Miałem nie pisać o plastikowych ludzikach na tym blogu.. ale się złamałem, jednak będę !! i kij wam w oko! to mój blog i będę na nim pisał co chcę ! ot co ! (zresztą jestem tak beznadziejnie nudny że powoli zaczeły mi się kończyć tematy :P )
szybki rzut okna na nową falę necronów:
Model cierpi na to co większość nowych modeli necronów ! na totalnie zbędnego kierowcę !! jest to totalnie z dupy i idiotyczne.. (patrz command barage also known as ryksza bojowa aka samochód flinstonów ) jakby tego triarch stalkera wykastrowac z pilota były całkiem oko, przypominał by inny necroński model od FW - ślicznego Tomb Stlkera (dlaczego GW nie mogło pójść z armią w tą stronę :/ )
Wraith sa z dupy.. koniec kropka nic dodać. nie dość wielgachne i cięzko to schować to jeszcze modele fuj. Poprzednie wraithy były chyba najfajniejszym modelem w starej armi necronów, no kurwa.. popatrzcie tylko :
dla mnie zajebiaszcze.. no ale zmienił sie im troszku fluff i teraz to canoptek wraiths (czyli konstrukty pomocnicze a nie necroni ) więc modele też się designem zmieniły.. niestety :(
Tomb Blades
pomijając już taką idiotyczną kwestię jak motorki u necronów ( prawie
tak durne jak pojazd u tyranidów :P ) to sam model jest słaby..Baran
wspomniał że wyglądają trochę jak Mr.Garrison Gyrobike z SP ( ciekawe
czy tak samo się to steruje :P ) i muszę się z nim zgodzić :D
i teraz pajonczek - Tomb Spyder
moim zdaniem jedyny sensowny model w tym releasie. Wygląda całkiem okej, znaczy mało.. żuczkowaty..ale nie szkodzi, grunt że jest w plastiku a nie w metalu ( czy o zgrozo w failcascie :/ )
model całkiem fajny a do do ego grywalny :)
2 nowi speciale.. Nemesor i Vargard. Kupa i jeszcze raz kupa.. nie różnią się niczym od pozostałych kupiatych speciali z tymi całym złotym porożem, frędzlami z chitynowych pancerzyków i bling blingiem niczym wiejski odpust. Vargard Obyrom jeszcze może ujdzie, ale sam model jest mocno nijaki :/
no dobra illuminor szeras jest nawet okej :)
tak jak nie lubiłem nowych necronów tak dalej ich nie lubię :P
jeszcze tylko kwestia ichniejszych latadeł .. jakie to duże będzie
co do plotek o nowym dexie CSM mam do powiedzenia tylko tyle:
zabierają dredy, lesser damony, greater demony (word bearers mówią papa), i spawny, kultowe jednostki tylko w elitach z opcją odblokowania w troops przez speciali, jakiś kurwa latający cyber smok flyer ( bo danie dreadclawa to za dużo ) który mnie totalnie nie przekonuje. Nie dadzą żadnych nowych speciali (co jest smutne bo CSM akurat na to zasługują ) i ogólnie dupa blada.
+ że ponoć znajdą się tam jakieś zasady do Renegatów i Heretyków ( kultyści w troopsach :D ) ciekawe czy będzie można złożyć armie TYLKO na tych szmatławcach.. bez ani jednego Power Armoura ( pewnie nie bo do chimer i lemanów dostepu nie będzie - czyli mało gwardyjscy będa ci renegaci :( ) i będą pewnie w opcji retinue jak inquisitorial stormtroopers u GK.. no ale lepszy rydz niż chuj na dachu.
kiepsko widze te plany GW na 25lecie 40k.. spodziewałem się cycków, nowych dexów, przemocy, miliona nowych dodatków, autorgrafów, limitek i wielkiego festynu z piniatą i mega eventem (moze nowa kampania ?) a jakoś nieszczególnie duzo dostnaiemy teraz.. nowa edycja.. co i tak było wiadome i dex CSM.. plus w tym roku byli `croni.. 2 dexy na rok ? nędza nędzą pogania, vaginas vaginatum powiadam!!
a wszystko na pewno przez Tuska i przez tego chujowego lotra, jakby to olali od razu mieli by więcej czasu na "porządne" bitewniaki :P ( a prawa do lotra mogą odspzedać MCdonaldsowi.. będzie bilbo bagosz w happy mealu) czy marvelowi.. niech robi komiksy.. middle earth heros vs. marvel villains !!
dobra upuściłem żółci i popisałem pierdoły
do przyszłego tygodnia znowu będzie pusto...
piątek, 27 kwietnia 2012
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
DEAD ISLAND
Taka szybciutka mini recenzja DEAD ISLAND (miałem już ją zrobić daaawno temu, ale
liczyłem że zrobię to jak skończę grę, jednak złamałem się i recenzuje gierke
przed jej skończeniem – wiem BLASPHEMY !!! )
Byłem dość napalony na giere , zwłaszcza po zobaczeniu
wypaśnego trailera (tego puszczonego od tyłu z zombiakiem wskakującym przez
okno i wstawiającym głową szybę :P ) NARESZCIE JAKIŚ ROZSĄDNY ZOMBIE SURVIVAL !!
trochę mnie irytował w niektórych grach motyw pt. „ o kurde, inwazja zombie
zaskoczyła mnie na urlopie – całe szczęście że nosze przy sobie pistolet z 50
nabojami, karabin maszynowy ze sporym
zapasem amunicji i kilka granatów, a w stołówce jest wyrzutnia rakiet. Tak
naprawdę rozwiedzionym lekarzem i ojcem 2 uroczych dzieci jestem tylko
hobbystycznie, zawsze po dyżurach jeżdżę na szkolenie systiemy, i na strzelnicę
a weekendy spędzam nie z dziećmi ale na militray survivalu…
Tutaj liczyłem na coś innego..więcej zdrowego rozsądku i
realizmu ( o ile można mówić o realizmie podczas zombie apokalipsy) No i jak
się okazało DOSTAŁEM TO. !
