moja ukochana postać ze świata Sanktuarium czyli nekromanta Zayl i jego ożywiony przyjaciel Humbart Wessel (swoją drogą nie brzmi wam to trochę jak Horst Wessel ? czyżby uktyra opcja niemiecka :P) wprawdzie tylko na chwilkę i zamieniasz z nim dwa zdania, ale moje czarne serduszko i tak już urosło <3 Dla chcącym się z nim zapoznać polecę drugi raz książkę

W ogóle walka z aniołem śmierci jest całkiem niezła, wszystkie uwięzione dusze, kurcze no w podstawce takiego grimdarq nie było...
Lokacje fajne, stosy trupów na wybrukowanych kostką ulicach (zwłaszcza katedra pełna ciał wygląda fajnie) potem też jest okej, bagna wprawdzie jakoś szału nie robią ale walka na taranie rozwalającym fortecę pandemonium robi wrażenie.
Kurczę no jakby podstawka była taka fajna jak dodatek było by naprawdę spoko!
ale nie jest :(

Zauważyłem też że dodali sporo fajnego contentu po endgame`owego (choćby w porównaniu z diablo 2) duży ukłon dla graczy żeby nie przechodzili po 5 razy tego samego, szczeliny nefalemów, specjalne misje, dodatkowe questy, ranking, no naprawdę fajnie, chyba w tej koncepcji gry wydusili wszystko co się da z takiego czegoś, na plus :)

Dzisiaj wieczorem umówiłem się na granie w planszówkę BLOOD RAGE
troszkę się jaram i na pewno napiszę czy gra jest "elo" czy "chapie dzidę"
i do posłuchania piosenka która mi chodzi chyba cały tydzien po głowie:
Slayer rządzi i sądzi \m/