środa, 31 stycznia 2018

Projekt Tiermann Corp. Gmbh

Cześć
Na zakończenie paskudnego stycznia wrzucam posętepy z obiecanej bandy Beastmen inc. czy tam Zwierzoludzie SA.
Team Leader - Kierownik Okrucieństwa.
Stary metalowy model z troszkę innym toporkiem w prawej ręce. Nie miałem pomysłu na kolor szmatki ( w ogóle na początku myślałem że to zbroja i zacząłem grubo zalewać srebrnym, potem wpadłem w panikę i skrobałem pędzlem w cleanluxie, ale no głupi pomysł :P ) jest trochę grubo pokryta farbą ale trudno.  Chciałem najpierw czerwony, potem może jakiś wzór (pasy czarno białe, szachownica zielono żółta sam nie wiem) ale znalazłem taki schemat na necie i w sumie niech już będzie, na pewno lepsze niż jasno beżowe malowanie GW.
Szefu ma trochę za ciemną karnację ale zależało mi żeby miał czarną grzywę i nie tak kontrastująca skórę.


junior advisor - Młodsi doradcy do spraw przemocy.
Czyli moje koziołkoosoby, najniżsi z najniższych w hierarchii zwierzoludzi, dlatego są czarni.
oczywiście absolutnie nie chcę nawiązywać do niczego innego niż tylko do piekielnych czartów (swoją drogą bardzo się zdziwiłem wpisując hasło CZARCIK w google obrazki :P bo chciałem wam znaleźć przykład).
ten po lewej jako jedyny ma pomalowaną podstawkę ale nie mogę się zdecydować na kolor trawska.

albo mocno leśny, ciemna gęsta zieleń, mech, kępki porostów i ściółka te sprawy
albo klasyczna łąkowo  ubita jak pastwisko
albo stepowo jesienna, żółta i martwa w kępkach
albo zimowa, żółta i śnieg gdzieniegdzie.

nie mam pojęcia w sumie :/

z jednej strony chce żeby pasowało do stołu, póki co stół mam stepowy, ale w produkcji drugi i nie wiem jak go wykończę (niby miał być zimowy) ale równie dobrze mogę grać po ludziach/w klubach albo znajomi stwierdzą że jolo kupujemy matę. bo czemu nie.

więc nie mogę się zdecydować.

Ale powoli do przodu z nimi :) Gory będą już jaśniejsze. a bestigory zrobię w kolorach klasycznych kózek, szare :D


niedziela, 28 stycznia 2018

FIGURKOWY KARNAWAŁ BLOGOWY 41: 10 Grobowych Skarbów

Witam wszystkich (mam nadzieje wielu nowych) na moim blogu, jako że pierwszy raz wystartowałem (a mam nadzieję że dobrze to zrobiłem, w sensie kliknięcia zgłoszenia itp) w figurkowym karnawale blogowym.

Tematem był skarb i jak widzę sporo osób podeszło do tego dość konwencjonalnie w ramach settingu czy modelarki. Ja powiem czym są prawdziwe skarby gier bitewnych  i w ogóle figurek:

BISTAMI !!

Tak, bitsy to szare złoto gier bitewnych.

Chyba sami to rozumiecie.
Jeden Bits tak dobry że nie istnieje model godny żeby go zmarnować na niego.
Jeden Bits tak pieniężny że nawet najpaskudniejszy model zmieni w cacuszko.
Jeden Bits tak przemyślany że tak naprawdę rozwiązuje sprawy wysiwygu
Jeden Bits by rządzić nimi wszystkimi i w ciemności związać.

Ja jednego nie mam, Ale prastarzy królowie Drachenwaldu zostali obdarzeni 10cioma bitsami mocy i teraz wszystkie tu opiszę (będą ponumerowane)
(oczywiście to nie są TE bitsy, bo TE są w kasie pancernej, są to mierne imitacje bądź odpowiedniki z podobnych grup i podgatunków bitsowych)


1. chaosowe sztandary. zbieram je i kolekcjonuje, nigdy nie wiadomo kiedy będę potrzebował albo miał ochotę zrobić pełen oddział renegatów CSM chaosu niepodzielnego. i dorobić im tam jakiś wyjebany freehand. albo może się przydadzą do renegackiej milicji do command squadu jako sztnadarowy ? nigdy nie wiadomo, a zawsze chciałem mieć jakiś zajebiście pokonwertowany i zrobiony oddział chaosu. tak pije tu mocno do eternal hunt (podziwiam gościa)

2. podobnie jak 1 aczkolwiek nada się do ozdabiania pojazdów i doklejania gdziekolwiek, a pojazdu renegackie trzeba obchaosić. a to nie może być byle bits który każdy ma na pęczki, to musi być coś wyjątkowego czego nikt nie ma i nikt nie będzie mógł od razu skojarzyć z jakiego to zestawu :D

3. dodatki stylistyczne do ozdabiania lojalistów.
Ile razy mieliście box zwyklaków a tak naprawdę potrzebowaliście tylko kilku zwykłch a reszta to sierżantów do oddziałów albo z tych zwykłych chcecie zrobić weteranów, albo potrzebujecie nóżek i korpusików ( to jest to czego zawsze brakuje zbieraczowi SM, daj mi nóżki a ja ci dam space marine :P) do trzymania broni specjalnej, a jak broń specjalna to i wojownik musi być jakiś specjalny.
No to zbieramy te skarby żeby potem go jakoś ładnie poozdabiać. A trzeba mieć ich dużo i to duuuuużo różnorodnych, a bo to nie zawsze pasuje:a bo nie ma miejsca, a bo nie wchodzi, a bo go nie widać a bo nie da się go przymocować. Albo nie pasuje stylistycznie, zbyt drapieżny, zbyt omkły za mało grimdarkowy, trzeba mieć i przebierać w tym jak Kobieta w dodatkach do ubioru (czy ta bransoletka pasuje mi do koloru butów ? ) Takie bitsy to dla mnie skarb i zawsze żal mi jakiegoś użyć. A bo nie wiadomo czy nagle nie będe potrzebował zrobić jakiegoś wypaisonego kapitana kompanii po którym będzie widać że to nie byle kto.
Raz zgubiłem bits kapitana SM z tymi sznurkami na torsie i musiałem je dolepiać z GSu. Wyszło ok, ale to nie to samo. po pomalowaniu figurki bits się znalazł -_-`

4. Rzadkie bronie
nigdy nie wiadomo czym nas zaskoczy GW i co teraz będzie Elo a co będzie Chapać dzidę.
Pamiętam jak melta była złotem. w ogóle cokolwiek co by miało końcówkę melty było mega bo obcinają ją i doklejając do jakiegoś boltera już robimy z niego meltę. może nie najpiękniejszą ale wysiwyg się zgadza ! Potem gravy były takim złotem.
Dlatego bronie różne warto mieć na zapas. a nóż kiedyś plazma pistole przestną obsysać ?

5. Kupne bitsy z innych firm.
Jest dużo firm produkujących upiększające bitsy do gier GW. Tutaj na przykładzie płaszcz ze smoczych łusek. Miałem ich 5. a szkoda mi wszystkie od razu zużyć. No bo wiecie z jednej strony są ładne ale z drugiej muszą być wyjątkowe i jak za dużo modeli je będzie miało to stracą sswoją wyjątkowość :D

6. podpada pod kategorię 4. ale równocześnie jest mechanicznym bitsem który pasuje do wszystkiego ( zarówno imperialnego jak i chaośnickiego) no może tyranidom i eldarom średnio by siedział :P
i jak nie chcesz mieć tej broni to zawsze można dokleić lufę od melty ( mówiłem !) i mieć melta cutter do jakiegoś inżyniera. Ablo zrobić super iron handoswego kapitana z taką łapką doczepioną do plecaka a w swojej ręce normalnej będzie trzymał miecz a w drugiej obciętą głowę wroga ( ma wysiwyg bo wszystkie bronie a zarazem lans bo obcięta głowa)

7. miecz
Miecze, topory, pałki i energetyczne cepy to zawsze ważna rzecz, podobnie jak z brońmi do walki.
Nigdy nie wiadomo co tym razem będzie mocne. Ja sprzedając bitsy ( jedna z najgorszych decyzji życia, obok zmiany płci na chłopca) zostawiłem sobie kilkanaście toporków żeby podorabiać swoim ( czasy 7mej edycji czy może 6stej nawet ) teraz miecz czy topór to już nie jest taka oczywista sprawa, więc może dobrze że nie konwertowałem. Jest jak jest, trochę takich trochę takich,
Poza tym rule of cool, ktoś bardziej cywilizowane będzie trzymał miecz, dzikus z Fenris wygląda lepiej z toporem :D a renegatowi dam śliczną buławę zdobioną czaszkami i runami :D

8. zmutowane głowy / głowy dla kogoś ważnego.
Powód podobny jak w rzadkich broniach, ozdobnikach i sztandarach. żal Ci użyć bo te głowy są tak wyjątkowe ( na zdjęciu akurat niekoniecznie :P ) że muszą być użyte tylko jako ostateczne rozwiązanie kwestii konwersji.  Poza tym nigdy nie wiadomo czy nie najdzie Cię ochota na zrobienie oddziału renegatów wprawdzie podległych innemu Bogu, ale za to
a.) będą wyzwaniem modelarskim i pomalujesz ich tak jak jeszcze nigdy nikogo nie malowałeś
b.) będą wyzwaniem konwersji, i pokonwertujesz ich jak jeszcze nikogo nigdy nie konwertowałeś
c.) dostali OP zasady i teraz bez conajmniej 2 takich oddziałów nie wychodzi się z domu

9. Mutacje !!
mutacje znowu podpadają do wyszczególnienia jakiegoś modelu, wszak to dar od Bogów! Do upiększenia już istniejących nudnych wzorów lub to co lubie najbardziej do udawania WYSIWYGU :D jest taka łapka z kolcami od posystów CSM i równie dobrze może robić za lightning clawa ( kolce/szpony ) power fista ( jest wielka i masywna) jak i za zwykłą broń ( ot goła ręka :P) kocham taką uniwersalność.
Niestety przydają mi się takie konwersje wtedy kiedy sklejąc jakiś model z bitsów okaże się że nie mam lewej/prawej łapki i musze zastepować ją mutacją.
Pod tą samą grupę podpadają imperialne łapki pokazujące palcem, trzymające granata bądź auspex.

10. PRAWDZIWY SKARB.
Tak, to jest prawdziwy skarb. bits ostateczny. Jest przepiękny i wyjątkowy i nie mam pojęcia na co go użyć bo żaden model nie będzie na to godzien !
chciałem najpierw dokleić go do ręki konsyliarza i zrobić z niego kapłana sanguiniusa, ale stwierdziłem że kielich za ładny.
Potem chciałem go dać w miejsce sztandaru na Uświęconym Dreadnoughcie, znowu, dred nie godzien.
Chciałem przeciąć go na pół i dwie połówki jako płaskorzeźby niby wkomponować w drzwi land raidera, ( tak inspirowałem się tym:  https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQcvDVYrXW0dVMaJjHD7sC-0G5P_Xb-MeJZIZ1xcDwzhPUSNXQBmw ) znowu, pojazd niegodzien
Więc póki co artefakt czeka na to aż pojawi się model godzien go unieść.
Rozważałem przez chwilę zrobić z niego cel misji, po prostu leżący na marmurowej podłodze z rozlaną krwią.

tzw. onorabl menszyns:

 płonący szczur na podstawce !!
ten bits jest świetny ! nie wiem do czego można go użyć ale kurwa PŁONĄCY SZCZUR !!
tak samo świetne są pojedyńcze nurglingi, a to pokazujący gołą dupę a to w hełmie a to wygłupiający się ! geniusz ! zawsze pięknie przyozdobią waszych Lordów Nurgla :D

To było by na tyle jeśli chodzi o skarby. Mam nadzieję że wywiązałem się z zadania :D

czwartek, 11 stycznia 2018

Tereny do fantasy skirmish



Cześć

Jeszcze nie wygasła dyskusja o tym jakie sa konkurencyjne systemy fantasy dla produktów GW ( wfb/aos ) a już mam kolejną zagwozdkę, tym razem terenową.

O ile terenów do 40k / SF mam bardzo dużo. Zresztą prosto się je robi, wielkie żel betonowe bunkry i bloki, pylony, mury, ołówkiem automatycznym czy nożem do masła wyłupywać dziury po kulach (albo cytując klocucha kule po dziurach) czerwona wybuchająca beczka w rogu parę czaszek i już.
Jak ktoś jest bardzo uparty można dokleić jakieś bitsy, a to orzełki a to kable a to silniki ( fajnie wygląda alternatywny silnik z wilczej lodówki – dużo rur )
Właśnie rury też do robienia proste jak drut, nawet siatka z siatki szlifierskiej jest spoko. No prosto się to robi żeby wyglądało dobrze.

Do WFB dużo terenów nie potrzeba, górka, las, świątynia chałasu od GW parę krzaczków i już.

Natomiast w głowie mi siedzi fantasy skirmish : to znaczy mordheim/warheim ale w klimacie frostgrave ( po prostu żeby Przeklęte Moirdheim oddac w zimie, no.. nie takiej srogiej ale takiej brzydkiej, na zasadzie pierwszy śnieg w listopadzie albo wiosenne roztopy i plucha, no nie ważne to szczegóły )

I teraz do tego potrzeba dużo, nie nie, naprawdę  DUUUUŻOOO terenów. I w przeciwieństwie do 40k dobrze tutaj jak są pogmatwane, w sensie przejścia, podesty, schody, tunele, podwyższenia, korytarze itp., a nie coś co mnie zawsze wkurwia kamieniczka przecięta równo na pół z piętrami i drabiny, ja wiem że coś takiego łatwo się robi i nie wygląda ąz tak źle ale jak całe miasto jest takich to masz wrażenie że miasto zostało zniszczone nie przez meteoryt spaczenia tylko przez olbrzyma w panczenach :/

I teraz tak kilka propozycji:

Kapitalnie wyglądają terraclipsowe streets/buildings of malifaux :


ja wiem że M2E są dość steampunkowe ale poza kanałami ulice i domki bardzo też pasują do klasycznego fantasy, nie ma w nich nic co by nie pasowało.
Do tego mają idealny układ, właśnie to co powinno być w skirmishu! Podesty, przejścia kładki, ZAJEBIŚCIE pomyślane schodu ( na których naprawdę można postawić model) pokoje w budynkach no i wszystko już jest ładnie pomalowane.

Ale teraz minusy
Pomijając cenę
Wszystko jest niestety nadrukowane, niby nic, ale mnie to trochę denerwuję, że jak jest stół z leżącą na nim książką to książka jest tylko wydrukowana na stole, nie ma jej fizycznie, nie ma grubości. No mnie to irytuje, brak faktury na ścianach, desek, belek, przestrzenności.

Odstające obciachowe  klipsy do spinania, no źle to wygląda.

Ale to wszystko było by do przełknięcia gdyby nie rozmiar. 24” x 24” to naprawdę mało. To ¼ stołu do Mordheim. A co z resztą ? miasteczko na środku a dookoła krzaki ? no nieee… na zdjęciach to wygląda na naprawdę ogromne, ale serio to jest dość małe.
Kupienie kilku zestawów to już są naprawdę ogromne koszta jak na mnie czy nawet jakbym miał jakichś przyjaciół to na 3 czy 4 osoby.
No i  jak wspomniałem nie są doskonałe (płaskie itp.) więc też.

Robienie samemu takich :
domków to idzie się zajebać.

Bo o ile 40stkowe tereny to banał : 
 robi się prosto i wygląda dobrze, w sensie pasuje do settingu i nie burzy odbioru gry. Tak prosty gładki domek w fantasy jest.. no nie na miejscu i DLA MNIE burzy immersję.

No ale jak wspomniałem robienie dachóweczek, desek, muru szachulcowego, odciskanie kamyczkó1) to zbrodnia przeciw ludzkości. Kiedyś studiach próbowałem się czymś takim, okazało się że Akademia wygrała ze mną i musiałem zmienić katedrę/kierunek. Więc wiem że sobie z tym nie poradzę.

Kupno gotowych ? żeby zastawić ładnie cały stół ? sorry wolę samochód.

Mieszanie terraclipsów z ręcznie robionych domków ? (jeden czy dwa może zrobię takie prostsze w rok :P ) nie jestem przekonany średnio to wygląda.

W ogóle nie mam pomysłu na to.

Niby mam jeden stół uniwersalny (bardziej 40k pustynia ew fantasy badlands – klepisko/jesień ) ale miasto chyba średnio będzie tam wyglądało, bez uliczek itp. Luźne stojące domku na pustkowiu… meh.

Zaczałem drugi stół. Który miał być super hiper do FoW – Ukraińskie stepy.
Miał być 3d w sensie modelowanie wysokości, ale wyszło mi za głęboko bo zapomniałem że fow to mniejsza skala i o ile dla łorhamerowych ludzików to tak po pas po kolana są różnice wysokości no w sam raz tak w skali Flames of War do takiej kałuży to by Tygrys wpadł i nie wyjechał :P 

Więc odpadło pod FoWa i został stół pod fantasy, na zimowo.

Ale jak stół ma ostro porobione góry doły to ciężko się będzie na tym stawiało domki i tereny do skirmisha :/ no i co tu zrobić.

Panowie (bo nie wierze w kobiety na moim blogu :P) macie jakiś pomysł jak to ogarnąć ?

Co zrobić ze stołami ?
Jakie tereny do fantasy skirmish ?


Co do gier fantasy będących konkurencją dla GW które mają wsparcie są grane i ja to widziałem ( a nie są to plotki i pomówienia)
to dla okołołorhamerowych i GWcentrycznych rzeczy przeciwników jest 2
Frostgrave
Hordes

nijak KoW nie potrafię zaliczyć do konkurencji bo jest obrzydliwą zrzynką w którą nikt nie gra :P
jakieś chainmaile retrogry czy nawet ta arena to nikomu nie znany plankton.

To trochę jak kampania wrześniowa, Polska (KoW/frostrgrave/inne gry) kontra III rzesza GW. 
no nie ma szans. totalny PWNAGE. a potem są te legendy o Niemcach strzelających laserami z dupy i że to dlatego przegraliśmy. 
z GW i konkurencją (w dziedzinie fantasy) też tak jest przecież system XYZ ma wszystko, piękne modele, fajne zasady i w ogóle friendly komjunity ... tylko ciekawe czemu nikt w niego ni gra
Pytanie dlaczego tak jest ?
jakoś w setiingach SF konkurencja spora i rozrzut spory. coś jest nie tak z tym fantasy chyba...


sobota, 6 stycznia 2018

Stary Świat to jedyny Świat ?

Cześć

Jako że nie było pożegnania starorocznego to witam się z wami w przywitaniu noworocznym.
Oby ten rok przyniósł nam same dobrze rzeczy, a nawet jak będą złe (mimo wszystko wierzę naiwnie w równowagę w świecie) to żeby były zrównoważone przez te dobre.
Dużo zdrowia i hajsów jak są hajsy i zdrowie to jest wszystko inne i nawet chujowe rzuty i durne zasady tak nie irytują i człowiek po prostu miło spędza czas ze znajomymi :)

No ale schodząc z wysokich tonów dzisiaj chciałbym z wami podzielić się spostrzeżeniami i namówić do dyskusji na pewien temat.
Jako że 40k powoli umiera w moim serduszku, znaczy żyć chcę ale jego właściciele zabijają te chęci :(
To napaliłem się na jakiś seting fantasy. no i właśnie, co by tu wybrać bo przecież żyjemy w latach bądź co bądź prosperity i na pewno w dobie crowdfundingów, mikropłatności i DLCków takich gier jest na pęczki. SF na przykład jest sporo.

No to zacząłem się zastanawiać i wyliczać.
Pozwólcie że to też będzie w formie wyliczenia.

AoS. czyli popłuczyny po warhammerze fantasy i starym świecie. Mi zupełnie nie siedzi. ALE okej jest dominująca formą rozgrywki fantasy, chociaż u nas w kraju fanów mało, ale modele uniwersalne, bo ork ( a GW robi faaajnych orków ) to ork i można nim zagrać w jakąkolwiek inną grę, no właśnie inną grę.

Warhammer fantasy battle 8ed - ktoś jeszcze w to gra ?

Mordheim/Warhiem - Ktoś w to gra ?

9th Age - lepiej, ludzie grają, ale to dalej inna wersja tego samego !! to dalej obracanie się w modelach GW (jak bardzo byśmy się nie starali przez specjalistyczność niektórych jednostek trzeba kupować modele GW albo urobić się po łokcie konwertując czy zamawiają z firm z 2 końca świata, bo o ile wspominany ork to ork, to już na przykład ogromny pająk z goblinami na grzbiecie to chyba tylko u GW jest obecny, nie mówiąc już o chaośnickich nie wiem skullcrusherach ?

Ale jak mówiłem to dalej inne wersje tego samego to tak jakbyśmy mieli wymieniać rodzaje fast foodów : hot dog, hamburger, frytki, cheeseburger, doubleburger, knysza
no nie bo cheeseburger, hamburger i doubleburger są z tej samej grupy i nie potrafił bym ich podać jako osobne dania !

Takie same mam odczucia do powyższych gier.
Więc warhammery ( będę używał określenia gry GW). i teraz spróbujemy znaleźć im konkurencję na poletku gier fantasy. Przypominam że nie interesują mnie planszówki, tylko pełnokrwiste gry figurkowe ( może być skirmish ) z pełną obsługa klienta, zasadami, modelami itp.

Kings of War - mantica.
okej jest gra i są modele.
Pomijając że jest to obleśna zrzyna z warhammera i jak ktoś twierdzi inaczej to chyba nie ma oczu/mózgu albo oszukuje samego siebie. Do tego modele brzydkie jak kupa i nie wiem czy ktoś w to w ogóle gra. ALE okej jest druga gra. Chociaż szczerze - konkurencja żadna.

Warthrone - z tego co kojarzę Avatars of War zupełnie porzucili tą grę i przerzucili się na robienie modeli do 9th age, ale nawet jeśli warthrone by istniało i tak nie mieli pełnej oferty modeli.

Hobbit/Władca Pierścieni, okej nie warhammer, ponoć o dziwo kanapowo ma się dobrze. ale to DALEJ gra GW.

Hordy / Warmaszyna  - Warmaszyna to steam punk i do klasycznego sword and sorcery fantasy mi nie pasuje, hordy prędzej. Nie są jakieś prężnie grane ( w każdym razie we Wro) ale są, o dziwo świetne modele gargantuanów (GW powinno się uczyć jak projektować duże modele !)
niestety z tego co czytałem na forach i zasłyszałem od ludzi dość umierająca gra WM/H głównie przez złe decyzje wydawcy. Ludzie woleli katapultować się do 7ed 40k bo lepsze zasady i większy balans (sic!) więc domyślcie się co tam się odjaniepawla.

już ?

więcej tytułów nie znam ?
nawet wiki podpowiada że już wincyj nie ma.
Malifaki ? to nie fantasy, prędzej jakiś dziki steampunk z domieszką wiktoriańskiego horroru miejscami.

jest niby jeszcze ten nowo wchodzący bitewniak w świecie RUNEWARS (klasyczne fantasy) ale jest wydawany przez FFG więc pachnie mi planszówkowizmem na kilometr. ALE trzymam kciuki (bo runewars było jedną z lepszych planszówek w jakie grałem szkoda że droga i czasożerna ale świetna! to jakby ktoś grałw HoM&M na planszy)


bardzo dla mnie ciekawe czy może zaskakujące jest że lista gier figurkowych na wiki podaje że najwięcej jest gier historycznych (okej w to jestem w stanie uwierzyć, aczkolwiek stawiał bym browara na fantasy) no ale ok. może średniowiecze czy 2 wojna ( pewnie najpopularniejsze okresy głównie za sprawą kina i gier komputerowych, nie oszukujmy się) i o ile faktycznie II wojna mnogo oddana w systemach tak najwięcej gier jest w tzw. Early modern czyli wszystko od XVII do powiedzmy początku XIX wieku. czyli dla mnie absokurwalutnie najnudniejszemu okresowi, ja wiem, dużo się działo, ciekawe rzeczy, super materiał na bitewniaki ale totalnie floppy cock. No zupełnie mnie nie jara. ( za to takie moje małe marzenie to żeby jakiś duży wydawca zrobił jakąś wyjebaną w kosmos (modele-zasady-oprawa wizualna itp) grę w antyku/wczesnym średniowieczu. po prostu kościej mocno na taki klimat!

Znacie jeszcze jakieś figurkowe gry fantasy ?

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Nurgle Yule


There is death in the clouds,
There is fear in the night,
For the dead in their shrouds
Hail the sin's turning flight.
And chant wild in the woods as they dance round a Yule- altar fungous and white.


Siemcia !
Zacząłem cytatem z wierszu H.Filipa Miłościowicza (HPL) żeby wprowadzić odpowiedni nastrój tfu swąd`teczny i opowiedzieć o zajawace od GW.


Tak tak, wiemy NOWE GW(tm) jest fajne, zabawne, po koleżeńsku klepie nas po plecach i wcale nie zrobiło nam sondy analnej probującej możliwości rozkurczowe naszych anusów na RUCHANIE W DUPE!!
okej, khorne mode off.
Dzisiaj zajmiemy się uwolnieniem (release) modele od jego braciszka :)


Najpierw nurgling in a Blight Tree, cokolwiek to może znaczyć.
Obstawiałbym że to fragment jakiegoś większego demonicznego zestawu (cpt. obvious) pewnie coś jak soulgrinder.. chciałem powiedzieć że jakis pojazd, ale już nie ma pojazdów dzięki nowemu GW (patrz poprzedni akapit:P) duże demoniczne cuś, skullcannon coś w ten deseń ?
ALBO alternatywne plecki dla GUO, może to być Ku`Gath, czyli special GUO z tym swoim laboratorium i takie coś mu rośnie na pleckach, raczej bym nie stawiał że to alternatywne plecki do GUO/czegoś tam no ale cień szansy jest.
Co do samego bitsa ? paskudne malowanie rodem z GW (nie wiem, albo to ja się nauczyłem lepiej malować, albo oni malują coraz brzydziej, że z roku na rok przestaje mi się to podobać, o ile z detalami -marinami radzą sobie super tak GW cannot into metaliki i zgniłki)
Samo "dżewo" jest fajne, ale te tchawki z bestii są okropne, kółka tez takie na siłę, nie wiem, może jakby je zapletli łańcuchami albo sznurami, osadzili na nich rozkładające się truchła a nie idealnie równe kółka z .. puddingiem ?
ale no absolutnie średnia gatunku, jak wszystko.

O i tutaj jestem w bardzo dużym szoku, w sensie miło zaskoczony bo na tle mierności jaką GW produkuje te plaguebearery sa naprawdę super !
Nie jest to na pewno nowy box (za świeży jest poprzedni) bo też z tyłu stoi szef/muzyk z poprzedniego zestawu, jak mniemam.
Ale pewnie jacyś nowi "dowódcy" /boosterzy/ bohaterowie.
Instrument i skryba.
Są naprawdę świetni ! totalnie w klimacie Blanche! Tak jak nie podobali mi się nowi plagusi ( za mało detalu i jacyś tacy niemrawi, za to jestem wielkim fanem fordżowych i względnie starych metalowych) Tak Ci sa naprawdę nieźli, totalnie odjechani! o ile ślimak z AoS był, no słaby, durny, tak Ci są dla mnie tak pojebani że aż fajni, ziomek z trąbką - krzykacz jest klawy. Drugi grający na kobzie z jelit i tańczący też super. To dodatkowe oko, to pióro, ten tańczący nurgling. Kurde jakby jeszcze ich ładnie pomalowali to już w ogóle bym się posikał.
Rozważam czy ich nie kupić na półkę, i czekać na 10 edycję :P
ciekawostka - piszę four plaguebearers a ja widzę trzech :P

No i teraz totalnie przeciwieństwo plagusów czyli bestie.
Dla mnie stare metalowe modele bestii były jednym z paskudniejszych modeli jakie zrobili, były brzydkie, źle zrobione, głupie, IDIOTYCZNE!
a oni zamiast wymyślić coś ciekawego, powielają durne schematy.
Jak coś jest poronionym pomysłem, to po co to powielać !
Chciałbym widzieć TAKIE bestie a nie kojarzące mi się z TYM (swoją drogą to była strasznie pojebana gra, gdzie szalony naukowiec przenosi woźnego ze skzoły do wymiaru X-crementus (bardzo nurglowe) gdzie ten pierdzi, beka i strzela glutami z nosa do przeciwników zrobionych z kupy, to jest obecny poziom Nurgla dla GW, brawo GW!)
i jeszcze te tchawki kurwa !

AO$ owa rzecz, na tle bestii nie są tacy źli, trzymane ciagło wieśniaka jest super, i ten wrastający w niego .. coś ? no i same ciałka kierowców są bardzo fajne ( na konwersje :P ) bo nawiązują do jednego z lepszych modeli GW czyli do Lorda Nurgla w plastiku, jejciu jaki to był sexowny model !



 Nowy GUO ! nareszcie !
Od razu powiem że nie wiem co musieli by wydać żeby było brzydsze niż stary metalowy stwór. Więc i tak jest progres. Ciężko mi cokolwiek więcje powiedzieć (bo komiksowe malowanie) ale wydaje się być.. "ollrajt"  nie rzucił mnie na kolana, ale nie pali w oczy, fajne rogi, dat uśmiech
Może trochę dziwnie fałdy zrobione, jakoś tak bardziej jak prześcieradło a nie opasłe gnijące ciało.
Tutaj FW nie przeskoczą, ale.. jest chyba .. ok ?

Dzisiaj w sumie tyle, nie będę was męczył
bez odbioru




wtorek, 12 grudnia 2017

Flames of War kolejny turniej


Cześć

Dzisiaj opiszę wrażenia z kolejnego turnieju Flames of War.
Tym razem odbył się lokalnie we Wrocławiu więc nie musiałem się zrywać bladym świtem (szczególnie w zimie jest to niefajna sprawa).

Moja rozpiska:

1650 pkt/ Late War/
SS - Kampfgruppe Spindler 
Fearles /Veteran

HQ -                                                 


SS Kampfgruppe Spindler HQ         85 pkt

2 x smg command
1 x panzershreck



Combat Platoons

ss panzergrenadier platoon I          290 pkt
6 x MG + panzerfaust  / smg panzerfaust command

ss panzergrenadier platoon II          290 pkt
6 x MG + panzerfaust  / smg panzerfaust command

ss panzergrenadier platoon III 3      290 pkt
6 x MG + smg panzerfaust command

SS heavy platoon                                70 pkt
1 machine gun section

2 x MG42


Weapon Platoons


SS anti tank gun                                   170 pkt
3 x PaK40 7.5


Support Platoons


Schwere panzer platoon ( C/V )
Konigstiger                                          345 pkt

rocket launcher battery                     110 pkt
3 x NW41 15cm

I jak już widzicie sam się zwałowałem bo trzeci pluton nie miał panzerfaustów a kosztował tyle samo jakby miał. czyli grałem turniej o 60 pkt mniej. Troszkę się sfrajerowałem o czym przekonałem się już po turnieju jak rzuciłem okiem raz jeszcze na rozpę. No ale trudno, łosiów nie sieją, sami się robią nad rozlanym mlekiem czy jakoś tak. Sędzia kalosz że nie zwrócił uwagi. Na poprzednim kazał mi poprawiać rozpę jak się pkt. nie zgadzałam. no mniejsza





Pierwsza gra ja kontra Ajax i jego Panzer Kampfgruppe z podręcznika Desperate Measures ( Pantery Confident Trained dzięki temu były tańsze i weszło ich więcej ) do tego pluton  Panzer II luchs które okazały się OP (plz nerf) i Hansa Ulricha Rudla (niemieckiego ASA przestworzy, taki czterdziestkowy specjal :P) 
Gra była szybka ale to przez moją indolencję i ślepe wierzenie w pola minowe. (przechodząc przez nie musisz zdać skill test inaczej czołg dostaję pewną bułe) ja stwierdziłem że na pewno nie będzie ryzykował i całą armią zająłem drugi znacznik, przy tamtym symbolicznie czekała artleria rakietowa.
Okazało się że jednak że ryzykował, w końcu miał do stracenie PZ IIki więc jakby nic. no i dobry rzut 5,5,6 wszystko zdane i heja banana pruje przed siebie, wjeżdża mi na capa. mi wychodzi z rezerw piechota, ta która niby nie miała mieć panzerfaustów. Ostrzeliwuje mi dowództwo plutonu, szarżuję. Ja przegrywam walkę bo pzII jest pełnosprawnym czołgiem z pancerzem 3 z przodu i 1 z góry ( ani granatami ani karabinami maszynowymi go nie przebiję za bardzo) nie zdaję morale, uciekam, działa też. nie ma mnie w 4" od znacznika. GG easy.
Trochę jak w World of tanks, wszyscy się kurwa rozjechali a przeciwnik wjeżdża nam scoutem na capa i nikt nie zdążył wrócić :/
wpierdololo. mimo że jeszcze dużo mi zostało na stole.

Gra druga.
Ja kontra Ekonomi i jego Brytyjska pancerka ( Trochę Cromwellów, trio Challengerów ( z AT 15, to już mój kotek się może poczuć zagrożony z boku :P) jakaś piechota, sextony i samolot Typhoon.