Ale od początku
Gierka zastaje nas na ostrym kacu po imprezowym, na jakiejś
tropikalnej wyspie Banoi, gdzie po przyjeździe nieźle zabalowaliśmy i budzimy
się w pokoju.. chyba budzą nas krzyki.. czy coś takiego..
Potem następuje wybór postaci.. i zaczyna się tragedia.
Twórcy wspięli się na szczyt politycznej poprawności (no
dobra może nie na szczyt, bo zabrakło mośka, ale na pewno są to wyżyny.. ) do
wyboru 4 postacie: murzyn (klikam next)
murzynka ( next) azjatka ( NEXT) i białas (hmm.. okej..jaka specjalizacja ?
rzucanie.. kurde trochę średnio, w głowie ciągle siedzi fallout gdzie throwing
było chyba najbardziej idiotyczną i nieprzydatną umiejetnością :P .. klikam
next.. NIE MA NEXT.. koniec !! KONIEC !! mamy jeden wybór postaci ( o ile
jesteśmy Europejczykami) JEDEN !! i to z chujową umiejętnością…
I tak go wybrałem…
Sam początek bardzo okej.. naprawdę fajnie moim zdaniem oddali
klimat kurortu turystycznego w którym zatrzymał się czas.. no .. temu czasowi
ktoś wyjadł mózg i poszedł dalej.. porozrzucane bagaże, potłuczone szyby.. zostawione
włączone telewizory czy alarm w
samochodzie.. i pusto. ( pusto do czasu spotkania pierwszego truposza ) no naprawdę
klimat i całe otoczenie są dla mnie bardzo dużym plusem gierki.. Nawet później
jak dostaniemy się do miasta ( slumsów) wszystko wygląda mega przekonywująco.. aż człowiek zaczyna sobie przypominać wszystkie
wakacyjne wypady..
Co do samych zombie.. niestety.. sa to nowe zombie w
stylu holywoodzkim :( czyli biegają
skaczą, krzycza drapią i wcale nie są zgniłe..tylko mają żyły na wierzchu i są
ochlapane krwią. :/
Jeszcze raz.. ja jestem zwolennikiem klasycznych
undeadów.. a najlepszym dla mnie undeadem był-jest CRYPTKEEPER z opowiści z
krypty.. tak .. zasuszony szkielet !! to jest to !! No nawet te od GW są dla mnie bardziej
przekonywujące.. chociaż rozumiem że to kłuci się trochę z nowoczesnym
konceptem. W sensie moje idealne zombie wychodzą z grobów, wstają z ziemi..
więc są zasuszonymi naciągniętymi szkieletami z długimi włosami (ew łyse) w
totalnym stanie gnilnym. I postrzępionych garniakach bez pleców ( do trumien
ubierają tylko przód – tył jest.. że tak powiem.. goły ) no bomba ! niestety w
filmach jest to zajebiście rzadko spotykany model zombie.. w grach częściej ( ale
tylko tych fantasy – zombie wskrzeszone mocą nekromancji ) w opcji wirusa (
Solanum V ) nie zabardzo mjaa czas żeby się zakopać rozłożyć i odkopać..wstają
po paru godzinach/dniach.. dlatego
ROZUMIEM że w dead Island jest tak a nie inaczej.. zresztą, te biegające
zombie to nawet nie zombie a dopiero zarażeni ludzie. Więc powiedzmy że jest
okej. Na + że są w ciuchach turystycznych.. bermudy, klapki, koszula hawajska i
pedałówka :D super truposz :P
Co Do samego motywy survivalu .. tu jest już moim zdaniem
trochę gorzej.. w zasadzie niewiele jest
samego survivalu. Nie musisz jeść ani
pić ( nawet w „głupim” stalkerze którzy był „zwykłym” FPS jest taka potrzeba)
nie mówiąc o pójściu spać czy postawieniu klocka. Napoje energetyczne są twoją apteczką.. (
dają więcej życia niż medic kit:P) więc automat z red bullem to lepsze niż
szpital :P Bronie składają się głównie z pałek, kijów bejzbolowych, wioseł, nóg
od krzesła, młotków, maczet, pogrzebaczy, wieszaków itp. Dla mnie na DUUŻY
PLUS. Ma sens i jest przekonywujące.. no i strasznie jara zatłuc zombiaka tym
co się akurat podniosło z ziemi/znalazło pod ręką.. i jest to np. wspomniane
wiosło albo albo stojący wieszak :P Na
minus z kolei że bronie są generowane trochę jak w diabełku:
W diablo była chyba nieskończona ilość przedmiotów
magicznych.. np. rękawice burzy ( obrażenia od elektryczności) doskonałe
rękawice burzy ( jw. Ale więcej armour ) potężne rękawice burzy ( jw. Ale jeszcze
więcej armour )
W DEAD ISLAND jest tak samo.. do tego przednioty mają
swoje levele.. trochę to dziwne że np. wiosło 13 levelu jest 10x lepsze niż
maczeta 3 levelu :P
Broń palną dostajemy dość późno..ale jest.. w końcu się pojawia.. ale szału o dziwo
nie robi..
