czwartek, 15 września 2016

NIENAWIŚĆ ZDRAJCY


Czesć


Dzisiaj zajmiemy się nowym dodatkiem do gry bitewnej warhammer 40k.

Nosi on nazwę Traitors Hate i jest pierwszą częścią cyklu opisującego XIII Czarną Krucjatę. (faibadona bezrączek :P) Następna już została zapowiedziana, w zasadzie to chyba już zostały wysłane pre ordery do ANGELS BLADE ( XIII Crusade, taką ikonkę serię książek o krucjacie mają z boczku )

Traitors hate jak się można domyślić traktuje o zdrajcach więc o chaos space marines.

GW próbuje ( w zasadzie GW nie próbuje gw albo ma wyjebane albo po prostu robi) jakoś podratować absokurwalutnie najsłabszy codex  ze wszystkich czyli własnie zasady chaos space marines. Teoretycznie dostali 2 dodatki ( black legion i crimson slaughter) teoretycznie te dodatki dostały UPDATE pod 7mą edycję (są tam formacje, których wcześniej nie było) ale poza Cyclopia Cabal (formacją czarnoksiężników) nic się nie zmieniło i codex power levelem nie wstaje z kolan (interpretujcie to jak chcecie zboczuchy). Teraz wszystko to miało się zmienić.

Przyznam że na początku miałem liche nadzieje, myśląc że odstawią takie samo gówno jak z uaktualnieniem poprzednich dodatków i ot tyle będzie zabawy. Ale że Toster jako niepoprawny mażyciel chaosu (który troszkę zalicza się do chaosowej braci marudnej, a jak już coś dostają to nawet jak ktoś im szcza do ryja to cieszą się że to pyszny deszczyk i że przecież mogło być gorzej :P )  trochę mnie na to wszystko nakręcił, pokazując że przecież można formacjami nadrobić chujowe zasady, ot dać berserkerom w formacji szarżę z rhinosów, od termosom dać np. Przerzuty sejwów, posystom nie wiem.. posystów chyba nie da się uratować.  No ale coś można było...






No a potem wyszły przecieki formacji, czy teraz już cała książka i formacje.
Aha przy okazji dostaliśmy nowy model Kharna Zdrajcy. Ot klasyczny Khorne`owy glutek, nothing to see here, move along. Od pasa w górę jest fajny, może poza topornymi łańcuchami niczym w modelach z lat 90` ale ta dziwna morda, bo to nawet nie jest czaszka, ta dziwna krzywa morda na pasie I poza w stylu “tańcz jakby nikt nie patrzył” jakoś nie pozwala mi się zakochać w tym modelu. 






A wspomiana formacja berserkerów ?
Oczywiście jest i co dostała ? ano tyle:



czyli dalej nie szarżują z rajnosów. Ok, niby spoko, niby fajny bonus ale powiedzcie mi moi drodzy JAK CHCECIE DOSTARCZYĆ berserkerów do walki wręcz ? rajnosami ? żeby po wyjściu w tej turze nie mogli szarzować ? w land raiderach ? żeby zapłacić 1000 pkt za same transportery ? czy biec przed siebie, żeby nie dobiegli. Kurwa to wszystko rozbija się o to ! Dla mnie formacja bezużyteczna właśnie z tej prostej przyczyny, nie wiem jakby mieli 12” ruchu, szarżę po wyjściu z rajnosa, no kurwa nawet DS. Cokolwiek, a tak ? gunwo.

W ogóle te wszystkie formację to jest coś takiego że dex chaosu to maluch, albo nawet nie, maluch jest cool i retro, to jest stary polonez, albo lanos który się psuje i co miesiąc musisz kupować nowego.
Inne dexy mają ferrari, Mercedesy, albo Hummery, ty masz starego poldka którego co miesiąc kupujesz, i nagle ktoś ci mówi że hej, jak kupisz od razu dwa to trzeciego dostajesz gratis i jeszcze zatankujemy do pełna. Spoko, opłaca się bo i tak i tak musisz kupować te polonezy więc zaoszczędzisz, ale jak się spotkasz na szosie z ferrari to bez kurwa znaczenia że dali ci zawieszkę o zapachu piniądza i zatankowali do pełna bo inne samochody-dexy leją na ciebie z góry !

Tak jest i w tym przypadku, ogólnie formacje są bardzo fajnie i jakby dostali je np. Waniliowi były by OP ale tak, to są fajne formacje do chujowego dexu, który ciągle bazuje na chujowych i przestarzałych jednostkach/zasadach, okej, jest lepiej, naprawdę. ALE DALEJ ssie, może już nie krztusi się kutasem po same jaja i tylko delikatnie oblizuję główkę ale dalej jest na kolanach !


Trinity of Blood

Formacja 3 x lord of skulls, super, na pewno ktoś tym w ogóle zagra.




Favoured of Chaos

Od 3 do 5 jednostek possessed i Daemon Prince 



posysci dostają w CC wszystkie trzy mutacje na raz, bez rzutu, ale znowu, tylko w walce wręcz, więc dalej są w chuj drogimi modelami z sejwem 3+ które spadają od salwy z bolterów a świniak jak świniak, nic tu nie zyskuje.



Raptor Talon

Chaos lord
I od 3 do 5 jednostek raptorów albo warp talonów



Formacja zysuje szarżę po Dsie i jednoski zaszarżowane przez raptory mają -2 do liderki. Okej potencjalnie ogień  z dupy ale patrząc marinsocentrycznie kogo chcesz szarżować tymi warp talonami ? raptorami ? gołego taktyka ? spoko właśnie zabiłeś 70 pk. Oddziałem za ponad 200 pk. I stoisz na środku i zaraz zgarniesz buły.  Wjebiesz się chapter mastera / honor guardów ? wyśmieją cię swoim sejwem na 2+ a potem poskłądają. Nawet z centkami możesz mieć problem bo też mają sejwa 2+

Ustaliliśmy wspólnie z Tosterem że takie oddziały talonów ( w chuj przeszacowanych i mało użytecznych modeli) dobrze by się może sprawdzały do szarżowania na eldarskie bajki czy necronów.
No ale zauważcie jakie to wyspecjalizowane i z bardzo wąskim zastosowaniem wojsko za W CHUJ punktów. :/ niby spoko, ale szkoda że na dexie CSM :P




FIST OF THE GODS

Warpsmith (spaczokowal ? )
I od 3 do 5ciu predatorów, landków, albo windyków




Pojazdy dostają inva na 6 a warpsmith ma +1 do naprawiania ich.
Strasznie bezużyteczne gówno.
Idziemy dalej 

CULT OF DESTRUCTION

1 – 3 x Warpsmith
I od 3 do 5 unitów obliteratorów albo mutilatorów <lol>






każdy warpsmith może mianowac jeden unit oblitów/mutków żeby strzelił/uderzył dwa razy. Ok, potencjalnie spoko, ale musi być w 8” więc juz trochę gożej. No i znowu, oblity niby spoko, swego czasu szał na kortach! Ale patrząc marinsocentrycznie oni mają Centurion devastator squad który spełnia podobą funkcję i nawet statystyki ma zbliżone ale cytując samego siebie:
po co mi formacja oblechów jak Centki robią to lepiej:
-mają ATSKNF, S:5, drop poda, są tańsi o 20 punktów, maja gravy XDi jeszcze mogą mieć Hit and Run, albo inne cuda.
wprawdzie nie mają inva na 5+ i nie mogą zmieniać broni ale po co zmieniać bronie jak masz grav cannony kurwa XD no i jeszcze z tych huraganów moga przyfasolić. a jak bardzo chcę obronę to biorę ich jako iron handsy i mam FnP 6+
 :D niewiele to mniej skuteczne od inva 5+ozdoby
i to jest smutna prawda o potencjalnie świetnej formacji.

HELLDRAKE TERROR PACK

2 – 4 piekłokaczory



Minusy do morali I jak bijemy w spinowany lub uciekający oddział dostaje d6 hitów zamiast jednego. Drobny bonus moim zdaniem ale akurat helldrake`i sa dość dobre i jakoś bronią się jako jedne z nielicznych z tego dexu. Ale raczej nie będzie brana ta formacja.

 


HELLFORGE WARPACK

 
1 warpsmith
Od 3 do 5
Maluerfiendów/forgefiendów. Hellbruteów czy defilerów



I to jest całkiem całkiem formacja moim zdaniem.
Jeden pojazd z formacji dostaje inva 4+  i wszystkie inne mogą odpalać demonforge co turę (co jest trochę ryzykowne) ale nagle można coś tam podziałać, fajnie obchodzi się brak inva u hellbrutów czy kiepskiego Bsa u forgefienda. No potencjalnie najciekawsza formacja z tych wszystkich.
No ale znowu „simpsons already did it” czyli znowu waniliowi mają to lepiej, w zasadzie nawet nie tylko oni dalej są lepsi.





TERMINATOR ANNIHILATION FORCE

Lord albo czarnoksiężnik
Od 3 do 5 oddziałów terminatorów



szefu dostaję termoskę za frytę (wow, się szastneli zdrajcy )
a termosy po Dsie (i tylko po Dsie jak pierwszy raz wchodza do gry) strzelajądwa razy. No niby spoko ale bonusowy strzał jest tylko w jedną wyznaczoną na początku gry jednostkę i dopierojak ją zniszczą mogą wybrać inną.
No niby okej ale umówmy się termosy w CSM wystawia się jako termicide (terminator + suicide) z combi-meltami z których jak przypominam możesz strzelić raz na grę ( bo nie mają więcej amunicji) i co odpalisz melty i z czego strzelisz drugi raz ? kurwa z bolterów ? nie rozśmieszajcie mnie..

THE LOST AND THE DAMNED

Dark Apostle
Od 4 do 9 unitów kultystów



Apostoł daje zealonta w 6” a nie tylko oddziałowi (bezużyteczne)

A kultyści po śmierci wracają do ongoing reserves  (zasada „a tide of traitors) i dostają outflank.

Potencjalnie spoko, tylko znowu na dexie CSM co chcesz tym zrobić. Apostoł jest pierdolonym pinaklem spierdolenia ! (nie może brać jakiej kowliek borni do walki poza tym zjebanym crosiusem ze śmiesznym AP4) a kultyści ? okej, bierze się ich w dexie CSM jako tani podatek, ale tak z własnej woli ?

No kurwa i znowu kłania sie sam codex, jakby mogli mieć plazmy, melty, granatniki, kurwa bronie kwasowe, cokolwiek to już nagle by się opłacało ten outflank. Albo jakby chociaż mogli zaszarzować po tym outflanku. A tak ? dostajesz wpierdol na kill pointy. Aha no i apostoł nie wraca do gry :P

Gwardia miała to w Ved podręczbiku wraz z komandirem Chenkovem a renegaci i chyba Korpusy Śmierci mają to dalej i chuj i tak nikt tym nie gra.

Śmieci.



No i na koniec chaosowy pseudodecurion



jest całkiem fajny bo w przeciwieństwie do marińskiego czy demonicznego daje większą swobodę (cholibcia! Jak na formację to w ogóle daję zajebista swobodę! Nie musisz brac obowiąkzowych posystów :P ) więc koniec końców i tak to sa jednostki które grając CSMami na CADzie i tak i tak bierzesz więc tka wystawiasz się w ramach formacji i masz Obj. Secured na wszystkim co jest fajne i co jest dokładnie tym samym co waniliowi dostają za demi company. I dodatkowo jak czempion rzuca na dar chaosu to rzuca dwa razy. Dla mnie fajna ciekawostka ale absolutnie nic wyjebanego w kosmos. Tak ludzie to kombują z mrocznym apostołem (ale jaki sens jego brania!) żeby rzucać 4 razy na dary :P ale to głupie jak ładowanie telefonu w mikrofalówce :P

jak weźmiesz formację formacji ( no .. wiecie o co chodzi) czyli core + auxiliary (czyli np. Chaos spawny  czy termosy) to dostajesz na wszystkim co może VotLW za darmo (co jest spoko!) i na początku jeden twój czempion rzuca na dar chaosu, po prostu, jak jest w ramach bazowej formajci rzuca dwa razy. No niby okej, ale znowu do darmowych transporterów u waniliowych czy darmowych upgradeów u wilków i mechanicum czy nawet do dojebanych protokołów reanimacyjnych u nekronów z formajci to sięnie umywa ale jest fajnie. No wszystko rozbija sięo chujowość bazowego dexu, formacje są fajne, ale bazowy dex ssie !



CSM dostali też szwadrony predatorów i windyków. I o ile na waniliowych nie zrobiło to wrażenia, ot dla beki czasem ktoś zagra windykami, to pewnie CSMi zaczną się tym masturbować.


No i dostali TRAITOR ASTERTES PSYCHIC POWERS które uwaga wuaga brawo za oryginalność GW jest absolutnie dokładnie tym samym co ASTARTES PSYCHIC POWERS tylko nazywa się złowieszczo, zamiast geomancji jest geomortis tak, zamiast technomancy jest heretech i tak dalej. No super, GW zrobiło coś tak LAME że dawno nic nie było tak lamerskiego.

No i znowu, niby spoko, ale waniliowi jakoś się nie podniecili zbytnio tymi mocami, bo i te najbardziej op`ne zbanowali szybko ( geomancja, i przesuwanie terenu, nie ma nic lepszego niż wejść imperial knightem do lasu, potem polecieć lasem pod przeciwnika a potem z tego laso od razu kurwa zaszarżować !! in ya fejs !!) 


CSMi robią już jakieś srogie (o ile u CSM może być coś srogiego poza kosztem punktowym i czaszkami na modelach) komba z soulswitch (podmiana modelu) które faktycznie u waniliowych średnio się sprawdzało a u CSM może łądnie zadziałać ale znowu opiera się to na tym że czar trzeba wylosowac, rzucić, przeciwnik ma tego nie zbić, potem musisz być w zasięgach a potem jeszcze nie mozesz spalić szarzy. Dla mnie za dużo „what if?” a nie przepadam za takimi kombami które jak wyjdą to właśnie zaorałeś przeciwnika jak korwin lewactwo, ale jak nie pyknie to równie dobrze możesz pakowac figurki bo już nic tu po tobie. 



No nie wiem, to wszystko jakoś zupełnie mnie nie rusza.
Ale za to podniecam się jak ksiądz nowym ministrantem na nadchodzące uaktualnienie do Krwawych Aniołów : ) tam chyba będzie lepiej i już nie mogę się doczekać kiedy zagram „bladymi” bez wstydu mierząc się z najlepszymi :D
edit: nakładka na dex bladziów wyszła, jest mizerna :(
To tyle na dzisiaj na dobranoc macie fajną fotkę LOTUSA którą podpatrzyłem ktoś sobie rzeźbi ( w sensie tuninguje i dłubie przy nim) trochę trumna z tyłu i samochód sięga mi go pępka. Ale ma to swój urok :D

niedziela, 11 września 2016

INFERNAL TETRAD


Cześć


Dzisiaj chciałem opisać swoje wrażenia z gry z moim internetowym przyjacielem. (ale gra byłą jak najbardziej fizyczna)

1600 pkt.

ja wystawiłem wspomniany w tytule INFERNAL TETRAD

Wszyscy możliwi z max psioniką i każdy po 2 x greater gift + Tzeentchowy i Khornowy 1 x lesser (dla broni) dodatkowo Ci sami mieli artefakty, kolejno Impossible robe i armour of scorn.

Do tego HELLCULT

kultyści z autogunami i mark of nurgle, Hellbrute z biczami i działem termicznym.

już

wyszło 1600 pkt, nie wiem kurwa jak. bo poza kultystami to jest 5 modeli

LOL

w zasadzie same demony to 1200 punktów było jak w mordę strzelił



Po drugiej stronie stołu stanęli Vlka Fenryka równiez na formacjach.
IRONWOLVES
w skłąd 3 razorki z laskami, wypasione ulepszeniami na maxa, w 2 jechały gołe 5tki blod clawów w 3 pojedynczy long fang. Do tego WGBL golusieńki. i 4 land speedery typhoon z multi meltami
ANCIENTS OF THE FANG
dwa uświęcone drednoty z tarczami i iron priest
SPEAR OF RUSS
Iron Priest
Land Radier
Predator (tesco)
2 x Vindicator
czyli pancerka motzno :D a miałem brać melty w dropie :P
ja rzucam gifty i psionikę, i widzę jak przeciwnikowi lico blednie, bo wszystko siadało mi jak ulał. 2 demony zgarnęły iron arma, do tego nurglowy wylosował WSZYSTKIE NAJLEPSZE moce z biomancji, iron arm, warp speed i endurance :D
z darów tęczowy miał armourbane, khornowy i nurglowy lancę, do tego tęczowy i nurglowy FnP 4+ i przerzuty invów . ( z impossible robe to się ładnie kombiło )
no i tęczowy zostaje warlordem rzucam warlord trait i co ? +1 do poziomu psioniki, i nagle wszyscy są psionikami 4 poziomu a Demon Boga Wojny zostaje 1 poziomu czyli bazowo mam 13 warp charge FUCK YEA !!! :D
zagraliśmy nietypowy scenariusz bo wg. mojego pomysłu.
na początku wytasowaliśmy z kart malestromowych wszystko co nie było zajmowaniem znaczników. (no prawie) potem wyciągnęliśmy w tajemnicy każdy po 3 katy i to były nasze cele na całą grę. potem w 4 turze ciągnęliśmy jeszcze jeden.
Chciałem w ten sposób pogodzić granie klasyczne na znaczniki z malstromową losowością celów i wojskową tajemnica misji.
Było okej, ale spodziewałem się większego ognia, tak trochę zwyklacko się zrobiło czyli wyżynka a pod koniec gry każdy leci na swoje znaczniki.
Na pewno pokombinuję z bardziej konwencjonalnymi rozpami, może jakoś zmodyfikuje (dopisze własne misje?) bo podoba mi się ten koncept.
Ale jak mówię, póki co wyszło zwyczajnie.






W zasadzie nie chcę tutaj opisywać całej gry ale miała kilka ciekawych momentów i zwrotów akcji. Na przykład samo zaczynanie, rzucamy kośćmi
1 - 1
2 - 2
3 - 3
2 - 2
5 - 5
i dopiero za szóstym razem było 5 - 3 więc zacząłem. no ale jakie jest prawdopodobieństwo na taką kombinację rzutów ? chyba własnie zmarnowałem swoją szansę na wygranie totka.
W ogóle dobre rzuty zmarnowałem na gifty ( no ale ok, psionika poza 2ma perilami szła mi dość dobrze) a przeciwnik nie wiem na co, ale sejwy i trafienia to był festiwal gał. odpala z pojazdów prefered enemy ? rzuca same dwójki. Linkowana laska, 1 przerzuca na 1.
moje sejwy na demonie inv 3+ ? wyrzucam 1 przerzucam na 1 a na FnP ( i to jeszcze na 4 !! ) wyrzucam 3. good game.

