czwartek, 17 maja 2018

HORUS HERESY akt II

Cześć.
Dzisiaj pochwale się z postępu prac nad moim dzieckiem :3 (mam nawet suwaczek) czyli XIV LEGIONEM. Nic nie pisałem bo miałem sporo roboty, ale naszykowałem sobie fajnych tematów więc teraz będzie nadrabianie :D
nie przedłużając o to foteczki:





Predator kurwa! pacz jaka franca!
Odratowany z tragicznego stanu, ale za to złowiony (niczym prawdziwy forfiter) w odmętach allegro za jakieś 3 dyszki. Nie miał lufy, działka ze sponsonów nie trzymały się na nic (były luzem) pomalowany był na czarno i opisany korektorem i mazakami. sporo pracy w zmycie, zmagnesowanie wieży, dorobienie lufy (od Hydra flak tank) zmagnesowanie lasek na sponsonach i pomalowanie z użyciem washa olejnego






Dreadnought Kargul 
dredzik z planszówki Betrayel at Calth z tym że w barwach Death Guard, dostał ich miedzianą ikonkę na naramienniku. 

 
Kierownik Mortarion
Starałem się nad nim bardzo, ale jak zwykle lepiej mi wyszła podstawka niż sam model, chciałem go mocno ubrudzić a moim zdaniem jest za bardzo brązowy a za mało.. szary ?
na dodatek były problemy sceniczne, tzn wklejałem go na zicher na dużą podstawkę kiedy jeszcze myślałem że "i tak w to nigdy nie zagram a na dużej wygląda ładniej" i niezawodny somsiad zmagnesował mi stopy i podstawkę żebym na czas gry mógł go walnąć na 40mm 

To tyle na dziś. Papa, pozdrowienia z Istvaan :D
:)

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Mordheim x 2

Cześć

Dzisiaj zmęczony porządną kwietniówką nie mam trochę głowy pisać.
Ale obiecałem że odrobię straty w ilości wpisów i dogonię średnią (chociaż nie chcę też znacząco spaść na jakości, po prostu niektóre wpisy będą krótsze, nie zawsze musi to być grobkowe wodolejstwo)

Najpierw pochwale się że udało mi się dwa razy rozegrać bitwę w mordheim ( tak, ciągle ciągniemy kampanię :) ) moi zwierzoludzie kontra krasnoludzcy poszukiwacze przygód (albo wygód).
Jako że moi zwierzoludzie po poprzedniej bitwie nachapali sporo bonusów to krasnolud był niżej w rankingu więc po wylosowaniu misji przedarcie wybrał że będzie się bronił. potencjalnie spoko ma gości z kuszami i pistoletami w odwodzie dwóch zabójców którzy są naprawdę konkret w walce co może pójść nie tak ? a no poszły nie tak dwie rzeczy. po pierwsze jego rzuty. co jak co ale miał je kiepskie.
A dwa nawet jeśli wszystko by trafił, ranił i zabijał (not happened) to i tak miał za mało strzałów żeby przemielić mnie całego. Ja szedłem całą szerokością stołu więc też ciężko mu było skomasować ogień. Do tego zwierzoludzie są chyba najszybsza bandą więc miał mało czasu na strzelanie, zanim go dopadłem.
Trochę mimo wszystko mnie ubił ( 4 modele i 2 tury musiałem rzucać na rozbicie ale o dziwo mimo liderki 7 udawało mi się to) ja mu zabiłem 2 modele ( i to już starczyło do jego rozbicia i niestety mimo liderki 9 jej nie zdał :P)
Ale żeby nie było tak różowo.
Mój szaman ma zaklęcie Eye of The Gods. czar buffuje model w 6" od szamana. na 2+ podbija dowolną statystykę o 1. na 6 podbija wszystkie o 1. a na gale schodzi z placu boju.
Graliśmy chyba z 5 czy 6 gier. skutecznie rzuciłem ten czar 3 raz i tylko raz podbiłem sobie statystyki.
Zgadliście. w tej grze rzuciłem gałę.
mam takiego pecha do tego czaru że już nawet boje się go rzucić na kogoś znaczącego (potencjalnie było by spoko na beastlordzie czy bestigorze podbić sobie staty ale już wiem że znowu rzucę jedynkę a jego strata będzie bolała więc już teraz będę rzucał ten czar na jebane ungory XD )
wygrałem, ale nie udało mi się przedrzeć.

tak wyglądał stół
 
wszyscy cali, nikomu nic się nie stało. raczej.
przeciwnik znalazł mapę katakumb pod Mordheim i dzięki temu mógł wybrać następną misję . 
Wybrał poszukiwanie skarbu. oczywiście znalezienie z rzutu (trzeba rzucić na 12 na 2k6) jest niemożliwe więc skarb automatycznie materializuje się w ostatnim nie przeszukanym miejscu.
Znalazł skarb, ale nie nacieszył się nim długo. ciężka skrzynia sprawia że ruszasz się z połową prędkości i krasnolud który jest już wolny jak walczyk na pogrzebie idzie jeszcze wolniej.  a że rzuty miał jeszcze bardzo tragiczne niż ostatnio ( tura strzelania na czystko, NIC nie trafił :D) a ja nikogo dla odmiany sobie nie zabiłem czarem, a po poprzedniej grze JESZCZE przykoksiłem (szaman wylosował skrzydła mroku które teleportują go 12" w dowolne miejsce i tak, mogę tym szarżować.
To przeciwnik poddał grę, stwierdził po stracie 2 modeli że automatycznie nie zdaje testu rozbicia. 
W sumie zrozumiałe bo mogłem mu zadeptać wszystkich a wtedy jest szansa że po grze tak rzuci że ktoś mu nie przeżyje. 
Koniec końców Magor Ludojad i jego Bestie są na wojennej ścieżce, plądrują, grabią, gwałcą i profanują i nie wiem czy ktoś ich zatrzyma. Krasnoludy walczyły dzielnie, ale było ich za mało żeby odeprzeć bestie z lasu. Musieli uciekać na drugą stronę rzeki do innej dzielnicy i tam bronić się w mocno ufortyfikowanym więzieniu kiedy bestie urządzały dziką orgię.

Już mniej flufowo, moje koziołki przypakowały konkretnie. mam prawie max modeli w drużynie, zostawiam 2 sloty na centigora (którego już mogę kupić) i Minotaura (do którego niewiele mi brakuje) i tak jak bestie miały pod górkę na patelni i na early game tak teraz jak już wyłapały expa jest spoko. podoba mi się ich mobilność i całkiem niezłe umiejętności walki ( zwłaszcza że poza 2ma ungorami każdy mi się zboostował w temacie walki)
Nie grzeszą może odpornością, ale w sumie.. kto ją ma w świecie za drogich pancerzy i pałek :P
Liczę że Reiklandczycy niedługo się dołączą. 

sorry że nie mam więcej zdjęć ale trochę wstyd na tych makietach (40stkowe ruiny i niepomalowane domki :( ) jak wreszcie je ogarniemy to zrobię porządny report.

sobota, 28 kwietnia 2018

Flames of War x 2

Cześć

Dzisiaj zaległe wspomnienia (kurde "zaległe wspomniania" to brzmi jak tytuł wiersza :P )
z dwóch bitew z FoW

Pierwsza z nich w młodym stażem .. no słowo graczem nie przechodzi mi przez gardło (sory Blejz, za długo Cie znam) ale przynajmniej ma dzięki spekulacji giełdowej i nieczystym korporacyjnym interesom w pełni pomalowaną radziecką armię. (głównie pancerka, a w szczególności TD party)

Zagraliśmy jego 2 grę w życiu, i znowu przez bagatelizowanie przeciwnika ze mną wygrał.
I też przez to że spróbowałem wystawić się na totalnie innej rozpie niż gram zazwyczaj.

Zadowolony Komandir spuszcza łomot germańcom

na 1500 pkt 
Ruscy: T34 w ilości dużo, matyldy, parę Su-100 i moździerze 
ja: tak jak  zwykle gram weterańską piechotą (najlepiej z dwoma runami na kołnierzu, wtedy wiem że mimo przeciwności losu będą walczyć do końca \o ) tak teraz zagrałem średnio wyszkolonymi i zmotywowanymi pancerniakami.
pantery, (w tym dwie dowódcze ) parę stugów, parę Pzkpfw IV i pluton piechoty z panzerfaustami.

Miska ćwiartki po skosie, On z jednej strony przyatakował, może jak na mój gust za mało żwawo i dynamicznie bo bał się wyłapać buł, ale teoretycznie* jedyna opcja ruszenia panter była walić na ich bok więc ja bym poświęcił kilka T-34 żeby oskrzydlić mnie i walnąć na słabszy pancerz
(*piszę teoretycznie bo na 2+ się broniłem ale oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie rzucił paru buł) 


A potem już w 2 turze wjechały jego matyldy od drugiej strony, więc nagle moja sytuacja robiłą się nieciekawa przez położenie, niby nic niby gówniany pancerz, ale |StuGa w tylnią blachę to już jak w masło. A że teren nie sprzyjał i byłem albo odsłonięty od matyld albo od T34 tyłkiem to robiło się nieciekawie, ja bałem się wyjechać bo S-100 w lesie z jakimś chorym anti tankiem mnie nie zachęcały. 
Tak czy siak to była TOTALNIE nie moja rozpa, pomijając że raczej nie grywam stricte pancerką to jak trafiał NIEMCÓW na 4+ to robiło mi się słabo. bo po prostu ilością pestek mnie zalewał.
no i to że ja zdaje morale na 4+ a on na 3+ bo jest zdeterminowany wyrzucić okupantów z kraju. 
i oczywiście ja nie zdawałem tych morale, on zdawał śpiewająco. Dobrze tyle że strzelanie z moździerza szło mu chujowo :P

Druga gra ja kontra dźwIgor

Teraz sytuacja się odwróciła i ja wreszcie grałem fearlesową piechotą. kompania 901 szkolnego pułku grenadierów pancernych dywizji Panzer Lehr (tak zwana rozpiska szkolna, ale ukończyliby z czerwonym paskiem gdyby nie wojna) rozpsiska z Ardennes offensive
Igor jak pamiętam też grał rozpiską szkolną ( z desperate measures) ale uczniowie w sumie się nawet ucieszyli że jest wojna by kiblowali XD

rozpy w sumie widać na stole:P
przeciwnik : 5 panter ( w tym 2 dowódcze) 3 x 3 Stugi, pluton piechoty golusieńki i duża bateria nebli
ja: dowództwo, 3 x pluton piechoty z faustami, paki 40, trójka Pzkpfw IV i moździerze.

Ja się bronie on atakuje.
Sytuacja na stole jak widać, on stał i usiłował bezskutecznie wykurzyć już mocno nadwątlony pluton piechoty z domu na środku żeby mógł bezpiecznie zająć znacznik, Ale nie wjeżdżał na pałę bo miasteczko było mówiąc po amerykańsku "bazooka town" ;)
do tego raczej nie chciał wjeżdżać a moją strefę rozstawienia bo ja ciągle ( w sumie przez całą grę chyba) trzymałem PaKi 40 w zasadzce ( i mogę je wystawić gdzie chcę) co jakby trzymało go w szachu, bo na boczek to te pantery dymam.

Nie udało nam się skończyć gry bo kolega musiał się zwyjać, przyjeliśmy że remis, chociaż mz ja bym wygrał XD bo przybyły moje posiłki żeby zmienić przetrzebiony pluton pilnujący znacznika a jako że on grał na pancerce strata każdego czołgu boli, a sprzątnięcie StuGa którego trafia się bazowo na 4+ nie jest jakimś kosmicznym wyczynem.

wnioski ?
nie umiem/nie chce/nie lubie grać trained`owymi rozpiskami, no nie i chuj.

ten uczuć kiedy przeciwnik trafia mnie na "siódemkach" 

 Piechota na faustach to mus, w sumie najlepiej jakbym im karabiny sprzedał bo i tak nie używają :P
zła decyzja na początku, w piechotnych rozpiskach zawsze czołgi w rezerwie (okopana piechota dłużej się utrzyma (o ile wróg nie ma jakiejś pojebanej ilości art  czy nie gra nowo zelandczykami (lepiej walą z art) no i czołgi szybciej mogą dojechać w odpowiednie miejsce z krawędzi stołu, piechota trochę będzie szła.
do rozważenia ? - samolot do ruchania czołgów. 

wnioski po obu grach
Pantery są trudnymi do prowadzenia czołgami, z jednej strony mają petarda działo i bardzo dobry pancerz od przodu ( może nie wyjebisty ale naprawdę nie musisz się martwić o przebicie - o ile przeciwnik nie ma jakichś kotojebców ( zveroboy - cat killer - zasada jak i historyczny pseudonim radzieckich ciężkich niszczycieli czołgów jak SU-152 czy ISU-152 ) 
Ale z drugiej strony jesteś zajebiście drogi punktowo i strata każdego modelu boli. A żeby zmniejszyć koszt punktowy wystawiasz gorzej przeszkolone załogi co przyczynia się do tego że łatwiej o stratę każdego modelu (błędne koło trochę)
do tego średnio nadają się do szturmów to bardziej dalekosiężny pe panc. a moim zdaniem trochę za drogie na to są. 
StuGi spoko, ale 3 x3 to nie jest jakaś wielka ich ilość, zwłaszcza że niby stanowią trzon twojej armii.
chociaż ciężko powiedzieć. niby wszystko spoko, ale mnie zajebiście takie rozpiski nie przekonują.
ja tam wole weterańską piechotę i "strzelaj se chuju, ja się stąd nie ruszam przez najbliższe 14 tur :P)

To tyle na dziś, taki mały przerywniczek, ale nie chciałem żeby poszło w niepamięć bo nawet zdjęcia porobiłem :)


sobota, 21 kwietnia 2018

Raz w 8 edycje to nie pedał

Raz w 8 edycje to nie pedał A po drugim razie się resetuje :D

Tak. Wczoraj zagrałem swoją pierwszą poważniejszą gre w 8edycję. Była to jakby testowa rozpiska na majowy turniej Vratislawia Wars, więc po przeokrutnych cięciach i zbrodniczych limitach armie nie były w stanie w pełni rozłożyć skrzydeł (błoniastych albo pierzastych, zależy po której stronie lufy stoją) będzie to też losowa parówka (zwana bardziej oficjalnie double roulette) a mimo to nie graliśmy 2 na 2 ale każdy wystawił po 2 połówki swojej armii i z lekkim rozdwojeniem jaźni grał dwoma połówkami a nie jedną całą armią (to dość istotna różnica, choćby przy używaniu stregemów)

Ale mimo to prawilna gra w 8edycję.

Ja chciałem WRESZCIE zagrać blood angelsami. nie wiem w której edycji nimi grałm ostatni raz. w V ? w 6 byli już mocno meh, w 7mej mimo dostania dexu był od mocny przez 2 tygodnie, a akurat wtedy nie zdążyłem zagrać, potem znowu posys i waniliowi robili to lepiej taniej i szybciej.

Więc mimo braku synergii (brak kapelana działającego na kompanie śmierci itp) uparłem się żeby nimi zagrać.

VW ma swoje dwa specjalne detachmenty i przed grą wybieramy który wystawiamy.
Albo 1-2 HQ i 3 troopsy (uwaga nie 1 - 3 tylko 3 !! ) do tego max dwa dedyki albo drugi 1-2 FA 1-2 Elita i 1-2 HS

w pierwszym
kapitan z clawem
taktyk z plazma cannonem
taktyk z plazma cannonem
taktyk z laską
2 x razorback z linkowaną laską

w drugim
10 DC na plecakach z fistem
baal predator z na bolterach
stormraven, laski, melta hurricany
5tka asfaltów (bez plecaków) z fistem i flamerem

o ile w taktyku nic nie wykombinuję innego to nad elitą się waham, niby stormraven spoko, ale zżera maaaasę pkt. DC bez wsparcia szału nie robią, bez fearles i z FnP na 6 zdychają jak muchy, no ale jak nie ich to co ? mogę myśleć o czymś z FW (sicaran ? contemptor ? ) ale to będzie mocno na siłę MOIM zdaniem.

Przeciwnik grał CSM
w pierwszym detachemncie dwa prosiaki (Daemon Prince) i 50 kultystów (jedna 30 i 2 x 10)
w drugim fire raptor, obliterators, chaos space marines bike squad i noise marines

wystawiamy się losujemy misje, gramy wzdłuż stołu misja taka że zdobywa się pkt za bycie w deploymencie (swoim i wroga) ale w swoim deploju nas z czasem bije toksyczny gaz więc fajnie jakbyśmy tam NIE stali.

najpierw wszystko fajnie pięknie +1 do zaczynania szybciej się wystawiłem, wstepne kminy pocyznione, ale oczywiście przejęcie inicjatywy na 6 i ja nie zaczynam.


zaskakująco w pierwszej turze Tosterowi nie udało się mi nic ubić ale zostawił Baala na oparach i ubił może 2 kompanistów inflirtrującymi mi się za plecami noisami.
W swojej turze robię myk że wysiadam 5tką asfaltów ze stormravena u siebie w deploju i szarżuję na jego noisów a sam pojazd leci dalej i szalonym rzutem ( 5 i 6 na dmg) z multi melty i innych broni strąca fire raptora.  gunline taktyków i razorów strzela do bloba kultystów za którym suną dwa prosiaki.w fazie CC wbijam się DC w kultystów (sędzia liniowy bubu sugerował żebym zaszarżował też taktykami żeby mieć pewność że ubije ich w jedną turę, ja trochę spyniałem i wierzyłem w moc przerobową czarnuchów) niestety mimo odpalania gemów na 2 combaty i tym podobnych myków przeliczyłem się :( zostało ich nie wiem 7 ? 10 ? więc w swojej turze po zwrotce zabrał ich ze stołu i w pełnej sile postawił na mojej krawędzi stołu. no i od tego momentu mimo świetnego moim zdaniem startu poszło już z górki. W sensie dla mnie z górki, głową w dół, z lawiną głazów :P
bierzy dobili baala, nosi stali z asfaltami, jeden Daemon Prince wpada w moją kompanię śmierci a drugi w oddziały taktyczne. I mimo cudów na kiju i heroic intervention kapitanem odpalaniem dwóch combatów z gema czy uderzeniem po śmierci został na 2 ranach czy jakoś tak, no rzucał invy na 5+ tak że z ręki 4 szóstki poleciały. to była masakra. Drugi prosiak został też na kilku woundach (bo trochę mu nabiłem a trochę nabił sobie z perila) ale udało mi się go dobić stormravenem i w zasadzie to był mój jedyny sukces, a , no jeszcze bikerów sprzątnąłem.
No bo spadły oblity w 3 turze (przeciwnik o nich zapomniał) i skończyła się zabawa one już 7ed były mocne a teraz to one są POPIERDOLONE !! zwłaszcza jak ma się takie rzuty ( potrzafił rzucić na statystyki ich strzelania sześc, pięść, sześć :l smutna_zaba.png ) w sumie to mnie stejblował ?
ALE bez wstydu, jemu zostały oblity, jeden daemon prince 30 kultystów 1 czempion z dziesiątki i kilku z tamtej drugiej dziesiątki, już, koniec.