Aha, pamiętacie jak na początku wspominałem wam o tym że
rzucanie niby jest chujowe ? spodobało mi się :D broni strzeleckiej nie mam (
no.. na początku nie mam..a jak mam to i tak wolę oszczedzac ammo) a
podchodzenia do zwary do zombiaków nie zawsze jest rozsądne.. dlatego stoję na
dystans ( czasem na dachu :P ) i rzucam w nich jakimiś młotkami, nożami,
kamieniami.. i tka zabijam.. dzięki temu że rzucanie to moja główna umiejętność
mam specjalne bonusy do tego.. a to broń mi wróci do ręki (boomerang) a to
większy zasięg rzutu, a to coś tam..
Gra posiada też drzewko rozwoju postaci.. ale same umiejętności
wydały mi się dość nędzne.. no nie ma jakichś .. OMFG !! ALE OP !! MUSZE MIEĆ..
bardziej zastanawiam się.. co tu kurna wziąć .. wszystko się wydaje chujowe..
więc tak..levelujemy w grze.. ale jak dla mnie mogło by tego nie być..
Co do samej rozgrywki :
Tutaj zaczyna się największa bolączka DEAD ISLAND.
Gra jest po prostu mega wtórna i stosunkowo nużąca..
Fabuły praktycznie za grosz.. a jeżeli istnieje zupełnie
nie porywa. Dziesiątki kretyńskich side questów (które każy prawdziwy gracz
przecież wypełnia ) od takich bzdur jak :przynieś mi coś do picia/ idz oszukaj
mojej córeczki/przynieś mi lekarstwa z mojego pokoju na 2 końcu wyspy/ idź i
sprawdź czy X jest w Y (a na pewno jest) jak znajdziesz to zabij
go/przynieś/przyprowadź..
Niektóre z nich się nie kończą.. jak pewne Rosjanka
rozdająca diamenty za szampana..
Czasami miałem już dość..
I tez.. tak jak w diabełku mamy lochy i podziemia tak
tutaj są hotele, parkingi i sklepy.. w podobnej wersji.. na końcu jest jakiś
większy koksik i super przedmiot…
Ale NAJGORSZE w tym wszystkich jest odnawianie
się/respawn zombiaków !! robią to nagminnie, bez przerwy i w tych samych miejscach…
resp. Doprowadzony jest momentami do paranoi. Przykład: korytarz, na końcu
zamknięty pokój, otwieramy go a tam zombie i apteczka. Zabijamy zombiaka i
bierzemy apteczke.. idziemy dalej.. blablabla.. w drodze powrotnej wchodzimy do
tego samego pokoju ( w którym po zabiciu zombie zamknęliśmy drzwi za sobą) A
TAM CO ? zombie i apteczka !!
Strasznie to wkurwia..
Np. ide gdzieś na „questa” ubijam zombiaki na ulicy, wchodzę
do centrum handlowego.. wykonuje tam jakiegoś questa.. ledo żywy wybiegam na
ulice.. myśląc..no to teraz prosta i do „bazy” a gdzie tam.. po drodze wpadam
na te same zombie które kilkanaście minut temu zabiłem !!
A już podczas opcji save/load to krew zalewa…
Np. wykonuje questa: jeżdżę po mieście samochodem i zakręcam hydranty
(zombie to żadna przeszkoda – biorę je na maskę ) no ale miałem z 10 hydrantów
do zamknięcia.. w połowie stwierdziłem, luz skończę jutro.. i co ? po wczytaniu
gry.. stan się „zresetował „ wprawdzie 5/10 hydrantów była zakręcona..ale
wszystkie zombie znowu żyły .. a MÓJ SAMOCHÓD
zrespawnował się w swojej domyślnej lokacji czyli w bazie !! i nalge
byłem z buta otoczony zombiakami !! tak
samo denerwujące jest to że zombiak się respawnuje z wbitą w siebie maczetą
któ®ą w niego rzucaliśmy, zombiak wstaje..maczeta znika :/ no bzdury straszne.. Głupie jest też to że
nie ma sensu jakiekolwiek kevelowanie.. bo przeciwnicy są zawsze na twoim
levelu ( więc w sumie na chyba 50 leveli max .. to na 13 możesz „iść na bossa” bo i tak boss będzie na 13 levelu..tka jak ty
:P ) Sterowanie samochodem to tez porażka na całej linii.. gorzej niż w duke
nukemie forever.. nie wiem od kiedy przy jeździe do tyłu samochód i tak robi
metr do przodu a potem dopiero do tyłu.. tragedia !! W sumie nie warto też się przejmować paskiem
życia.. bo śmierć w tej grze pozbawia nas raptem jakiejś tam części kasy którą
przy sobie mamy ( nie wiem 20% ? ) ale wystarczy że jesteśmy spłukani i
mamy..jakby to powiedzieć nieśmiertelność.. nie ma ograniczonej ilości żyć..
powrotu do ostatniego sejwa.. nie wiem..osłabieanie przez 20 min. Po śmierci..
nie wstajemy i gramy :D nawet wielkie i twarde zombiaki ( jest ich taki jeden
rodzaj ) zostają na takim poziomie życia do jakiego go dobiliśmy :P
Podsumowując
Gra moim zdaniem ma niesamowity potencjał, niestety
sprawia wrażenie niedokończonej i robionej w pośpiechu.. parę rzeczy jest
zrobionych dość po łebkach i nieprzemyślanych ( resp. Durne questy , mało
samego survivalu ) może w co-opie grało by się fajniej. No ale ta gra ma też
opcję single player.. więc jako taką to recenzuję..