Co do samej gry ? zjebałem jedno, jak sam przeciwnik przyznał ze wcześnie zszedłem do parteru. Okej, nurglowy sunął po ziemi bo w końcu cover 2+ jest nie od parady, ale reszta ? powinna latać i nakurwiać vectory, walić z lanc ( khorne`owy ) z infernal gateway (tęczowy wylosował tubę z siłą D za dodatkowy master level z traita :D ) i tak dopiero gdzieś w 4tej turze po zmiękczeniu wszystkiego wylądować, ew w 5tej polecieć na znaczniki i chuj.
przeciwnik nie miał mi co zrobić !
nie miał żadnej PLotki, pojedyncze laski to se może, i tak mam srogiego inva/inka a nawet jeśli nabije mi wounda spadam dopiero na 1 i 2 więc też nie jakoś tragiczne. No ciężko bardzo było by mu mnie zestrzelić.
Ale stwierdziłem YOLO robimy kanapkę i zszedłem na ziemię.
kilka pechowych rzutów ( wspomniany przerzut 1 na 1 i popraiwony jedynką :P ) i nagle khornowy i slaaneshowy demon wracają do spaczni :(
hellbrute nie zdążył zaszarżować, nie żeby umarł tak szybko, nawet tam próbował coś strzelić, ale wiadomo jak to z meltami bywa, najlepsza broń przeciwpancerna w galaktyce najpierw rzuca 1 na trafienie a jak już trafi to rzucasz oczy węża na przebicie i jebanego land speedera nawet nie otworzysz !! tak było i tym razem :P
potem chujowo ustawiłem kultystów i zamiast zrobić kółeczko dookoła, to ustawiłem ich w linii przed hellbrutem a on hop hyc land speederem no i już jego melta trafiła :(
no i co ? i z sytuacji gdzie najpierw w pierwszej turze i po całej fazie strzelania przeciwnik nie zrobił mi NIC (chyba nawet żadnego kultysty nie zaibł bo był night fight a oni stali za przewróconą kolumną) to jak mówił myślał sobie "po chuj tu przyszedłem, trzeba było zostać w domu" pewnie nawet szorowanie kibla wydawało się lepszą alternatywą.
potem nagle schodzi mi 600 pkt (dwa demony) od koniec końców średniego strzelania (kilka lasek i misek) i już się sytuacja zmienia. nagle czuję nosem wpierdol, ale spoko myślę, szybko skończymy to pójdziemy plener open space`owy napić się piwerka ze sprajtem.
Ale jak się skończyło ?
te dwa demony przeżyły do końca gry, nakurwiając jak pojebane już na ziemi. a jemu zaczęły się kończyć pojazdy.
Dredy spadły (chociaż dziwimy się jak, bo statystyka powinna mojego demona zajebać)
landek spadł , dwa windyki też (a może jeden był bez broni)
predator spadł
i jeden ścigacz.
zostały mu 2 razorki i 2 land speedery, no może trzy. i w sumie ta piechota (czyt. marny pył w konfrontacji z moimi Demonicznymi Władcami)
niestety skończyła się gra (rzuciliśmy że koniec) i przeciwnik wygrał bo stał na znacznikach. ja przyznam się bez bicia nie miałem czym tam stanąć. :P


jak uratować land raidera przed szarżą :P


wnioski ?


HELLCULT słabo. chciałem się pobawić bo wg. faq`a hellbrute ma więcej ataków, ale ogólnie nie porywa ta formacja. Jak wyszła wtedy to była fajna, teraz za dużo gówna upłynęło w mecie żeby się tym zachwycać, no zła nie jest, ale umówmy się brut powinien mieć teog demonicznego inva z bazy no kurwa. Bo patrzyłem na drugą stronę i widziałem dredy z JEBANYMI STORM SHIELDAMI i invem 3++ i jakoś mi się smutno robiło. 


INFERNAL TETRAD
jest op. no może nie tak mega op, ale jest strasznie dobra.
Bałem się że to będzie miliun punktów utopionych w mięciutkie demoniątka ale umówmy się te bonusy co dostają z formacji robią robotę,

+1 do T nagle demony są odporne na instanty i pokazują wielkiego faka waszym orbitalom, demolisherom, czy DCCW :P no teoretycznie można je ubić z force, ale nie wiem jak bardzo trzeba było by się o to postarać, demon raczej bije pierwszy i o ile nie jesteś wielkim oddziałem szarych rycerzy to ten twój kronikarz szybciutko umrze :3

+1 do siły, niby nic ale zawsze fajniej mieć siłę 7 niż 6 i już móc zasadzić penke na dredzie :)
z iron armem masz wtedy siłe 10 :)

przerzuty 1 na trafienie sprawiają że praktycznie w strzelaniu broń jest twin linked a w walce wręcz w gruncie rzeczy też. bo tylko na 2 pudłują, jedynkę przerzucasz a na 3 wchodzi, o ile nie spotkają samych siebie na stole to jest chyba tylko kilka modeli które daemon prince bije na 4+ i ani razu żadnego nie spotkałem w swojej historii :)
do tego bonus z traita na wszystkim, jasne miałem mega farta że rzuciłem +1 do master lvl, ale nawet FnP czy +1 wound od nurgla były by spoko, nawet Khorne`owy rampage też wydawał by się miły.
Do tego bardzo fajne artefakty z nowego dexu, nie przegięte jak grimuar ale baaardzo dobre :)

Jedyne o czym muszę pamiętać żeby obowiązkowo wszyscy kulali na biomancję dopóki nie trafią iron arma, wtedy już mogą się bawić w telepatię. bez iron arma i przy kiepskich rzutach na dary MOŻE BYĆ CIĘŻKO.
Ale to dalej fajna formacja którą chętnie chcę potestować jeszczem tylko nie wiem co do niej dorzucić. Myślałem o jakimś mięsku / do robienia tarczy i wsparcia ogniowego (renegaci ? ) albo mobilnych csm`ach / chosenach w rajnoskach do otwierania z melt pojazdów. Znaczy wiem że najlepiej dać knighta no ale tak w granicach rozsądku to co ?

niedziela, 28 sierpnia 2016

The Lord Inquisitor - Prologue

Jak ktoś jeszcze na to nie trafił to:
Muszę powiedzieć że jest niezły dupozryw, ja się czuje rozwalcowany przez jakość tego amatorskiego, tak tak, nie bójmy się tego powiedzieć AMATORSKIEGO filmu. Amatorskiego filmu, filmu którego reżysera zbeszczeszczono mimo że jego film jest 118 razy lepszy niż ultramarines.Że te GWowskie kurwy, potwarzam GWowskie kurwy tego człowieka bezpodstawnie... no dobra sorry za bardzo weszło mi w krew przemówienie brata centipedona :P
Wprawdzie na początku GW zaczęło się sapać do Erasmusa Brosdau (swoją drogą to tak gotycko 40stkowe imie i nazwisko że równie dobrze główny bohater mógłby się tak nazywać XD ) że nieprawnie narusza ich włąsność intelektualną, ale jak zobaczyli jak mu zajebiście idzie samemu w piwnicy i jakie mam poparcie fanów to dali mu swoje wsparcie. I od tego czasu ma zielone światło na robienie tego filmu. Naprawdę mogli by się uczyć od niego, nie wychodziły by takie buble jak Ultramarines the movie które po prostu kala dobrą markę. Chociaż OST bz kapitalny i fajnie dobrane głosy to NIC poza tym, no zupełnie.

