poniedziałek, 19 czerwca 2017

wakacje w warzywniaku

Cześć

Dzisiaj coś na co pewnie wielu czeka czyli moja grobowa relacja z Oldskulowych Leśnych Manewrów czyli turnieju klasy master w grę bitewną Warhammer 40.000 :)

A że to był mój pierwszy turniej wyjazdowy (i pewnie przez jakiś czas ostatni) to tym bardziej wszystko było takie czyste świeże i niewinne, nawet wpierdol smakował jak ambrozja, ale jak już przy wpierdolu jesteśmy zacznijmy od początku.

Z ekipką ruszyliśmy dzień wcześniej co by nie powtarzać błędu bubu z DMP i jechaniem do Gdyni z Wrocka o 2 w nocy żeby rano być "świeżym i gotowym do grania" LOL
Dotarliśmy do Litzmannstadt wieczorkiem, wprawdzie było lekkie zamieszanie z pokojami na trasie, ale szybko się wszystko wyjaśniło na miejscu.
Spacer po Piotrkowskiej, zakupy, żarcie i wieczorna flaszka w pokoju na odwagę i toasty za OSTATECZNE ZWYCIĘSTWO !! (ale nie prostowałem prawej ręki) i narastająca ekscytacja dniem następnym.

Pierwszy dzień, i co było najbardziej zajebiste jako przyjezdny ? że turniej był w tym samym miejscu gdzie spałem, więc jakbym zabrał kapcie to bym zszedł w pidżamie w kapciach piętro niżej porzucał kostkami, zgarnął wtuby i poszedł spać znowu, ale kapci nie zabrałem więc zszedłem normalnie, ale czas dotarcia na miejsce liczony był w sekundach! (sorry że się tym zachwycam ale jak były turnieje we Wro i jako lokales musiałem dojechać np. od siebie do Leśnicy (która jest zadupiem ostatecznym i nawet tramwajem jedzie się tam trochę jak pociągiem i każdemu i zewsząd tam daleko) to tak z godzinkę musiałem liczyć na dojazd.

Pierwsza gra z Behemotem, nie sądziłem że będzie pamiętał ustawki na forum, ale wpadł na mnie gość o spojrzeniu Gyllenhaala i rzekł "Grobo, a my mamy czalendza" bardziej stwierdzając niż pytając. Ja lekko zmieszany, bo zdążyłem zobaczyć w necie jego rozpiskę i przestało mi się to tak podobać, mówię że "rozpiska jest bardzo nie friendly"  na co usłyszałem "rozpiska nie, ale ja jestem miły :)" i dokładnie tak mógłbym podsumować całą tą grę :D


6 czy 7 riptide`ów, do tego skrzynki z amunicją na przerzut trafień, i siostry ciszy na wszelki wypadek.
Niewiele miałem do powiedzenia zwłaszcza że chyba nawet nie zacząłem i nie zdążyłem rzucić na siebie jakichkolwiek buffów.
Nie miałem pojęcia jak to ugryźć i co zrobić. Milion woundów, niezdrowy T, przejebany sejw, inv, jeszcze powinny mieć FnP i wstawanie nekronów kurwa :P musiał bym chyba szybko nasummonowac morze demonów i mieć nadzieję że nie zdąży tego szybko wybić, a przez ten czas próbować jak najszybciej wbić się w CC, no ale umówmy się z leszczem nie grałem i taki plan szybko by przejrzał. sam nie wiem co mógłbym zrobić.znaczy wiem L2P :(
pomijając że Tzeentchowy demon sam spadł od niezdanej liderki (artefakt - niemożliwe szaty)
to już w ogóle z górki
w 3 czy 4 turze maska, odbyt rozciągnięty, jelito grube przesmarowane, NEXT !

kolejna gra była z Theidanem grającym gwardią, oczywiście już głęboko pod schodami, z dala od świateł reflektorów, w mroku warzywniaka...

Jego rozpiska: command i veci na meltach/plazmach w chimerach, 3 x devil dog, vindicare no i knight.
Nie będę po kolei opisywał co gdzie, jak i po co się ktoś ruszył, ale powiem że grało się sympatycznie i baaardzo siadły mi gifty/czary i traity ( nie pamiętam ale chyba w tej grze miałem +1 do inva z traitu ! mega)
Ale to była chyba jedna z 2 gier w której nie bałem się rozpisek przeciwnika, na zasadzie o spoko, to tu mogę dać radę! melta blasty mnie walą (albo latam albo i tak inv), chimerki to nie land raidery z 14stkami więc z otwarciem tego też nie miałem problemów,  plazm i melt za mało żeby mnie naprawdę zabolały a latarki to żart. Ale pierwsze dwie tury graliśmy bardzo zachowawczo smyrając się pyrdkami tak naprawdę. first blood w drugiej turze chyba dopiero padł, ale to dobrze, ja sobie spokojnie porzucałem buffy, posummonowałem, porozstawiałem demony tam gdzie chcę.
Jakby przeciwnik mnie przycisnął od początku mogło być inaczej, ale też nie rushował i grał za bardzo zachowawczo moim zdaniem, chociaż co ja tam wiem - lama jestem i tyle.
Koniec końców 17:3 dla mnie, straciłem knighta (ale swoje zrobił) i chyba jednego demona. jemu został vindicare, jeden devil dog bez broni i resztki gwardzistów (może paru gości z 2 oddziałów) jakby była jeszcze jedna tura może bym wszystko wyczyścił. ale mniejsza.

Trzecia bitwa znowu z gwardią, ale już taką której się bardziej bałem, no może nie tak jak 7miu riptideów ale już wiem że będzie ciężej. niestety zdjęć brak :(
konklawa z tiguriusem
cypher
50 gwardzistów
pask z punisherem
wetki w chimerze (jako 2 troops)
2 x wiverna
manticore
Przeciwnik moim zdaniem przyfarcił na maxa, bo wystawił swoje trzy znaczniki po jednej stronie stołu ja swoje na środku ( nie wiedziałem gdzie zacznę a wiedziałem że będę mobilny więc na środku może być) i wygrał rzut na wybór strony.
Od razu okopał się na znacznikach (no, większości znaczników) i siedział na nich okrakiem przez co na ruchał punktów z kart jak pojebany! mi tak średnio szło z kartami, ale coś tam pod koniec gry zacząłem robić. Zrobiłem głupią rzecz to pamiętam podleciałem Tzeentchowym pod jego blob myśląc że przecież na 6 a potem znowu na 6 no ale kurwa przy takiej ilości rzutów to nawet 6 przerzucane na 6 wygeneruje taką ilość sejwów że spadnę, zresztą to kości, tego nie przewidzisz. teoretycznie chapter master spada od 4 ran (widziałem) ale też nie dostaje ani jednego obrażenia przy 12 ranach (też widziałem) więc, fak it.
Gra była dość wyrównana, chociaż na początku było ciężko, najbardziej zaskoczyła mnie mantykora (negatywnie zaskoczyła) która jak się okazało kruczkiem zasadowym ignoruję tarcze z knighta. więc spokojnie mi go zdjęła, (ale trochę jej to zajęło, na tyle żebym mógł rozwalić lemany z melta placka, i to był pierwszy i jedyny raz kiedy się przydał) ogólnie najbardziej bolał mnie hit and run, i w ogóle cypher, reszta pikuś i do przełknięcia, ale te strzały z plazm i HnR to mnie rozpierdalało, no ... i moje demony też.
Skończyło się idealnym remisem, 10:10
jakby przeciwnik nie przyfarcił z rozstawieniem, ale ja wreszcie nauczył się robić Malestromy to może bym wygrał niewielką przewagą, no ale to znowu gdybanie. tak czy siak, faktycznie, ja się śmiałem a potem bubu powiedział że przecież na takie coś to naprawdę mogłem wziąć piromancję ! tam większość to placki i templatki (rip) ignorujące osłonę więc tych gwardzistów ściągał by wiadrami :P

no i koniec na dzisiaj, ja naprawdę diabelnie zmęczony, oczywiście, gry były miłe i przyjemne i naprawdę bezspinowe, (jedyne pytania do sędziego były moje w ostatniej grze, za co mi wstyd :< )
ale mimo wszystko to było 8 godzin ciągłego stania w hałasie, harmidrze, chaosie i jeszcze paru rzeczach na H (czasami w głębokiej chujni, jak kości nie przyfarcił) do tego obiad był o jakiejś zwyrodniałej godzinie jak 12:30 ? kto kurwa je rosół o 12:30 o ile to nie stypa ? (dobrze że go przynajmniej zabrakło )
no ale lekkie odświeżenie w pokoju, odsapnięcie, zrobienie "uff" i schodzimy na wieczornego grilla który był najlepszą częścią imprezy :D
a to muszę powiedzieć za zasługą i z poświęceniem ogromnym kwiatka, który moim zdaniem troszkę zintegrował i rozruszał siedzące osobno stoliki, zamknięte w swoich paczkach i sączące smutne piwo.
Udało mu się to magicznym i naprawdę pełnym entuzjazmu słowem "wódka!"
jak to się dla organizatora skończyło kto ma wiedzieć ten wie :P ale to była właśnie ta część poświęcenia, a może poświecenia :P
Tak czy siak wesoło się bawiliśmy do chyba 12 potem dopijanie piwek w pokojach, połowa mojego przyszywanego Wrocławskiego teamu nieźle się porobiła (nie powiem o kogo chodzi, ale powiem że to nie był Toster :P) ja o dziwo też, co poczułem następnego dnia przy pierwszej grze że Cadia dawno upadła a ja jeszcze lecę :P co nie było w to mi graj zwłaszcza że miałem jechać :/
no ale nie ważne.

