wtorek, 18 sierpnia 2015

Bóg Wojny

A więc jestem już po pierwszych dwóch sparringowych meczykach Flames of War i powiem niestety że jest NAPRAWDĘ DOBRE! (niestety, bo utopie w tym systemie trochę hajsów, a zvezda i PSC wszystkiego zamienników nie mają, ot choćby Jadźki <3 (czasem dla żartu zwany Jagdtigerem).
Rozegrałem 2 gry. Obie wygrane chociaż w pierwszej grze walka była mocno wyrównane.
Oczywiście nie ma co ekscytować wygranymi (VAE VICTIS KUHWA!!)  bo to na razie takie treningowe gry, sami jeszcze zasad dobrze nie znaliśmy i oczywiście wyszło kilka rzeczy których nie byliśmy pewni (głównie remis w assaulcie i ogólnie assaulty z użyciem czołgów).
No ale to wina podłego Battlefrontu (wydawca gry) który nie dał podręcznika z zasadami do startera, no szlag by to trafił! pierwszy raz się z czymś takim spotykam ! dali tylko jakiś bryk taki z zasadami w formie komiksu. Plus taki że sporo zasad jest fajnie wytłumaczonych na ich filmikach szkoleniowych boot camp.
Bardzo fajnie zrobione. Naprawdę sporo zasad fajnie tłumaczą, chociaż filmików w sumie jest półtorej godziny. Przebranie się za niemieckich spadków* jest w ogóle gites :D
(*spadochroniarzy - Fallschirmjäger)  chociaż słysząc po ich akcencie i siedzibie firmy powinni bardziej siedzieć w mundurach z oznaczeniami ANZAC (Australia and New Zealand Army Corps) Lepiej by pasowało że jeden tak drugi tak. No ale mniejsza o większość i tak jedyne co zapamiętałem z filmików to że słowo Yep! pada ponad 50 razy. 

 Co do samej gry zasady są naprawdę fajne i strategiczne. Pierwszy raz chyba czuje że to jest PRAWDZIWA gra strategiczna a nie M:tg z figurkami (to znaczy że nie jest combo - genne) czego strasznie nie lubię, dlatego nie podchodzą mi zasady warmahrod czy warmachine light zwanego malifaux. Nawet 40k w wielu momentach takie jest (ale bez przesady, tam mimo wszystko są jednostki spełniające swoje role na polu bitwy) Tutaj jest to jeszcze bardziej uwydatnione co mnie niezmiernie cieszy. Znaczy to wszystko opieram na pierwszym wrażeniu po dwóch grach.

Jest sporo naprawdę fajnie przemyślanych zasad których albo brakuje w 40k albo są tam rachityczne albo dopiero niedawno je wprowadzili (overwatch!!) A to fajnie pomyślany pinning. A to możliwość zostawienia drużyny z plutonu w tyle, a to kocherencja zależna od wyszkolenia. 
Jasne są rzeczy o które robię kwaśną minę , no ale to tylko gra (np. wyznaczenie przodu pojazdu względem linii zderzaka a nie przekątnych jak w 40k) 

Za to najfajniejszą rzeczą która jest uber fajna dla mnie jest modyfikacja do trafienia za osłonę i zasięg strzału! nareszcie jak ktoś siedzi w krzakach to trafiam go np. zamiast na 4+ to na 5+ no bo trudniej mi trafić przez te krzaki.. a nie jak w 40k dostaję nagle magiczny pancerz na 5+  no nie czepiam się o to bardzo mojej kochanej 40stki (no kiedyś się czepiałem) bo rozumiem że to gra, która musi mieć wiele uproszczeń żeby mechanika była grywalna ( a co by nie mówić jest! o ile który z graczy nie gra eldarami:P) a na dodatek 40k to gra osadzona w odległej przyszłości, co bardziej umożliwia wprowadzanie dziwnych rzeczy. 

Na razie zabieram się za malowanie swojego małego kontyngentu, no bo tak mi wstyd było że mój oponent miał już swoją armię pomalowaną i to o dziwo wyglądała w porządku, taki rozsądny TT. Washa zapuścić gdzieniegdzie, dodać trawę i jest naprawdę spoko jak na taką skalę. 
Musimy jeszcze koniecznie jakieś makiety klubowe porobić bo to na tych ruinach z 40k to nie gra się dobrze (no źle to wygląda BARDZO) ale może z OiM`owcami się dogadam :)

Czyli ogólnie pierwsze wrażenia odnośnie podstaw mechaniki naprawdę na duży +
Na razie tyle, zostańcie zastrojemi
Grobo out.

 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza