niedziela, 24 czerwca 2018

HORUS HERESY akt V

Cześć.

Dzisiaj krótki opis zeszłotygodniowej walki w realiach HORUS HERESY na zasadach ZONE MORTALIS.

Zone mortalis to taka śmieszna odmiana gry w której walczysz w zamkniętych pomieszczeniach (bazach, fortecach, podziemiach, dokonujesz abordażu na statki kosmiczne) gra się na mniejsze punkty. Inny FOC, nie ma pojazdów (poza dredami) i kilka drobnych innych zmian (reactive fire, shrapnel, nowhere to hide itp)  Ogólnie taki patrol/skirmish w settingu HH.

1200 pkt na stronę, robiłem testy rozpiski przed turniejem.

stół:


Moja rozpa:

HQ
Mortarion (Rite of War: primarchs chosen - tylko dlatego mógł być HQ)
5 x Deathshroud temrinators bodyguard

troops:

tactical squad (combi plazma na sierżancie)
vet. tactical squad ( melta, combi melta, fist i artificer armour na sierżancie) marksmen

heavy support:
5 x grave warden terminators ( 3 x chainfist)


rozpa przeciwnika:

Praetor - cathaphracti terminator armour, chainfis, 

5 x vet. tactival squad
5 x vet. tactical squad
5 x terminator squad (fisty)

elity:
cortus class contemptor dreadnought ( kheres assault cannon, fist z meltą)
cortus class contemptor dreadnought ( kheres assault cannon, fist z meltą)

heavy:
Leviathan siege dreadnought (grav flux bombard, claw, phosphex)

Graliśmy misję pierwszą zgodnie z zasadami turnieju (1 znacznik na środku) + shatter strike ( scoringi w deployu przeciwnika dają punkty) wystawienie klasyczne.
 

Początek gry taki że wszyscy się pochowali za zamkniętymi drzwiami (do terenów dostawiliśmy drzwi) i bali się je otwierać żeby nie zgarnąć ostrzału w następnej turze. Ale ja jakoś tak pechowo się wystawiłem że widział moich grave wardenów, jednego zdjął w strzelaniu.
Potem ja mu oddałem plackami w termosy ale nieszczególnie coś zrobiłem. Mortarion skała po stole (shadow of the reaper) ale nie zabardzo miał jak omijać dredy ( siła 7 na pancerz 13 nawet z przerzutem penek to słaby deal) jednemu z pistoletu wbił shakena.
Po drugiej stronie stołu mój taktyk i jego wetki po 2 stronach drzwi których nikt nie chce otworzyć :P

lewiatan dość szybko znalazł się przy mnie ( na takim stole to nie jest trudne) i wywalił salwę powitalną ze wszystkiego, a ja jak debil byłem ściśnięty idealnie pod placki :( więc straty były duże, zwłaszcza na grave wardenach (który jako bardzo uniwersalny oddział stał się celem nr. 1 ) zostało ich może 2?  albo 1 ?  no i poprawił szarżą termosów na nich i na moich weteranów. zaskakująco nie skończyło się to dla niego dobrze. Weterani mają po 3 ataki, warden fista, popchnąłem go jeszcze deathshroudami (kosa z ap2 po inicjatywie) więc termosy wyparowały momentalnie, szef z nimi (najśmieszniejsze że większość od zwykłych ataków z wetków, po prostu ilość zrobiła swoje)


Bojąc się o swoich deathshroudów i wetków w akcie przytrzymania w CC żeby nie poszedł dalej mielić armii zaszarżowałem leviathana mortarionem. okej szanse mam małe że go zabije, ale ja też jestem dość wyporny. No i jak doczłapie się fist to może jakoś będzie
streszczając:
nie było :(

Leviathan to taki dred co ma inva 4++ którego Toster zdawał śpiewająco, ja tam mortarionem dzielnie się trzymałem nawet mu coś wbijałem, ale on to i tak invował. Potem zrobił mi kanapkę z pozostałym dredem. 

Po 2 stronie stołu jego dred usiłował otworzyć drzwi i zgniesc moich taktyków.
najpierw nie trafił z melty.. potem trafił i rzucił oczy węża na penkę ( 11 pancerza mają drzwi ) kosmos.

jak to stwierdził : drzwi stawiały większy opór niż Mortarion :P

Wracając do prymarchy, pomogłem mu i doszarżowałem vet. z fistem, który na inva 4++ i 13AV też nie pomóg. Leviathan z severing cut ( + k3 dodatkowe rany ) skroił prymarchę. weterani całe szczęście uciekli (jak jeszcze prymarcha żył). po 2 stronie stołu w końcu pogoniłem jego wetków ( 1 przeżył i odgryzał się niemiłosiernie) ale wpadł tam dredem a ja nawet bez meltabomby więc "our weapons are useless" dziękuje/dowiedzenia.

sytuacja była taka że ostatnia tura (ja mam schowanych wetków ) i deathshroudów (którzy jakimś cudem przezyli bo unikali walki jak ognia :P ) którzy są scoringiem i mam ich na środku koło znacznika i teraz tak. zostać tam nie mogę bo mimo zajmowania znaczników zgarnę szarżę od dredów i tyle będzie. więc jedyne wyjście skroić jego ostatni scoring, jak mu rozwalę jego wetków on nie będzie miał jak zająć znacznika i będzie remis. niestety rzuciłem 4 cale na szarżę ( byli 5" odemnie) dziękuje bardzo. kanapka z dredami i frytki do tego.
GG EASY

wnioski ? taka rozpiska jest pojebana ( mowa o 3 dredach) jeszcze te contemptory to nawet nawet ( chociaż i tak pancerne skurwesyny) ale nie mają inva w CC. A leviatan to jakiś chory wynalazek. prawie jak land raider z invem.. no i ceramit.. tak jakbym przez chwile pomyślał że fartowna melta coś pomoże. no masakra. jeszcze na małym stole nie ma jak tego wymanewrować wbija się tym w armię i na zasadzie handluj z tym. kuuuurrła..
ale zmieniłem trochę koncepcję armii i może będzie dobrze. Jak Imperator da to może mi się w przyszłym tygodniu uda zmierzyć na poprawiny :D

jak nie to 30 czerwca turniej :)

wtorek, 19 czerwca 2018

HORUS HERESY akt IV

Cześć

Dzisiaj battle report z mojego nowego stołu i opisanie wrażenia z rozgrywki, zarazem pod względem mechanicznym, wizualnym jak i zasadowym :)



stół rozstawiony i przygotowany do gry.
o dziwo część makiet z poprzedniego stołu pasowało do tego :)
gramy na 2500 pkt.
Misja - Shatter strike (punkciki za scoringi w deployu przeciwnika)
Wystawienie - Clash the line - szpica w poprzek.

Rozpiski ?
Rozpiska IRON WARRIORS:
Preator Warsmith - Artificer, Halo, Paragon, Servo-arm, Volkite
5x Command Squad - Fist, Standar, 4x Volkite
1x Land Raider Proteus - 3x Twin Lascannon, Multi-melta, Ceramika
3x10 Taktycznych - Melta-bombs, rhino - multi melta
2x Mortis Contemptor - Kheresy, free Extra Armoury
1x Leviathan - Phosfex, 2x Volkite, Grav, Claw, Ceramika
1x Dreadnought Drop Pod
8x Havoc z Miskami i Artifacierką
8x Havoc z Autosami i Artifacierką

Rozpiska DEATH GUARD:
Marshal Durak Rask
Apothecary (augury scanner)
3 x Quad Launcher (Phosphex)
10 x heavy support squad (missle launcher)
10 x tactical squad (rhino - multi melta, combi-plasma)
15 x tactical squad  (Fist, artificerka)
10 x Veteran tactical squad ( plasma, 2 x combi-plasma, rad grenades)
5 x Grave Warden 
Land Raider Phobos (ceramit, multi melta)
MORTARION the Reaper 
( 5 x Deathshroud terminators command squad)
AEGIS defence line

Więc jak widzicie rozpiski ciekawe :)
każdy wziął małe świństewko, ja miałem moździerze z białym fosforem (quad launcher - phosphex bombs) on miał Leviego ( Leviathan siege dreadnought)
zobaczymy jak to będzie


Rozstawieni
IW wystawili się pierwsi, ale też zaczynali, ja nie przejąłem inicjatywy.
Całość stłoczone za trójkątem z płotka, z dość niefortunnie postawioną górką :/ no ale.. tak wyszło.
Przeciwnik dalekosiężnych placków nie miał, więc się nie bałem.
Ze strzelania z daleka coś tam poskubał, pozabijał pojedyńczych marinsów ale bez szału.
Za to spadł dropem z lewiatanem tuż za moimi plecami. ale nie wysiadał (dreadnought drop pod) ja waliłem do niego czym mogłem, ale inv 4+ i 13stka pancerza to jednak twardy skurwol, może wbiłem mu jednego HP. no bez szału.
W swoim strzelaniu też niewiele zrobiłem, bo albo był poza zasięgiem (phosphexy) albo w pojeździe (phosphexy) i nie mogłem mu nic zrobić, albo był pochowany (miski) albo miał za duży pancerz (miski i landek) tak czy siak, nieszczególnie dużo mu zrobiłem, a, rozwaliłem mu jednego rajniacza. kitrałem się dalej za płotkiem, ale grave wardeni zaczęli spierdalać przed dredem.
Jego druga tura, levi wysiada, wypierdala do mnie z całego arsenału (ten kto wymyślił grav flux bombard miał chyba jakieś komplexy...chociaż chwila.. nie.. wróć, i tak jest słabsze niż gravy w 7mej edycji. pomyślcie o tym jako o 7edycyjnym gravo placku który zamiast haywire ma 3k6 penki na pojazdy) do tego jednorazowa salwa z fosforów na pleckach, melta, 2 wolkity no i skończyło się tak że został sam chem master z grave wardenów i jedna postawka moździerzy, do tego taktyk stojący obok też mi się przerzedził :(( no ja już płaczę w środku, czuje źle gracz, chce do domu.. mimo że w nim byłem.. w ogóle przytulić się do mamy, zwinąć w pozycję ambrionalną i zapaść pod ziemię.
W sensie nie zabardzo miałem jak mu tego dziada rozwalić, ziomek ma 4+ inva 13 pancerza. hull pointów tyle co landek i ignoruję dodatkową kostkę na meltę! (ceramit) oczywiście jest o 100pkt droższy od landka, ale w przeciwieństwie do niego nie tylko strzela ale i w CC morduje. no masakra, miałem takiego żółwia na plecach i jeszcze całą armię przeciwnika przed sobą... no ciężko, naprawdę. 

 predator jest elementem terenu jakby co :P

Moja tura, wetki nie wchodzą, ja się przegrupowuję, taktyki z buta idą przed siebie chowając się za najbliższym budynkiem. 10tka w rhino okrąża od tyłu leviwatana i czeka na rozwój sytuacji schowana za pionowym narożnikiem kamienicy. Land Raider lewą flanką jedzie przed siebie. 
sierżant Grave Wardenów wypalił do taktyka stojącego w rowie po zniszczeniu transportera...
zabił połowę 0_0  (fakt, toster miał nieszczególnie udane rzuty na sejwy na PA w tej grze)
nie chcę wiedzieć co robi cały oddział :P
żeby nie było tak wesoło, potem ich zaszarżował, dostał z overwatch z pistoletu, umarł ...
W mojej turze cały możliwy hejt poszedł na leviego. wszystko. absolutnie wszystko co było dostepne.


Jakoś się odblokowało





Stwierdziłem że, żeby móc poradzić sobie z jego napierająca armią muszę najpierw wyeliminować "distraction carnifexa" w postaci Lewiatana na moich plecach. Więc najpierw skupiłem się wszystkim na jednym. Aboslutnie cały hejt na niego poszedł ( a niestety z ceramitem trochę było mi cieżko, bo i meltabomby nie działają :/) a że niewiele miałem też broni ppanc to w ogóle było ciężko.
No ale landek z obu lasek (tak pojechał do przodu w stronę wroga ale się obrócił i walił z lasek) MM z rajnosa ( tak wiem, mogę go tlyko zglanować) miski z oddziału (jasne, moga go tylko glanować, ale dostawały tank hunter od speciala) i że miałem dobre rzuty to w końcu dziad spadł. ale było kurewsko ciężko. więc teraz mogłem się skupić na reszcie jego armii.. chociaż moja linia obrony była już mocno postrzępiona.. no ale XIV legion nie tak łatwo złamać. W walcę z Gwardią Śmierci pęka ziemia na której stoją ale nie legioniści :D
Kolejna tura była spod znaku parcia do przodu, omijania otwartych pól żeby jak najmniej wychaczać z iron havoków i szturm przed siebie, aha.. prymarcha i deathshroudzi wysiedli, taktyk z buta też się doczłapał, żeby przeciwnik miał więcej celów do strzelania i musiał dzielić ogien i decydować się, przy okazji szarżą łączoną wychaczył contemptora ( fist i młotek i melta bomby z przerzutem penek)
drugi padł w strzelaniu.. inv 5+ to nie 4+.

W swojej  turze przeciwnik też już stwierdził że dość tego i wymijająco wjechał mi taktykiem w rajnosie do deploja, wysadł i tam stał, ja musiałem zawracać zajebiście mało mobilnym (nie mogą biegać :/ ) taktykiem z powrotem do swojej strefy wystawienia. A on jeszcze chytrze schował się za wrakami żebym go tak łatwo nie ustrzelił :/

Moja tura i bohaterska szarża prymarchy na jego oddział.. rzucam Mortarionem na trafienie i :

 :/

No ale całe szczęście koledzy pomogli :p
Wetki w międzyczasie wyszły, sprzątnęły na slawę iron havoków z miskami ( 3 plazmy i sniper na bolach) statystycznie powinni przeżyć, ale jak mówiłem toster nie miał najlepszych rzutów na sjewy PA.
No się zaczyna, a w zasadzie kończy bo czujemy już oddech zakończenia gry a trzeba zacząc bywać w deploju przeciwnika i odradzić mu pojawianie się w naszej strefie rozstawienia.
Mortarion jeszcze trochę polatał po stole i podobijał śmieci ( 10 calowe przestawiania - shadow of the reaper to wyjebista zasada. Do tego nielimitowana ilość granatów fosforowych, zuo) 
Jak mówiłem on się pięknie taktykiem skampił a ja go nie zdążyłem rozstrzelać ani sięgnąć szarżą. 
Ja miałem w jego deploju deathshroudów (implacable advance - są scoringiem) i wetków, tak którzy powinni zjebać za stół (ale miałem pomroczność jasną i wydawało mi się że się pinują a nie spierdalają) tak czy siak nawet jeśli i tak wygrał bym jednym punktem przez różnice KP. 
Było chyba 13:10 a jakby wetki zjebały było by 11:10

Ciekawostka - landki całą grę strzełay do siebie I NIC SOBIE NIE MOGŁY ZROBIĆ. To było dwa niezabijalne kloce. które się jakby wykluczyły nawzajem, landek blokuje landka i już gramy o 160 pkt mniej :p  a dlaczego landkiem blokuje landka ? a czym chcieli byście otworzyć pancerz 14 z armoured ceramite (melta go nie przebija) to były moje jedyne laski.

Wnioski ? na IW nastepny raz wezmę pewnie rapiery nie z moździerzami ale z laser destroyerami, nastawiłem się na masakrowanie piechoty a on miał taki pancer zug nie miałem nawet czym tego otworzyć z daleka :p
słowem - wincyj dalekosiężnego ppanca.
phosphex ma troszkę mały zasięg i jest celem numer jeden ale jak jebnie to masakra, no po prostu rzeź. 
Lewiatan to zło, siła ognia małej armii, wyporność budynku, do tego bije się wręcz i ma śliczny model. Lewiatan się mu spłacił co do pkt. natomiast drop pod nie :P
zastanawiam się czy ja bym nie mógł go puścić z buta, do sprawdzenia.
taktyki nie są takie bezwartościowe jak w 40k (fury of the legion) a do tego im większe tym tańsze.
Wprawdzie taki klocek bez biegania (u mnie) mało mobilny ale z aptekarzem dość wyporny i wielofunkcyjny. jakby nie kazać mu iść gdzieś daleko to było by spoko (np. znaczniki na środku stołu :P)

Grało się bardzo przyjemnie, szala zwycięstwa przechylała się raz w tą raz w tą. Nakręcamy się coraz bardziej. Teraz w tygodniu umawiamy się na zone mortalis :D  Nie da się ukryć że klimat z tej gry po prostu aż kapie, ilość smaczków, myków, fluffowych rzeczy rozwala. No i paradoksalnie jest BARDZO RÓŻNORODNA, w sensie jasne to marines na marines, ale możesz złożyć legion na tyle opcji, tyle sposobów, jest tyle kmin i myków i patentów na zagrania że głowa mała. Strasznie mi się to podoba :D następnym razem chyba przemycę kontyngent milicji :D



wtorek, 12 czerwca 2018

HORUS HERESY akt III (pic heavy)

Cześć

Dzisiaj makieciarsko.