Tutaj jest no naprawdę najwyższy poziom jeśli chodzi o jakość 3d. A przede wszystkim kapitalny klimat Świętej Terry z dopracowaniem detali do najmniejszych szczegółów. Widać że koleś swojak i zęby zjadł na lexicanum :P Serio wszystko się świetnie trzyma kupy moim zdaniem. Ziemia, Pałac Imperatora (ujęcie takie samo jak w ilustracji w podręczniku do 6ed tej rozkładanej) totalnie to samo oddane. Procesja, figury prymarchów, wszyskto jest jak grafice. Pałac gdzie jest ? jak pamiętamy w najwyższych górach na ziemi czyli Himalaje, i co ? są nawet delikatne orientalne odniesienia, balony, stroje, jakieś takie to mocno orientalne właśnie. No detal jest świetny, Terra - parada, maszerują Astartes. Kto ? oczywiście że stacjonujący na ziemi bracia z zakonu Imperialnych Pięści. Nawet jest coś co wygląda jak podstawka pod wazę z land raiderem. Mega jeśli chodzi o detal. 
A wschód słońca ? poezja! aż czułem ten smog w nozdrzach XD

Jedyne do czego mogę się przysapać to momentami dziwne animacja postaci, na początku pomocnik inkwizytora nie rusza ustami dobrze do słów, potem z kolei sam inkwizytor chodzi mocno przycupnięty jakoś dziwnie i ptaki mega dziwnie lecą, totalnie, przez chwile myślałem że mają 4 skrzydła. 
Ale umówmy się to mega pierdoły / drobnostki które może nawet zostaną poprawione.

Jedyne co poważnie mogę zarzucić temu filmowi i jak dla mnie jest ogromną wadą to to że będzie trwał 40 minut :(
ja chciałem 3 godzinną epopeję ;_; bawwwww

Przy okazji z "pozdrowieniami"
do posłuchania dla miłośników NSBM ):-=D
Slaves of god to the Gallows !

piątek, 26 sierpnia 2016

Bejca leczy raka

Cześć.
Dzisiaj chciałem poruszyć taką jedną sprawę.
Nie wiem czy to tylko ja, ale patrząc wśród swoich znajomych czy to z klubu czy nie, w zasadzie w ogóle chyba wszystkich ludzi w środowisku bitewniakowym których trochę lepiej poznałem, ale ŻADEN z nich nie malował na bieżąco swoich figurek.
Ja wiem że krąży w światku WFB (rip) takie powiedzonko że jak gracz pomaluje całą swoją armię to umiera. To ma oddać właśnie sam fakt kupowania na zapas, nadkupowania, kupowania ogromnych ilości ( a bo promocja była :P ) szybciej niż się to jest w stanie pomalować. Wg. tego powiedzonka jestem nieśmiertelny IKSDE.
Ale do rzeczy, większość ludzi których znam jest dość ostro zapuszczona jeśli chodzi o malowanie. Ba, sporo z nich ( w tym ja) ma ramki czy nawet całe zafoliowane pudełka które leżą i czekają na lepsze czasy (czyt. na determinację i chwilę wolnego czasu którą nie poświęci się na przeglądanie śmiesznych kotów w interentach tylko na wzięcie się za modele).
Tak naprawdę znam tylko kilka osób które mają w pełni ogarnięte armie i malują je na bieżąco (z miejsca pozdrawiam Alka, chociaż nie mam pojęcia jak to robi, znaczy niby wiem, biały podkład i inki, ale dalej przeraża mnie ten speed:P) Reszta ? patrz wyżej.

Są na to tak naprawdę trzy sposoby, no może cztery, ale czwarty to pyrrusowe zwycięstwo. (wygrywa śmierć). Zaczynając nieheteronormatywnie czyli od dupy strony:

Sposób 4. Przysiąść fałd i po prostu malować, czy mozolnie niczym syzyf odgrzebywać się z zapasów figurkowych. Licząc że jak już będziesz grał wszystkimi armiami i już zaczniesz malować figurki do nich wszystkich no to już nic nowego nie wymyślą i kiedyś to skończysz. Chociaż w sumie zakonów astartes jest ponad tysiąc, więc jakby liczyć to, to jest to małe pocieszenie. Ale parafrazując słowa Szczerego:
"W dziejów zamęcie jest droga przez noc
  Ostatnia nadzieja by wolnym się stać
  Ukryta przed okiem upiorów za dnia
  Mozolna i trudna - idziemy nią tam!"          


Honor -W płomieniach wschodzącej siły -Triumf Nowej Ery 

Sposób 3
Powiedzieć BASTA! czyli najzwyczajniej w świecie przystopować z figurkowymi zakupami i trzymać swojego wewnętrznego hobbyste na wodzy. Kiedyś miałem taką zasadę że nie kupię sobię żądnej nowej figurki zanim nie pomaluję pozostałych. Potem zasada tyczyła się systemów, potem armii (na zasadzie: nie dokupię sobie nic do demonów dopóki nie pomaluje w nich wszystkiego, ALE mogę sobie kupić coś do SM :P a potem zaczęła się tyczyć slotów (nie kupię fast attacka dopóki nie pomaluje wszystkich FA ) no a potem się rozesrało.Chociaż umówmy się to wszystko wina zjebanej meta/zasad GW. Bo tak grałbym czymkolwiek co sobię kupię a nie musiał ciągle dokupywać jakieś gówna jeśli chcę rozsądnie zagrać.
Jest to wyjątkowo trudna sztuka, ale da się to zrobić, nie wiem jak ale np. jedna osoba (pozdro Gajowy!) powoli wkracza na tą ścieżkę (ale umówmy się, on był uzależniony do stopnia takiego że jakby to był alkohol, to piłby w ciągach i wynosił z domu rzeczy pod zasataw na wódkę, ale że były to figurki to nie chodził pijany aż tak długo :P)
Ten sposób pomoże nam się odkopać ze sterty niepomalowanych modeli, a potem jak pomalujemy wszystko znowu możemy wzbogacić swoją kolekcję o nowy oddział :) Może komuś się uda zmotywować się własnie tym kijem i marchewką (za marchewkę może tu robić wizja przyzwolenia wewnętrznego na kupienie sobie czegoś) ale jak mówię, wyższe jing i jang i ogólnie trzeba mieć już ego w czwartej gęstości żeby być w stanie to zrobić.