Ciekawostka :
Whiskey w tej grze nazywa się Tomas Sparrow Wrocławska :D
Jakoś tak swojsko się to kira..
No ale to jest dla mnie miła sprawa..ALE NA SKRZYDŁA SANGWINIUSA !! czemu alkohol
automatycznie ekwipuje się jako broń.. np. masz maczetę.. klikniesz na butelke
whiskey i to ją teraz trzymasz w reku, odkładając maczetę do inventory !! ile
to razy wbiegłem na zombiaka żeby osuszyć mu przed nosem buteleczkę
wrocławskiego łiskacza !!
Jakby ponaprawiali te wszystkie bzdury.. gra była by mega
!! a tak ? jest po prostu dobra.. więcej niż średnia.. bo mimo wszystko fajnie
się młóci te zombiaki.. ale wybitna nie jest..bo ileż można ubijac te zombie.. daje 7/10
ps. z mini recenzji zrobiła się normalna recenzja, więc na koniec taka śmiesznostka ( trochę stara i już lekko przysuszona.. ale musze o tym wspomieć :D
i na koniec to co ostatnio daje: postanowiłem sobie odświeżyć w płytotece DEICIDE.
cholera.. serpents of the light to chyba moja ulubiona ich płyta.. ten riff mnie rozpierdala !! :D
środa, 18 kwietnia 2012
Kącik Literacki
Literacki
to za duże słowo, brzmi to zbyt wyszukanie, zbyt pompatycznie i
hipstersko, jakbym zaraz z jakimś paolo koelolo wyskoczył. Niestety, płytki ze
mnie gość i książki też czytam płytkie :P (chociaż na tle innych Polaków dobrze
że w ogóle czytam ).
Postanowiłem obejść zasadę nie pisania o plastikowych
ludzikach, recenzując książkę o plastikowych ludzikach ( czyż to nie genialne
obejście systemu który sam sobie narzuciłem :P ? ), mianowicie
FALL OF DAMNOS.
Na książkę swego czasu byłem dość napalony, wiadomix,
pierwsza książka traktująca o necronach (Dead man walking wyszło chyba trochę
później jak mniemam.) Książkę postanowiłem przeczytać żeby sprawdzić czy
została w moim czarnym sercu jeszcze jakaś odrobinka miłości dla tych blaszaków
czy matt ward skutecznie mnie jej pozbawił. A nóż wrócił bym do nich? Bądź co bądź moja pierwsza poważna ekipa :)
A teraz o samej książce:
Od razu na wstępie powiem: Moim zdaniem książka jest naprawdę
średnia- medicore.
Nie wiem, możliwe że po cyklu Horus Heresy moja
poprzeczka stoi wysoko, ale naprawę uważam że Fall of Damnos jest średnie.
W tej książce absolutnie nic się nie dzieje: czołgają się po śniegu, szczelają do `cronów,
tarzają się po śniegu, rozwalają monolit, czołgają się po śniegu, szczelają do
`cronów, tarzają się po śniegu, rozwalają monolit, umierają, czołgają się po
śniegu, szczelają do `cronów, tarzają się po śniegu, rozwalają monolit, umierają,
czołgają się po śniegu, szczelają do `cronów, tarzają się po śniegu, rozwalają
monolit, i tak do końca , poważnie!
Akcja zaczyna się tak, że po zdesantowaniu się na powierzchnię
planety ultramarines dzielą się na 2 grupy..Kapitan Cato Sicarius wali na
miasto, a Varro Tigurius razem z kilkoma drużynami taktycznymi i ciężkiego
wsparcia za cel obiera, wzgórze nieopodal miasta, ma zniszczyć znajdującą się
tam nekrońską artylerie i p.lotki, żeby pojazdy
mogły zostać bezpiecznie przetransportowane na planetę, bo na razie tylko drop
pody spadły. No to pomyślałem: spoko.. pewnie w 2..może 3 rozdziale przyleci Antaro
Cronus i zrobi rozkurw z pokładu landka. Zaspoileruje teraz: książka kończy się tym że ze przylatują SMowe
pojazdy ! WTF ? wdrapanie się na wzgórze i
rozwalenie paru pylonów zajęło ultrasom, najlepszym z najlepszych z 300 stron ? do tego ultramarines
prezentują się wyjątkowo pierdołowato.. skala walki od najlepszych:
Górnicy
gwardziści(PDF
tutaj nazwani Ark Guard)
ultrasi
kapitanowie
ultrasów
Tigurius XD
Górnicy musieli bez przerwy ratować tyłki ultrasom, aż
w końcu ultramarines wzięli ich ze sobą na akcje, żeby walczyli razem. Nawet
była taka rozmowa:
smerf do górnika: WE ARE YOUR SAVIOOOORRR.
górnik: i don`t think so..
Sami necroni..niestety zostali przedstawieni w
wersji nowocodexowej, w sensie..
dworskie intrygi, fochy, służący, spiski i knowania, plebejusze i szlachta.