To co widzicie jest mój wieloletni sunący leniwie niczym lawa w piekle projekt przestrzennego stołu 4d (bo 3d było modne jako dodawane do tytułów gier na przełomie wieków, teraz kurde 4d !)

Są to posklejanie ze sobą na piankę (rip) arkusze styroduru i styropianu (grubego EPS 200 jak pamiętam) wyrżnięte nożem, wybrane drutem na gorąco, rozpuszczalnikiem, opalarką i wszystkimi inwazyjnymi rzeczami które robią krzywdę polistyrenowi który ma udawać powłokę ziemską.

na to acrylic one w paru warstwach przypruszony piaskiem, potem klej do płytek w miejscach gdzie acrylic one był za słaby/ za rzadko położony  a podczas schnięcia jedno i drugie obsypanie przesianą ziemią.

te kleje/zaprawy/beton architektoniczny na tyle wzmocniły stół że obyło się bez dorabiania ramek z kantówek. Stół jest na tyle ciężki i stabilny że jest dobrze tak jak jest. Zwłaszcza że będzie do użytku domowo/klubowego nikt go w sklepie/na turniejach nie będzie gwałcił ;)

najpierw miał być do FoW, żeby było hiperealistycznie, bo przecież ziemia nie jest idealnie płaska i w ogóle. Potem okazało się że zagłębienia i wyżłobienia w stole wyszły takie głębokie że Tygrys Królewski się tam chowa po sam właz dowódczy, co trochę jest jakby, nietrafioną formuła. zwłaszcza że po
1. tereny (górki, lasy, domki, LOSblockery) już mieliśmy, a takie różnice wysokości w gołym terenie to dodatkowe ..uciążliwości.
2 słabo by to wyglądało jak na wioskę, mimo wszystko ludzie jak się gdzieś osiedlają to starają się równać teren. więc takie góry doły między domkami słabo.

Potem był pomysł że będzie do mordheim/warheim/frostheim jako mój wyśniony zimowy stół. Ale znowu przez różnice wysokości ciężko się stawia tereny, a do skirmisha trzeba ich bardzo duuuużo, poza tym znowu takie góry doły w mieście też średnio.

No i stanęło po mojej nakrętce na herezyję, że to będzie stół do herezji. taka totalnie wyjałowiona ziemia, obita bombardowaniami, zniszczona i bez życia, na której jedyne tereny to były by wraki i stosy ciał (patrz. grum dark) pomyśl o tym jako o Istvaan III po odpaleniu exterminatusa :)

no to do dzieła. tak żem uczynił.

stół po spodkładowaniu.

po pomalowaniu

przed i po pomalowaniu :)


kolejna fotka po pomalowaniu

Do tego w tak zwanym międzyczasie popełniłem kilka terenów co by na stole nie było tak pusto.




Po kolei.
na pierwszych dwóch zdjęciach widać znany i lubiany wrak Lądownika Aquila ze startera 4ed warhammera 40k (tutaj w formie kopii zapasowej :p) wciśnięty w piankę montażową (moja nowa miłość przy terenokracji - wymaga sporo wyczucia i ostrożności ale daje piękne efekty :D) oczywiście obsypany ziemią, zalany aikolem i ziemią, podrzeźbiony gdzieniegdzie nożem na ostro (pianka mimo wszystko daje okrąglutkie formy) a tak ma trochę obłych form, trochę ostrych, jest ciekawie. dziury wypełnione szpachlą akrylową (która niestety za bardzo się kruszy :( )  no i potem malowanie :)  nie mogłem się zdecydować w jaki kolor to pomalować, miał być mechanicusowy w czerwieni ciemniej i czerni. miał być emperors children ( że to niby saul travitz się rozbił nim jak leciał na planete ostrzec lojalistów o zdradzie) ale gajowy doradził żeby było na biało bo ładnie będzie się brudzić i dobrze się będzie odcinać. i faktycznie biały wyszedł ładnie, a żeby nie było monotonnie to zrobiłem go w barwach World Eaters, bo, dlaczego nie :D

Domek z HDFu dostarczony przez Tostera, piętra zasypana cygańskim przysmakiem (że niby impas i żeby nie było merdania kciukiem i ustawiania w głębi modeli o których potem nikt nie będzie pamiętał że tam są :P) no i wszystko obsypane gruzem wygląda lepiej :D

Trzecia makieta to odratowana ruina z Twierdzy Wrocław. znaczy odratowana. pomalowana (wszystko było szare) na czarno ( żeby nie zlewała się ze stołem, a nie mam pomysłu na inny kolor żeby się odcinało a zarazem żeby się nie wycinało i nie świeciło jak psu jajca) więc cieeemno czarno, podstawka pod kolor stołu i dodany .. no muszę to powiedzieć, gruz z pianki, żeby było wejścia na piętro ( w piankę wcisniety właz od chimery i w ogóle że niby gruzy wraki śmierć i zniszczenie)

Tutaj stół z terenami. Dla mnie wygląda super

            Robienie stołu dźwiękami wspierał: Anaal Nathrakh

A tutaj  jeszcze takie przeszkadzajki z HDF





I Świątynia którą już dawno daaaawno temu zrobiłem, ale czekała na malowanie bo nie miałem na nią totalnie pomysłu. Ale w sercu rozgrzały się płomienia exterminatusa to i wena się znalazła:



Świątynia ma udawać Kościół Starych Bogów w stolicy Istvaan III - Choral City. W ogóle myślę o zrobieniu takiego Siren Hold i jakichś wież i ruin ofiarnych tego kultu psykerów (warsingers) który będzie potem tłem do rozpierduchy :D

Tak czy siak chce żeby sceneria była grimdarkowa over 9000. żadnej trawy i drzewek ( las chce zrobić z ciał ponabijanych na pręty zbrojeniowe i powykręcane wraki pojazdów) górki i barykady z wraków i stosów ciało ( obczajcie sobie Istvaan III terrain z książki betrayel tam sa dopiero srogie pomysły ! )

W niedziele odbyłem też pierwsze testy polowe stołu. jakby figurki były w 100% pomalowane (szejm on mi) to było by w ogóle mega. ale i tak było spoko. fotki też mam to wrzucę w czwartek :D

czwartek, 17 maja 2018

HORUS HERESY akt II

Cześć.
Dzisiaj pochwale się z postępu prac nad moim dzieckiem :3 (mam nawet suwaczek) czyli XIV LEGIONEM. Nic nie pisałem bo miałem sporo roboty, ale naszykowałem sobie fajnych tematów więc teraz będzie nadrabianie :D
nie przedłużając o to foteczki:





Predator kurwa! pacz jaka franca!
Odratowany z tragicznego stanu, ale za to złowiony (niczym prawdziwy forfiter) w odmętach allegro za jakieś 3 dyszki. Nie miał lufy, działka ze sponsonów nie trzymały się na nic (były luzem) pomalowany był na czarno i opisany korektorem i mazakami. sporo pracy w zmycie, zmagnesowanie wieży, dorobienie lufy (od Hydra flak tank) zmagnesowanie lasek na sponsonach i pomalowanie z użyciem washa olejnego






Dreadnought Kargul 
dredzik z planszówki Betrayel at Calth z tym że w barwach Death Guard, dostał ich miedzianą ikonkę na naramienniku. 

 
Kierownik Mortarion
Starałem się nad nim bardzo, ale jak zwykle lepiej mi wyszła podstawka niż sam model, chciałem go mocno ubrudzić a moim zdaniem jest za bardzo brązowy a za mało.. szary ?
na dodatek były problemy sceniczne, tzn wklejałem go na zicher na dużą podstawkę kiedy jeszcze myślałem że "i tak w to nigdy nie zagram a na dużej wygląda ładniej" i niezawodny somsiad zmagnesował mi stopy i podstawkę żebym na czas gry mógł go walnąć na 40mm 

To tyle na dziś. Papa, pozdrowienia z Istvaan :D
:)

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Mordheim x 2

Cześć

Dzisiaj zmęczony porządną kwietniówką nie mam trochę głowy pisać.
Ale obiecałem że odrobię straty w ilości wpisów i dogonię średnią (chociaż nie chcę też znacząco spaść na jakości, po prostu niektóre wpisy będą krótsze, nie zawsze musi to być grobkowe wodolejstwo)

Najpierw pochwale się że udało mi się dwa razy rozegrać bitwę w mordheim ( tak, ciągle ciągniemy kampanię :) ) moi zwierzoludzie kontra krasnoludzcy poszukiwacze przygód (albo wygód).
Jako że moi zwierzoludzie po poprzedniej bitwie nachapali sporo bonusów to krasnolud był niżej w rankingu więc po wylosowaniu misji przedarcie wybrał że będzie się bronił. potencjalnie spoko ma gości z kuszami i pistoletami w odwodzie dwóch zabójców którzy są naprawdę konkret w walce co może pójść nie tak ? a no poszły nie tak dwie rzeczy. po pierwsze jego rzuty. co jak co ale miał je kiepskie.
A dwa nawet jeśli wszystko by trafił, ranił i zabijał (not happened) to i tak miał za mało strzałów żeby przemielić mnie całego. Ja szedłem całą szerokością stołu więc też ciężko mu było skomasować ogień. Do tego zwierzoludzie są chyba najszybsza bandą więc miał mało czasu na strzelanie, zanim go dopadłem.
Trochę mimo wszystko mnie ubił ( 4 modele i 2 tury musiałem rzucać na rozbicie ale o dziwo mimo liderki 7 udawało mi się to) ja mu zabiłem 2 modele ( i to już starczyło do jego rozbicia i niestety mimo liderki 9 jej nie zdał :P)
Ale żeby nie było tak różowo.
Mój szaman ma zaklęcie Eye of The Gods. czar buffuje model w 6" od szamana. na 2+ podbija dowolną statystykę o 1. na 6 podbija wszystkie o 1. a na gale schodzi z placu boju.
Graliśmy chyba z 5 czy 6 gier. skutecznie rzuciłem ten czar 3 raz i tylko raz podbiłem sobie statystyki.
Zgadliście. w tej grze rzuciłem gałę.
mam takiego pecha do tego czaru że już nawet boje się go rzucić na kogoś znaczącego (potencjalnie było by spoko na beastlordzie czy bestigorze podbić sobie staty ale już wiem że znowu rzucę jedynkę a jego strata będzie bolała więc już teraz będę rzucał ten czar na jebane ungory XD )
wygrałem, ale nie udało mi się przedrzeć.

