środa, 26 marca 2014

2 dziwne filmy

Cześć dzisiaj tak przelotnie niczym wiosenny deszcz wspomnę o 2 filmach które oglądałem pod rząd na kac-maratonie :P że rzadko cholernie chce mi się poświęcać czas (  który mógłbym pożytecznie użyć na lurkowanie ) poświęcać na filmy to nie często coś oglądam.

Pierwszy z nich to zeszłoroczny SNOWPIERCER
Film pojebany jak lato z radiem, fabułka momentami naciągana jak koszulki w rozmiarze S na mnie :P
znaczy mocno odjechane ( to się chwali ): świat chciał walczyć z GLOBCIO i wystrzelił w kosmos rakiety z jakimś czymś i one zrobił dużo "chmurów" słońce nie dolatywało, epoka lodowcowa mkII, trochę mnie to dziwi bo już teraz są sposoby na rozpędzanie deszczu/chmur wystrzeliwaniem cząsteczek chyba srebra w kierunku chmury. Jasne jest to mega drogie ale jak w grę ma wchodzić los świata nikt by nie wydał paru dolców ? I to już pierwszy moment ala : |eee.. no dobra ale wtf ogólnie?". Więc goście jadą w wielkim ciapągu w kółko przez 17 lat i to jedyna szansa na przetrwania... no okej ale skąd oni mają zasilanie ? prąd ? węgiel wtf ? na końcu to się wyjasnia..ale jest to wyjaśnienie tka z dupy że prawie poziom zakończenia LOST`a. Oczywiście ogólnie tragedii nie ma ale miejscami wszystko się gubi na zasadzie, po chuj ? dlaczemu ? z jakiej paki ? a po co mieli by to robić ?on ? ale to bez sensu ? Ale kilka motywów jest napraaawdę bardzo fajnych, że aż dziw że ktoś w kinematografii wpadł na taki fajny pomysł. Mówię takimi ogólnikami bo nie chce zdradzać fabułki. Oczywiście dowiedziałem się potem że to ekranizacja żabojadzkiego komiksu La Transperceneige który ma już z 40 lat ponoć, w sumie teraz bym go sobie dorwał, na necie kilka kadrów widziałem i był naprawdę spoko, wiem że cześć rzeczy była inna ( bardziej SF i jeszcze bardziej odjechana )
Na wielki plus strasznie fajny klimat coś spomiędzy bioshocka a rządu z hunger games. skrzyżowane z jakimś post apo, na kolejny plus świetna scenografia. i podziw dla ekipy od dekoracji, całosć kręcili w studiu, i pewnie w wagonach max 3 wagony doklejone i sobie nimi mieszali żeby cały pociąg pokazać, w oknach green box. no super to wygląda. No i świetna rola Tildy Swinton.
No i najlepsze, wszyscy giną ( nie dosłownie ) trup ścielę się tak zajebiście gęsto że potem kolejni martwi padają na tych bohaterów którzy umarli kilka ujęć wcześniej, po prostu masakra. Po prostu uśmiech nie schodził mi z mordy, grobo jest zamuzowany ! ale trolololo na końcu przezywa tylko czarnuch :P ( też nie dosłownie ) więc wielkie WTF.
ogólnie 7 karaluszków na 10.  można zobaczyć, i nie będzie to jakoś szczególnie zmarnowany czas :)

Kolejny film to
i tu powiem tylko że jest to komedia tak niesamowicie żenująca że w tym roku jeszcze nic takiego kalibru nie oglądałem, 2 razy chowałem się za kanapą i zatykałem uszy żeby nie słyszeć i nie wiedzieć tego co robi bohater i jak bardzo robi z siebie durnia.. kojarzycie taki typ filmu ? no to, to jest mount everest tej kategorii komedii. Genialnie zaprezentował się tam David Spade ( na tle Chrisa Farleya - do kontrastu, bo Chris sam z siebie jest śmieszny jak krowi placek ), dla paru retro( lata 90 FTW ) gagów można zobaczyć, albo lepiej wylurkować je na YT. Jak ktoś ma ochotę na kilkadziesiąt minut zażenowania i konsternacji gorąco polecam !!

widzieliście któryś z nich ? coś byście dodali ?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza