piątek, 21 kwietnia 2017

największe barachło 40k rozdział II

Cześć

dzisiaj mały dodatek (nazwał bym to DLCkiem jakbym był wydawcą gier :P ) rozdział drugi w tell tale czy po prostu kolejny wpis traktujący o tym samym temacie.
Wpis na blogu wywołał ciekawą dyskusję (just as planed) na GLORIA VICTIS o badziewności sprzętu
dla zarejestrowanych użyszkodników do poczytania tu: http://wh40k.pl/showthread.php?tid=29831

dzięki burzy mózgów (brzmi makabrycznie, bo w świecie 40k można było by ten zwrot potraktować dosłownie, taki warpstorm tyle że pada mózgami :P no i czaszkami, nie zapominać o czaszkach ! )
udało nam się wybrać kolejne przedmioty do listy
jak się okazało pistolet plazmowy to istny geniusz technologii i po prostu game breaking wargear !

pozostali finaliści z krótkim opisem (o co mnie poproszono)






COMBAT SHIELD: 
wprawdzie za bodaj 5 pkt, ale dający POTĘŻNĄ nienaruszalną ochronę (potocznie zwaną invem ) na 6, nie, nie na 6+ (no bo więcej niż 6 na kości 6 ściennej nie rzucisz chyba że jesteś awatarem Tzeentcha :P ) tak, masz 1/6 szansy że dany test Ci się powiedzie, to już podchodzi pod statystyki totolotkowe w tego typu grze, a na dodatek zabiera Ci jedną rękę (a jak wiemy z przykładu plasma pistola jednoręczność jest w cenie :P ) szkoda że takie gówniane bo model z taką tarcza wygląda kapitalnie :)

HUNTER KILLER MISSLE 
jednostrzałowa (raz na grę) rakieta na pojazdach o statystykach..well, rakiety przeciwpancernej, fajnie że ma nieograniczony zsięg, ale znowu, jak masz to na czołgu to raczej strzelasz z innych broni i z rakiety już nie możesz, jak z transportera to masz w dupie strzelanie i mkniesz szybko jak wiatr.
A na dodatek dzięki mechanice obecnych edycji z armour piercing 3 nie uda ci się rozwalić pojazdu na hita, więc, bardzo bezużyteczny. Jakby chociaż nie wymagało line of sight (jak rakiety zdalnie sterowane TAU ) to może...
ponoć w 30k grywalne, ale tam jest inna meta :P

ARMORIUM CHERUB
Za 5pkt raz na grę na jednym modelu przerzut trafienia, wow, jeden model, raz na grę. aha i to nie że każdy model, można to dokupić tylko do drużyny ciężkiego wsparcia.
fajnie że sam cherubinek ma osobny model i jest słodziaszny, aczkowliek bezużyteczny.
Chociaż, swego czasu ludzie płacili (w tym i ja) 300pkt za przerzut kości co turę, no tak ale to była każda kość i co turę, i zamontowana nie na cherubinku ale na Wywyższonym Demonie Tzeentcha :P ale tak.. głównie o przerzut chodziło


POWER LANCE
Za opis niech posłuży że nawet tegie głowy nie do końca wiedzą jak ona działa (mimo że jest jednym z 4 BAZOWYCH rodzajów broni energetycznej obok, miecza, topora i buławy) dodaje siłę w szarż i tylko w szarży, po co masz dodawać sobie siłę w szarży jak możesz wziąć "macki" (mace) i walić z większą siłą zawsze :)
jeżeli nigdy nie widziałeś na stole rough ridersów to nigdy nie widziałeś power lancy (wprawdzie oni mają coś troszeczkę innego no ale dzida to dzida, składa się z przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia, tak wiem brodaty dowcip :p)
raz Toster wystawił/kminił Khornowych wybrańców z lancami, no że niby szarża i w ogóle, niech się nie wypiera bo mam print screen tej rozpiski :P
tak czy siak równie często spotykane jak 18letnie dziewice.

TORMENTOR GRENADE LAUNCHER
Czyli coś z szafy mrocznych eldarów. 24" granatnik z małym blastem z siła 1 (tak, żebyśmy przypadkiem tym nic nie zabili) i zasadą Solufright, czyli trafiony unit musi zdać morale i dostaje tyle tub o ile oczek nie zdał. no tylko że haczyk nie działa na modele FEARLESS ( 50% tego do czego chcieli byśmy strzelać) i AND THEY SHALL KNOW NO FEAR ( czyli 49% pozostałych space marines ) 1% to jak zniesie ci wybuch na swoje własne wojsko i trafisz sam siebie.
A NAWET jeśli kogoś trafisz to morale z reguł operuję na poziomie 9 (czasem 8 czy 10) więc też przeciwnik musi się postarać żeby tego nie zdać. Kurwa jak te morale zdawało się chociaż na 3 kościach...

LIQUIFIER GUN
Znowu Mroczni Eldarzy, kapitalny miotacz palącego kwasu z morderczą siła 3 (tak żebyśmy przypadkiem jakiegoś pojazdu na tylni pancerz przy rzucie kością na 6 nie uszkodzili, siła 3 wyklucza taką opcję ) i przebiciem pancerza k6, tak, losowym, jak rzucisz 1 to zajebiście, kasujesz pancerze. Jak rzucisz 5 albo 6 to masz absolutnie posysowy miotacz, chyba najgorszy w grze.
krótko mówiąc RNG załatwił ta broń :p
ja oba dark eldarskie przedmioty daję wysoko w crapowatości !

MINDSHACKLE SCARABS
Teraz coś nekrońskiego co pokazuje jak bardzo meta zmienną jest.
Kiedyś ten przedmiot był w opór zajebisty, przy niezdanym teście morale dany model bił po swoim oddziale (i wyobraź sobie że miałeś chujowy rzut na jakimś masakratorze z obstawą, nagle ta obstawa szybko topniała :P ) a jak nie miał nikogo bił w siebie (bardzo to bolało Daemon Princów)
teraz przedmiot sprawia że w pojedynku przeciwnik musi zdać test strachu na 3 kościach. Strach obniża nam na 1 turę weapon skill do 1. już koniec, żadnych ran, żadnych tub, żadnego zmiejszenia szybkości, ilości, ataków, czy wytrzymałości, nic, przeciwnik w większości wypadków bije tak samo, czasem my go lepiej trafiamy nie na 4+ tylko na 3+ (ale nie lepiej) ale to zależy. jak bazowo mieliśmy od niego wyższy Weapon Skill to ten przedmiot jest turbo gównany bo NIC nam nie daje praktycznie.

ICHOR BLOOD
wchodzimy w dział Chaos space marines.. i chyba tu już dłużej zostaniemy, bo mają całą spiżarkę gówna :D
ichor blood jest moim faworytem obok combat shieldów i liquifier gunów. GENIUSZ!
wykupujesz to na modelu, i jak ten model dostanie nieobroniona ranę w walce wręcz to jednostka która ją zadała dostaje bułę z siłą TRZY! i przebiciem pancerza 4! za każdą ranę którą zadała.
o japierdole. słowa klucze i już mnie mózg boli
tylko w walce wręcz,
musisz zgarnąć ranę (co bardzo często kończy się po prostu śmiercią)
Siła 3 (czyli musisz jeszcze rzucić i zranić, a motory których teraz na stole pełno ranisz na 6!)
przebicie pancerza 4 (czyli nie przebijasz żadnego znaczącego się pancerza)
jedyna opcja to dać to na na wielo woundowym lordzie chaosu który będzie się bił (i przegrywał) ze stadami pieszych eldarskich dire avengerów i nie wiem.. szturmowców gwardyjskich do walki wręcz ? coś takiego istnieje.
dla mnie top całego zestawienia ! geniusz ! te 5 punktów to już bym wolał oddać przeciwnikowi niż ponieść wstyd że to wykupiłem.

CHAINAXE
Tak, ryczące topory berserkerów khorne`a mają swoje zasady, i są bezużyteczne. dobrze że organizatorzy turniejów to zauważyli i nie kazali odrywać wszystkim modelom toporków i doklejać mieczy... słowo klucz AP4 tak, dostają "potężne" AP4 i jeszcze muszą za to płacić. śmiech, chyba że planujesz bić się z bandami zwiadowców space marines :P

WARPFLAME GARGOYLES
Jedna z kilku najbardziej gównianych zasad w całej 40k teraz do dokupienia na broni na twoich pojazdach ! zawsze chciałeś palić duszę wrogów a nie tylko ich ciała ? teraz możesz to zrobić ! zadzwoń pod 777 -CHAOS i zamów gargulce (zestaw nie zawiera łańcuchów do montażu)
Podsumowując, soulblaze na broni pojazdów za który musisz płacić (doul blaze przypominam jest słaby, upierdliwy i komplikującey grę, jak zadasz ranę kładziesz przy unicie marker że im siędusza pali i na początku tury przeciwnika rzucasz k6, na 4+ dalej się pali i dostają k3 rany z S4 wow.. więcej zachodu i pamiętania niż to warte, mówię z doświadczenia bo przerabiałem to z demonami które mają to z bazy PRAWIE ZAWSZE KŁADŁEM NA TO LACHĘ)

ICON OF FLAME & ICON OF DESPAIR
nie zgadniecie co daje wam icon of flame?
Soulblaze na oddziale waszych chaos space marines, tak na ich bolterach.
A co daje icon of despair ? dany oddziałpowoduje fear !
ps. zauważyliście że te 2 zasady w kategorii obsysowych przedmiotów pojawiają się nader często ?
przypadek ? nie sądzę...

WARPSWORD
Dalej chaos ale już demony
Myk jest taki że mamy soulgrindera https://www.games-workshop.com/resources/catalog/product/600x620/99129915013_SoulgrinderNEW02.jpg  któremu możemu zamiast tego szpona zamontować ten mieczyk https://www.games-workshop.com/resources/catalog/product/600x620/99129915013_SoulgrinderNEW01.jpg
i jeszcze za niego zapłącić
i teraz tak, szpon ma S10 i przebicie pancerza2.
miecz ma siłę 6 i przebicie pancerza 3 (to gorzej) ALE może przerzucić jedną nieudaną kość na zranienie, jedną, nie wszystkie, jedną.
hmmm.. prosta matematyka mówi mi że chyba dostajemy GORSZE staty...
chyba że jest jakiś srogi myk którego nie znam (ps. nie ma)

CYBORK BODY
stawkę zamykają orkowie.
CybORK body to ulepszenie dające feel no pain na 6. tak, na 6 nie na 6+
skargi i zażalenia wysyłać na adres combat shielda :P

GIFTFINDA
jeden stacjonarny model orków ma balistic skill o 1 większy
stacjonarny, u orków
podziękował



To tyle na dzisiaj, wiem że lista jest niekompletna, ale wybrałem moim zdaniem najciekawsze.
reszta przedmiotów jest dyskusyjna, sytuacyjna, albo po prostu słaba (przypominam słaby przedmiot nie jest TOTALNIE BEZWARTOŚCIOWYM GÓWNEM!) albo np. w kombinacji z niektórymi rzeczami jest chujowa, (patrz piętno Tzeentcha, która daje inva na 6 czyli gówno ALE jak ktoś juz go ma (terminatorzy czy demony) podnosi go o 1 i to już jest spoko)
Albo zakrzywiam rzeczywistość i bardzo nie chcę tu wpisać tych rzeczy (daemonic possession które dalej twierdzę że ma zastosowanie na vindicator albo czymś co nie jest transporterem (zasada sprawia że demon który opętał pojazd ma szansę zjeść wkładkę ))
Ale myślę że lista jak na koniec edycji jak najbardziej konkretna,
Zobaczymy czy w nowej edycji ( to już czerwiec wg. plotek ) te same itemki dalej będą posysały :P
na wszelki wypadek mam mały woreczek pełen plasma pistoli XD

sajonara !

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

spójrzcie na mnie - jestem bezużyteczny !! (wh40k)

Cześć

dzisiaj taki mały rozprawkowo fristajlowy tekst o wargearze w warhammerze 40.000.

Kiedyś dawno temu (początek V ed bodaj) natknąłem się w necie na artykuł, był na jednym blogu, o tytule: dlaczego jestem gorszy od chaos spawna.
Całość było konkursem w którym to uczestnicy musieli nadesłać na bloga tekst, swoje spostrzeżenia w których musieli wybrać jedną jednostkę z całego wh40k i udowodnić że to ona jest najbardziej obsysowa. 
Przyznam że czytało się to wyśmienicie, bo uczestnicy się starali bardzo (konkurs był z drobnymi nagrodami) aczkolwiek, to warhammer, za bardzo też nie musieli się starać żeby takową znaleźć. 
wygrał chyba tekst o PYROVORE której opis nawet na 1d4chanie zaczyna się słowami: 
Pyrovores are a Tyranid unit widely considered to be the worst unit in all of Warhammer 40,000

Przyznam, że faktycznie jest wyjątkowo gówniana i nie widzę dla niej żadnego zastosowania, a tekst z jej opisem na 1d4chanie nie tylko się tak zaczyna ale CAŁY jest jednym wielkim tekstem o tym dlaczego pyrovorka jest taka nędzna. 

Na tamtym forum był też fajny tekst o Etheralu. Teraz jest całkiem niezły, ale wtedy był wyjątkowo nędzny, i nie służył absolutnie niczemu, potem pojawiły się pomysły (na poczatku VI ed) żeby wchodzić nim na wieże, spadać, zabijać się..
i nagle cała armia TAU ma fearless, jakoś tak to szło, przyznam że sam bym na to nie wpadł, ale still - retarded.

tytułowy chaos spawn, w Ved również wyjątkowo nieopłacalny, nagle święci triumfy jako kulołap dla lorda (wprawdzie flesh houndy robią to lepiej, ale spawny zły nie jest :) ) więc wszystko się może zmienić (chociaż pryovorka posysa już 3 edycje :P ) 

Warto obecnie wspomnieć nekrońskich flayed ones (czyli elitarny oddział do walki wręcz który nie umie się bić) czy mandrakes mrocznych eldarów, albo..well po prostu terminatorów, 
ja skupie się na sprzęcie :)

moim absolutnym faworytem bezużyteczności jest PLASMA PISTOL (dla nie znających angielskiego przetłumaczę że chodzi o pistolet plazmowy :P)

jest to fenomenalna broń dająca siłę plazmy i jej przebicie pancerza a zarazem nie zabierająca nam 2 rąk czyli może być użyta razem z czymś innym (np. jakąś bronią do walki wręcz ) 
co może pójść nie tak ?
zaczniemy od kosztu: pistolet plazmowy kosztuje 15 pkt. tak, 15 punktów. Za 15 punktów mamy też Cały karabin plazmowy z większym zasięgiem i 2 strzałami na bliskim zasięgu. hmm.. to nie jest tak że mniejsza wersja czegoś powinna być..tańsza ? czy coś ? 
no ale dobra, płacimy za jednoręczność.
za 10 pkt mamy absolutnie faktastyczną meltę, za tą samą cenę kapitalne grav guny...hmmm...  15 punktów za pistolet, hmmm.. wow.. nie wiedziałem że jednoręczność jest taka cenna, przyznam że sam dodatkowy kosmiczny marine kosztuje 14 pkt jak pamięta, taniej o 1pkt niż jebany PISTOLET ! nie mówiąc już o kultystach czy zombie których w cenie pistoletu zmieści się 2 i jeszcze na waciki będzie. no ale dobrze, pistolet ma siłę i moc.
okej, tutaj nie będą ściemniał, ma taką samą siłę i moc przebicia jak karabin plazmowy, czyli bardzo przyzwoity a nawet lepiej niż przyzwoity.
Tylko teraz, co chcemy tym osiągnąć w połączeniu z okrojonym zasięgiem i jednoręcznością.
możemy to dać sierżantowi a w drugą łapkę jakąś broń do walki wręcz, no na papierze fajnie, tylko po pierwsze windujemy jego koszt w górę do poziomu Giewontu, a takie triki rzadko się spłacają bo -- poza chyba Skitarii każdy sierżant ma tylko jedno życko, więc zabłąkana kula, potknięcie się na kamieniu i już cały sprzęt który kupiliśmy wraca na ławkę rezerwowych, Skitarii Alpha mają wprawdzie po 2 rany, ale za to resztą wytrzymałości nie grzeszą, no ale dobra, na nich ROZWAŻYŁ bym plazma pistol, tylko całe szczęście, nie będę musiał się zamęczać tymi przemyśleniami bo po prostu nie mają go w ofercie ( Ad Mech wie co dobre :P )

okej, sierżant nieopłacalny bo za szybko zginie i pistolet się nie przyda. To może na jakimś koksie ? teoretycznie chce wystawić mistrza zakonu nie na motorze z młotem (tak wiem, upadłem na głowę, wiele razy, szybko i mocno, :P) który w obstawie (dla bezpieczeństwa gwardii honorowej będzie szarżował i mordował wrogów. 

No tak tylko teraz z kolei, kłania się prosta zasada mechaniki wh40k, jak walczy wręcz to nie strzela (ohh, jak ta plotka o 6ed kiedyś jakby okazała się prawdziwa że profilu pistoletu można użyć w walce wręcz, mmm..miód! dało by to autentycznie życie plazma pistolom, no ale...to tylko plotka i pistolety te dalej są najbardziej bezużytecznym bitsem który zawalał by podstawki, ale średnio wygląda w stosie gruzu :P więc nawet do tego się nie nadaje)
jak walczy to nie strzela, to może przed walką strzeli ? a ile razy będziesz miał taką okazję ? ile rund trwa gra ? w której turze szarżujesz ? ile tur będziesz się bił, a potem będziesz żył / będziesz miał do czego strzelać ?

To może stać z tyłu i strzelać ? żeby nie marnować potężnej siły w walce wręcz.
z tyłu ? stać ? z zasięgiem 12" ? jak ktoś do Ciebie specjalnie nie podejdzie to do nikogo nie będziesz miał zasięgu, a jak podejdzie to znaczy że grasz z warzywem ALBO ma w rękawie jakiś srogi trick i nawet 10 plazmowych pistoletów Ci nie pomoże.

A jako wisienka na torcie dodam że to jedyny pistolet w grze którym możemy się zabić sami :) ( i nie jest to takie trudne jak myślałem)
15 pkt. wow...

To jest dla mnie absolutnie pierwszorzędny przedmiot na liście bezwartościowego sprzętu w warhammerze 40k. 
Za 5 pkt, brałbym jak rolnik dotacje, za 10 ? rozważył bym, za 15 ? no waiii !!
Kto to w ogóle wymyślił? kto to wyceniał? kto tym grał ? kto pozwala na istnienie takiego bubla? (no dobra to wszystko to pytania retoryczne bo wiadomo że GW ma to gdzieś, i tylko modele musza się sprzedawać, zasady to jakiś tam dodatek do ludzików)

na 2 miejscu ex aequo sa wszelkiej maści gówniane artefakty w stylu bolter z zasadą master crafted, power sword z soul blazem itp, czasami nawet mają dość opłacalny koszt pkt ALE znowu, można to dac tylko bohaterom, jaki sierżanci chociaż oddziałów mogli to nosić czasami można było to rozważyć a tak ?
marnujemy swojego rzeźnika żeby latał z bolterem z 3 strzałami albo nie wiem flamerem z przerzutem zranień ( no dobra to akurat było by niezłe)

ciekawostka są tutaj też pancerze dające sejwa 2+ a od miotaczy ognia nawet inva 2+ , fajnie że w ogóle w całej grze istnieje jakikolwiek miotacz ognia przepalające bazowy pancerz 2+ no ale nie, jest klimat :P
to trochę jak ubieranie 2 prezerwatyw naraz, ani to miłe, ani wygodne, ale lepiej nie chroni.
herp derp.

A Wy ? jakie macie propozycje ?
jakieś ulubione niegrywalne sprzęty ? może coś przeoczyłem ?
przyznam że pisze z trochę imperiocentrycznego punktu widzenia.
Czy może necroni albo orkowie mają jakieś bezwartościowe gadżety ?
Zapraszam do pisania :) 

środa, 12 kwietnia 2017

prawie jak DMP

Cześć

Dzisiaj opiszę wrażenia z niedzielnego turnieju 40k, był prawie jak DMP bo można było grać na 1850 na zasadach tego turnieju, ale można też było na 1250 z cięciami, nie trzeba było mieć pomalowanych modeli ani nie było żadnych durnych mechanik co do malowania modeli (prefered enemy na niemalowane to jakiś absurd !) więc zagościłem w pewnym złowrogim miejscu.

Oczywiście grobo wymaxował porno rozpę, i czuł już smak zwycięstwa. Okazało się że było tak jak ze screamerami tzeentcha, co z tego że masz porno rozpę jak nie umiesz nią grać :P z tego co grałem chyba tylko stare wilki i w jakimś tam stopniu stare demony na crusherstarze były idiotoodporne i nie wymagały posiadania jakichkolwiek pokładów inteligencji.

Moja rozpa iron hands

pojeb z fistem i łańcuchami gorgona (klasyka gatunku)
Command squad z gravami i shieldami 

3 bajki z gravami

5 taktyków z metlą i combi meltą w dropie

ironclad w dropie

centki z gravami w dropie

thunderfire cannon <3

mniej więcej tak to wyszło 

No ostre porno swego czasu nie ma co.

Pierwsza przyjacielska gra z Tosterem i jego żelaznymi wojownikami:

Miał w rozpie Daemon Prince`a tęczy z tym artefaktem night lordów co daje sejwa2+ i +2 do coveram dzięki czemu jinkował na 2+ z przerzutem gał :/ do tego knighta z dwoma gatlingami ;_; 
w zasadzie reszty armii już mógł nie mieć bo te dwa stworki przyspieszają bicie mojego serca i poluźniają zwieracze (zwłaszcza ten drugi)  mam taki odruch nie trzymania stolca. nie wiem, panicznie boje się SH i hord, a horda z SH to już w ogóle dla mnie zmora.. no ale tu hordy nie było tylko 5tki zwyklasów w rajniaczach i 2 oddziały motocyklistów, jeden z plazmami jeden z meltami.

Stwierdziłem że trzeba za wszelką cenę jak najszybciej zniszczyć ta demoniczną maszynę bo potem będzie co turę czyścił mi jedną jednostkę (albo dwie) wiem, bo sprawdzałem kiedyś. Więc co, drop z taktykami i centki na dupie na krawędzi strzału, jednak w połowie planu zmieniłem zdanie (cała ja, blondynka zmienną jest:P) i stwierdziłem że wolę pewnego FB niż jakieś tam złudzenie wbicia hull pointa na knighcie, a bo noc, a bo cover, więc taktyki walił w rhino a centki.. well.. no nic nie zrobił. wbiły może 1nego hull pointa. o dziwo orbital wbił drugiego. No ale koniec, więc mi się nic nie udało. 
Ale karty mi podeszły. 

Jego tura, Świniak leci do moich centków i w zasadzie mogę im powiedzieć papa, na szczęście zajmie mu to trochę czasu bo raz spali szarżę na 7 cali, ale i tak nic mu nie zrobię nie mogę overwatchować a on ma cover 2+ z przerzutem gał. super :/ pocieszam się tym że demon ściągając moje centki się nie spłacił o ponad 100 pkt. ale to słabe pocieszenie...

knight złożył małe bajki taktyki pogoniły jego bajki ale umierając od jego attack squadu, thunderfire jednym strzałem rozwalił dwa oddziały (jego bajki i zwykli) kocham ten sprzęt ! 



no i szarża pojebem na knighta. 

niestety zapomniałem że ma eternala.. po prostu zapomniałem! tak to jest jak się nie jest ograny daną armią. Więc ściągnąłem go ze stołu i knight wesoło szalał ściągając mi command. potem nagle bubu na stole obok zobaczył że coś szybko straciłem pojeba więc się pyta czy rzucił siłę D.. ja że nie.. zinstantował mnie a on: przecież masz eternal warrior ćwoku !!
no to po krótkiej pracy zakonnej komisji śledczej w sprawie wypadku motocykla rządowego po wygłoszeniu orędzia: TOSTER NO ALE WEŹ, ! BĄDŹ CZŁOWIEK NOOOO ON MA ETERNALA ZAPOMNIAŁEM NOOOO.. przywróciłem go do życia w close combacie, ot taka celestyna. ale nie trafił ani jednego ataku a knight tym razem na stomp rzucił 6. wow, such fight.

tak czy siak można by gdybać czy gdyby nie to że go "nieprawomocnie umarłem" i dzięki temu knight zabił mój command squad to czy jakby walka się toczyła dalej to może bym ją wygrał ? może command by coś zrobił. Gdybanie, tak czy siak wpierdol bo potem nagle karty przestały mi iść, miałem jakieś durne misje. przegrana 15:5 ale grunt nie tablet !! :D

Drugą grę pauzowałem dzięki temu swobodnie mogłem ponarzekać z krissem na 40k i powkurwiać grających :P

trzecia gra z Alphariussem87 :D pierwszy raz spotkaliśmy się za stołem i chyba pierwszy raz mieliśmy okazję pogadać na żywo. Pozdro jak to czytasz :D

Więc jego rozpa bardzo ciekawa i oryginalna, szczyt dobrego smaku i gustu czyli RIK  (renegacki imperial knight) czarnoksiężnik na motorze, 10 kultystów alfa legionu. herold na juggernaucie, 12 psów i helldrake. 

graliśmy na strasznej patelni, co za obopólną zgodą trochę zmodyfikowaliśmy, ale dalej jakiś nie teges był ten stół, chociaż fajna mata! tak jak nie lubię bardzo mat (sa płaskie i zabierają ten trójwymiar i przestrzenność i efekt realizmu grze bitewnej spłycając ją do poziomu planszówki) tak ta była naprawdę fajna z betonowymi płytami które nawet kończyły się na 12" hehe.. nie trzeba mierzyć do wystawiania :D

no i tutaj wyszło nie dość że zmęczenie (mimo że 2 gry nie grałem, narzekanie na 40k było bardzo wyczerpujące:P) nieogranie armii i po prostu złe za granie, a wisienką do tego były wujowe rzuty (w pierwszej grze miałem dobre tutaj Alfarius świadkiem że były kosmicznie słabe) 
zamiast skupić się na maelstromach których karty ciągnęliśmy tyle ile zajmowaliśmy znaczników ( więc dobrze by było kilka ich kontrolować co turę) i ogólnie wymanewrować jego mini stara nękając go ogniem z gravów/thunderfire a knighta po prostu olać to zrobiłem odwrotnie --> olałem malstromy, a knighta męczyłem gravami i meltami. słaby deal.
oczywiście powtórka z rozgrywki, 2 melty nic mu nie robią, gravy nie wbijają ani jednego HP. on co turę salwą coś mi rozwala, pojeb stwierdził że znowu spróbuję szarży, wcześniej tankując dość nieudolnie salwy (nieudolny bo wyłapał 2 rany a żaden Iwnd nie wyszedł :P ) oczywiście nie muszę mówić że z traita wylosowałem +1 do fnp czyli miałem fnp bodaj na 3+ co jest zupełnie bez znaczenia bo gałę na sejwie przeczucałem na 2kę na fnp.jak już przy tym jesteśmy w bardzo podobny sposób umarł mój chapter master, dostał dwa hity ze stompów z siła 6, bez AP,  przypominam sejw 2+. fnp. umarł w butach, w zasadzie w siodle chciało by się powiedzieć. 
centki nie zrobił nic
dred nie trafił z melty potem umarł.
thunderfire jak zwykle siał śmierć, i to nawet nie na kultystach ale zdjął z 5 psów !
poddałem się po śmierci chapter mastera, został mi TFC i dwa motory, jemu nie zabiłem nawet jedn ej 10tki kultystów !!
znowu przegrana.

wnioski:
obecna meta daje mi raka :/

co i tak jest i tak dość nietypowe bo paradoksalnie obecnie jest najwięcej różnorodnych rozpisek/armii i buildów w 40k odkąd tylko zacząłem grać (końcówka 4ed) no ale co z tego że jest, jak wszystkie wyglądają tak samo XP

kiedyś grały 2 czy 3 armie na turniejach, reszta grzała ławki, 
Teraz wprawdzie na każdej armii można coś złożyć (chociaż nie wiem czy Dark Eldarzy powinni się pocieszać tym że mają najtańszy podatek do CADa żeby zmieścić więcej knightów - tak piję do rozpiski izwora z lamią 2 x kabalitami, 3 x Renegade Imperial Knight i 2 x helldrake aż mnie mdli jak sobie ją przypominam)
Ale za to większość rozpisek przypomina jakieś niezdrowe potworki, już pomijając fluff ale to po prostu jest obleśne, niezdrowe, nierozsądne i nielogiczne, za to mordercze na stole i pewnie bardzo skuteczne, nie wiem co gorsze, stagnacja na mecie (końcówka 5ed i wilki i GK na zmianę :P ogólnie turnieje wyglądały jak manewry zakonów astartes :P ) czy piana party z takich  potworniaków i zroślaków (ten po prawej to flyranty :P )

no właśnie, co gorsze. 
tak czy siak dalej nie umiem grać w tą grę...
i coraz bardziej nie wiem czy chcę w nią umieć grać :/

sobota, 8 kwietnia 2017

7 grzechów głównych BIOHAZARD 7

Cześć
dzisiaj gościnnie postanawiam wrzucić tekst kolegi, niestety nie o figurkach :( (ale o tych nie mam zamiaru przestać pisać, no jak to się mówi, nie samym plastikiem człowiek żyje :P) ale myślę że fajnie napisany i fajnie się czyta.
Kwestia wyjaśnienia, pierwsze obcowanie z grą odbyło się podczas wspólnej nocnej nasiadówki przy piwie:) po której po powrocie do domu ja wysłałem filmik: https://www.youtube.com/watch?v=x6GAwM83J2k
n`joy 
No dobra, first things first, bo już dotarłem do pracy i jestem jeszcze na świeżo z tematem RE7.

Co do Residenta, ten youtube "everything wrong with RE7" jest c-h-u-j-o-w-y. Do wszystkiego można się dojebać że "nóż jest po lewej, a łyżka po prawej, hurr durr tępi twórcy, tu da się uciąć krzak i odkryć sekret, a tam nie można oh noes". On się przypierdala, zupełnie jakby grał tylko w demo.
Tam jest dużo ciekawszych rzeczy, na które można ponarzekać. Robię zatem swoją edycję siedem grzechów głównych Biohazard 7.

JEDEN : w całej grzej jest trzech przeciwników. Dokładnie trzech. Byłem czujny. Liczyłem. Gdybym miał tą wiedzę wcześniej, zupełnie inaczej chomikowałbym amunicję -> po prostu bym tego nie robił.

DWA : złote monety. Znalazłem wszystkie 14. 13 jest potrzebnych do upgradejów. Jakich upgredjów ? 1. Max żyćko. Bez sensu. Max żyćko nie chroni od życia bez nogi. Trololo! 2. Szybsze przeładowanie. Poza jednym, jedynym wyjątkiem -> granatnikiem, bez sensu. 3. Magnum .44 oooo <Dirty Harry face> i uwaga teraz : z JEDNYM nabojem. Żarty ? Nie, w magazynku jest jedna kula. Później znajdujesz jeszcze kilka i w całej grze jest... pięć kul. Dziękuję bardzo. Oczywiście śmiesznie to wyglądało kiedy starej Bakerów wyjebałem lutę z magnum, poprawiłem z shotguna i było po walce. Ale nie było to, aż tak "hilarious" jak wyglądało to na ekranie (Hahah, now i got you little shit... <jeb - zmiana na shotgun'a, jeb, jeb> spada do dziury. GG easy.).

Teraz na chwilę jeszcze o bossach. Widziałeś większość (!). Jedną walkę przekimałeś i obudził cię telefon w grze, ale byłeś obecny korpusem na większości walk. Masz tak: 1. Jack w garażu (na hardzie, który nazywa się "madhouse" - Jack nie rozpierdala sobie ryja pistoletem tylko dalej cię goni po kwadracie... super partia kurwo) 2. Jack pod kopułą gromu, czyli pojedynek na piły mechaniczne. 3. Marguerite (to ta od owadów) nad grobem (Magnum .44 > Marguerite) 4. Marguerite w szklarni w wersji Evil Within - Laura, czyli "Kill it. Kill it with fire". 5. Jack w wersji "THIS IS MY FINAL FORM! HHAHAHA !" po której główny bohater mówi "Now I've seen everything xD" i koniec ! Pół szóstej walki to finalny boss (na strychu gdzie to wszystko się zaczęło) i to już są ŚMIECHY. bo strzelasz do głowy. Nie w głowę. Do głowy. Trwa to może z 30 sekund, potem quick time event, żeby cię dobudzić i koniec. Napisy. BUM, 7h i po gierce.

TRZY: Lokacje. W ogóle co za przypał xD. Jest dom - tankowiec - kopalnia soli - dom (?!) serio? Na samiuśkim końcu gry, masz łącznie dziewięciostronicową fiszkę w kopalni, która wyjaśnia o co w tym wszystkim naprawdę chodzi, wychodzisz cały obładowany spluwami żeby rozkurwić tą wieliczkę... a wracasz do domu ? What ? For real ? I to nie zapierdalasz godzinę z powrotem. Wychodzisz z kopalni soli i... O! To tutaj, tutaj mieszkają państwo Baker. Wiem, bo kiedyś mleko rozwoziłem po bagnach Luizjany :/

CZTERY: I co odblokowujesz po przejściu gry? Hard mode ! Co odblokowujesz po przejściu hard mode? RUNNING SHOES ! Co? Kurwa... Spock... Tak, tak, dostajesz buty dzięki którym przemieszczasz się NORMALNIE. Whoopdie fuckin' do !