Wnioski ?
Igor i Toster doradzili mi żebym może jednak spróbował iść z gwardią ( w jednym detachmencie 2 lemany w HQ w drugim 2 Lemany w supporcie i Wiverny które nawem posiadam :P ) nic nie pomalowane prawie ale `uj z tym :P gunline motzno :D

Co do samej edycji. No nie, nie przekonam się, nie mogę powiedzieć czy gra jest gorsza czy lepsza (oczywiście że jest zjebana ale tego nie powiem żeby nie było że grobo taki maruda że nic mu się nie podoba:P) jest ZUPEŁNIE inna. To nie są usprawnienia jak 7ma była względem 6stej, to nie jest ewolucja jak 6sta była względem 5tej. to jest REWOLUCJA, to jest ZUPEŁNIE inna gra.  Moim zdaniem CAŁKOWICIE a z 40stką którą pamiętam poza modelami i fluffem z z grubsza nie ma nic wspólnego (głównie też przez zresetowanie dexów i napisanie ich na nowo, nie ma żadnego punktu zaczepienia ze starymi edycjami)  To jest inna gra, taka która z kolei mi nie odpowiada, nie jest to coś co trafia w moje gusta i pasuje mi pod względem zasadowym, po prostu każdy ma inne preferencje.

Dobrym przykładem jest np. Malifaux (M2E) wierzę że to świetna gra (modele!!) ale nie pasuje mi jako Grobkowi mechanika oparta na combosach. po prostu, Za to np. bardzo pasuje mi mechanika Flames of War, z grubsza uniwersalna gdzie każda jednostka ma coś do powiedzenia.
Z 40k to jest tak jakby właśnie zmienili mi FoW na malifaux i nagle Niemcy będący w zasięgu podoficera mogę zadać dodatkowe obrażenia z MG przeciwnikowi jeżeli ten jest wcześniej trafiony z Panzera IV do tego skfz rzuca umiejętność popchnięcia na oficera żeby był bliżej i przy okazji dawał strigerował umiejętność miotacz ognia na jednostce wsparcia która z kolei...
no właśnie...
to jest inna gra.
już nie dla mnie.
nie o takie 40k walczyłem (a co jak co ale coś tam dla 40k zrobiłem, zwłaszcza w lokalnym środowisku)

To tyle na dziś, jutro dla odmiany zagram w coś miłego bo bubu wpada z Flames of War :)

no i w międzyczasie II akt Horus Heresy :D

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

POXcast


Cześć
Dzisiaj materiał wideło, trochę przydługawy mi wyszedł
taki walking rant odnośnie gównoburzy o lidze 40k.
najlepiej włączyć w tle do malowania :) ja bym tak robił.
enjoy :D

wtorek, 10 kwietnia 2018

HORUS HERESY akt 1

Witajcie.

Strasznie mi przykro, że tak długo nie pisałem. Ale miałem logiczne uzasadnienie.
Po pierwsze komp mi padł (zasiłka) i usiłowałem poszukać po ludziach czy przypadkiem ktoś nie ma sprawnej zasiłki, okazało się że żaden nie pasuje i musiałem pozbierać po rodzinie i kupić.
Po 2, miałem dostęp do tymczasowego kompa ale nie dość że nie miałem tam autouzupełniania haseł których jak zwykle nie pamiętan :P na dodatek miałem jakieś tam inne pomysły na bloga które mogłem zrealizować tylko na PC (między innymi powrót POXcastów )

Tak czy siak w niedziele było wydarzenie które podsunęło mi temat na wpis (zanim będą poxcasty)

Czyli moja pierwsza gra w HORUS HERESY (do której modele mam ponad 4 lata :P )

Zaczęło się dość niewinnie, znaczy nie posiadanie modeli bo jako kompulsywny figurkokupowacz po prostu musiałem mieć stare marki pancerzy jak tylko FW je wypuścił, po prostu bo tak. Potem była lektura cyklu horus heresy na początek Dana Abneta i byłem kupiony, znaczy modele kupione i wrzucone w szufladę* (klasyka gatunku)

*Tak wiem, ostatnio w ramach walki z szarym plastikiem zacząłem ich bejcować żeby było szybciej, przykłady też na blogu, ale to dalej kropla w morzu potrzeb, zwłaszcza po tym jak mi bejca skisła :P

Ale tak z ciekawości co jakiś czas w chodzę na glorię i widzę że jakiś temat HH jest oczywiście nikt w nim nie pisze i temat martwy ale okazało się że wszyscy siedzą na pewnym komunikatorze gdzie w sumie poprosiłem też o dodanie, a bo czemu nie, zawsze można pogadać o lepszych czasach warhammera :P jakieś sugestie i wymiany doświadczeń modelarskich itp.
Ale ludzie tam okazali się być tak nakręcający że i mnie zarazili swoją nakrętką nie tylko do posiadania modeli w szufladach ale i skutecznego ich używania. Szkoda że w większości sama Wawa a nikt z okolic :(

Ale z kolei mi udało się zarazić 2 znajomych na grę, znaczy z jednym grałem i ma armie (trochę schaoszeni ale tylko trochę no i krój pancerzy jak najbardziej pasuje)  a drugi jest dalej szufladowcem i pewnie nic tego nie zmieni, ALE patrzy z uznaniem na system :P

Tak czy siak moja pierwsza gra.
Ja : lojalistyczni Death Guard
przeciwnik : Zdrajcy Iron Warriors.

stół:





Misja: Dominion. 5 znaczników, wszystko poza lataczami i bohaterami scoruje.

Moja rozpiska bez detali: Preator, oddział taktyczny w rhino. 20 osobowy oddział taktyczny, assault squad, aptekarz, contemptor mortis dreadnought, 10 x heavy support squad ( wyrzutnie rakiet) Sicaran battle tank.
Rite of War: The Reaping


Przeciwnik: Prateor z body guardami ( cataphracti terminator armour) w Anvilus pattern drop pod. Master of Signal, 5 x veterani z combi plazami, 5 x weterani z combi plazmami, rapiery z quad bolterami, 2 x whirlwind scorpius, Fire Raptor.
Rite of War: Pride of the Legion

gramy wzdłuż stołu. Co mi się zajebiście nie podoba bo mój rite of war nie pozwala mi biegać :/ więc będę do niego człapał tym blobem taktyków całe lata świetlne, on nie chce się ze mną po męsku spotkać na ubitej ziemi więc stoi w krzakach i nakutasza ze wszystkiego.
no i dzięki wystawieniu wyrzutnie rakiet są poza zasięgiem absolutnie wszystkiego :/
Anvilus drop pod spada z tyłu mojego odziału cięzkich broni i pali mnie silnikami (co było turbo złe) dobrze że trzymałem blisko oddział szturmowy (bo za bardzo nie miałem gdzie nimi lecieć więc stali z tyłu) w swojej turze zaszarżowałem i rozwaliłem drop poda i zastawiłem drzwi tak że jeden terminator nie mógł wyjść.

W jego turze zwrotka i terminatorzy szarżują na oddziałs zturmowy, weterani mnie oskrzydlają i rozwalają sicarana (umarł jak pizda i nic nie zrobił ;_; głupi ja)
oddział szturmowy nie ma co się mierzyć z Preatorem legionu ale bije się dzielnie uszczuplając jego ochroniarzy
w mojej turze już się wkurwiam, 10 osobowy oddział taktyczny odpala furię legionu ( strzelają dwa razy ) i odparowuje mu jednych weteranów, blob się ładnie rozstawia żeby być blisko wszędzie, ściągam mu praetora w strzelaniu (slay the warlord).

 Potem wlatuje Fire Raptor i zaczyna być nieciekawie, bruździ okrutnie a ja nie jestem w stanie mu nic zrobić (mortis miał za krótkie zasięgi a potem umarł od scorpiusa, co w sumie było jedyne co te scorpiusy groźnego zrobiły :P) więc latał i mnie maltretował.
ostatni samotny sierżant z 10 osobowego oddziału zakłada granat na jednym ze scorpiusów, potem ginie zamordowany przez zdradzieckiego mistrza łączności.


koniec, ja mam first blood i slay the warlord i jeden znacznik
wróg ma 2 znaczniki
przegrałem 7 - 5 bez tragedii, ewidentnie misja mi nie sprzyjała. ( wzdłuż stołu, dłużej zajmowało mi dojście do wroga + mój rite of war sprawiał że oddział ciężkich broni scoruje a tak moja przewaga została zniwelowana przez zasadę misji że wszystko scoruje)

Wrażenia ?
ZAJEBONGO !!
jaram się jak prospero.
autentycznie fajna gra, niby zwykłt warhammer 40k z poprzedniej edycji a jednak nie do końca.
różnice:

- wbrew pozorom duża różnorodność armii, naprawdę jest masa smaczków, detali, zagrać strategii które kompletnie zmieniają rozgrywę ( a jeśli nie tak bardzo to dodają kolorytu grze :)
- multum różnych jednostek i zupełnie inna struktura no własnie nie zakonów ale Legionów
- Rite of War które są tak jakby chapter tactics i to one sprawiają że armie wygląda jak wygląda, a jest ich dużo do wyboru
- nastawienie na fabularyzowane granie, misje, scenariusze, kampanie, jasne da się zrobić turniej (i nawet będzie fajny) ale da się też grać inaczej (co w 7mej edycji było totalnie zlewane w 40k )
- powiedział bym że prymarchowie, ale w 40k już też są :/
- HH tak naprawdę to trochę rekonstrukcja historyczna, ludzie będą sapać że masz nie taki wzór pancerza albo nie takie oddziały które brały udział w tej czy tamtej bitwie (oczywiście z sapaniem żartuje, ale kumacie klimat) HH to gra historyczna :P

plusy:


- klimat tak gęsty że można go kroić,
- balans ! jasne że są mocniejsze i słabsze rzeczy ale nie ma nic na poziomie eldarów czy formacji tauowskich riptideów, albo 5 edycyjnych grey knigtów
- wspomniałem już że nie ma eldarów :D

minusy ?

nikt w to nie gra.

Ale największym minusem horus heresy jest chińska żywica :/

Ale ja się nakręciłem i na pewno będę wrzucał jeszcze jakieś raporty, przemyślenia, pomalowane modele itp. Może uda mi się kogoś namówić w ten sposób :)

czwartek, 8 marca 2018

Wielka bitka w dzielnicy kościelnej (Mordheim)

Cześć
Dzisiaj znowu was będę katował mordką bo się okrutnie nakręciłem na takie granie.
Idealnie wpisuje się na niewielkie piwniczno klubowe sesje. Jest rozwojowość/kampanijność ( w 40k np. średnio to wychodzi) małe ilość modeli sprzyja fluffowemu graniu i fabularyzowaniu (znaczy to argument chyba bez sensu bo duże armie też moga być fajnie ufabularyzowane (jest takie słowo w ogóle :P) a i w małym skirmishu można zrobić pornola (o tym potem) tak czy siak niespełniony ze mnie rpegowie i uwielbiam takie flufowe bajania (pod warunkiem że sa po mojemu i nikt nie będzie lubił tego co ja nie lubię) do tego martwy setting (jest to plus że genialny wydawca nie będzie nagle zasypywał nas milionem dodatków, kart, znaczników, zmieniał co chwilę zasad, wydawał FAQ, interpretacji i w ogóle nowych zasad. Tutaj jest to co jest i dopóki się nie znudzi ( a gramy na tyle rzadko że to mało prawdopodobne) to jest fajnie. No i sama mechanika jest spoko, jasne jest kilka głupotek ale no hmm.. gdzie ich nie ma.
No i największy argument: stary świat rocks !!

Tak czy siak zaraziłem podjaraniem kolegów i poza jednymi krasnoludami mamy już Wesoły Teatrzyk Papy Nurgla i (na razie na proxach) Reiklandczyków.
I o ile Cyrk jest świetny bo i kolega dba o klimat modeli i tzw "theme" to Reiklandczycy poszli w porno. 5 kusz, 2 gołych młodzików z pałkami (żeby byli) kapitan z pistoletami i chyba już.

Graliśmy żeby było fluffowo chaos (moje bestie z ilością broni zasięgowej równej temperaturze zamarzania wody w sraczu) i karnawał chaosu z 1 (słownie KURWA JEDNYM) łukiem.
Na 5 Reiklandzich kusz z "marińskim BSem" 4 rema krasnoludzkimi kuszami i garścią pistoletów.
Bo tak.





Ale za to jak widzicie stół był suto zastawiony (wprawdzie wszystkie makiety to WIPki a na dodatek większość do 40k robione (dziury po kulach itp) chociaż planuję środkową ruinę przekwalifikować do fantasy, na zrujnowaną świątynie Sigmara albo Morra (będzie pasować do cmentarza - który na stole był na rogu) no ale to dygresja.
Ludzie i pokurcze byli wystawieni szeroko na stole, przeszukiwali teren ale od zachodu (z lewej na zdjęciu) wpadła cała banda niedobrót.
Wystawiliśmy się idealnie schowani za trzeba budynkami na zachodzie potem biegiem do przodu pochowani za beczkami narożnikami kolumnami i liczymy że wytrzymamy ze 2 tury, bo potem jak wpadniemy w combat to już z górki (tak w każdym razie miało być w teorii) .
Ale przeżycie okazało się być bardzo trudne bo poustawiali się tak że mieli krycie całego terenu praktycznie jak jeden mnie nie widział to widziało mnie dwóch innych.
Natomiast sukces z koziego zaklęcia tym razem nie zabiłem sobie nikogo ale dałem bestigorowi +1T na całą grę! super ! szkoda tylko że przez resztę gry szaman był bezwartościowy bo zaklęcie było "one hit wonder"  za to wykształciuch karnawału (magister) rzucał raz po raz na siebie sejwa 2+

Zamknij okno dialogoweKoniec końców udało się dojść do combatu, większość akcji działa się w środkowej ruince, co mega fajnie wyszło. W świątyni z kolumnami na dole (slayer stał na parapecie i z dwóch stron bił się a to z Gorem a to z Kultystą, i to bił się dzielnie, kultysta padł ale gorowi udało się go usiec)

Problem mieliśmy z kusznikiem na parapecie tej ruinki na zachodzie, nijak nie dało się do niego dostać. niby była drabinka, ale dostanie się do niej bez szwanku od tej strony było trudne, tak czy siak na parapecie obok stał jedyny łucznik karnawału który bezskutecznie próbował chociaz zranić kusznika obok w końcu się wkurwił i spróbował przeskoczyć, niestety nie udało mu się, spadł i zabił się na śmierć (nie wiem czy od spadania jest krytyk ale 6 leciała za 6stką :P)  w końcu mój Szef pofatygował się i wspiął się tam, niestety po wspinaczce nie można szarżować więc wyhaczył parę bełtów, ale potem przeciwnik stwierdził że lepiej mnie będzie dźgać sztyletem niż strzelać (głupi pomysł więc już jak mu oddałem to odechciało mu się dźgać, strzelać i żyć)

Problem był też z kusznikiem w oknie tego seledynowego budynku, zanim nurglingi i kultysta się do niego doczłapały to minęły całe wieki, a potem on bronił się w drzwiach i bił się z tylko jednym na raz:/

Hitem sezonu było dwóch kultystów z pałkami i mieczami którzy zaszarżowali na krasnoludzkiego kusnzika (który miał tylko kuszę) obu ich zadźgał. sztyletem. .


Gry niestety nie udało się dograć do końca. Ale stwierdziliśmy że jest remis (każdy miał dokładnie tyle samo modeli OOA czyli po trzy) wiemy że gra mogła się skończyć dwojako. Albo w końcu bym ich dogonił szefem i bestigorami i siłacz karnawału by pomógł i było po zawodach albo by nas wystrzelali. na dwoje indyk wróżył, a w sobotę łeb mu ścieli.

Tak czy siak wylewelowałem jak pojebany, wszystkie gory mają +1 atak, ungor z włócznią ma +1S tylko ungory z pałkami wylosowały badziewne +1 do Liderki.
Bestigor z dwurakiem dostał umiejętność więc bez dwóch zdań wybrałem Strongmana (bije po inicjatywie)
Szef tez dostął umiejętność natomiast tutaj sprawa była dla mnie trudniejsza i chyba do wczoraj siedziałem i głowiłem się co mu wybrać.
Bo niby +1 do sejwa jest super (już ma +4 czyli latał by z sejwem 3+ niczym space marine :P)
ale sporo rzeczy to znosi.
Sprint jest extra bo szarża i ruch na 3x movement. Ale w 8" od wroga nie mogę biegać.
Donośny ryk jest spoko, przerzut liderki na routy ale tylko raz na grę.
no i tak nie mogłem się zdecydować ale w podpowiedzi oponenta stanęło na -1 do siły broni które go atakują ( i w cc i w strzelaniu)
Nie wiem czy nie lepiej było by tego sprintu czy wspinaczki (bo te pokurcze ciągle czatują na balkonach!!) ale już trudno nie będę zmieniał.

Tak czy siak nakręciłem się na grę mega. Zwłaszcza że i nowi gracze się pojawili, może jeszcze paru się uda namówić, wtedy na jednym stole dwie gry zrobimy :D (bo na 48" się gra) super.
Jak skończymy kampanię i/lub znudzi się nam przerzucamy się na warheim. A wtedy wrócę do nieumarłych.

Następnym razem będzie jakiś głębszy tekst o bitewniakach. Bo już mam zarys w głowie ;)