Gramy z dupy scenariusz, znaczy ja wylosowałem dla siebie misję której nie lubię. tzn. że od 2 tury co turę muszę wycofywać jeden pluton (ściągać ze stołu) co jest takie sobie bo nie dość że przeciwnik mnie będzie niszczył to ja jeszcze muszę wycofywać plutony. A jak zostanie mi jeden na stole to on po prostu zajmie nie broniony drugi znacznik. Wygrywam w 9 turze albo jak zdejme wszystko ze stołu. Plus taki że nic nie mam w rezerwach i wszystko na stole. Więc wystawiłem się jak na zdjęciu, piechota na znacznikach, trzeci pluton wsparcia na środku i podbiegnie tam gdzie będzie trzeba wesprzeć resztę. Kotek w ruince robi za fire base działa w zasadzce (pojawiły się w lasku po prawej)  On stoi jak stoi, atakował mnie z lasu. Ale robił to dość niemrawo.
Widać bał się tygrysa, (zamiast go zignorować) i grał niezdecydowanie, albo powinien siedzieć w tym lesie i tylko z daleka do mnie pruć (do piechoty) i gnębić artą. Albo przyatakować wszystkim naraz. Niestety trochę, podjechał, trochę się cofnął, trochę postrzelał. Popełnił bardzo duży błąd szarżując na piechotę z panzerfaustami, potem zrobiłem mu zwrotkę i jedne Cromwelle się posypały. Piechotą zamiast pomóc stał gdzieś w dupie. Koniec końców ja nie straciłem żadnego plutonu on miał takie straty że kompania nie była w "good spirit" i zrobił tak jak necroni w 4ed dexie, (phase out) pierwsza wygrana ( i jak się okazuje ostatnia). I zrobiłem to pomimo wycofywania plutonów co turę. jedyna sytuacja jak się spociłem to jak samolotem ostrzeliwał dach mojego Tygrysa II. Ale albo on miał nędzne rzuty na trafienie, albo ja to na 5 odbijałem..uff
Jak to było w memie:
I dont always win, but if i win, i take no prisoners ! #PeiperDidNuffinWrong 

Trzecia gra ja kontra Vincus i jego Nowo Zelandczycy:
2 plutony piechoty ( w tym jedni to maorysi) sporo dział ( moździerze, 6 funtówki, 25 funtówki) do tego shermany i M10tki (tak zwane Wolweryny, tak, tak samo jak ten Xman :P) no i universal carriery jako zwiad
(armia oryginalnie miała być Polakami spod Monte Cassino i naprawdę świetnie była wykonana, nawet te maki na podstawkach :3)
Jak zobaczyłem że przeciwnik kładzie obj. markery z logiem ETC to już skumałem, że to nie będzie spacer po parku.
Ale muszę przyznać że grało się baaaardzo fajna i mimo że tak czy siak wpierdol to tani skóry nie sprzedałem. i nie mam do siebie pretensji. Rzuty miałem wyjątkowo chujowe a przeciwnik kosmiczne, aż usiadł i nabierał powietrza przez chwilę jak rzucił z ręki kilka 6 (bo dlaczego nie)
Ale w przeciwieństwie do niektórych nie twierdziłem że ma wałowane kości i nie kazałem grać jednym kompletem :P
Gramy jak widać wzdłuż, ja się bronie on atakuje, klasyka gatunku.
W tej grze pierwszy raz użyłem absolutnie wszystkiego ze swojej rozpiski i wszystko się przydało.
Przerzut rezerw ? extra, tygrys wyszedł w pierwszej turze.
CKMy ? super, nareszcie miały do czego strzelać (dużo piechoty nacierającej na mnie)
Konigstiger ? Nareszcie się wykazał a nie był tylko drogim fire magnetem/bronią psychologiczną.
Sam poskładał pluton M10, ściągnął jednego shermana, jednego carriera i odbijał pociski dupą (jak porządny ruski czołg w world of tanks)
Natomiast tak jak mówię, rzuty miałem turbo chujowe i na 12 strzałów na 4+ potrafiłem zranić go raz czy dwa razy. on na taką samą salwę na 5 ranił mnie 8 razy. Jakiś kosmos.
Tak czy siak przegrałem i na morale ( skończyły mi się oddziały do trzymania kompanii) jak i na znacznik (odbił ten po prawej a mi nie udał się na niego kontratak, no bo - rzuty)

Do tego karał mnie niemiłosiernie artylerią ( zasada rumpus to zło! jak wstrzeli się za pierwszym razem ja przerzucam udane sejwy - auć!) i 6 funtówkami które każde po 3 strzały waliły taką salwę że nawet bycie w domku mojej piechocie nie pomogło. Ogień lał się z nieba straszny

All in all 9 miejsce na 16 graczy. Not bad (obama face) i dokładnie tyle samiusieńko punktów co BuBu z którym przyszedłem na turniej :D z tego chyba najbardziej jestem zadowolony.

Znowu muszę powiedzieć że spoko atmosfera, super sympatyczni gracze których pozdrawiam (naprawdę zero spin) chociaż momentami był problem z interpretacją zasad (za każdym razem dowiadywałem się czegoś nowego np. o wjeżdżaniu z rozkazem spoza stołu)

Koniec końców było turbo fajnie, na pewno wpadnę na następny. To jest mega fajny system do grania z bardzo spoko środowiskiem.
Dalej jestem w trakcie układania swojej idealnej rozpiski piechotnej, takie moje idee fix. A że smaków niemieckich dywizji jest tyle, że trochę mi te poszukiwania zajmą.
A może to taki film drogi, chodzi o to żeby gonić króliczka a nie go złapać. hehehe

Tak czy siak, do przeczytania następnym razem (mowa o kolejny wpis)

na tym zdjęciu grobo tak zesrany że nawet przeciwnika nie potrzebuje XD