PIĘĆ: Fabuła. O tutaj muszę aż usiąść głębiej w fotel. Więc o co kurwa chodziło? A więc tak, po pierwsze podzielam komentarze przytomnych graczy, [podejrzewam po przejściach, ale przynajmniej realistów, a nie stulejarzy] ratowanie jakiejś dupy po TRZECH LATACH jest słabą motywacją. Dla nieprzekonanych : Już w momencie kiedy odcina mi dłoń (!), kładę na nią kutasa, "I have to go! Look ! It's fuck this shit' o clock !" ale nie... wszystko będzie dobrze, wyciągnę cię stąd Mia... MIA. Czy może powinienem napisać M.I.A. - Missing In Action, co panie scenarzysto ? No nieważne.

Na tankowcu okazuje się, że Mia, dupa którą peklowałeś od lat, jest tajnym agentem i jej celem oraz jej kolegi z pracy było przetransportowanie małej dziewczynki Eveline, z jednej stacji badawczej na drugą. W Eveline został wstrzyknięty najdoskonalszy (wiadomo) wirus generacji E (E więc Eveline? Serio?) po chujowych, niestabilnych wersjach A-B-C-D (nie jestem specem od rocket science, ale to chyba tak by nie wyglądało jeżeli chodzi o nazewnictwo), który tym razem... jest... grzybem. Tak, wszystko do czego strzelasz i widzisz na ekranie jest grzybem. Każdy z Bakerów ma w płucach grzyba i Eveline wpływa na nich bezpośrednio. Jako, że jak grałem drugi raz sam od początku to zadałem sobie ten trud i przeczytałem wszystko od A do Z, co znalazłem i wiedziałem, że za tym wszystkim stoi mała dziewczynka, która przypłynęła razem z Mią. Co więcej na początku gry dostajesz SROGIEGO hinta, na temat gdzie Ewelina się znajduje... Otóż... siedzi na wózku. Tak, właśnie. Jest również grzybem jeśli chodzi o wiek, który wybiera do swojej halucynacji 


W głównym holu jest polaroid z tą starą babą, a z tyłu jest napisane E-001. Na tankowcu miałem fiolkę opisaną dokładnie w ten sposób E-001, więc Harry dodał dwa do dwóch i już wiedział, że "starą starej" trzeba będzie zajebać na samym końcu.

Na tym tankowcu gdzie miał miejsce standardowy Residentowy OUTBREAK (doh !), myślałem że będą największe przechuje. Czujesz klimat, prawda ? Najbardziej rozrośnięte grzyby, najszybciej mutujące, regenerujące rany, że będzie tam tak grzybowo, że gniazdo Obcego z Director's Cut to będzie małe miki (https://www.youtube.com/watch?v=Y6dSIMFo7iU), ale... nie. Na statku przeciwnicy są jeszcze słabsi niż na chacie. Wiem, że grałem na easy, ale u Baker'ów i tak spokojnie przyjmowali trzy strzały w głowę, jakby im woda z rynny się wylała na łepetynę. Nieprzyjemne uczucie, ale raczej nic śmiertelnego. A tu padali elegancko po JEDNYM wspaniałym, satysfakconującym headshocie. Co jest do chuja? No i tu wchodzi...

...SZEŚĆ : To jest pojebane, dlaczego moja broń nie działa, a strzelam od 24 lat i zawsze działała. Dlaczego oni nie chcą umrzeć? Żeby było jasne, na EASY (o lol jaka pizda), schodząc do piwnicy, którą zresztą widziałeś, znajdując KAŻDY JEDEN NABÓJ po drodze do niej (shotguna, jeszcze nie podnosiłem) miałem 61 pocisków wchodząc. Wychodząc miałem 4. Na easy. Oczywiście jak już się naumiałem, prawidłowe strzelanie wygląda następująco:  tylko nie ruszając się, czekając 3 sekundy po każdym strzale, żeby oddać następny. Miałem na to czas, po przeciwnicy na easy są bardziej leniwi i zadają mniej obrażeń, ale WOLAŁBYM... ŻYCZYŁBYM SOBIE żeby po prostu umierali, kiedy świszczą kule. Grałbym na hardzie gdybym miał paść od hita-dwóch, ale niech to dotyczy też tych obskurwiałych, brzydkich grzybów.
Przypominam: trzy rodzaje. Jeden to człapiący którego widziałeś, drugi to coś w stylu Lickera z RE2 i RE3 tej serii i trzeci to (ja jebię nie wierzę, że to piszę) rzygający grubas. Yep. Ponoć w trybie Mad House wciąga ołów jak każdy Polak ziemniaczki z koperkiem. Nigdy nie ma dość i ogólnie to ciężko go położyć, więc uważam w związku z tym grę za niegrywalną, gdyż później występują również w duecie. Skoro dostaję broń zamiast latarki to chce "szczelać" do chuja Pana.

SIEDEM. Zagadki. Gra jak już ustaliliśmy nie jest shooterem. Są elementy strzelania, ale raczej nic z tego nie wychodzi.
No to może jakieś łamigłówki? Owszem. W grze są trzy. Tak. Horoskopowym znakiem Resident Evil 7 jest najwyraźniej trójka monet. Mamy turbo móżdżenie otwierajac przechowalnię nieboszczaków. Mamy obracanie obrazów na tankowcu, aż ułożą pewien wzór i ustawienie zegarka w sypialni babuni, a tak naprawdę kurwy Eweliny. I to mój drogi jest wszystko.

Najlepszym fragmentem całości RE7 jest VHS Happy Birthday, który cały jest łamigłówką typu "PIŁA MOTZNO xD" i to jest w ogóle świetny segment, który ZOSTAJE ZRUJNOWANY, przez to, że po obejrzeniu taśmy robisz Ethanem dokładnie to samo. Nie podobną rzecz. Tą samą. Lazy as fuck design. Warto obadać : https://www.youtube.com/watch?v=1nJ2tzBaiiY [od 8:30 się zaczyna, na końcu możesz jeszcze jedną rzecz wykonać, której tutaj typ nie zrobił: spróbować znowu odkręcić wodę, ale pokrętło się urywa..więc... well...]

Na koniec creme de la creme czyli wersja limitowana, którą nawet mnie kusiło kupić w pre orderze gdy ujrzałem jak bardzo Resdient się zmienił 


. A chce wspomnieć konkretnie o jednym z gratów, który dostajesz... Spalony-Penis-Drive (pic related http://kotaku.com/resident-evil-7-usb-doll-finger-looks-like-a-burnt-peni-1790868346 ).
Tak to jest właśnie to. Tak mógłbym podsumować RE7. Niektórzy lubią spopielone siusiaki, bo to hardcore i świetnie wygląda komentując "tak powinien wyglądać prawdziwy penis w 2017" dając mocne 8/10, dla mnie natomiast, coś takiego jest w ogóle niepotrzebne.

Kończąc: Dałbym 6 spopielonych penisów na 10, ale że to RESIDENT EVIL, więc FINAL SCORE to : Pięć spopielonych siusiaków na dziesięć możliwych.

Harry signs out.



To tyle na razie,
obiecuję że już jutro (nooo, powiedzmy że w poniedziałek) będzie znowu figurkowo :) nazbierałem sporo materiału i teraz będę wrzucał. No i jutro turniej w wh40k więc na pewno opiszę wrażenia jako że nie grałem w "forti keja" chyba od końca zeszłego roku ? (no nie wiem, może w styczniu zagrałem ? ale chyba nie) więc po tak długiej przerwie zobaczę czy coś się zmieniło :)

na razie tyle. i wybaczcie mi opóźnienia
ale ciągle mam w planie pobić rekord roczny postów, albo chociaż się z równać z dobrym rokiem. Jak pomożecie to na pewno będzie mi się milej pisało :*  

wtorek, 28 marca 2017

ETERNAL CRUSADE

Cześć.

Dzisiaj wam opowiem swoje przemyślenia, czy warto interesować się grą Eternal Crusade

  

Więc odpowiem od razu: nie warto.
Okej, koniec wpisa, rozejść się.
No ale może  ktoś chce się dowiedzieć jak doszedłem do równie głębokich przemyśleń ? No to zapraszam.