tak wyglądał stół
 
wszyscy cali, nikomu nic się nie stało. raczej.
przeciwnik znalazł mapę katakumb pod Mordheim i dzięki temu mógł wybrać następną misję . 
Wybrał poszukiwanie skarbu. oczywiście znalezienie z rzutu (trzeba rzucić na 12 na 2k6) jest niemożliwe więc skarb automatycznie materializuje się w ostatnim nie przeszukanym miejscu.
Znalazł skarb, ale nie nacieszył się nim długo. ciężka skrzynia sprawia że ruszasz się z połową prędkości i krasnolud który jest już wolny jak walczyk na pogrzebie idzie jeszcze wolniej.  a że rzuty miał jeszcze bardzo tragiczne niż ostatnio ( tura strzelania na czystko, NIC nie trafił :D) a ja nikogo dla odmiany sobie nie zabiłem czarem, a po poprzedniej grze JESZCZE przykoksiłem (szaman wylosował skrzydła mroku które teleportują go 12" w dowolne miejsce i tak, mogę tym szarżować.
To przeciwnik poddał grę, stwierdził po stracie 2 modeli że automatycznie nie zdaje testu rozbicia. 
W sumie zrozumiałe bo mogłem mu zadeptać wszystkich a wtedy jest szansa że po grze tak rzuci że ktoś mu nie przeżyje. 
Koniec końców Magor Ludojad i jego Bestie są na wojennej ścieżce, plądrują, grabią, gwałcą i profanują i nie wiem czy ktoś ich zatrzyma. Krasnoludy walczyły dzielnie, ale było ich za mało żeby odeprzeć bestie z lasu. Musieli uciekać na drugą stronę rzeki do innej dzielnicy i tam bronić się w mocno ufortyfikowanym więzieniu kiedy bestie urządzały dziką orgię.

Już mniej flufowo, moje koziołki przypakowały konkretnie. mam prawie max modeli w drużynie, zostawiam 2 sloty na centigora (którego już mogę kupić) i Minotaura (do którego niewiele mi brakuje) i tak jak bestie miały pod górkę na patelni i na early game tak teraz jak już wyłapały expa jest spoko. podoba mi się ich mobilność i całkiem niezłe umiejętności walki ( zwłaszcza że poza 2ma ungorami każdy mi się zboostował w temacie walki)
Nie grzeszą może odpornością, ale w sumie.. kto ją ma w świecie za drogich pancerzy i pałek :P
Liczę że Reiklandczycy niedługo się dołączą. 

sorry że nie mam więcej zdjęć ale trochę wstyd na tych makietach (40stkowe ruiny i niepomalowane domki :( ) jak wreszcie je ogarniemy to zrobię porządny report.

sobota, 28 kwietnia 2018

Flames of War x 2

Cześć

Dzisiaj zaległe wspomnienia (kurde "zaległe wspomniania" to brzmi jak tytuł wiersza :P )
z dwóch bitew z FoW

Pierwsza z nich w młodym stażem .. no słowo graczem nie przechodzi mi przez gardło (sory Blejz, za długo Cie znam) ale przynajmniej ma dzięki spekulacji giełdowej i nieczystym korporacyjnym interesom w pełni pomalowaną radziecką armię. (głównie pancerka, a w szczególności TD party)

Zagraliśmy jego 2 grę w życiu, i znowu przez bagatelizowanie przeciwnika ze mną wygrał.
I też przez to że spróbowałem wystawić się na totalnie innej rozpie niż gram zazwyczaj.

Zadowolony Komandir spuszcza łomot germańcom

na 1500 pkt 
Ruscy: T34 w ilości dużo, matyldy, parę Su-100 i moździerze 
ja: tak jak  zwykle gram weterańską piechotą (najlepiej z dwoma runami na kołnierzu, wtedy wiem że mimo przeciwności losu będą walczyć do końca \o ) tak teraz zagrałem średnio wyszkolonymi i zmotywowanymi pancerniakami.
pantery, (w tym dwie dowódcze ) parę stugów, parę Pzkpfw IV i pluton piechoty z panzerfaustami.

Miska ćwiartki po skosie, On z jednej strony przyatakował, może jak na mój gust za mało żwawo i dynamicznie bo bał się wyłapać buł, ale teoretycznie* jedyna opcja ruszenia panter była walić na ich bok więc ja bym poświęcił kilka T-34 żeby oskrzydlić mnie i walnąć na słabszy pancerz
(*piszę teoretycznie bo na 2+ się broniłem ale oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie rzucił paru buł) 


A potem już w 2 turze wjechały jego matyldy od drugiej strony, więc nagle moja sytuacja robiłą się nieciekawa przez położenie, niby nic niby gówniany pancerz, ale |StuGa w tylnią blachę to już jak w masło. A że teren nie sprzyjał i byłem albo odsłonięty od matyld albo od T34 tyłkiem to robiło się nieciekawie, ja bałem się wyjechać bo S-100 w lesie z jakimś chorym anti tankiem mnie nie zachęcały. 
Tak czy siak to była TOTALNIE nie moja rozpa, pomijając że raczej nie grywam stricte pancerką to jak trafiał NIEMCÓW na 4+ to robiło mi się słabo. bo po prostu ilością pestek mnie zalewał.
no i to że ja zdaje morale na 4+ a on na 3+ bo jest zdeterminowany wyrzucić okupantów z kraju. 
i oczywiście ja nie zdawałem tych morale, on zdawał śpiewająco. Dobrze tyle że strzelanie z moździerza szło mu chujowo :P

Druga gra ja kontra dźwIgor

Teraz sytuacja się odwróciła i ja wreszcie grałem fearlesową piechotą. kompania 901 szkolnego pułku grenadierów pancernych dywizji Panzer Lehr (tak zwana rozpiska szkolna, ale ukończyliby z czerwonym paskiem gdyby nie wojna) rozpsiska z Ardennes offensive
Igor jak pamiętam też grał rozpiską szkolną ( z desperate measures) ale uczniowie w sumie się nawet ucieszyli że jest wojna by kiblowali XD

rozpy w sumie widać na stole:P
przeciwnik : 5 panter ( w tym 2 dowódcze) 3 x 3 Stugi, pluton piechoty golusieńki i duża bateria nebli
ja: dowództwo, 3 x pluton piechoty z faustami, paki 40, trójka Pzkpfw IV i moździerze.