JANIE ! PRZYNIES MI MOJĄ KOSE I WYPROWADZ SKARABEUSZKA NA SPACER ! Mocno
powiało Dumą i uprzedzeniem zmieszanym z Tomb Kings w kosmosie ( jak ktoś mi
powie że necroni to TK w kosmosie to zabiję :P)
Ale jednostki mieli stare.
żeby nie było, jedyne co było całkiem okej w tej
książce to fajnie oddane tarcia i napięcia w zakonie UM między sobą.. i
rywalizacje o schedę po arcykatoflu calgarze.
Konkuruję ze sobą Duke Of Tallasar vel Cato Siccarius i kap. Agammen z 1komp. który wysłał dreda z 1 kompani żeby patrzył Sicariusowi na ręce i o wszystkim meldował. Jak się nie sprawdzi i da dupy na Damnos.. no to punkty lecą dla Agemmana.. i takie tam motywy.. ale tego było mało (zresztą potem i tak wszystko rozeszło się po kościach) ..ogólnie to tarzanie się po śniegu i sprzedawanie headshotów warriorom.. ew. rozwalanie monoli z meltabomb .. może nie było to takie słabe jak warriors of ultramar .. ale w sumie nijakie. Myślałem e ta książka wzbudzi we mnie jakąś iskierkę: że znowu zachęcę zbierać necronów.
Konkuruję ze sobą Duke Of Tallasar vel Cato Siccarius i kap. Agammen z 1komp. który wysłał dreda z 1 kompani żeby patrzył Sicariusowi na ręce i o wszystkim meldował. Jak się nie sprawdzi i da dupy na Damnos.. no to punkty lecą dla Agemmana.. i takie tam motywy.. ale tego było mało (zresztą potem i tak wszystko rozeszło się po kościach) ..ogólnie to tarzanie się po śniegu i sprzedawanie headshotów warriorom.. ew. rozwalanie monoli z meltabomb .. może nie było to takie słabe jak warriors of ultramar .. ale w sumie nijakie. Myślałem e ta książka wzbudzi we mnie jakąś iskierkę: że znowu zachęcę zbierać necronów.
Nie, efekt był odwrotny.. teraz już totalnie nie cierpię
necronów.. i nawet ultrasów przestaje lubić :p za
to zacząłem czytać książkę Fulgrim. Dopiero 40 stron a już wiem że ta książka
będzie zajebista! Wielu ocenia ją jaką najlepszą z całego cyklu HH. No jeżeli
po 1/10 całej książki jest już 10 razy lepsza niż Fall Of Damnos to wiem że coś
się dzieje..
i jeszcze końcówka FoD taka.. typowa.. SMi myślą, że wygrali a okazało się ze to była tylko 1wsza warstwa necronów ( jak w cieście ) i są jeszcze pod tą planeta całe ich miliony a teraz to sią na razie dozorcy pobudzili i straż zewnętrzna
grobek odradza
5,5 może 6 / 10
i jeszcze końcówka FoD taka.. typowa.. SMi myślą, że wygrali a okazało się ze to była tylko 1wsza warstwa necronów ( jak w cieście ) i są jeszcze pod tą planeta całe ich miliony a teraz to sią na razie dozorcy pobudzili i straż zewnętrzna
grobek odradza
5,5 może 6 / 10
Aha.. ale i tak jest lepsza niż ta żałosna seria o Duchach Gaunta :P (też ich kiedyś pojadę..ee..zrecenzuję :P )
ps. Blog się odradza, teraz znowu będę pisał w miarę regularnie. Raz, dwa razy w tygodniu.
Następne będę 2 "growe" recenzję. Nie przegapcie :D
czwartek, 29 marca 2012
Life - out of order
W związku z tym że moje życie jest nieczynne blog automatycznie też takim się staje.
Ale niedługo (najprawdopodobniej na początku Kwietnia ) postaram się coś na to poradzić.
tym czasem kilka śmiechowych obrazków czyli to co lubicie najbardziej !
Ale niedługo (najprawdopodobniej na początku Kwietnia ) postaram się coś na to poradzić.
tym czasem kilka śmiechowych obrazków czyli to co lubicie najbardziej !
piątek, 10 lutego 2012
Obowiązki Wzywają: Nowożytne Działania Wojenne 2
Kolejna growa recenzja. Tym
razem „sławetne” CALL OF DUTY: MODERN WARFARE2
Zainstalowałem tą gierkę mimo
że poprzednia jej cześć należała do top 5 najgorszych gier w jakie kiedykolwiek
grałem (ale z 2 strony 2 odsłona tego cyklu należała do top 5 najlepszych gier
w jakie grałem, cóż za ironia) Zniechęcony MW1 ale rozpalony do białości
peanami pochwalnymi na cześć gry w internecie postanowiłem się z nią zapoznać.
Od razu mówię to był błąd..
duży..ale całe szczęście krótki.
Na plus zaliczę to że gierka
nie jest AŻ TAK GŁUPIA jak jej poprzednia część ( idiotycznej misji w
Czarnobylu, i motywów tam zawartych nic nie przebije) Ma nawet jedną fajną
misję ( ale o tym później )
Całość jest oskryptowaną do
granic możliwości z durną jak szlag opowiastką ( przy tym holiłudzkie
produkcyjniaki jak pociąg zagłady 4 czy Żołnierski Honor 2: misja eksterminacja
to po prostu kurwa nie wiem.. głębokie wielowymiarowe kino ala Lynch Kubrick
czy Coppola.