Czwarta gra z War Convocation i aż mi się mordka uśmiechnęła bo chyba tylko raz grałem przeciwko ad mechowi w ogóle a kontra convocation to już w ogóle, i jeszcze Cawl (Omnijezu, jaki to śliczny model i wykokszony zawodnik!)
powiem że na moją przegraną 20:0 złożyły się cztery czynniki:
- chujowe rzuty na gifty i traity. Serio, w tęczowych traitach 3  są wywalone w kosmos, 2 są bardzo dobre a jeden absolutnie obsysowy, no i oczywiście wylosowałem ten jeden obsysowy. No bo jak można mieć +1 do inva, +1 do castowania, -1 do trafienia jeśli przeciwnik w nas strzela a wylosowałem soul blaze na atakach wręcz. wow.. o kurwa..wow.  Z psioniką ciut lepiej ale też bez szału
- chujowe rzuty w ogóle, po co losowałem te czary jak i tak prawie żadnego nie udało mi się rzucić, w pierwszą turę na 13 kościach nie rzuciłem nic! a nie sorry jeden czar wszedł na 1 sukcesie, odbity na 6 -_-`
- wojna toczona w mojej głowie, żołądku i samej duszy, w zasadzie miałem na sobie soul blaze po wczoraj :P i robienie 2 rzeczy na raz było dla mnie nie wykonalne (np. myślenie i rzucanie kostkami :P)
- najważniejszy czynnik, ja naprawdę nie mam ogrania i nie umiem grać w tą grę, nie wiedziałem kiedy szarżować a kiedy zostać na znaczniku, jak szarżowałem, przeciwnik zajmował znaczniki nie zdobywałem punktu, jak nie szarżowałem, to przeciwnik żył i mnie mordował i zajmował punkty.
A już szarża knightem na cawla to w ogóle,mina dudy w którego oczach widziałem odpowiedź na moją szarżę

No i karty, znowu karty, ale teraz naprawdę chciałem je robić a dociągałem jakieś gówna, w sensie nie że złe, tylko zupełnie mi nie pasujące czy nie do zrobienia (w sensie bardzo trudne do zrobienia)

Ostatnia gra taki rozchodniaczek z bardzo sympatycznym jegomościem dowodzącym Nekronami :)
który stwierdził jak ja że już jest zmęczony, nie zależy mu na rankingu i chce sobie po prostu na chillu zagrać, no i tak było. I jego rozpiska była jedną z 2 której się na turnieju nie bałem. Nie że słaba czy coś, ale nie miał tych igiełek które by mnie bolały ( anty psionika czy bron P.lot. na przykład) i był tym czymś z czym demony mogą sobie dobrze poradzić :)
no klasyka gatunku, lord na barce, warriorzy w barkach, canoptek harvest i pretorianie z łazikiem.
aha no i 2 oddziały motorków że tak powiem.
gra bardzo wyrównana, przegrałem minimalnie, 11:9 jakoś tak ? w punktach małych były 2 czy 3 punkty różnicy. Ale przynajmniej wiem co zjebałem a co zrobiłem dobrze, natomiast wyszło to że chyba pierwszy, no może przesadzam ale, jeden z pierwszych razy jak gram przeciwko nekronom.
Dlatego nie wiedziałem że lord na barce to taki twardy koks! stał z moim demonem nurgla ( z niewidką !) chyba z 2 całe tury, ale fakt, miał dobre rzuty.
Upiory to też masakra, wprawdzie mnie nie zabijały, ale ja też je średnio, więc zrobiliśmy kanapkę z mojego Warlorda który miał inva 3+ z przerzutem i rzucał na siebie niewidkę, endurance albo enfeeble na wroga. i jego pająków i pretorian, ja pod koniec przełożyłem ją plaguebearerami które przywołałem.  ale nie pomogło, dalej staliśmy, całą grę, zaszarżowałem chyba w pierwszej swojej turze. masakra, tar pit jakich mało. nawet bez wstawania (bo dość szybko zabiłem pająka) były nie do zmordowania, niby inv 3+ wiem jak działa, przerabiałem to na młotkowych, a jednak rzucał świetnie!

No i dowiedziałem się w nieprzyjemny sposób ile pestek potrafi wygarnąć nekrońska catacomb barrage. masakra. ale grało się fajnie i chętnie bym jeszcze raz zagrał przeciwko nekronom. bo czuje że mogłem zrobić dużo więcej, bo nekroni na takiej rozpisce to wymarzony paring dla demonów. (głównie chodzi mi o brak anty magii, brak av14 z którym demon sobie nie radzi wręcz, brak p.lotek, nieduże oddziały i ogólnie nieduża ilość modeli, niewielkie zasięgi i dążenie do zwary i zbliżenia się z wrogiem, no idealnie to pasuje, ale oczywiście grobo musiał wszystko zjebać)



tak czy siak z przemyśleń:
- nie umiem grać w tą grę
- thermal cannon to jakaś pomyłka, zesrałem się tymi 3ma landkami sterników że tego w życiu nie otworzę więc wziąłem to, a potem okazało się że i tak nie przyjechali, no syf jakich mało, albo avenger albo nie bierzesz knighta
- nie umiem w to grać
- tetrada jednak potrzebuje czegoś do zajmowania znaczników, najlepiej mobilne i niewielkie, dobrze żeby nie padło od tupnięcia, może ta formacja z psami i motorami z KDK ?
- naprawdę nie mam ogrania i nie umiem w to grać
- łódź robi z ludźmi dziwne rzeczy, przede wszystkim tam piątek trwa dwa dni i od razu zmienia się w niedzielę:P
- chciałbym się nauczyć kiedyś w to grać, ale już chyba za późno
- fajnie było by to powtórzyć ale może bez figurek, bo to jak z wędkowaniem, wędka to tylko dodatek do flaszki :D

tak czy siak z tego miejsca chciałbym pozdrowić wszystkich z którymi grałem i nie, organizatorów że to ogarnęli. i w ogóle powiedzieć że było super i zachęcić ludzi do ruszania tyłka poza granicę administracyjne miasta :P

jak o czymś zapomniałem, to nie ze złośliwości tylko naprawdę na moment pisania zapomniałem :D

wtorek, 13 czerwca 2017

Flames of War V4

Cześć

W piąteczek odbyłem pierwszą rozgrywkę w czwartą (najnowszą) edycję flames of war (drugowojennej gry bitewnej). Nie żebym był jakimś weteranem trzeciej czy drugiej ale conieco pograłem wcześniej.
W druga grałem raz czy dwa razy w życiu, ho ho ho, jeszcze za czasów ogryna, na wyciętych kwadracikach, przeciwko Afrika Korps. W trzecią trochę więcej razy, ale tylko z jednym partnerem (chociaż dobrze że armia amerykańska a nie mirror Niemcy na Niemców :P) ale i tak głównie szlachtowaliśmy się starterem, więc bez samolotów, zwiadu itp, raz tylko zagrałem z artą :P
Teraz bym chciał rozwinąć skrzydła.

Graliśmy na 1650 pkt, na późnym okresie wojny (44-45)
moja rozpiska:

SS Wiking Panzergrenadierkampfgruppe
fearless / trained (z podręcznika grey wolf - axis forces on eastern front)

HQ:
company command - panzerfaust
2 x Panzerschreck team

combat platoons:

panzergrenadier platoon
3 MG squads + command panzerfaust team

panzergrenadier platoon
2 MG squads + command panzerfaust team

panzer platoon
4 x StuG G

SS anti tank support
3 x 7.5cm PaK 40

support:

panzer platoon
4 x Panther G

rocket launcher section
3 x 15cm NW41 


Rozpiska przeciwnika podobna, też Niemcy w końcu :P
tylko że wystawił się jak Wehrmacht, i miał odwrotne staty że tak powiem bo 
Confident/ Veteran.
miał trzy oddziały piechoty, taki sam 4 osobowy oddział StuGów, 2 PaKi i 3 Tygryski .





Nie będę po kolei opisywał wszystkich tur, bo to i tak była taka bitwa żeby się wspólnie nauczyć grać w nową edycję i poogarniać co i jak. 
Pamiętam tylko że graliśmy zdecydowanie za dużo tur :P hehehe 

Natomiast, mimo na początku (w 1wszej turze) zgarnięcia ostrzału na swoje StuGi które się poskładały (został 1) i już poczułem smród swojego kału (wybaczcie, to taka metafora z World of Tanks, za długo w to grałem) że już koniec, nie mam szans, i tylko przegrana. 
Tak powiem, sytuacja na polu bitwy tak się ukształtowała że walka była wyrównana do ostatniej tury, nikt nie wygrał więc obaj przegraliśmy (to założenie mi się podoba) 
więc było różnie, 
a to jego piechota próbowała szturmować moją okopaną w lesie i nie do końca jej się udało.
A to samotny StuG zemścił się za kolegów, karając jego StuGi i piechotę. 
A to jego piechota wzięła szturmem moje pantery, a to moje wyrzutnie rakiet kąsały dość boleśnie (swoją drogą arta robi robotę, mimo że zapomniałem że jak wybrałem Duńczyków to mam +1 do rzutu na wcelowanie ostrzału, ale z drugiej strony jak miałem już tylko dwie wyrzutnie to musiałem przerzucać udane zranienia, więc jakby, kwestia ogrania i pamiętania).