Gra najpierw miała być MMORPG o nazwie Dark Millenium (wygooglujcie sobie trailer, bo był nawet, wyglądało jak na tamte czasy bardzo fajnie, no i nerdgasm! mmorpg w naszym ukochanym świecie !) potem plany się zmieniły i nie miało być tka massive, potem nie miało być RPG a mega rozbudowanym shooterem, potem po prostu shooterem.
Gra jest w formie jednego z 4 raków gier PC (zaraz obok DLCków, 8bitowych indyków, i AAA dla bezmózgów ) czyli Early Accesu.
Najpierw KOSZTOWAŁA (sprzedawanie niegotowego produktu, lol) 120 czy 150 zł. no masakra, nie sądziłem że w XXI spotkam się z takimi cenami gier na PC. Potem była promocja 60zł. I część znajomych kupiła i chwaliła. Ja się nie skusiłem, bo dalej wyszedłem z założenia że płacenie za NIEGOTOWĄ grę choćby i grosza to nieuczciwa sprawa. 
No ale teraz jest za darmo. Za darmo to bierę!

Więc co na pierwszy rzut oka mogę o niej powiedzieć ?
To idealny kropka w kropkę klon Space Marine (pamiętacie?) z gorszą grafiką (nawet mimo ustawień ultra momentami gra wygląda naprawde brzydko i mówię to ja który gra w gry sprzed 7 lat i zachwyca się ich grafiką) o ile otoczenie wygląda fajnie (głównie pustynna opuszczona baza - Forge District o niefortunnej nazwie Zadek) i animacje postaci są naprawdę dobre, tak same ich modele są dość szkaradne, a na dodatek to TPP w którym musimy się na nie patrzeć. 
Będąc przy audiowizualu muszę pochwalić dźwięki i muzykę. Muzyka to klasyczna wysokie gotyki ale bardzo fajnie nastrojem wpasowują się do tego co robicie, czy wygrywacie czy przegrywacie :P
Głosy postaci są za to bardzo fajne, dokładne kanoniczne cytaty, np. grając Imperialnymi Pięściami, Astartes z tego zakonu wznoszą okrzyk: "Primarch-Progenitor, to your glory and the glory of him on earth!" A Alfa Legioniści krzyczą "We Strike Like The Serpent!" i "Hail Hydra" Ale już mając piętno Nurgla jako upgrade wznoszą pochwały do Ojca Zarazy. 
Upgrade, kolejna rzecz bo przechodzimy do mniej ciekawej strony gry czyli samego gameplayu.
Teoretycznie wszystko jest spoko, ale praktycznie widać że gra jest mocno niedorobiona jeszcze (no okej, kumam Wczesny Dostęp, ale jak pozwalają w niego grać - do diaska ! liczyli sobie za to hajsy grube! to muszą się też liczyć z tym że ktoś się na ten temat wypowie) 
Mamy do wyboru 4 strony konfliktu: Space Marines, Chaos Space Marines, Eldarów i Orków.
Każda z klas ma 4 podklasy które z grubsza są swoimi odpowiednikami (nie działają tak samo, czasami dość znacząco inaczej, ale wypełniają takie same nisze). Czyli:
Taktyczny - ot marine z bolterem, ork z shootą, eldarski dire avenger.
devastator - marine z heavy bolterem bądź laską (dwie wersje devka AP i AT ) u zdrajców havok u orków loota boy a u eldarów dark reaper z eldarsą wyrzutnią rakiet.
Medyk - Konsyliarz u marines, czarnoksiężnik u zdrajców, orkowy konował i eldarski prorok. Aha, kosmiczne wilki mają wolf priesta od tego :D
Close combat- ot spieszony asflat, eldarska banshee czy striking scorpion, orkowy chopak z rębakiem
asfalt - klasa premium, za możliwość posiadania jump packa jak raptor, stormboy czy swooping hawk trzeba płacić prawdziwe złotówki. 
Dobrym przykładem tego że klasy nie są takie same jest porównanie raptora do swooping hawka. Ten pierwszy niczym w dawn of warze wzlatuje w powietrze i z impetem spada na wrogów robiąc z nich krwawą papkę, natomiast .. pikujący jastrząb wzlatuje w powietrze i unosząc się niczym lotnia powolutku opada nakurwiając do naziemnych celów z tego swojego shurikenowego miotacza. Straszne przejebany typek. 

No i teraz co się robi tymi postaciami ?
Szczela i rąbie !
Jest kilka typów rozgrywki na bodaj 5 planszach (z czego większość, w zasadzie wszystkie wyglądają tak samo - opuszczone imperialne placówki na wyjałowionych skałach - okej, spoko ale naprawdę nie można było się trochę wysilić ? plansza w dżungli ? w eldarskich ruinach, na mechanicusowych wykopaliskach ? w jaskiniach ala Calth ? w ogromnym space hulku ? nie kurwa wszystko to lawa, skała i budynki funkcjonalnością i wyglądem przypominające imperial sector :P na dodatek plansze póki co sprawiają wrażenie dość pustych i ubogich, ja nie proszę o to żeby rosła tam trawa która buja się na wietrze ale na czaszki bym się nie obraził :P w sensie żeby COKOLWIEK tam było momentami )
No i naprawdę stos czaszek na którym stoi twoja postać w menu jest tak brzydki że wygląda jak sprzed 15 lat :/ serio ? no naprawdę czaszką w menu mogli dać te kilka polygonów więcej :(

Podstawowym trybem rozwałki jest zajmowanie 3 czy 4 punktów strategicznych, ten kto będzie miał je zajęte najdłużej wygrywa. Są też opcje odbijania bądź zajmowania punktów, jeden się broni z ograniczoną liczbą respawnów ( straszna chujowość ) a drugi w transporterach musi nacierać.
Natomiast wszystko sprowadza się do tego samego tak naprawdę. To tak jak w World of Tanks, swego czasu były różne tryby niby a wszystko to to samo. 

No i sama walka, ta jest dość ciekawa i dynamiczna, głównie strzelanie z boltera i kierowanie pojazdami. Które to rajnosy np. mogą służyć za spawn point. co jest spoko. 
Ale np. walka wręcz mimo swoich pomysłowych założeń (rodzaje ataków działają jak kamień papier nożyce, silny zbija defensywny a szybki zbija silny ale jest kładziony przed defensywny atak) to tak naprawdę przypomina zagmatwaną szamotaninę i skakanie dookoła wroga. (zajebiście ciężko jest się scentrować na wrogu a każdy atak połączony jest w wyjściem/wyskokiem w stronę wroga, więc jak on się odsunie albo myszką go nietrafimy to naglę lądujemy kilka metrów obok niego albo za nim ) naprawdę nienajlepiej to działa.

Fajnym motywem za to jest korzystanie z coverów i obsługa ciężkiej broni którą trzeba oprzeć na np. murku żeby była stabilniejsza. To jest bardzo fajnie pomyślane i dobrze działa.

W grze można też rozwijać swoją postać: dostajemy pkt rangi za które możemy wykupywać różne umiejętności dla klas. chaos ma np. dary 4 różnych bogów i ich ścieżki, lojaliści trochę inaczej, ale większość apgrejdów postaci daje nam możliwość korzystania z jakiegoś małego bonusu w sprzęcie. ot jakiś purity seal inny, jakiś mechanizm do power amroura, inny uchwyt do boltera zwiększający jego celność itp.
Wszystkie te dodatki kosztują określoną ilość punktów a postacie składamy na 1000pkt. heavy bolter u devastatora to powiedzmy 300 pkt ale już plasma cannon to 500 więc nagle musimy zostawić w domu granaty i purity seal zwiększający staminę bo punktowo się nie zmieścimy. I to było by dobre rozwiązanie gdyby nie to że kolejnymi upgrade`ami postaci jest "zmniejszenie ciężaru broni" i np. na którymś tam poziomie możemy sprawić że ten plasma cannon kosztuje nie 500 a 250pkt. LOL. moim zdaniem witaj balansie. 
To tak jakby w world of tanks mógł sobie np. czołg X tieru załadować połową amunicji i dać słabszy silnik ale kurwa wystawić się na VII tiery. Taka sztuczka.

Ale ale, profesorze Grobo czy wszystko w tej grze ssie po same kule ?
Ależ nie moi mili !
Gra ma teoretycznie potencjał ale niestety widać że za mało się starają/poszli w złym kierunku/nie mają za bardzo hajsów bo każdą kupioną premkę wydają na dziwki i koks/ nie mają pomysłu co z tym teraz zrobić /PTW przysłonił im resztki rozumu.

Nie czepiam się niewielkiego  braku stabilnośći na moim sprzęcie, LAGów czy ogromnej zasobożerności. Bo wiadomo że to wersja BETA, ok. Nie czepiam się momentami dziwnych zachowań ragdollów czy gliczy (głównie kauczukowych pojazdów), spoko, nie czepiam się.
Tak samo jak wiem że grafę i optymalizację można poprawić, no nie sądzę żeby wspięła się na wyżyny ale może nie będzie miejscami tak piekła w oczy. (chociaż pustynia i ostre słońce i gorące powietrze tworzące fatamorgany w planszy forge disctrct wyglądają ładnie)
Ale nie wiem czym uda im się ruszyć inne rzeczy, dziwnie wykonaną i szaloną walkę w zwarciu, TOTALNY brak balansu (niestety walka wrecz jest milion razy skuteczniejsza a każdy kolejny pacz bardzo wzmacnia aktualnie paczowaną stronę konfliktu - obecnie niczym w figurkowej mecie Eldarzy są OP) za nisko umiejscowioną kamerę ograniczającą widoczność (moim marzeniem było by jakby zrobili dowolność jak w skyrimie - falloucie, albo chociaż odblokowaną kamerę jak w WoT czy większości gier a nie na stałe zablokowaną ciasno za plecami :( ) 
no i boje się czy spierniczą to co póki co działa dobrze: klimat, dźwięki, fajną walkę i dobrze zrobione strzelanie, dynamizm całej rozgrywki, mocny nacisk na granie drużynowe (osłanianie się i wspieranie ogniem, leczenie, dzielenie na pododdziały, wydawanie rozkazów (które faktycznie czemuś służą) i co tu dużo mówić wciągającą trochę rozgrywkę.

Jak tego nie spieprzą i poprawią to co jest średnie to będzie naprawdę bardzo dobra gra.

Póki co jest średnio.
daje 7/10.   no 7.5/10 bo jestem fanem Wh40k i w sumie poza WoT i CSem w podstabazie to nie grałem nigdy w żadne sieciowe "szczelanki" i nie wiem jak teraz gry się zmieniły, dlatego eternal crusade wydaje mi się ciekawy (kij z tym że te opcje pewnie są teraz w każdej szanującej się grze sieciowej a na dodatek 10x bardziej rozbudowane)

jak nie jesteś fanem młotka odejmij 1 oczko od wyniku.

Za darmo można brać ale za pieniądze bym tego nie kupił.
jakbym wydał na to te 150zł to by mi się chyba pejsy spaliły :/
 


czwartek, 16 marca 2017

nowa stylistyka GW na przykładzie Lord of Change

Cześć

Dzisiaj chcę poruszyć pewien temat który nie wiem czy jest wam znany, chociaż może tak, znany jest na pewno ale nie wiem czy jest zauważony ;)
Mianowicie kierunek w którym zauważalnie poszła stylistyka GW.
Nie będe mówił tutaj o tzw. odlhammerach (realm of chaos, rogue trader, slaves to darkness) bo to nie moje klimaty i uważam,
że te modele są jak King Diamond, albo się je kocha albo nienawidzi. 
Wiem natomiast że mają swoich zwolenników, chociaż zaczniemy od czasów bardziej współczesnych. 

posłużę się cytatem z forum:

JA: zarazem taki komiksowy a jednak realistyczny, ma najfajniejsze cechy z obu światów.. jak .. dobry shemale ;)

Mejdej: Dokładnie taka jest moja opinia na temat mojego ulubionego okresu stylistyki GW (czyli mniej więcej przed wprowadzeniem plastikowych horrorów)


Czyli właśnie! 

Istnieje coś takiego, jak okresy stylistyki GW i jej kierunek rozwoju. 
Też uważam że wcześniejsze modele (właśnie z okolic roku 2010-2011 czyli końcówka/środek Ved i 8edycja WFB - pomijając nowych necronów, jakoś się rozminęliśmy w koncepcie armii, od tego momentu zaczęło trochę siadać jeśli chodzi o stylówę, ale to może tylko moje odczucia)
Ved. co mamy ?
kapitalne metalowe modele marines
sternguardzi i vanguardzi - ponadczasowi dla mnie
świetne thunderfire cannon. 
przyzwoitych bohaterów. 
gwardia, - super pojazdy - walkiria jednym z najładniejszych samolotów ever ! (chyba tylko aquila lander w którym się kocha jest ładniejszy)
wilki - pomijam
tyrki - kapitalne! mawloc i ten drugi, to chyba najładniejsze xeno stwory !
aniołki niewiele dostały, a nie plastikową DC, super zestaw, złoci chłopcy mniej, ale są w porządku, no i stormraven, mi się podoba akurat.
dark eldars -  totalny reboot stylu który trafił w dziesiątkę! modele są przepiękne, wszystkie! zarazem plastiki jak i metale. Udało im się.
Necroni - no tu już trochę mniej się udało.

U WFB podobnie, tak naprawdę wszystkie releasy do 8ed były fenomenalne! Orkowie ? Arachnorok jest prześliczny i ciekawy! Tomb Kings ? necrosfinks, ushabti i piaskowi surferzy! kapał z nich klimat, mieli interesujacy i przemyślany koncept. Wampiry ? Nie było słabego modelu (po tym releasie zacząłem ich zbierać) Ogry ? Fenomentalne, cały klimat, dbałość o detal w odniesieniu do settingu, ciekawe i oryginalne rzeźby. Krasnoludy tez zamiotły, nareszcie wyglądali jak górscy starożytni wojownicy a nie jak krasnale ogrodowe. 


Świetnie widać to na przykładzie LORD OF CHANGE. pamiętacie ?

pierwszy z nich:

nie wiem kiedy wyszedł, ale jakieś miliony lat temu:
widać toporną i siermiężną stylistykę, karykaturalny i kreskówkowy ale.. takie czasy, okej muf along


Metalowy Lord of Change, do niedawna jedyny legitny model. Jeszcze gdzieś tam ta toporność pozostała, ale zarazem widać już pomyślunek nad formą, ciekawsze poza, rzeźba, dbałość o przemyślane detale. jest lepiej. Jasne, odstaje od dzisiejszych standardów, ale sam koncept bardzo fajny. Dalej dość kreskówkowy ale już jakieś proporcję zachowane (nawet w koncepcji Demonicznego Generała Boga Zmian i Wypaczeń :P )
potem (chyba podczas premiery dexu demonów w 4ed. ) pojawił się Karios Oracle of Tzeentch. czyli special jeśli chodzi o wielkie ptaki :P
Model kapitalny!. Oddaje jego klimat i charakter (widać że jest zniedołężniały i stary po tym jak wpadł do studni wieczności) świetny detal !(ta ryba na książce!) trochę szatki klocowate, ale to dalej wina technologii (metal) za to sam model strasznie mi się podoba. znowu poprawa w realizmie. jest właśnie w pół drogi między bajkowością a realizmem. Co też widać na malowaniu, mocne i żywe kolory ale zarazem światłocień i płynne przejścia i laserunek.

w międzyczasie

Forge World poszedł jeszcze dalej jeśli chodzi o realizm, to już podchodzi pod amerykański hiperrealizm bądź flamandzkich mistrzów XVII wieku. 
model ma zachowane wszelkie proporcje, bardzo ciekawa pozę, naturalne i "brudne" malowanie a mimo to zachowanie żywych barw (które tak charakteryzują jego patrona Tzeentcha ) 

I teraz GW znowu zawróciło


wydając model znów bajkowy i kreskówkowy w pstrokatym i troszkę naiwnym malowaniu. 
Gdzie widać postęp technologiczny przy wykonaniu detali, ale nie widać go przy pomyślunku w ich projektowaniu.
https://www.games-workshop.com/en-US/lord-of-change-2016
przyjrzyjcie mu się. 
Z jednej strony faktycznie baaardzo fajnie wyrzeźbione ciało, świetna paszcza ( od razu widać że jest bardziej demoniczna) widać że ktoś umie posługiwać się dłutem i masą modelarską z brushem i 3DMaxem. A z drugiej sam model jak wspomniałem jest dość infantyliny i przechodzi flanderyzację niczym kosmiczne wilki których ta droga doprowadziła do zatracenia (fabularnego - fenris pagib)
  flanderyzacja --> http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/Flanderization
polecam się zapoznać.

znowu posłużę się cytatem mejdeja:

Ha, trudno to jednoznacznie wypunktować.

Jeśli chodzi o styl rzeźbiarski GW to takie przerysowane proporcje, ale jednocześnie NIE komiksowo wygładzone/wyrównane. Dziwacznie i pstrokato, ale nie bajkowo (jak nowe horrory w porównaniu ze starymi). Większy nacisk na charakter niż na estetyczny całokształt projektu (nie mówię, że ignorowali to drugie, teraz zresztą też trafiają się modele dziwnie nieproporcjonalne).
Np. nowy DP ma proporcje bardzo harmonijne - duża klatka piersiowa, cienkie nogi - czyli klasyczny komiksowy trójkątny mięśniak. Stary był bardziej realistyczny pod tym względem, ale jednocześnie nie było w nim takiego przerostu realizmu nad bajkowością, jaki widzimy np. w DP Khorne'a od FW.

no bo czy nie przyznacie że https://www.games-workshop.com/resources/catalog/product/600x620/99800101037_RunePriestNEW01.jpg  a po sflanderyzowaniu https://www.games-workshop.com/resources/catalog/product/600x620/99810101019_CanisWolfbornNEW01.jpg

To samo dzieje się z kosmicznymi aniołami, jakby pomysłu nie mieli, wszystko jest blood...  ale to temat na inną dyskusję.
 