Nie wiem czemu ale czuje że
niedługo wszystko sprowadzi się do gierek w stylu Mad Dogs MCree :P.
interaktywny film ze szczelaniem do bandzioruff.
Bronie mnie w tej grze nie
jarają, jako że nie jest to broń z 2 wojny światowej nie mam nad czym się
spuszczać, jestem totalnie odporny na współczesne uzbrojenie ( no.. nie pod
względem postrzału.. myśle że ten były jednak smiertelny) akcesoriami i
bajerami też się nie jaram.. w ogóle odczuwam wrażenie że to gierka dla
militarfagów i ASGciot.. którzy kupuja sobie nawet skarpetki kontraktowe i mają
5 par spodni woodlandu na zmianę ( tak jak niektórzy fani mają ciuchy iron
maiden na każda porę roku :P )
Najgorsze jest to że
faktycznie tak jak na filmikach z jewtube można przechodzić misje nie oddając
nie jednego strzału ( mi się chyba tylko w 1 to udało, ale cześć misji
przeszedłem tak.. np. do połowy biegnąc na pałę ) wystarczy biec przed siebie,
komputer uzna że skoro się tu dostaliśmy to znaczy że zabiliśmy wszystkich i
jesteśmy na tyle zajebiści żeby naszym taktycznym "geniuszostwem" ( CREEEEEDDDD
!!! ) dostać się do tego miejsca, dlatego jak tylko znajdziemy się np. za
okopem przeciwnika, wrogie od razu uciekają, albo momentalnie padają od kul
naszych towarzyszy ( czego jeszcze 30 sekund temu nie chcieli zrobić ).
Strasznie to jest dobijające i zabija spora część frajdy z gry.. plus to że jeśli zrobisz coś nie tak jak chcieli
twórcy to.. you`re fucked. ( miałem tak 2 razy..poszedłem w złą stronę I ZA
CHOLERE NIE DAŁO SIĘ PRZEJŚĆ .. ginąłem od razu.. bach bach i już mnie nie ma..
a jakbym podchodził do tego miejsca ze strony która przewidzieli twórcy ? bez
problemu.. kolbą normalnie ich wtedy kładłem.
Dla odmiany żeby już tak nie
sączyć tego jadu wspomnę o plusach.. sa dla mnie 2
Grafika.. jest w porządku,
bardzo spodobała mi się animacja/ animacja twarzy i jakość tekstur..
Misja „no russians” w której
wpadamy na lotnisko udając Ruskiego terroryste który udaje Amerykanina i
strzelamy do cywilów.. po prostu wow.. nawet postal nie dał mi tyle radochy co
pare minut tej misji.. pare minut..bo potem wpadają bagiety i robi się już
casualowo…No i w sumie inwazja Ruskich na USA jest nieźle pokazana..
Okej.. koniec plusów.. powrót
do jechania po grze..
Konsolwie motywy, quick time
eventy i tym podobne bzdury. Typu breach w drzwiach ( w tej grze nie naciskamy
klamki, bo otwieranie drzwi klamką jest dla lamusów. BA , nawet wywarzenie z
buta czy przestrzelanie zamka jest za mało militarfagowe więc pod większość
drzwi podkłądamy kumulacyjny ładunek wybuchowy.. po rozpruciu drzwi z framuga
nasza postać automatycnzie wpada do środka a mym mamy bullet time w zabijaniu
Ziutków w środku.. idiotyczne.
Klikacze w stylu.. machaj
myszką żeby się uwolnić.. klikaj szybko F żeby wciągnąć się na górę..
wchodzneie po stoku czekanami.. prawy klawisz lewy klawisz ( chociaż to jest
akurat spoko ) czy wciskanie F żeby wyjąc sobie nóż z brzucha i cisnąć nim w
arcyłotra.. tak nie przesłyszeliście się, poziom zdrowego rozsądku i realizmu w
tej grze jest taki że film „Shoo`em up” ( przypominam to film w którym koleś
psitoletem za pośrednictwem marchewki jak miał połamane palce ) to dokumenty i
kroniki wojenne Wehrmachtu. Helikoptery w tej grze nie lądują, rozbijają
się..ZAWSZE, ale spokojnie, to nie powód do paniki..wszak przeżywasz każda
katastrofę.. a upadek śmigłowca to idealne przejście z jednej misji w drugą.
Dalej.. jak chcesz kgoś zabić czy dokonać egzekucji nigdy nie strzelaj w
głowę.. zawsze w brzuch, ew w nogi. Czy kulminacyjny motyw w którym to płynąć
rozpędzonym pontonem ( ale takim z silniczkiem ) wprost na wodostpad, koleś na
dziobie mówi coś w stylu „hold on” wyciąga snajperkę.. rozwala jednym strzałem
śmigłowiec ( bo przecież, wystarczy strzelić we wlot paliwa no nie ? ) a potem
już spadacie dalej. Totalnie z pupy
motywy.. takie że robisz wielkie WTF is THIS SHIT :/
Całe szczęście gra trwa tyle
co długi film, czyli nie będziesz się z nią zbytnio męczyć…
jedyna fajna misja w tej grze.
idealna parodia CoD :D mistrzostwo !
poniedziałek, 6 lutego 2012
It's time to kick ass and chew bubble gum, and I am all out of gum.