Ja się bronie on atakuje.
Sytuacja na stole jak widać, on stał i usiłował bezskutecznie wykurzyć już mocno nadwątlony pluton piechoty z domu na środku żeby mógł bezpiecznie zająć znacznik, Ale nie wjeżdżał na pałę bo miasteczko było mówiąc po amerykańsku "bazooka town" ;)
do tego raczej nie chciał wjeżdżać a moją strefę rozstawienia bo ja ciągle ( w sumie przez całą grę chyba) trzymałem PaKi 40 w zasadzce ( i mogę je wystawić gdzie chcę) co jakby trzymało go w szachu, bo na boczek to te pantery dymam.

Nie udało nam się skończyć gry bo kolega musiał się zwyjać, przyjeliśmy że remis, chociaż mz ja bym wygrał XD bo przybyły moje posiłki żeby zmienić przetrzebiony pluton pilnujący znacznika a jako że on grał na pancerce strata każdego czołgu boli, a sprzątnięcie StuGa którego trafia się bazowo na 4+ nie jest jakimś kosmicznym wyczynem.

wnioski ?
nie umiem/nie chce/nie lubie grać trained`owymi rozpiskami, no nie i chuj.

ten uczuć kiedy przeciwnik trafia mnie na "siódemkach" 

 Piechota na faustach to mus, w sumie najlepiej jakbym im karabiny sprzedał bo i tak nie używają :P
zła decyzja na początku, w piechotnych rozpiskach zawsze czołgi w rezerwie (okopana piechota dłużej się utrzyma (o ile wróg nie ma jakiejś pojebanej ilości art  czy nie gra nowo zelandczykami (lepiej walą z art) no i czołgi szybciej mogą dojechać w odpowiednie miejsce z krawędzi stołu, piechota trochę będzie szła.
do rozważenia ? - samolot do ruchania czołgów. 

wnioski po obu grach
Pantery są trudnymi do prowadzenia czołgami, z jednej strony mają petarda działo i bardzo dobry pancerz od przodu ( może nie wyjebisty ale naprawdę nie musisz się martwić o przebicie - o ile przeciwnik nie ma jakichś kotojebców ( zveroboy - cat killer - zasada jak i historyczny pseudonim radzieckich ciężkich niszczycieli czołgów jak SU-152 czy ISU-152 ) 
Ale z drugiej strony jesteś zajebiście drogi punktowo i strata każdego modelu boli. A żeby zmniejszyć koszt punktowy wystawiasz gorzej przeszkolone załogi co przyczynia się do tego że łatwiej o stratę każdego modelu (błędne koło trochę)
do tego średnio nadają się do szturmów to bardziej dalekosiężny pe panc. a moim zdaniem trochę za drogie na to są. 
StuGi spoko, ale 3 x3 to nie jest jakaś wielka ich ilość, zwłaszcza że niby stanowią trzon twojej armii.
chociaż ciężko powiedzieć. niby wszystko spoko, ale mnie zajebiście takie rozpiski nie przekonują.
ja tam wole weterańską piechotę i "strzelaj se chuju, ja się stąd nie ruszam przez najbliższe 14 tur :P)

To tyle na dziś, taki mały przerywniczek, ale nie chciałem żeby poszło w niepamięć bo nawet zdjęcia porobiłem :)


sobota, 21 kwietnia 2018

Raz w 8 edycje to nie pedał

Raz w 8 edycje to nie pedał A po drugim razie się resetuje :D

Tak. Wczoraj zagrałem swoją pierwszą poważniejszą gre w 8edycję. Była to jakby testowa rozpiska na majowy turniej Vratislawia Wars, więc po przeokrutnych cięciach i zbrodniczych limitach armie nie były w stanie w pełni rozłożyć skrzydeł (błoniastych albo pierzastych, zależy po której stronie lufy stoją) będzie to też losowa parówka (zwana bardziej oficjalnie double roulette) a mimo to nie graliśmy 2 na 2 ale każdy wystawił po 2 połówki swojej armii i z lekkim rozdwojeniem jaźni grał dwoma połówkami a nie jedną całą armią (to dość istotna różnica, choćby przy używaniu stregemów)

Ale mimo to prawilna gra w 8edycję.

Ja chciałem WRESZCIE zagrać blood angelsami. nie wiem w której edycji nimi grałm ostatni raz. w V ? w 6 byli już mocno meh, w 7mej mimo dostania dexu był od mocny przez 2 tygodnie, a akurat wtedy nie zdążyłem zagrać, potem znowu posys i waniliowi robili to lepiej taniej i szybciej.

Więc mimo braku synergii (brak kapelana działającego na kompanie śmierci itp) uparłem się żeby nimi zagrać.

VW ma swoje dwa specjalne detachmenty i przed grą wybieramy który wystawiamy.
Albo 1-2 HQ i 3 troopsy (uwaga nie 1 - 3 tylko 3 !! ) do tego max dwa dedyki albo drugi 1-2 FA 1-2 Elita i 1-2 HS

w pierwszym
kapitan z clawem
taktyk z plazma cannonem
taktyk z plazma cannonem
taktyk z laską
2 x razorback z linkowaną laską

w drugim
10 DC na plecakach z fistem
baal predator z na bolterach
stormraven, laski, melta hurricany
5tka asfaltów (bez plecaków) z fistem i flamerem

o ile w taktyku nic nie wykombinuję innego to nad elitą się waham, niby stormraven spoko, ale zżera maaaasę pkt. DC bez wsparcia szału nie robią, bez fearles i z FnP na 6 zdychają jak muchy, no ale jak nie ich to co ? mogę myśleć o czymś z FW (sicaran ? contemptor ? ) ale to będzie mocno na siłę MOIM zdaniem.

Przeciwnik grał CSM
w pierwszym detachemncie dwa prosiaki (Daemon Prince) i 50 kultystów (jedna 30 i 2 x 10)
w drugim fire raptor, obliterators, chaos space marines bike squad i noise marines

wystawiamy się losujemy misje, gramy wzdłuż stołu misja taka że zdobywa się pkt za bycie w deploymencie (swoim i wroga) ale w swoim deploju nas z czasem bije toksyczny gaz więc fajnie jakbyśmy tam NIE stali.

najpierw wszystko fajnie pięknie +1 do zaczynania szybciej się wystawiłem, wstepne kminy pocyznione, ale oczywiście przejęcie inicjatywy na 6 i ja nie zaczynam.


zaskakująco w pierwszej turze Tosterowi nie udało się mi nic ubić ale zostawił Baala na oparach i ubił może 2 kompanistów inflirtrującymi mi się za plecami noisami.
W swojej turze robię myk że wysiadam 5tką asfaltów ze stormravena u siebie w deploju i szarżuję na jego noisów a sam pojazd leci dalej i szalonym rzutem ( 5 i 6 na dmg) z multi melty i innych broni strąca fire raptora.  gunline taktyków i razorów strzela do bloba kultystów za którym suną dwa prosiaki.w fazie CC wbijam się DC w kultystów (sędzia liniowy bubu sugerował żebym zaszarżował też taktykami żeby mieć pewność że ubije ich w jedną turę, ja trochę spyniałem i wierzyłem w moc przerobową czarnuchów) niestety mimo odpalania gemów na 2 combaty i tym podobnych myków przeliczyłem się :( zostało ich nie wiem 7 ? 10 ? więc w swojej turze po zwrotce zabrał ich ze stołu i w pełnej sile postawił na mojej krawędzi stołu. no i od tego momentu mimo świetnego moim zdaniem startu poszło już z górki. W sensie dla mnie z górki, głową w dół, z lawiną głazów :P
bierzy dobili baala, nosi stali z asfaltami, jeden Daemon Prince wpada w moją kompanię śmierci a drugi w oddziały taktyczne. I mimo cudów na kiju i heroic intervention kapitanem odpalaniem dwóch combatów z gema czy uderzeniem po śmierci został na 2 ranach czy jakoś tak, no rzucał invy na 5+ tak że z ręki 4 szóstki poleciały. to była masakra. Drugi prosiak został też na kilku woundach (bo trochę mu nabiłem a trochę nabił sobie z perila) ale udało mi się go dobić stormravenem i w zasadzie to był mój jedyny sukces, a , no jeszcze bikerów sprzątnąłem.
No bo spadły oblity w 3 turze (przeciwnik o nich zapomniał) i skończyła się zabawa one już 7ed były mocne a teraz to one są POPIERDOLONE !! zwłaszcza jak ma się takie rzuty ( potrzafił rzucić na statystyki ich strzelania sześc, pięść, sześć :l smutna_zaba.png ) w sumie to mnie stejblował ?
ALE bez wstydu, jemu zostały oblity, jeden daemon prince 30 kultystów 1 czempion z dziesiątki i kilku z tamtej drugiej dziesiątki, już, koniec.




Wnioski ?
Igor i Toster doradzili mi żebym może jednak spróbował iść z gwardią ( w jednym detachmencie 2 lemany w HQ w drugim 2 Lemany w supporcie i Wiverny które nawem posiadam :P ) nic nie pomalowane prawie ale `uj z tym :P gunline motzno :D

Co do samej edycji. No nie, nie przekonam się, nie mogę powiedzieć czy gra jest gorsza czy lepsza (oczywiście że jest zjebana ale tego nie powiem żeby nie było że grobo taki maruda że nic mu się nie podoba:P) jest ZUPEŁNIE inna. To nie są usprawnienia jak 7ma była względem 6stej, to nie jest ewolucja jak 6sta była względem 5tej. to jest REWOLUCJA, to jest ZUPEŁNIE inna gra.  Moim zdaniem CAŁKOWICIE a z 40stką którą pamiętam poza modelami i fluffem z z grubsza nie ma nic wspólnego (głównie też przez zresetowanie dexów i napisanie ich na nowo, nie ma żadnego punktu zaczepienia ze starymi edycjami)  To jest inna gra, taka która z kolei mi nie odpowiada, nie jest to coś co trafia w moje gusta i pasuje mi pod względem zasadowym, po prostu każdy ma inne preferencje.

Dobrym przykładem jest np. Malifaux (M2E) wierzę że to świetna gra (modele!!) ale nie pasuje mi jako Grobkowi mechanika oparta na combosach. po prostu, Za to np. bardzo pasuje mi mechanika Flames of War, z grubsza uniwersalna gdzie każda jednostka ma coś do powiedzenia.
Z 40k to jest tak jakby właśnie zmienili mi FoW na malifaux i nagle Niemcy będący w zasięgu podoficera mogę zadać dodatkowe obrażenia z MG przeciwnikowi jeżeli ten jest wcześniej trafiony z Panzera IV do tego skfz rzuca umiejętność popchnięcia na oficera żeby był bliżej i przy okazji dawał strigerował umiejętność miotacz ognia na jednostce wsparcia która z kolei...
no właśnie...
to jest inna gra.
już nie dla mnie.
nie o takie 40k walczyłem (a co jak co ale coś tam dla 40k zrobiłem, zwłaszcza w lokalnym środowisku)

To tyle na dziś, jutro dla odmiany zagram w coś miłego bo bubu wpada z Flames of War :)

no i w międzyczasie II akt Horus Heresy :D