Sposób 2
Dość prosty, aczkolwiek wymaga troszkę pieniążków (ale też nie tak dużo jak wszyscy sądzą, nie demonizujmy) czyli w zachodniej gwarze"komiszyn pejntin" co po naszemu wiążę się z zapłaceniem komuś żeby pomalował Twoje modele :) łatwe, proste i przyjemne. Natomiast znam ludzi (całe szczeście niewielu :P) którzy mają takie poczucie że wszystko muszą sami (choćby ich styl malowania nie był najpiękniejszy) i w życiu nie pogodzą się z myślą że mają w armii model który ktoś im pomalował, nie wiem czy sądza że to jest pójście na łatwizne ? swego czasu nawet po koleżeńsku z kolega malowaliśmy sobie po paru ludzików, ja mu zrobiłem warbossa i noba a on mi dwóch devastatorów SM. Ot po prostu wymiana:)
Wszystkich dla których malowanie przez kogoś modeli nie jest świętokradztwem zapraszam do skorzystania z moich usług :D : http://drachenwaldsgate.blogspot.com/2016/06/usugi-malarskie-gd-corp-europainting.html   :P

i wreszcie docieramy do
sPOsobu 1 czyli Bejca. Tak nie inaczej, dipping, quickshade jak zwał tak zwał ale jest to mega szybki i stosunkowo prosty sposób jak poświęcając minimalne zaangażowanie i czas pracy mieć fajnie zrobioną armię. Oczywiście jak wszystkie metody ta również ma minusy (nie jest to może super duper malowanie i nikogo nie doprowadzisz do ocznego orgazmu :P + to że niektóre schematy kolorystyczne nie wyglądają w bejcy tak dobrze jak inne - czytaj wychodzą mega słabo) ale poza nimi metoda ma strasznie dużo zalet.
Oczywiście wśród większości malarskiej braci uznawana jest mniej więcej jak picie warki strong w plastiku w towarzystwie beer geeków :P

<ciekawostka zoologiczna - u nas hipsterzy zachwycają się drogim i wyszukanym piwem podczas gdy "scene boys" w stanach piją największe sikacze, bo mityczny PBR to nic więcej jak pabst blue ribbon z którego w south parku śmiali się że po 2 puszkach zaczynasz bić swoją żonę :P >

Jak wspomniałem niektóre odcienie i schematy malowanie wyglądają lepiej w bejcy niż inne. Bo np. kolorowi  harlekini wyszli by po prostu brudno, ultramarines też mogli by nie wyglądac dobrze, chociaż to chyba i kwestia znalezienia niebieskiego shade`u ale wtedy problem z detalami - metaliki wtedy też na niebiesko wybarwi, no nie da się ukryć że takie schematy są dość problematyczne myślę. ALE grasz Deathwingiem ? imperial Fistami ? Gwardią ? Tyranidami ? czymkolwiek Nurgla ? Orkami ? masz do zrobienia 200 zombie ? super, nie możesz trafić lepiej.
Większości bejca kojarzy się z błyszczącym modelem zalanym paskudną grubą warstwą żywicy, mnie przez jakiś czas też się tak kojarzyła, ale po pierwsze: lepiej mieć pomalowany model, jakkolwiek niż niepomalowany* a po drugie te zdjęcia świetnie pokazują że bejcą można też zdziałać cuda, równie dobre które uzyskało by się klasyczną metodą TT malując normalnie + washe.

* No akurat u nas w klubie jest dwóch takich zawodników którzy mają takie modele że chyba wolał bym nigdy nie oglądać ich pomalowanych :P

Zwierzoludź wyszedł świetnie ! nawet widać że ani pół rozjaśnienia nie położyli na modelu tylko bazowe kolory i już quickshade. !!
Tutaj kosmiczny wilk przed
A tutaj po (fuj, aż się siebie sam brzydzę że musiałem napisać te dwie literki obok siebie :P )
Czy nie wygląda zajebiście ? przecież nic mu nie brakuje ? ma wszystko to co normalny model a może i więcej bo bejca nadała fajnej głębi i "brudu" który bardzo cenię na modelach.

No i muszę koniecznie pokazać bejcowane modele pod których jestem OGROMNYM wrażeniem.
Death Guard Hipolitowskiego:

Tak mocno mi weszły do mózgu przez oczy że rozważam czy swojego legionu tak nie zrobić. Wygląda po prostu Wyjebiście! Po co się srać z setkami washy, rozjasnień, potem zamalowywania tego i poprawiania jak można to zbejcować. Jasne tez byli poprawiani i na pewno przygotowani do malowania lepiej niż siedemdziesiąty trzeci zombie z klocka 100 :P Ale nawet z tym ptzygotowaniem i nawet jakbym musiał po bejcy potem poprawiać i robić detale to kurde i tak jest 1/10 czasu który zużył bym normalnie.
Muszę tą sprawę jeszcze porządnie przemyśleć, bo kilka modeli mam już pomalowanych i pewnie by odstawały. ALE na 100% na próbę sobię kapelana właśnie z BaC zabejcuję :)

Aha no i kolejny minus bejcy, pojazdy (w sensie duże płaskie powierzchnie) wychodzą kiepsko. No ale nawet jakbym pojazdy miał malowac normalnie to i tak jest to nieziemskie ułatwienie.

I myślę że jakbym sobie DG wybejcował, zombiaki do CSM, renegatów i wampiry została by mi tylko garska SM ( 19 modeli ) do pomalowania i heja, mam wszystkie armie skończone :) fakt że bez wodotrysków, ale jak chcę mieć ich kiedyś skończonych a nie w wieku 50 lat to robić to jest to jeden z kilku sposobów. Poza tym, dowódców moge sobię pomalowac super ładnie i nimi się chwalić, że jakby co to umiem, ale po prostu mi się nie chce :P

A co wy o tym sądzicie ?
jaki sposób Wy byście wybrali ? a może już wybraliście ?
A może jakiś zupełnie inny ?



wtorek, 23 sierpnia 2016

Grać to ja jednak nie umiem czyli turniej na polconie



Siemondero

Dzisiaj takie wspominki po turnieju klasy lokal "millenium war" który odbył się na wrocławskim POLCONIE w zeszłą niedzielę.