Witajcie, dzisiaj przedstawię wam swoją recenzję gierki DUKE
NUKEM FOREVER.
Gierka powstawała z 14 lat, pierwsze zajawki pojawiły się
koło 97 były nawet screeny i ponoć demko ( w jakimś CDA ale pewien nie jestem )
no ale na pewno był filmik/gameplay z jakichś targów:
( oto i dłuższa wersja tego co widziałem wtedy )
Duke z miską ( aha..dla
nie wtajemniczonych, chodzi o missle laucher – wyrzutnie rakiet a nie balię z
wodą :P ) poginał przez jakiś kanion, wtóruje mu laska imieniem Bombshell ( duke
miał dupe, wow.. czyżby się ustatkował :P czy to po prostu koleżanka z pracy..
grunt ze była w typie pameli A / Angeliny J. z dawnych lat ) wszystko na silniczku Q2.
Ale jak tylko pojawiło się więcej dużo lepszych gier na tym silniku twórcy
scykorzyli że duke może nie mieć szans i wstrzymali produkcję.. potem były
próby na silniku UT.. i finał ten sam.. potem jeszcze chyba coś.. potem ( a w
zasadzie kilka lat temu ) pojawił się srogi trailerek że nagle łup, bęc ni z
gruchy z ni z Pietruchy Książe wraca ! filmik naprawdę robił wrażenie, oto i on:
( myślę
że jakby go wtedy wydali miałby szanse na sukces ).
Koniec końców wyszedł w
zeszłym roku. Opłacało się czekać ?
I tak i nie..
Z jednej strony jest megaoldskulowym shooterem niczym z
przed dekady dostaraczającym w tej oldskulowości sporo frajdy a z drugiej strony
ma masę niedoróbek i wygląda jakby był robiony trochę na kolania ( po 14 latach
WTF ? )
Zacznę od wrażeń audiowizualnych.
Grafa moim zdaniem jest w porządku, nie jestem jakimś HD
zjebem dla którego grafa jest najważniejsza, ale też nie przeginam w 2 stronę (
jakos w undying niestety nie miałbym możliwości sobie już pograc.. grafa już
nie taka ) wszystko wygląda bardzo dobrze, nie ma jakichś wodotryskó1) ale jest solidnie. Ludzie
czepiali się, ogólnie nędznych textur i kiepskiej rozdzielczości, ale ja jakoś
tego nie zauważyłem. Odczułem natomiast że fizyka mogła by być ciutkę lepsza (
może i jestem spaczony po crysisie/half lifie 2 ..ale nic na to nie poradzę )
Dźwięk jest na najwyższym poziomie, main theme z duke
nukem to jeden z najlepszych kawałków muzycznych z gier komputerowych w ogóle (
a już w wykonaniu MEGADETH to na pewno ;) ) do tego głos diuka który powinien być
nowym cyber-lektorem zamiast Iwony! Do tego teksty Duka które nic nie straciły
na swojej magii. Zajebistość sączy się z głośników.
Gameplay i ska.
Gierka w ogólnej koncepcji jak już wspomniałem jest mega
oldskulowym shooterem, żadnego kizi mizi tylko czysta niczym nie skrepowana (
prawami fizyki tez nie ) akcja ! To nie jest durne CoD silące się na realzim,
to Duke który wypadając z najwyższego piętra wieżowca strzela z podwójnej
wyrzutni rakiet ( ktoś pamięta destroyera z jedynki ? ) do kosmitów, spada na
jednego z nich, ląduje na nim, kopie go w jaja i biegnie dalej, dorzucając w
międzyczasie mięsne gadki.. to jest właśnie KSIĄZĘ. Jak jestem przy tym klimacie to najpierw
zacznę od plusów.
1. Wspomniana
oldskulowość, to jest właśnie gierka do piwa i czipsów na wieczór, usiąść
samemu/ze znajomymi pograć pośmiać się.. nadaje się do tego idealnie. Żadnej
napinki, w swoim obyciu przypomina postala 2. Oczywiście mniej ..makabrycznego,
w DNF sikać możemy tylko do pisuaru/muszli, NIE DA SIĘ GASIĆ trupów dzieci
struga moczu(patrz postal2) chociaż ogólny zakręcony feeling też jest odczuwalny.
2. Ciekawe
lokacje i plansze i motywy. Bieganie zmniejszonym Księciem po kuchni zalanej
kuchni, która jest pod prądem. Musimy skakać po hamburgerach ( żeby nie dotknąć
rozżarzonej patelni) wdrapywać się po rondlach, czogłać w szufladach i chować
za solniczkami ( kosmici też są zmniejszeni) no mega pomysł, taki KING SIZE
trochę. Są tez jazdy samochodem ( zarówno małym zabawkowym jaki i wielkim
monster truckiem) jest misja w salonie rozkoszy duke`a ( Duke titty city, po
wydarzeniach z 1wszej części Książe jest największym celebryta na świecie ) w
której musimy dostarczyć lachonowi popcorn, wibrator i prezerwatywę .. po prostu
WOW.. oczywiście misja kończy się inaczej.. ale to już nie będę spoilerował.
Jest podpisywanie autografów, ( autentyczne kreślenie kursorem, mój Duke
podpisuje się trzema różowymi swastykami ).
-Patent z poziomem EGO zamiast
paska życia, jak dla mnie STRZAŁ W DZIESIĄTKĘ ! nie ma nic bardziej pasującego
do Duke`a. podrepwerować zdrowie możemy nie apteczkami, ale podbudowując swoje
ego. A to popatrzymy w lustro ( Damn, I`m looking good ) a to pooglądamy
pisemko z gołymi babami, a to wykończymy przeciwnika popisowa egzekucją, a to
rzucimy papierowy samolocik.. no i wiadomo, tak jak z 1wszej części można się
odlać ( aaa..much better).
-Ciekawe lokacje, mamy Las
Vegas, statek obcych, dziki zachód, tamę Hoovera, rezydencję Duke`a i stadion..
no fajne lokalizację.. zróżnicowane i ciekawe.
-Minigierki, jest ich sporo,
pinbal, cymbergaj itp. Fajna ciekawostka.
- TEKSTY DUKA I MOTYWY W GRZE,
sporo fajnych aluzji, dowcipów, nawiązań dzięki którym można się pośmiać.. a to
numery z LOST`a w kasynie, a to aluzje do team america ( AMERICA ..FUCK YEA !!
) a to do super mario bros .. a to szowinistyczne teksty duke`a i klepanie
kosmicznych.. „jaj” po cyckach.. no sporo tego i to właśnie one tworzą
niesamowitą atmosferę gry !
3. Sentyment
!! w końcu to nie byle co.. to nie jakiś bubek z konsolowej szmiry, to nie
jakiś one hit Wonder czy zipek z chińskiej bajki.. to DUKE !! LEGENDARNY DUKE
NUKEM !! to tak jak nowa część dooma.. czy jakby zrobili.. no nie wiem.. brak
porównania :P ale DN3D był grą przy której
spędziłem bardzo dużo miłych chwil.. w ogóle strasznie się nią zagrywałem i
strasznie się nią jarałem. Sentyment pozostał, zwłaszcza że zachowali grę w
podobnym klimacie ( a nie jak z dooma sieczki zrobili dooma survival horror..
co nie znacyz że to źle nowy doom tez mi się podoba..ale to co innego )
Teraz przejdę do minusów.
1. Niestety,
gierka mimo oldskulowości nie potrafiła zachować się w niej do końca, i pełno
tutaj konsolowych motywów ( a to jakieś quick time eventy..a to „wciskaj szybko
klawisz F żeby się uwolnić” tylko autosave i brak własnego save`a. Do tego gierka
trzyma wymogi rynku i jest obleśnie krótka. Stary duke miał 28 DUUUŻYCH misji (
pamiętacie ? kiedyś w grze pod TABem była MAPA !! tak..MAPA była potrzebna
kiedyś w grach. Obecnie idziemy jak po sznurku z punku A do B .. ja już
nauczyłem się mając 3 drzwi do wyboru iść tylko do środkowych bo wiem że w tych
po prawej i lewej nic nie ma ) obecny ma 23 bardzo krótkie plansze. Przejście
go to jakieś 6 godzin.. z czasem na zabawę.. trochę tak.. niedosyt czuć.
2. Fajnie
że są samochody i pojazdy i sterowanie nimi, ale ich fizyka pozostawia wiele do
życzenia* (* czytaj. To jest totalna MASAKRA ! ) sa nadzwrotne i nie wpadają w poślizg
trzymając się podłoża jak tramwaj… bardzo dziwnie się czymś takim steruje.. a
na dodatek ten.. pełnowymiarowy pojazd zamiast ręcznego ma włączenie napędu na
4 koła..czyli naciskając spację obraca się w miejscu jak czołg… strasznie się
tym jeździ..dlatego misje na autostradzie i w hallu kasyna ( zabawkowy
samochodzik ) były najbardziej frustrujące :/
3. Mega
rozwałka i old skulowy Duke ale możemy mieć tylko 2 bronie.. 2 BRONIE ? WTF ??
sirjysli ? w DNF ? 2 bronie ? rozumiem z jakichś CoDach..ale w DNF ? bez jajj..
to przeczy idei tej gry! (ps. Ponoć najnowszy patch to zmienia więc nie sugerujcie
się tym minusem aż tak bardzo )
4. Nie jestem pewien czy pasek zdrowia ala CALL
your`e hit, take cover ! OF DUTY pasuje tej grze…
5. Liniowość
i oskryptowanie.. ale to chyba jak w każdej grze obecnie.. chociaż nie jest to
AŻ TAK denerwujące.. mi, jak się o tym nie myśli, nie przeszkadzało.
Werdykt ?
Rewolucji nie ma, ale jest
kawał solidnego shootera z Księciem w roli głównej.
Niesie to nadzieję na następne
gry z legendą gier PC w roli głównej.
Ocena 7/10
Jeżeli jesteś nowociotą i nie
grałeś w starego Duke Nukem 3D kiedy był na niego czas -odejmij sobie od oceny
1 oczko. A może i nawet 2 jak jesteś
CallOfDutyFag`iem i jarasz się najnowszymi modelami jakichś giwer z których i
tak w życiu nie postrzelasz…
Jeśli masz ochotę na
odsterowywująca rozrywkę przy piwie i chrupkach zapraszam a masz w alternatywię
drętwą impreze wybierz DUKE`A. Jeżeli jest szansa że na tej imprezie będą samice..
wybierz impreze.
HAIL TO THE KING BABY !!
Pozdrowienia z piwnicy !
Subskrybuj:
Posty (Atom)