Przeciwnik Tygrysami szedł jak burza, inna sprawa że ciężko było mi trafić w jego weteranów, rzuty miał dobre na testy pancerza, a im sam tygrys nie mogę powiedzieć żeby był aż tak bardzo papierowy, no i faktycznie do szturmowania piechoty nadaje się świetnie (no do stania i strzelania z daleka chyba niekoniecznie, bo koszt punktowy sprawia że to trochę mało opłacalna zabawa)
Tak czy siak grało się fajnie i miło i na pewno jak uzyskam wsparcie moździerzy to powtórzę zabawę :D



Co do edycji :

Na plus  +
Rozkazy, dla mnie super sprawa, przekminy z nimi naprawdę wzbogacają grę, problem w tym że jak nie uda mi się go rzucić co cały misterny plan w pizdu  (pantery który ani razu przez całą gre nie zrobił blitz move -_- ) dlatego rzucać rozkaz czy nie rzucać  ?

morale i bycie w "pozytywnym spirytusie" (in good spirit) nie jest wcale takie bolesne, wprawdzie miałem kompanię Fearless, ale jakoś mnie to nie bolało bardzo, a to pojedyńczy StuG uciekł w końcu (nie tak zupełnie nic nie robiąc wcześniej, jak wspomniałem) a to coś. 

Okej, pod koniec gry 2 drużyny piechoty stojące na znaczniku który spokojnie mógłbym zając nagle stwierdziły że to nie jest ich dzień, niby słabo. ALE musimy pamiętać że przeciwnik robi to samo, więc oliwa sprawiedliwa. powiedzmy. Tak czy siak, przy pierwszej grze aż tak bardzo mnie nie bolało to wszystko.

Co na minus - ?
Uproszczenie zasad nacji, no to jest większy minus, od Niemieckich Asów Pancernych po zabranie Kampfguppe, no tego mi szkoda 

plus niektórych innych drobnych myczków, o których w momencie pisania nie pamiętam ale wiem że gdzieś tam drobny żal przemknął że już ich nie ma.
 

Ale na moje laickie oko reszta niewiele się zmieniła, a rozgrywka się jakby przyspieszyła nieznacznie a zasady są dużo bardziej przejrzyste i klarowne, choć ich rdzeń został niezmieniony.
 

Nie mogę się doczekać nowych i świeżutkich podręczników pisanych pod nową edycję do Late War :3  

wtorek, 6 czerwca 2017

DORK IMPERIUM

Cześc
sorry że mimo zapewnień i obiecanek długo nie pisałem ale nie było mnie w kraju (dziura na pomorzu zachodnim to jak nie Europa :P ) a potem jak wróciłem to był syndrom, jutro, a jutro mówiłem, a to jutro napiszę dzisiaj nie mam czasu/energii/ochoty, a jutro jutra też nie miałem..
i tak dalej.

Ale do rzeczy
Dzisiaj będzie rzut okiem (od strony modelarskiej) na nowy starter do NOWEGO ® WARHAMMERA 40.000. 8 edycja czyli derp millenium i jak napisali na pudełko to jest ostateczny starter (brzmi tak jakby nigdy już nie mieli zrobić nowego :( )
uwaga będzie pic heavy

Jak widać mamy dwie strony konfliktu, nowych marines 2.0 zwanych dalej primarines bądź turbomarines (czy jak sigmaryci są zerżnięci od marines a nowi marines są zerżnięci od sigmarytów to już podpada pod incepcję ? ) i death guard którzy niczym thousand sons niedawno stali się odrębną armią.

najpierw turbomarines.

https://17890-presscdn-0-51-pagely.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2017/05/Intercessor1.jpg

https://17890-presscdn-0-51-pagely.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2017/05/Intercessor2.jpg

sierżant z pierwszego zdjęcie ma minę jakby chciał pierdnac ale bał się że pójdzie z kleksem i cały power armour do mycia.
a propos pancerza.
Nowy wzór to MK X. (a co do cholery stało się z IX tką ? ) o nazwie "tacticus" armour. serio ? tacticus ? ja rozumiem że wysoki gotyk i te sprawy ale to już brzmi żałośnie. Może jeszcze "tacticus squadus"

Nie ma sensu się nad nimi rozpisywać bo wyglądają (już któryś raz GW tak robi) jakby zrzynało od samej siebie. Jakby jakaś firma krzak chciała robić podróbki space maheenz ale musiałą obejśc prawa autorskie, pozmieniać kształt rzeźby i sprzedawać ich jako space knights. lol.

no i szef szefów czyli kapitan in gravis armour (czyli wcale nie terminatorce)

https://17890-presscdn-0-51-pagely.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2017/05/Captain1.jpg

ja rozumiem że ma wysoki stan ale teraz chyba trochę przesadzili, jak mu tam napada to się utopi :P
i w ogóle wygląda jak konwersja w klimacie

no i totalna petarda modelarska #ironia

https://17890-presscdn-0-51-pagely.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2017/05/Inceptor1.jpg

to jest tak brzydkie że nawet nie potrafię nic napisać, broń wyglądająca jak taker, butki ukradzone z centurionów, w ogóle po chuj takie butki przy lataniu ? plecaki śmierdzące xeno technologią i te nowe latające podstawki przypominają mi tylko "nowe krasie"
0/10
wypala oczy

Plagusi:

https://17890-presscdn-0-51-pagely.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2017/05/PlaugueGuard1.jpg

Zacznijmy od tego że malowanie słabe, podkreśla jeszcze bardziej komiksowość modelu ( a to jak u dziewczyn, te z dużym biustem go chowają a te z małym wypychają, a przecież każde piersi są piękne (grunt żeby były kobiece !) no ale wiecie o co chodzi.
Do tego te modele w ogóle się nie umywają do starych metalowych plague marines, no zobaczcie sami !! :   https://www.games-workshop.com/en-EU/Chaos-Space-Marines-Plague-Marines?_requestid=4042114
zupełnie inny klimat ! już nie mówiąc o Forge Worldowych, które to w ogóle klimatem rozkurwiają cycki. No śmierć, zaraza, zapomnienie, rozpacz i wieczne cierpienie, które to w swoim agonalnym szaleństwie daje nam chorobliwą radośc.
a tutaj ?
zgnilizna zastąpiona przez macki rodem z tentacle porn, a macki jak wiemy w tym uniwersum są zarezerwowane TYLKO dla Tzeentcha i Tyranidów. 
Do tego Leśne poroża i brak detali z prawdziwego zdarzenia, bo detal jest siermiężny i wielkości pięści/głowy.

chociaż sami plague marines, jeszcze jeszcze, ale kultyści i ich szefowie to już w ogóle klapa :/

https://17890-presscdn-0-51-pagely.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2017/05/Blightbringer1.jpg

Hej mała, fajnego mam dzwonka ?
Te kadzidła, dzwonki, rogi, czemu to musi być takie wielkie i toporne ? przypomina mi to detale z bractwa w WZR. jakby ktoś to po pijaku robił (no dobra, aż takie złe nie są :P )

https://17890-presscdn-0-51-pagely.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2017/05/Plaguecaster1.jpg

Hit sezonu, sorcerer of nurgle który nie jest sorcerer`em bo to przecież malignant plaguecaster (złośliwy sprowadzacz dżumy :P ? )
głowa noworodka,
rzyg z ręki (choć to jest akurat w porządku)
i drewniany kostur wood elfów cały wypełniony breloczkami.

https://17890-presscdn-0-51-pagely.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2017/05/LordofContagion1.jpg

lord byłby nawet okej gdyby nie.. TO COŚ na plecach, serio, ktoś powie że to "detal" ? przecież to jest wielkie i niezgrabne jak stodoła.
no i topór z trzeba piłami tarczowymi na ostrzu, lans na dzielni.

https://17890-presscdn-0-51-pagely.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2017/05/Poxwalkers1.jpg

kultyści na których mi bardzo zależało ale są moim wielkim rozczarowaniem.
Ze wspomnianego klimatu żalu, rozpaczy i wiecznego cierpienia mamy wesoła szlamoludki które spokojnie nadawały by się jako sługuski eko zbrodniarzy z kapitana planety : http://www.sbs.com.au/comedy/sites/sbs.com.au.comedy/files/styles/body_image/public/captainplanetvillains.jpg?itok=YCpEU0eE&mtime=1471424097

serio ? uśmiechnięte mordki ? ja rozumiem że Nurgle jest na swój sposób wesołkowatym Bogiem, ale c`mon.
brak krost, czyraków, ropieni, rakowatych narośli, TRĄDU, gnijących i odpadających organów, wydętych od procesów gnilnych ciał, chorobligo odcienia martwej skóry, plam opadowych.

No dobra, przesadzam, jasne, krosty są, ale wyglądają dość dziwnie (ale wiem że to kwestia turbokomiksowego malowania)
za to dostaliśmny w gratisie poroża. kamienne mutacja niczym doomsday z supermana i dwa pęknięte brzuchy (które są spoko)
no i całą masę wesołych tańczących ciałek na pograniczu gnoblarów. A to w kitlu lekarskim a to w kombinezonie rodem z bajkowej elektrowni atomowej.

proste równanie, wpiszcie sobie w google obrazki NURGLE CULTISTS i zobaczcie pierwsza stronę wyników (nie wiem ile) i praktycznie KAŻDY będzie lepszy niż te stworki.
i to jest mój osobisty dramat bo jestem oddanym wyznawcą Pana Siedmiu Plag a kultyści i heretycy to już w ogóle mój zgnił sen. A tutaj takie coś ;_;
no nic, będę musiał konwertować, albo po prostu wziąć kultystów z DV i pomalować ich odpowiednio.

zresztą wystarczy popatrzeć po kramikach na forum że nurgle nie tylko mi się nie podoba w tych modelach, ten set w ogóle nie schodzi :P

jest jeszcze Bloat Drone ale jest dość nijakim chamskim zerżnięciem od śliczniutkiej forge worldowej Blight Drone więc nawet o niej nie wspomne.


Od siebie na zakończenie dodam że bardzo możliwe że fajniej pomalowane (ale już na litość Imperatora nie komiksowo!) modele zmienią trochę mój odbiór.
Podobnie było z Grey Knightami w plastiku, jak ich zobaczyłem na stronie GW to stwierdziłem że paskudni i stary metal lepszy, po zobaczeniu ich pomalowanych na naprawdę pro poziom z całym TMM zmieniłem trochę zdanie, znaczy stare dalej ładniejsze, ale plastiki już nie są takie złe, z oceny dopuszczający awansowały na dostateczny + / dobry na szynach. Szału nie ma ale są okej, jak mówię.
Mam nadzieję że te też się takie staną.

Ale ogólnie nie do końca podoba mi się ta komiksowa stylistyka (pomijając malowanie już), toporne detale, w większości mocno bezsensowne, a do tego wielkości głowy bądź pięści (więc ja nie wiem czy mogę to nazwać prawdziwym detalem) a dla odmiany gładziutka praktycznie i nie skorodowana zbroja (poza kamiennymi i rogatymi naroślami) dobrym przykładem jest forge worldowa blight drone która ma fajnie wyniszczony pancerz :)
naprawdę momentami sam nie wiem co mam o tym myśleć.

Nie zrozumcie mnie źle, ja BARDZO CHCĘ żeby te modele mi się podobały, zaklinam rzeczywistość, zamykam oczy i wmawiam sobie że są ładne, ale potem otwieram i znowu czar pryska, nawet sobie na taśmie nagrałem że nowe modele są ładne i słucham jak zasypiam. no i nic.

To jak z dziewczyną z którą super się dogadujesz, słuchasz tej samej muzyki, lubicie to samo, nie wiem ona też gra w te twoje śmieszne gry i naprawdę się w to wkręca, no ale wygląda tak że Ci nie staje zupełnie :/ więc nic z tego nie będzie...
tak samo z tymi modelami, potencjalnie wszystko jest super,
ale

just no

poniedziałek, 15 maja 2017

manewry przed turniejami

Cześć

Dzisiaj już będę pisał o 8ed bo widzę że z nikim się nie zgadzam, wszyscy się nią jarają a tylko ja nie. Więc fuk it, nie będę was i siebie męczył wylewając wiadra żółci.

Dzisiaj napiszę o 2 sparringach towarzyskich które odbyły się parę ładnych tygodni temu jako przymiarka najpierw do leśnych manewrów a potem do wratislawii (kiedy jeszcze był cap 300 pkt na unit a nie 268 czy na ilu tam stanęło )

pierwsza gra
1850 ETC pod leśne manewry

ja Infernal Tetrad ( 4 x Daemon prince w każdym smaku) + Renegade Knight  z 2 x gatlingiem

przeciwnik : cała kompania marines do tego siostry ciszy (chyba 3 oddziały)

ZACZYNAMY.

Ja rzucam najpierw traity. Przeciwnik ma -1 WS i BSa jak strzela do moich warlordów ( tratrada rozdaje traita wszystkim 4rem demonom) Sponio !
potem gifty:
trochę mniej spoko, bo nie dostałem ani razu FnP4+ ( a może tzeentchowy dostał nie pamiętam już) ale były raz lanc która się przyda na taką ilość metal bawxes i 2 x wylosowałem IWnD i +1 Wound.
niby okej ale 2 razy mi się pancerz zdublował więc musiałem brać te etherblady.
potem psionika:
no i tu już nie było różowo, ani razu nie wylosowałem niewidki, tylko nurglowy wylosował iron arma i wszystkie zgarnęły całą mase badziewia od haemorrhage po dominate :/
słabo.

Ale okej, ja zaczynam i się wystawiam, przeciwnik nie przejmuję inicjatywy.
Lecę przed siebie demonami, poza nurglowym który został na znaczniku (miałem na niego misję)
RiK rozwala rhinoska, first blood.
ale hola hola, zapomnieliśmyo demonicznej tabelce. rzucam kości. 1 i 2 razem 3 efekt: punieshed by the Gods losowo wybrany demon zdaje test niestabilności materii na trzech kościach (to znaczy że rzucam trzema kośćmi i od tego odejmuje swoje morale, nadwyżkę dostaję w postać buł bez żadnego testu pancerza ) demon ma morale 9.  rzucam kośćmi: 6,5,4. Kurwa posypał się, nawet z dodatkową raną. i nagle to demon jest first blood dla przeciwnika (tabelka jest "at the begining of shooting step)
no ogólnie suabo, ja już podłamka.
tura przeciwnika, spaka dropami koło knighta. Od przodu taktyk z meltą i combi meltą i z daleka 2 x razorback z lascannonem od boku spadają devki z multi meltami i grav cannonami z kapitanem dającym im strzelanie po ruchu ( zbroja cataphractii terminator armour) wybieram tarczę na bok, mam mniejszy pancerz tam i więcej groźnych strzałów a od przodu i tak stoję za lasem więc mam cover.
BLAM
wszystko weszło, ani jednego inva nie odbiłem, melta od przodu jeszcze rzuciła na 6 więc dodatkowe hull pointy lecą. wybucha, przewraca się płonący wrak.
dopiero co skończyłem swoją pierwszą turę a nie mam prawie połowy punktowo armii
Zostały mi trzy demony.
No dobra Slaaneshowy nie latał więc się wjebał w te devki z kapitanem i kapelanem.
No dobra szarżuję. Demon tęczy ma WS9 inicjatywę 8, do tego miecz wysysający życie za każda zadaną ranę.
Okej, szarża ja bije, zadaję 4 rany. Ale przyjmuje wszystko kapelanem (pojedynkowaliśmy się) wszystko wyinwował. No dobra, spoko, bywa, ale pewnie nic mi nie zrobi, o, wbił mi dwie tuby z fista, ja nie odbijam tego invem na 5+. Ale myśle spoko, przecież mam miecz wysysający życie ! to się zregeneruję jak ich pozabijam. Ale okazało się że przecież przegrałem walkę, znowu test stabilności (tym razem normalnie, na 2 kościach ) 9 (moje morale) - 2 (o tyle przegrałem) = 7 (tyle albo mniej muszę rzucić żeby nie dostać znowu ran)mój rzut: 5 i 5
demon do piachu
KURWA!
Demon, jebany demoniczny książę Slaanesha wypakowany darami i artefaktami odbił się od command squadu SM których statystycznie powinien zjeść na śniadania, no a PRZYNAJMNIEJ  spuścić srogi wpierdol.
Ja wychodzę zapalić, mam w dupie, za mnie gra chwilkę kolega który po prostu ma za mnie przyjmować sejwy (tura przeciwnika) jak ja wracam to tęczowy demon został na jednej ranie a nurglowy dalej siedział na znaczniku (ciągle go losowałem)
Ale przeciwnikowi tak naprawdę poza jednym rhino i jednym razorkiem nie zabiłem ani jednego oddziału !! a nie chwile, nurglowy wciągnął jedną 5tkę taktyków która spadła obok niego, tak że dalej siedział na znaczniku. ale zbliżały się tam siostry, a one mają AP2 i biją bardzo mocno w psykerów więc chyba coś tam od nich wyhaczył w CC (ale na pewno nie umarł). Został mi tęczowy demon na ostatniej ranie który robił kółka i kołował że tak powiem nad plansza, przeciwnik miał "szystko" cały stół, wszystkie znaczniki, no ZAJEBIŚCIE kontrolował teren i całą grę.
Więc ja się poddałem, to nie miało sensu.