Wspomniany model wzbudza u mnie bardzo mieszane uczucia, jest na pewno majestatyczny, ma fajnie zrobione nieludzkie mięśnie i fajną głowę, na pewno da się go ładniej i realistyczniej pomalować. Ale z drugiej strony kuleczki na czubkach skrzydeł i złote ozdoby są jakieś takie ..sigmarsko power rangersowe. 


Też uważacie że GW flanderyzuje setting, powiększając skalę i power rangersując modele ? z ciekawych i ponadczasowych rzeźb (sierżant metalowych kasrkinów #icame) do dość klocowatych kulfonków bez większego pomysłu ? 
Nie twierdzę że wszystkie są do dupy, beznadziejne i fatalne. (np. adeptus mechanicus i genokult są świetne, w sumie najty też mają kapitalne modele)

dobrym przykładem flanderyzacji są tutaj też krasnoludy do WFB



paskudne krasnale ogrodowe, kreskówkowe do bólu, wyglądają jakby się urwały ze smurfów

ironbreakers, może nie najtrafniejsze ujęcie ale czujecie różnicę, to już są prawdziwe krasnoludy, ciężko opancerzone, bez fikuśnych czapeczek tylko w hełmach. Groźni i nieustępliwi. 
Zwróćcie uwagę na ciężkie zbroję i "runiczne" zdobienia





A tutaj totalnie sflanderyzowany .. sam nie wiem co. krasnolud ? gdzie pancerz z pełnej zbroi płytowej nagle okrywa go od stóp do głów ? bez nawet osłonięcia czegokolwiek, jak zgina kolana ? (o ile je ma) jak rusza rekami jak wszędzie jest metal. Oczywiście ukradziony kosmicznym marines piłomiecz, stalowy cylinder, drobne i proste krasnoludzkie runiczne zdobienia, niby to celtyckie niby nordyckie teraz zamieniły się w kosmiczne.. no krasnoludzkie układy scalone a na dodatek w zasadzie przede wszystkim unosi się na stalowym balonie. 
srsl ? 

ale o tych modelach powiem w kolejnym wpisie

Więc jeszcze raz.
Czy macie podobne odczucia ?
Też uważacie że obecna stylistyka GW uległa dużej zmianie w stosunku do tego co było nie gdzieś tam hen hen dawno tylko jak mi się wydaje całkiem nie danwo temu (2011 - no nawet 2012) że postawili na przerost formy nad treścią ? że przeginają i kierują swoje modele jakby do .. hmmm .. młodszego/mniej wyszukanego odbiorcy ? 
Powiedzcie czy mi się zdaję czy coś w tym jest ?     

niedziela, 12 marca 2017

przepis na krasnoludzkiego wojownika ala grobo (TT)

Cześć

W kuchni może nie poruszam się zbyt pewnie (chociaż wczoraj udało mi się posiekać cebulę (fuj) i pietruszkę (jeszcze większe fuj) na placki z cukinii (które o dziwo nie były fuj).
Bo właśnie za sterami biureczka modelarskiego radzę sobie dużo lepiej. Ale mimo to dzisiaj chciałbym podzielić się z wami pewnym przepisem (używając kuchennej nomenklatury) będzie to danie proste acz pożywne i szybko można nim nakarmić dużą ilość wojów..ee..znaczy gości.

Pyszny Krasnoludzki wojownik w 11 krokach. (chociaż usilnie usiłowałem skrócić to do 10 to jakoś nie umiem :/)

Co będzie potrzebne ?



1 x Krasnoludzki wojownik (najlepiej z BfSP ale może być multipart)
 1 x abbadon black
       ceramite white
       mechanicus standard grey
       leadblecher
       altdorf guard blue
       bugman glow
       cadian flesh tone
       runelord brass
       mournfang brown
       dryad bark
       baneblade brown
       nuln oil
       seraphim sepia
10g trawki elektrostatycznej (zielonej)
15g wikolu
10g drobnego piaseczku

może się też przydać czarny spray i dodatkowe pieniądze (pieniądze się zawsze przydają:P)

krok przygotowania.
rozgrzać patelnie i posiekać drobno cebulę.
model krasnoluda należy oskrobać, wyfiletować i usunąć nadlewki i chrząstki i przykleić do podstawki.
Teraz możemy dokleić piasek na podstawkę smarując ją wikolem ( ja używam wąskiego kawałka kartonika do smarowania podstawki) na to posypać piasek. Jak piasek wyschnie wyłączamy patelnie bo nam się spali:P
Teraz krasnoluda możemy spodkładować, polecam spray żeby zrobić to równo i cienką warstwa ale spokojnie możemy to zrobić pędzlem. Tylko pamiętajcie dwie najważniejsze rzeczy przy malowaniu pędzlem :

1. ROZWADNIAJCIE FARBĘ !
2 Pędzel trzymajcie włosiem od siebie



Kiedy już mamy takiego ludziaka zabieramy się za właściwe malowanie.

malujemy kolczugę, hełm i topór kolorem leadbelcher

malujemy tarczę i krawędzie wdzianka kolorem altdorf guard blue,
krok dodatkowy, możemy rozjaśnić lekko górę tarczy i samiuśkie krawędzie wdzianka (narożniki) wymieszanym 50/50 niebieskim (altdorf guard blue) i białym (cermite white) dla lepszego efektu:)

skórę pokrywamy kolorem bugmans glow
rozjaśniamy ją warstwą cadian flesh tone, jednak pamiętajmy żeby tak skrupulatnie nie pokrywać całości, niech tam gdzieś w zagłębieniach zostanie bugmans glow
sakiewkę i pasek malujemy na brązowo (na taki sam kolor możemy też pomalować butki jak chcemy) mournfang brown

Teraz bardzo ważna rzecz dla każdego Kazada czyli broda! poprawiamy ją czarnym (abaddon black) lekko zmieszanym z szarym (mechanicum standard grey) Gw jeszcze nie zrobiło takiego koloru który by mi odpowiadał i był w połowie drogi między tymi dwoma więc mieszam :)
potem można się pokusić o zrobienie mu lekkiej siwizny samą szarością (MSGrey) ale ostrożnie, najlepiej tylko przy skórze.
krawędź tarczy i znak malujemy moim ulubionym kolorem czyli runelord brass (nazwa też krasnoludzka) jak ma jakieś bransolety i ozdoby tez można pojechać tym kolorem.

czas płukanek !
zalewamy wszystkie metalowe elementy nuln oil (ostrożnie na tarczy! nie chcemy przecież zalać niebieskiego)

skórę i brązowe (w tym te pomalowane runelord brass) elementy zalewamy seraphim sepia

czas na podstawkę! ją malujemy kolorem dryad bark (bardzo fajny, ciemny i naturalnie brązowy kolor na podstawki, POLETZAM :D )

drybrushujemy..znaczy suchopędzlujemy kolorem baneblade brown, żeby nie było tak płasko - podkreślamy strukturę ziemi

teraz trawa, gdzieniegdzie dajemy placuszki wikolu i szybko maczamy krasnala w trawie ale lepszym sposobem jest wzięcie sporej ilości trawy na pęsetę i dociśnięcie jej do klejonego placka. Lepiej, mocniej i bardziej bujnie się przyklei :)
A tak wygląda skończony Krasnoludzki wojownik :)
nie jest to może golden daemon ale w regimencie i na stole prezentuje się lepiej niż przyzwoici!
no i czas! całość zajmuję nam około 11minut i 24 sekund. to naprawdę niedużo.
Przypominam że wzraz ze wzrostem ilości pokurczy malowanych na raz zmniejsza się czas.
Wytrawni kuch...malarze mogą zejść z czasem nawet do 7 minut !

Tutaj zdjęcie w regimencie. Prawda że wesoło razem wyglądają :)




Dajcie znać czy smakował wam mój przepis i czy chcecie więcej ?
Może bardziej wyszukane potrawy ? może konkretne techniki ?
mam jeszcze w zanadrzu porady co zrobić z zepsuta żywnością (plaguebearers:P)
i przyrządzanie junk foodu (bejca:P)