Kolejna gra to parówka pod wratislawię, ja (death guard) + toster (iron warriors) kontra space marines (bubu) i space wolves (skuzman)
ja w rozpie miałem prosiaka na wypasie z macką, kultystów, marines nurgla w rhino i plague hulka.
Mój sojusznik lorda na motorze w oddziale motocykli, kultystów, oblity (w troopsie) chosenów w dreadclawie i rapiera .
Przeciwnicy : wilki klasycznie wszystko w kawie a marines mieli landka z command squadem lol,
W sumie tutaj wygraliśmy (bo nam scenariusz podpasował i wygraliśmy kilka kluczowych combatów albo przynajmniej nie przegraliśmy ich tak wcześnie) Tutaj dostawało się punkt po każdej turze spędzonej przy znaczniku, a my od razu szybko dzięki wylosowaniu traita z infiltracją szybko się tam znaleźliśmy + dreadclaw pomógł bardzo, usiedliśmy okrakiem na tych znacznikach i trzaskalismy pkt. Przeciwnicy musieli do nas jechać / biec. A i tak lawirowali bo bali się placka z S10 (rapier z conversion beamerem) i trochę mniej placka z S6 i rendingiem no i plasma canony z oblitów.
Ale oczywiście mój demon, szarżuje na jego kawalerię (bodaj, bo nie pamiętam) rzuca ilość ataków z macki: "1" a to oznacza że nie dość że wbija sam sobie ranę to nagle liczy się jakby miał weapon skill 1 a do tego no.. ma po prostu bazową wartość ataków i żadnych bonusów (nota bene ta zmiana z weapon skilla sprawa że przeciwnicy zamiast na 5+ bili mnie na 3+ a to ZAJEBIŚCIE spora różnica)
jakoś przetrwał, tylko dzięki FnP za to że jest z Death Guard.
Kolejna tura walki wręcz.
Powiedzieć że ZNOWU rzuciłem 1 było by już trywialne, no ale, tak, to znowu się stało. demon pękł jak moje marzenia po skończeniu studiów.
Grę trzymał mój sojusznik i to że przeciwnika o dziwo też już było mało, no i moi marines z mark of nurgle w rhino zaskakująco dobrze się sprawdzali, wyporne dziady jak nie wiem co. a i sam rhino przyjął ramowanie od landka i.. i nic. a potem z melty przeciwnik nie przebił jego pancerza :P więc śmiesznie.
Ciekawostka ? dreadclaw zrobił więcej niż sami choseni. Ale to chyba gracze marines znają kiedy wkładka nie trafia z obu melt i wyparowuje potem od razu a drop pod nie niepokojony gryzie z tego storm boltera :P


Tak czy siak to zdecydowanie nie był mój dzień na granie.
Ale serio czy spotkaliście się kiedyś z czymś takim ? żeby aż tak wtopić ? i to nawet nie z powodu tego że źle się zagrało, nie miało planu, zastosowało nie taką taktykę tylko po prostu chujowe rzuty, serio ? w 1 turze stracić demona bo tabelka ? potem odbić się od 5 osobowego oddziału (knighta nie liczę bo jakby byłem na to nastawiony) no masakra.
Wam też kiedyś coś takiego się przytrafiło ?
a może jeszcze coś gorszego ?

czwartek, 11 maja 2017

jak uleczyć 40k czyli BEZCELOWOŚĆ nowej edycji.

Cześć

jako że tak bardzo chcecie skrobnę słów kilka o nowej (nadchodzącej) edycji 40k.
Naprawdę w rozmowach towarzyskich uleciało mi już tyle żółci i napsuło tyle krwi że nie mam sił tego robić KOLEJNY RAZ i tutaj bo te truizmy mnie zatruwają (ale wierszowy rym :P)
Ale coś tam napiszę.

Zacznę może od prostego obrazka jak obecnie wygląda 40k.

Wybaczcie za jakość ale tablet miałem przy innym kompie i nie chciało mi się iść 2 piętra po niego a myszką z trzęsącą się ręką to jakoś tak wychodzi, ale wierzcie umiem lepiej jak mi się chce :P

Tak czy siak, mamy sobie via 40k, 40k lane, ulice czterdzistkową 40k strasse, zwał jak zwał i idzie przed siebie, krętą i niebezpieczną niczym droga przez Meteory w Grecji. ale jedzie, normalnie i z pięknymi widokami (których nie uchwyciłem na obrazku :P) nagle co to ?
lawina
tą lawiną jest 7ma edycja i to co się z nią zaczęło robić (chociaż już od początku moim zdaniem coś z nią śmierdziało, za szybko wyszła itp)

no i te głazy na drodze to cały rak 7ed, mówić wam nie muszę jaki bo każdy się z tym spotkał nie raz.

Co powinien zrobić zarządca drogi (Dżi Dab, chociaż sam nie wiem czemu to piszę z dużej litery) UPRZĄTNĄĆ LAWINĘ jak na obrazku 2:

żebyśmy znowu mogli śmiało i miło mknąć przed siebie, dla mnie to logiczne, coś zawala, coś nie działa, coś jest do dupy, coś rozwala balans, coś psuję grę ? ZMIENIAMY TO / WYWALAMY TO.
proste jak jebanie ( simple as fuck)

ale co moim zdaniem odwala GW ?

robi drogę TOTALNIE NA OKOŁO, olewając te problemy.
Okej, jasne, one już nas nie będą dotyczyły, i nie będziemy mieli z nimi problemu, ale nie dlatego że ich nie ma czy zostały posprzątane tylko dlatego że GW zrobiło most na około, pojebany gotycki, czaszkowy, pokrętny ale da się przedostać dalej. tylko czy to jest rozsądne ?
nic huja

problem widzieli w deathstarach.

krótkie wyjaśnienie jak działają:
dołączasz bardzo dużo bohaterów z RÓŻNYCH dexów i RÓŻNYCH armii (nie ma chyba deathstara, no może poza płaszczkami ale on jakiś mega nie jest*, zbudowanego z jednego dexu) którzy nakładają na siebie przeróżne umiejętności żeby wzmocnić oddział.
przykłady:

mistrz zakonu MROCZNYCH ANIOŁÓW w oddziale fenrisjańskich wilków z codexu KOSMICZNE WILKI albo w oddziale wilczej kawalerii który to oddziałowi daje inva 4+

ksiądz eklezji z codexu SIÓSTR BITWY albo inkwizycji w czymkolwiek, najlepiej w oddziale piechoty GWARDII IMPERIALNEJ. któremu daje zasadę nieustraszony i bonusy z modlitw.

CZARNOKSIĘŻNICY CHAOSU w oddziale DEMONÓW KHORNE`A (flesh hounds)
okej niby chaos, ale czarnoksiężnicy w oddziale demonów khorna ? :/ ?  psy są buffem woundów a czarownicy robią cuda na kiju mocami psionicznymi.

i teraz tak.
jak wystarczyło to rozwiązać ?

ograniczyć sojusze, obciąć je, albo chociaż zrobić tak żeby te umiejki nie działały i się nie przenosiły.
albo prościej, zbalansować i przywalić wszystkiemu co wystaje ponad średnią z NERFHAMMERA.

co zrobiło GW ?
zabroniło bohaterom dołączać do oddziałów, biegają samopas a umiejętności działają w 6"
TO NIE JEST METODA!

bo teraz po prostu to będzie wyglądało inaczej że będzie wielki oddział a bohater albo dwóch za nim w 6 calach rzucający buffy.
jasne ponoć też zrobili tak że nie będą na inne armie po części umiejki działały, ALE dla bezpieczeństwa usunęli też independent characters z oddziałów.

to trochę, samochody są groźne bo sprawiają wypadki, zabrońmy jeździć po drogach :P

zajebiście mi nie są nie po drodze z logiką i zdrowym graczowskim grobkowym rozsądkiem to co GW odjaniepawla.

na przykład.

chcieli mieć KOMPLET ZASAD jednostki na jednej kartce. żeby nie wertować po książce. tylko wszystko mieć w jednym miejscu. Myślałem sobie, cholera, ciekawe jak to będzie, no i dzisiaj dali przeciek:


pomijając co już dokładnie na tym jest napisane.
NIE MA KOSZTU PUNKTOWEGO.
więc co się okazało ? to są karty do tej zabawy "open play/narrative play" a do gry koszt punktowy będzie w innym miejscu.
czyli i tak i tak będzie się wertować książki. ja tego nie jestem w stanie skumać. co było nie tak z tamta konstrukcją (np. Ved ) dexów ?

USR (czyli universal special rules) nie istnieją. Teraz każdy ma wyjątkową i specjalną umiejkę dopisaną na karcie. Dlatego te karty takie rozepchane i napuchnięte. Kiedyś jak grałem wilcami w Ved i miałem ogarnięty dość codex i nie chciało mi się go targać to robiłem sobie z komóreczki zdjęcia statów jakiegoś oddziału ( bo nie pamiętałem ile wolf lord miał ataków 3 czy 4) i paru zaklęć ( bo zawsze zapominałem zasięgów) i już i to było tak małe i mieściło się na pasku tak naprawdę że sobie robiłem zdjęcia wszystkiego a reszta była w rulebooku. w dziale UMIEJĘTNOŚCI SPECJALNE.
wygodne to też było jak grasz pierwszy raz przeciwko jakiejś armii czy jednostce i pytasz się grzecznie gracza "co oni robią?/jak to napierdala?"  a on odpowiadał "staty marinsa (bo wszyscy znają staty marinsa) ale z siła 5 (na przykład) i z fleetem i furious charge. i ja już wiem o nich wszystko, że fleet to mają przerzut zasięgu szarży, a że furious charge to w pierwszej jej turze mają siłę nawet 6. i już i wszystko wiem. i nie musiał mi tego mówić bo wiedziałem jak działa ta zasada.

A tak będę musiał czytać te całe tabele i opisy bo każdy będzie miał swoją własną.
Bez  kurde sensu
co było złe z USR to nie wiem do teraz.

Więc po raz setny powiem, że zasady jako takie (poza psioniką) złe nie były tylko te masy zbędnych dodatków i kompletny brak balansu armii (wewnętrznego i zewnętrznego) był rakiem tej gry !!

deathstary były próbą poradzenia sobie z tym, były przejściem przez furtkę która GW otworzyło. jakby jej nie chciało to by nie dawali sojuszy i oddziaływania na cudze armie.
A tak pozwolili na sojusze, pozwolili na takie exploity zasad (chociaz to nawet exploity nie były) to znaczy że im to było obojętne.A teraz są obrażeni że ktoś śmiał przejść przez otwarte drzwi z napisem CZYNNE DO OSTATNIEGO CENTA KLIENTA. nie ogarniam tego oburzenia GW.

Opisali Eldarów w między czasie, wypominając im jacy to gracze są niewdzięczni bo zamiast bawić się swoopig hawkami wystawiają tylko te scatter biki. KURWA PRZECIEŻ TO NIE GRACZE JE SOBIE WYMYŚLILI tylko samo GW dało im broken zasady! Dlaczego nagle pozwolili mieć KAŻDEMU broń specjalną, a nie jak w poprzednim dexie tylko 1 na oddział ? wtedy nikt ich nie brał a tak, nikt nie bierze niczego innego.
Ale to wina graczy bo gracze źli i "nie umio się bawić"

I teraz zaznaczyli że skończy się dominacja scatter bików i powrócą takie zapomniane jednostki jak Avatar i Howling Banshees (zaznaczam że jakby GW nie spierdoliło im zasad to nigdy by nie zniknęły ze stołów) i Striking Scorpions !
Te ostatnie ze szczękoczułek wbijają rany bez sejwa, a banszetki biją pierwsze niezależnie czy one szarżowały czy nie.
Avatar też tam ma coś srogiego.
czyli Eldarzy dalej OP ale teraz inne jednostki będą w cenie/modzie.

To nie tak że GW próbuje zbawić świat i dać nam nową fajną grę.

oni po prostu zaczęli pić nasz hajs z drugiego cycka bo ten już był zupełnie wyjałowiony po 7edycyjnych formacjach a teraz jak głodny noworodek czy bardziej prosiaczek przyssał się do drugiego sutka my poczuliśmy to dziwne i nieznane uczucie łaskotania w innym miejscu i pomyśleliśmy w głowach "oho, dobra zmiana idzie!"

na pewno nie ja...

grobo out.


*próbowałem tym grać niejednokrotnie, zawsze z mizernymi skutkami, więc nie jest to oddział który będzie grał się sam i trzeba mieć do tego nie lada skilla, a jak ktoś go ma i sobie nimi zacnie radzi to nie należy go winić tylko chwalić. ja próbowałem i nie umiałem.

sobota, 6 maja 2017

Bejca leczy raka - jak się wyleczyć - poradnik

Cześć

dzisiaj szybki poradnik jak fajnie zabejcować DEATH GUARD.

jako że miałem prośby o kolejne poradniki i jeden sugerował zrobienie czegoś Nurglowego po części spełniam te żądania, wprawdzie modele z poradnika nie są oddane chaosowi, w zasadzie nawet nie wiadomo czy stoją po stronie Imperatora czy Horusa, ale w przyszłości część z nich będzie lojalna tylko Nurglowi :D

Na początek bierzemy jednego marinsa.
Malujemy go na szaro (polecam spray) i rozjaśniamy od góry białym z aerografu (tzw. preshading)
ew możemy spokojnie olać ten proces i po prostu pomalować go na biało.






Teraz domalowujemy mu wszystkie detale to jest:
"gumę" w zgięciach i kable w plecaku na srebrno (używałem leadbelcher)
naramienniki bądź obręcze naramienników na zielono (miks zielonych tutaj jest trochę catchan green i dark angels green)
detal naramiennika na złoto (ja używałem hashut copper)
bolter na czarno a potem przecierki na srebrno (znowu leadblecher)

w zasadzie już.

ja jeszcze dodałem lekkie rozjaśnienia na zielonym z miksu tych kolorów (50/50 dark angels green i catchan green) i dodając jaśniutki zielony (moot green) na końcach, w zasadzie spokojnie można rozjaśniać dark angels green i moot green (50/50) albo jakimś gotowym kolorem jak macie, ja nie miałem więc mieszałem.

Każdy kto mówi że nie ma potrzeby rozjaśniać i cieniować pod bejcę nie ma racji.
Serio, bardzo to pomaga i widać różnicę, jasne, bez tego też jest spoko, ale z wycieniowaniem jest duużo lepiej. :)

Teraz nakładamy bejcę (ARMY PAINTER strong tone) szerszym pędzlem.
odczekujemy aż spłynie i ściągamy ostrożnie nadmiar. (głównie zbiera się pod kolanami i na rogach naramienników)

trzy etapy
model spodkładowany na szaro i wycieniowany od góry na biało.
model z założonymi bazowymi kolorami
model zbejcowany z domalowanymi detalami.,

po odczekaniu nocki aż bejca wyschnie (piszą o 24h ale spokojnie wystarczy nocka) ja maluję to mocno matowym lakierem.HOBBY COLOR FLAT CLEAR. jest turbo matowy, ultra mat.
po zaczekaniu aż wyschnie możemy w zasadzie uznać że model już pomalowany


skończony oddział po bejcy i matowym lakierze - przed "poprawkami"
już teraz wygląda absolutnie zadowalająco na stół :)




ALE nie dla mnie

teraz poprawki, które nadadzą mu smaczku :)

robimy rozjaśnienia na "krawędziach" całych płytach pancerza wystawionych na światło (od góry) np. przedramie, kawałek łokcia, kolano, przednia część uda, tylny nagolennik

kolorem stormvermin fur + biały

potem sam krawędzing przełamanym białym (może być czysta biel)

na to fajnie wygląda gdzieniegdzie wash Seraphim speia (np. w zagięcia, szpary, szczeliny, miejsca gdzie średnio bejca zaciekła, coś co trzeba przymaskować) napuszczamy tam washa, ew malujemy z niego nawet z pędzla zacieki.
no i dookoła nitów, super wychodzi.

poprawiamy bolter, bo bejca strasznie tłumi metalik, ja robiłem to tak że krawędzie przecierałem runefang steel żeby mocno błyszczało, ale może być ten sam bazowy metalik. do tego na niektórych nitach, krawędziach czy w środku zadrapań możemy tam zrobić metalik, że do gołej plastali coś nas zdrapało :P

potem mój ulubiony sposób czyli bierzemy gąbeczke, taką nawet z tych do transportu figurek co nam środek został, ja rozszarpałem na pół. i tą naderwaną część pomalowałem w mój ukochany kolor czyli doombull brown (z lekkim dodatkiem czarnego) i przyciskałem do powierzchni którym chcę nadać efekt zadrapań i łuszczenia farby.
Zaznaczam że farba musi być gęsta, jak jest rozwodniona efektu nie będzie.

i w zasadzie już.

a nie, zapomniał bym
OCZKA

ja malowałem kolorem Caledor sky, potem środek Caldeor sky + biały, i już

Podstawkę każdy sobie zrobi jaką zechcę, ja chciałem uzyskać efekt wyjałowionej ziemi bez ani jednej nawet organicznej cząsteczki wytrawionej przez bomby wirusowe. pył, gruzy, rdzawy nalot i śmierć na Isstvan III :D

kolory jakich użyłem to

czarny podkład
warstwa pierwsza daemonette hide + the fang
rozjaśnienia warpfiend gray
placki z washa druchi violet
przypylone rdzawo pigmentem MIG rust.

koniec. krawędź poprawiamy na czarno

tutaj skończony oddział



Zabezpieczył bym to jeszcze werniksem jakimś w sprayu ale nie mam :( jak do mnie przyjdzie to na pewno to zrobię :)

jak będę miał wenę i będzie zapotrzebowanie mogę zrobić wideło tutorial względnie kro po kroku dla opornych :P

środa, 3 maja 2017

psychiatryczna VIIIed wh40k - obawy i lęki

Cześć

Sorry że tak długi nie pisałem ale paradoksalnie jest teraz tyle tematów o których chce napisać i tyle nowego się dzieje że w zasadzie nie mam na to czasu/nie mam pojęcia od czego zacząć i do czego się zabrać pierwszego.
Ale jako mój priorytetowy system 40k dostanie kulkę pierwszeństwa.

Nie będę poruszał stricte samej mechaniki nowych zasad (które na oficjalnej stronie małymi dawkami publikuje GW. Ktoś może powiedzieć że to jak narkotyk powoli i powoli żeby nie poczuć ale się uzależnić, albo jak przyprawa z diuny, ja bym bardziej powiedział że to strychnina w małych dawkach, ot żeby nie zabić ale żebyśmy się chujowo czuli i żeby to nie wyszło potem na autopsji :P )
Bo potem znowu będzie że grobek tylko jojczyć potrafi i narzekać że nic mu się nie podoba i że wszystko marność. już nawet chyba michau mnie tak podsumował odnośnie bloga, że jak grobek coś piszę to : chujowe, chujowe, .... może być, chujowe, chujowe. Więc łamiąc konwencję będę pisał o tylko o tym co mi się podoba i ZUPEŁNIE nie napiszę o custodes heavy dreadnought absolutnie o nim nie wspomnę, bo lepiej pisać o rzeczach miłych i fajnych a nie negatywnych. Tak jak Szwedzki rząd podczas ostatniego zamachu dał do zrozumienia prasie żeby na pierwszych stronach umieścili łosia kopulującego z manekinem łosicy bo to wesołe i śmieszne i przekazuje pozytywne informacje  buduje optymistyczny wizerunek Szwecji! tak samo tutaj.

Ale zamiast łosia powiem o
Galvanic Servohaulers czyli nowym terenie mechanicusowym który jest przesłodki, jak chyba większość rzeczy od Ad. Mechu :D Ci to się znają na dizajnie jak hugo boss ! ponadczasowe projekty. Wprawdzie do samej 40stkowej gry chyba średnio, ani to zasłania dobrze, ani można w tym schować jakiś większy oddział ale na stole wygląda zajebiście i do mniejszych potyczek buduje klimat przepotężnie !

no ale dobra, co się odwlecze to nie uciecze, więc chyba będę musiał napisać o nadchodzącej edycji 40k. jako że mamy przekazywać pozytywne informację napiszę delikatnie że z zapowiedzi nie trafia w moje gusta, ot po prostu, jeden lubi pomidory a drugi jak mu nogi śmierdzą, ja wole pomidory....
nieee..wróć bo z tego wyniknie że 40k jest jak smrodliwe stopy, nie kurwa nic już o tym nie napiszę ! nie będę hejterem !

ALE napiszę o ciekawy zjawisku które zaobserwowałem na necie w ramach plotek o nowej edyji.
Ludzi którzy zachwycają się tym że edycja idzie do uproszczenia zasad.
Najpierw zacznę od bronienia ich.
Tak, faktycznie, obecna edycja 40k rozrosła się do ogromnej złośliwej zrakowaciałej narośli pełnej CAŁKOWICIE ZBĘDNYCH wydawnictw (o ile pojawienie się gneokultu czy admechu jest strzałem w dziesiątke nikt mi nie powiem że istnienie OSOBNYCH armii legion of the damned, militarum tempestus jest warte funta kłaków) takich jak kampanie w które nikt kogo znam nie czytął i nie miał w rekach nie mówiąc już o graniu na tamtejsze zasady i scenariusze. Sam musiałem się długo głowić czym są "nowe" karty zdarzeń na stronce Gw. A to po prostu karty warp stormów z fall of cadia i nowa mechanika ich stosowania w rozgrywce. Zupełnie nikomu niepotrzebne rzeczy które jednak gdzieś tam są z tyłu głowy i smrodzą tym że wypada je poznać bo to przecież oficjalne wydawnictwo, to tak jakby twój ulubiony zespół wydał nową płytkę/singla a ty go nie słyszałeś! jak to! przecież może być super fajny ! (w odniesieniu do 40k powiem, nie, nie jest :P )
czy zalewanie wszystkich duplikatmai dodatków. Chaos dostał black legion i crimson slaughter, okej to było spoko, nie grywalne, ale spoko, potem dostali WZNOWIENIE tych dodatkó pod 7edycję. potem dostali THOUSAND SONS dodatek a miesiąc (miesiąc ! tak miesiąc !) później dostali to przepisane jeszcze raz w ramach dodatku TRAITOR LEGIONS ! masakra. a to tylko jedna armia.
Właśnie te kampanie w każdej kolejne nic nie znaczące formację (no nie zawsze nic nie znaczące, akurat space marines w kayuon dostali na tyle dobre formacje że przepisali je jeszcze raz w dodatku ANGELS OF DEATH) gwardyjskie formacje w damoclesie no w kurwe tego.. teraz fall of cadia. Dopiero wczoraj spojrzałem że ultrasi mają swój własny detachment tam victrix. no bez jaj!
Więc ogrom zupełnie nikomu nie potrzebnego i zbędnego gówna wypychającego umysł, czasem pułki i szafki i zupełnie moim zdaniem nic nie wnoszącego ciekawego do rozgrywki jest przerażający!
Do tego dające mi raka rozpiski (ja wiem, ja wiem scena turniejowa rządziła się zawsze swoimi prawami) w stylu rozpiski chaos space marines gdzie jest tylko 5 marines (5 czarnoksiężników) do tego 15 demonów khorna i 20 ludzkich kultystów i może renegacki tytan.
chociaż to jeszcze w ramach siebie ma sam chaos.
Ale tau z siostrami ciszy i imperialnym zabójcą.
Wielki mistrz zakonu mrocznych aniołów Azrael w obstawie fenrisjańskich wilków ? (przypomnę dla nie kumających czaczy, te dwa zakony tak się nienawidzą że kiedyś nawet mieli jak dobrze kojarzę zasady specjalne odnośnie swojej wrogości)
no bzdura bzdurę popędza.
A wisienką na torcie jest psionika która zdominowała i rozpierdoliła moim zdaniem całą grę i z drobnego dodatku buffującego bądź wspierającego armię stała się jej trzonem i rdzeniem która sama wygrywa grę...
Macie racje, jest tak...

i dlatego ludzie cieszą się z uproszczenia

Ale na litość Khorna ! to jest wylewanie prymarchy z kąpielą !!

teraz atak

To że gra ma multum zbędnych dodatków to nie znaczy że same zasady to zjebane !
jak w samochodzie masz pełno syfu, śmieci na podłodze i zgniłe frytki spadnięte w szczelinie między skrzynią biegów a ręcznym to wyrzucasz cały samochód ?! nie ! sprzątasz środek !

wystarczyło by wyjebać te wszystkie zbędne dodatki, skondensować co ważniejsze wydawnictwa (traitor legions) zrobić porządek w tym wszystkim i już, zasad NIE TRZEBA ZMIENIAĆ (no poza psioniką ).
Odnośnie rozpisek, wszyscy którzy narzekają na obecną metę i porno rozpy chyba nie byli na żadnym turnieju w połowie V edycji. To było dopiero przejebane! wyglądąło jak jedne wielkie imperialne manewry nato na zachodniej flance! GK bili się z kosmicznymi wilkami, kosmiczne wilki trafiały na tzw. mirrory (samych siebie) do tego wesoło wspierająca to gwardia (lefablower) i krwawe anioły (tak zwany dex Space marines. wersja poprawiona lub wersja 2.0 ) i koniec. nic więcej. żadnych innych armii na stołach. A na dodatek 80% rozpisek tych armii wyglądało tak samo! to była dopiero nuda i stagnacja.

Teraz przynajmniej praktycznie każda nacja jest grywalna, no może poza blood angelsami (no ale to jakby SM więc podciągam) i GK średnio jako samodzielna armia. Reszta wszystko hula po stołach.
Chaos ? chaos space marines i demony w topce.
Eldarzy, bez komentarza.
necroni ? da się pograć spokojnie.
Tau. potęga !
Tyranidzi ? flyranty w cenie,
mroczni eldarzy ? najtańszy mak zestaw ( 2 x troops + HQ ) i dodatek do eldarów.

no może rozpiski pojebane ale są milion razy bardziej różnorodne niż Vedycyjne i dużo więcej rzeczy przez te sojusze i "womba comba" paradoksalnie jest grywalnych.
poza tym jak mówiłem turnieje to turnieje, tam zawsze się grało inaczej.

no i przechodzimy do sedna czyli argumentu cieszących się na nową edycję (którzy zauważyłem są wielkimi fanami AoS, ci co nie są tak pozytywnie nastawieni do duchowego spadkobiercy WFB mniej hurra optymistycznie wypowiadają się o nowej edycji 40k :P )
argument taki że przecież oni nie mają czasu na czytanie tych dodaktowych zasad, przekopywanie się przez te stronnice tekstu, ogarnianie tego wszystkiego.
A już nie mówiąc o wkręceniu kogoś w to hobby, wiadro hajsu na początek i ogromne tomiszcze na wstepie jeb 300 stron (no ale umówmy się samych zasad jest 70 ) do nauki a potem tyle samo dodatków! jeb!
oni mają dom, rodzinę, pracę, kochanki, imprezki i nie mają czasu na takie rzeczy, jak odbiera dziecko z przedszkola z żoną na zakupy i potem wraca do domu i otwiera piwa/koreański sojowy napój to już nie ma siły wytężać rozumu żeby kminić jakąś grę.
Rada jest prosta
You dont

nie masz czasu i sił czytać miliona dodatków do gry ? to nie czytaj, ja tego nie zrobiłem i nie wypadły mi wszystkie włosy.
nie masz czasu ogarniać mety i kminić co z czym teraz gra i dokupywać co miesiąc nowe jednostki, nie dokupuj, ja tego nie zrobiłem i świetnie się bawię i nie mam łusek na plecach jako klątwy za karę.

poza tym umówmy się to GW, argument o tym że hajsowy próg wejścia w nową edycję i częstotliwość zakupów będzie mniejsza można moim zdaniem włożyć między bajki :P na penwo na nas zarobią, jak nie tak to inaczej :P

Ale to samo zauważyłem dzieje się z grami w komputer, kiedyś (`99 ?) rzeczy które wydawały się nie do pomyślenia żeby zaimplementowac w grach, bo to przecież cios wizerunkowy, nie sprzeda się, kto to kupi, fani wyśmieją i w ogóle "siupa w hoooy" a teraz są rzeczą absolutnie standardową. I odwrotnie rzeczy które kiedyś były normalne dzisiaj są nie do pomyslenia w grach AAA, żadna firma nie odważy się ich umieścić, no może jakiś mały indyk.

tylko kiedyś grali GRACZE.
teraz grają wszyscy
gry trafił pod strzechy więc i ich koncepcja musiała zostać przemodelowana żeby trafiła do wszystkich, bo wiadomo "nikt z nas nie jest tak głupi jak my wszyscy razem" 
Dlatego gra ma być miła, łatwa i przyjemna i najlepiej sama się grać, i w ogóle nie być za długa i tolerancyjna ! to wtedy każdy ją kupi żeby sobie wieczorem do piwka pograć jak już dziecko pójdzie spać. i mózg może odpocząć. oko się nacieszyć.
można zagrać ze znajomymi na imprezce bez większej spiny.

chwila..czy ja opisuje nowe 40k ? jeszcze nie, na razie współczesne gry PC (ale mam nadzieję że nadążacie i łapiecie analogię )

jak 40k ma trafić do mas, to musi być miła. łatwa i przyjemna. nawet lore się zmienia na domniemywanie dużo bardziej płytki i powierzchowny (ale to domysły i temat na kolejny wpis) żeby nie wymagać za dużo.

Dla mnie to są zupełnie odwrotne oczekiwania w stosunku do gry bitewnej (czy tam PC )
ma być rozbudowana i dawać duże możliwości. Poza tym umówmy się 40k nie była jakaś też wielce trudna i skomplikowana. z tych 300 stron jak mówiłem większość to obrazki i fluffowe pierdzenie, a samych zasad to było 70. To nie jest blitzkrieg commander gdzie kont padania słońca i refleks w lunecie się liczy. w całej grze były jebane 3 tabelki, 3 TRZY ! to chyba nie jest jakaś kosmiczna ilość.
jasne, zdarzały się momenty gdzie nie wiedziałem jak coś teraz będzie działało (patrz lecące monstrum z dominacją) ale to kwestia NIEJASNOŚCI i źle wyjaśnionych zasad i braku konkretnego FAQ a nie ich poziomu skomplikowania. FAQ kurwa ! ileż my musieliśmy czekać na wyklarowanie się siły lorda na wilku z młotkiem, czy ma 8 czy 9 ? przecież takie rzeczy powinny być asapem wyjaśnianie i jeszcze z przeprosinami dla graczy. w ogóle zasady powinny być przygotowane tak żeby nie było takich niejasności a jak już to wyjaśniane natychmiast !
jeszcze raz, nie jest to kwestia samych komplikacji zasad.

upraszczanie zasad zmniejsza możliwości taktyczne / spłyca rozgrywkę / ujednolica jednostki / no i ogólnie jest fee.
poza tym już ja wiem jak działa to upraszczanie GW.. rzuć kostką
GW "balansuje" zasady dając JESZCZE WIĘCEJ RNG (random number generator czy prosto mówiąc losowości)
tez losowości powinno być jak najmniej żeby to twoje taktyczne decyzje były najważniejsze a nie ślepe szczęście.

dla mnie taka gra powinna być stosunkowo mózgożerna, ALE też nie przesadnie rozdmuchana i skomplikowana przeładowana zupełnie nieużytecznymi zasadami (pociągi pancerne w FoW czy wspomniany kont padania światła w blitzkrieg commander) powinna być dość wymagająca ale najważniejszy jest balans, żeby to każdą jednostką "dało się pograć" i nawet ta moja "urojona rozpiska na whirlwindach" (kocham to okreslenie) była skuteczna o ile będę umiał z niej skorzystać.
Do tego coś czemu możesz się oddać zupełnie, zapomnieć o paskudnym świecie pełnym brudasów, podatków i chujowości, tylko skupić się na czymś innym zajmując swój umysł tak bardzo że przestaje myśleć o codziennych problemach, niech się spoci przy kminach na stole tak żeby nawet z tyłu głowy nie świszczało że do 10tego masz ZUS zapłacić.
no i sam fakt podnoszenia swoich skili, bycia coraz lepszym, każda gra cieszy ale wygrana z wymagającym przeciwnikiem najbardziej :D kiedy zdajesz sobie sprawę że w czymś jesteś po prostu dobry !

mnie raduje GRA, rywalizacja, a nie ZABAWA. bo w zabawie nie ma miejsca na rywalizacje i liczy się przesuwanie żołnierzyków po stole. tak jak niektórzy chcą widzieć 40k. mam się zrelaksować i dobrze bawić bez spiny. jasne można pograć bez spinowo, ale kurwa bez przesady. sam jestem słabym graczym ale granie z totalnymi warzywami to nie przynosi mi zupełnie radości.

Do dzisiaj pamiętam jednego kolegę, siedzi w tym dłużej niż ja. w Ved grał gwardią, no najmocniejsza armią jak dostali dex, a ja go ruchałem bez mydła STARYMI necronami...

potem graliśmy w 6ed, ja demonami (ale chilowa rozpa - skullcannon itp. ) on gwardia z lemanami i blob piechoty, biegne psami na jego unity a on zamiast do nich strzela do działa w ruinach gdzieś tam daleko i nic mi nie robi, w końcu ja mu mówię, ziomek weź jebnij z battle cannona po tych psach, są na openie, instantujesz je, ustawiłem ci się nawet w kupkę, to strzelił, zniosło w pizdu i się na mnie OBRAZIŁ że mu mówię jak ma grać i dalej walił do tego działa w ruinie i nie dał sobie wytłumaczyć że to chujowy pomysł, no i akcje typu serwitory z plazma cannonami a on podchodzi nimi żeby strzelić tech priestem z pistoletu (bronie heavy) pojechałem go w ciasteczko a on się szczerzył że było fajnie.
źle się z tym czułem.
już mi było lepiej jak skark na parówce sam zapiął 2 armie ( w tym moją ) w bodaj 3 tury.
to jak oglądanie sztuczek magicznych, nawet jeżeli ten kieszonkowiec cię okradnie, zrobił to tak że jeszcze mu zegarek oddasz z własnej woli i podziękujesz że jest taki zajebisty !
ale to znowu kultura przy stole i kolejny temat.

podsumowując to jest GRA,
i zamiast narzekać po prostu:





ja przestałem
mogą mi się nie podobać turnieje i meta ALE NIKT MNIE NIE ZMUSZA siłą żebym tam chodził i z nimi grał, chce grać funowo i eventowo, świetnie, zorganizuje i poprowadzę event i będe grał jak chcę.
chcę grać bez SH i GC ? ekstra, umowię się ze znajomym że gramy tak a tak, nikt ci kurwa nie broni grać jak chcesz, a to że grupa osób chce się ciągle doskonalić i być lepsza od siebie to powód do lamentowanie i obrzucania ich kalumniami ? powinniśmy im gratulować samozaparcia i skilla a nie jojczyć i zrzędzić.
może daleki jestem od słów ALL HAIL TOURNAMENT PORN
ale, kurwa znajdźmy jakiś złoty środek.

podsumowując w pidpunktach.

1. zmiana zasad nie jest potrzebna, tylko wyjebanie zbędnych dodatków
1.5 to nie dotyczy psioniki którą trzeba zmienić :P
2. upraszczanie zasad nie jest potrzebna, ta gra to nie fizyka kwatnowa
2.5 ale potrzebna jest jasna klaryfikacja i przejrzyste zasady
3. jak ktoś jest chujowy w grę to zamiast narzekać niech się nauczy grać
3.5 albo gra z podobnymi sobie i nie zrzędzi na turnieje i DOBRZE SIĘ BAWI
4. jak twoi znajomi nie chcą grać w wh40k to. to niech nie grają, nie namawiaj ich i po prostu spotkaj się z nimi i idź na piwo albo na rower, bawcie się dobrze ale nie zmuszaj nikogo do czegoś bo:
5. najważniejszy pkt. to DOBRA ZABAWA, i nie ważne jak ją osiągniesz :)

i tymi słowami z piątego podpunktu kończę ten długi wpis i życzę wam tego samego w ostatni dzień tzw. majówki czyli

DOBREJ ZABAWY :D