TL;DR było zajebiście ale ja w

tą grę chyba kurwa nie umiem grać XP


a dla tych co lubią czytać moje przemyślenia oto tekst:


Sam POLCON mimo że kajam się jak odstępca od wiary przed Mistrzem Madderdinem (to taki policzek dla wszystkich "górnolotnych" lewaków którzy uważają że Piekara to gunwo i polska fantastyka kończy się i zaczyna na Dukaju :P ) że nie byłem na pozostałych dniach pomagać wyszedł mega fajnie. Dobra organizacja, świetna miejscówka (parę przystanków od mojego domu i to bez przesiadki !) no i super sala, jednak zabawa pod kopułą Hali Stulecia to fajne przeżycie, raz tam za czasów wrocławskiej koszykówki spod znaku PCSu byłem za dzieciaka na meczu, i tyle. Poprzednie konwenty w Hali odbywał się w bocznych dobudowanych pawilonach, też fajnie ale nit to samo, tutaj było czuć rękę Maxa Berga :D

Niestety przez to że grałem miałem mało czasu na przejście się po innych stoiskach i straganach, a wyglądały mega obiecująco, wszyscy więksi wystawcy byli! nie to co na woderfull cośtam (które swoją drogą odbyło się własnie w bocznym pawilonie i NIC tam kurwa nie było, robiliśmy walkę na krzesła obrotowe z nudów :P)

no ale do rzeczy, wiem że ogólnie jako zatwardziały Twierdzowicz mieszam się we własnym sosie niczym stereotypowi rednecy mający dzieci z własną siostrą/kuzynką.

A tutaj mieli pojawić się gracze z <tfu!> BOLTERA ! Ale postarałem się żeby moja rozpa prezentowała się ładnie nie tylko wizualnie:






( Po lewej składana karteczka z rozpą po prawej pudełeczko na tokeny :3 )




1350 pkt


CAD Space Marines: Iron Hands

HQ

Chapter Master, Artificer Armour, Space Marines Bike
Power Fist, Shield Eternal

Troops

Bike Squad x5 2x Grav Gun
Tacical Squad x 10 melta gun,
Sgt. Combi melta, melta bomb DROP POD

Elite

Ironclad Dreadnought melta gun, heavy flamer DROP POD

Fast Attack

Drop Pod

Stormtalon Gunship skyhammer missle launcher


Heavy Support

Thunderfire Cannon


Allied detachmend: Cult Mechanicus

Techpriest Dominus: Rainment of Technomantyr, conversion field
Kataphron Destroyers x 3 Heavy grav cannon



No więc sami przyznacie że źle nie jest. Wprawdzie musiałem pożyczać sporo sprzętu (dzięki Bubs za działo i latajkę :* ) Ale jest okej, tak se myśle, na 1350 więcej nie wymodzę, no nic mogę tylko liczyć że nie trafię na knighty które dwa były na turnieju.

Ale tak naprawdę były tylko 2 rozpiski przeciw którym nie chciałbym zagrać, jedna to Mr.T z hordą orków i renegade knightem (super sojusz kurwa:/ a stompy to już nie łaska ! co za ciśnieniactwo) i duda z pająkami, o dziwo nie wyglądała tak źle bez bajków i pajkąki przytemperowane faq`iuem ALE to i tak eldarzy i to i tak Duda. Reszta rozpisek była bardzo fajna :)

Swoją drogą jakbym wam powiedział że w 7edycji będziemy grać super heavy na 1300 punktów to byście się popukali w czoło i wyzwali mnie od wariatów :D O tempora, o mores!


Gra pierwsza vs Misiek i jego Skitaruchy (1x vanguardzi 1 x rangersi 2 x onager 1 x ruststalkers 1 x inflirtrators ) + dokładnie taki sam sojusz jak mój :P jak to stwierdził "zobaczymy czyje gravy lepiej strzelają"

Rozstawiamy się, gramy ćwiartki po skosie, ja wylosowałem FnP na warlordzie <fuck yea!> On shrouded (w sumie spoko) Na samym początku gra wyglądała średnio z mojej strony, spadł drop z dredem i taktykiem, liczyłem że mu zmiotę te kraby, grav cannonem i bolerami zapestkuję jakiś oddział i wprowadze zamieszanie. No nie musze móić jak było, meltę z dreda wyinwował na 6 melta z taktyka zrobiła mu glana :( gravcannon wbił jednego wounda na scowerowana w ruinach wózki. Inflitratorzy (no w sensie ci z taserami) byli na odegłośc nieświeżego oddechu od mojego thunderfire cannon, a ja jak debil nic tam nie zrzuciłem żeby ich zablokowac. Motorki środkiem, chce walić na jego dwa oddziały piechoty i wbić się w wózki a potem.. a potem się zobaczy, Już się żegnałem, koniec pozamiatane i nagle sprawy przyjęły bardzo nieoczekiwany odwrót. To znaczy nie udało mu się ustrzelić mojego taktyka, dredowi neutron laser też nic nie zrobił, wszyskto w miarę przezyło. Szarzą na techmarina, z flamera i plazmy w overwatchu ginie jeden ludek. wpada wbija mi 13 woundów, wszystko sejwuje na 2+ mina przeciwnika była bezcenna. oddaje z power weaponki, o, dwa weszły o .. kolejny trup. potem w jego turze ich dokończyłem. 100 punktów właśnie zabiło 185 punktów. i znowu mogło nakurwiać placki w jego scoverowaną piechotę :D ale stwerdziło że jebnie w drugi oddział sicarianów, siadło tak że zmiotło cały oddział, z siłą 6 ich instantuję i nie mają FnP :P poprawiłem tylko ze storm bolterów z dropów, nie ma, kolejny zamieciony oddział. Thunderfire spłacił się chyba 4 krotnie :D

W miezyczasie dred stał w CC z krabem, krab mu nic nie robił a dred go rozmontowywał.

Motorki ze 2 umarły od plzam, szefu na 2 ranach wbił się w vanguardów, jedną ranęnabili mu w overwatchu, potem mordujemy, ja mu tam wyrżnąłem sporo, zostało mu 4 ziutków, ale co to mam zdac test wytrzymałości, ale że jestem napromieniowany od vanguardów mam -1 do T więc rzucam 5... o .. nie zdałem. No to dostaję K6 tub bez sejwa, przeciwnik rzuca ile ? 6. o.. motorki spadają szef dostaje 3 buły, dwa invy nie wyszły.. o FnP też nie.. i chuj, spadł od artefaktu Pater Radium, jest slay the warlord.

Wkurwiam się spadają wózki na środek i nakurwiają z tych gravów. Ale mimo śmierci chapter mastera to poza nim i motorkami mi wszyskto stało na stole, czego nie mogę powiedzieć o armii przecinika, jeden krab spadł i ironclad wesoło sobie mknął w kierunku wózków. jedni vanguardzi wyczyszczeni że został tylko warlord. siciarianó nie ma.

Wlatuje latajka, zgarnia tuby od icarusów, ap2 z rakiety, penka, crash and burn, tyle sobie postrzelała, a nie wróóóóóóć, wleciałą wcześniej i to ona popestkowała do sicarianów z katarynki a nie dropy, no ale nie ważne umarała jak szmata nie zrobiła nic. O dziwo drop pody tak serio nieźle mordowały, stały na środku, waliły w sumie z tych bolterów do piechoty z T3, cieżko było je rozmontowac, bo musiał by poświęcić jakieś strzelanie z gravów i zmarnować je na dropy. Wiec tam regularnie po jednym ubijały ziomku.

Natomiast potem niespodziewana akcja jego techpriest odłącza się od wózków i szarżuje na mojego dreda.. ja ha ha ha..co chcesz mi zrobić mały robaczku ! poczuj gniew zakonu ! zabiję cię jednym ciosem ( isntant death siła 10 do wytrzymałości 4 ) ale nagle dowiaduje się że ma takie coś jak prehensive data spike i bije mi z zasadą highwire z inicjatywą 10. ojoj..dred się złożył :( w ogóle jego warlord potem uciekał tak strasznie a to przed ogniem z drop podów a to przed moimi wózkami a to potem swoich techpriestem go zaszarżowałem byle by go tylko dobić i muszę powiedzieć że mimo że to zwykły model troops to był to prawdziwy warlord z krwi i kości ( w zasadzie z kabli i stali :P ) serio, wytrzymywał taki ostrzał i jeszcze sięodgryzał z tego rad carbine :P

no koniec końców ja miałem cały stół i natrzaskałem w chuj malestromów,

moja wygrana 16:4 ale nie spodziewałem się.

No i teraz zaczynam się bać że dostanę nie wiem dudę albo innego prosa.


Teraz jeszcze muszę wspomnieć że tuż obok naszych stołów BARD miał wyprzedaż wszystkiego ( nie wiem czy w ogóle zwijają swój ostatni Krakowski punkt czy co ale wyprzedawali wszystko !!) niby tak od niechcenia rzuciłem okiem, może coś będzie. Ale jak się dowiedziałem że produkty GW -50% to przecież taniej niż u tego mariusza biznesu jamczy :P kurde asfalci byli mi średnio potrzebni no ale za 44 zł wstyd nie brac zafoliowanego boxu ! za 50 to masz zalannych farbą gości sklejonych z plazma pistolami :P

aż tak mi się ręce trzęsył do zakupów że miałem w ręku już terminatorów chaosu, ale gajowy wyrwał mnie z amoku mówiąc że do zbierania kurzu są fajniejsze rzeczy i nawet tańsze :P

no ale potem zobaczyłem że farbki były. kurde wczoraj za 7 zł, dzisiaj rano za 5 w środku turnieju farbki GW za 3zł. chuj że zostały już same seledyny i róże ale obkupiłem się jak szalony! kurwa za 3 zł to nawet sam słoiczek wyjdzie drożej. Tak czy siak pink horrory i lizardmenów mogę malować do końca życia :P


Ale trafiłem na Tau, i to bez wielkich maszyn, wyglądali z daleka dość przyjacielsko, jeszcze prowadził ich gracz taki bardziej w mój ojciec niż rówieśnik, chociaż sam do młodzików nie należę. Ale był bardzo sympatyczny i grało się fajnie. Chociaż streszczę, dostałem wpierdol.

Nie ma co zabardzo opisywać. bo średnio pamiętam. Wiem że znowu thunderfire sprawdzał się mega, no robił robote jak pojebany. Armia przecinika to 5tki sąd i pathfinderów/fire warriorów i oddział krootów stojące w 3 tych fortyfikacjach tau które daje covera 4+ i do tego 2 x 3 piranie, 2 crysisy z flamerami (i pare gołych bez żadnej broni, lol, nie sądziłem nawet że można tak go wystawić :P ) i szefu w iridium suit.

Więc thunderfire z tym ostrzałem ścigającym cover zamiatał okrutnie, aż nawet 2 razy wysyłał mi tam coś żeby mnie zatrzymać, a to crysisa jednego a to piranię, wszystko umarło od plazma pistola na bliskim ew, dobite z toporka w CC :P i znowu sieka. Moje motory i chapter master umarły dość okrutnie, nie wylosowałem FnP więc miałem tylko na 6. a supporting fire w overwatchu to nie jest to co lubię :(

Wózki od dziwo działay trochę lepiej, bo dzięki dość sporemu zasięgowi spadłem nimi do okopu i tylko ostrzeliwałem sondy/szefa/ cokolwiek

taktyk w pierwszej turze sprawił że warlord został na ostatnim woundzie, ale nic więcej nie zrobili i dość szybko umrali :( ale znowu dropy stały blokowały znacznik i walił z tych storm bolterów. Kurwa to jest takie dobre że następnym razem chyba wezę te deathwindy :P

akcja meczu, w mojej ostatniej turze spada dred z automatu (super miałęm rzuty na rezerwy :P ) i ciągnę karte że mam zająć znacznik dokładnie tam gdzie kisi się całe tau więc pruję przed siebie, trudno umrę ale znacznik będę miał, stoi na nim szef z sondami, zabijam sondy z bolterów w dropach i z wózków żeby nie kontesotwały znacznika i zajmuję go motorkiem, spradam dredem tak całkiem całkiem przy krawędzi i wychodze tak żeby kont ostrzału mieć na szefa a nie na sondy, żeby musiał robić Look out sir! strzelam, zabijam warlorda i jeszcze mam znacznik.

poza tym okrutny wpierdol wychaczyłem. Armia dość nietypowa bo nie ma jakiegoś takiego fire magnetu, nie było tam "distraction carnifexów" ot piątki sąd, kilku fire warriorów, 3 piranie i te fortyfikacje. Kurwa no nie wiedziałem do czego strzelać, na czym skupić ogień ? bo niby obojętnie w co będę strzał to zmarnuję pociski bo to takie nic zupełnie że szkoda w ogólę sobie język strzępić, ale nagle zkombowane ze sobą wypalało jakieś mordercze ilości strzałów :/

przegrana nie wiem 15:5 ? jakoś tak. No i karty mi nie szły, losowałem ciągle, wyzwij na pojedynek, zabij w pojedynku, wystrzelaj 3 oddziały na raz. No kurwa.. strasznie bez sensu :/


Potem przerwa obiadowa i liczę że teraz będzie jakaś miał gra w którą fajnie będzie się grało.

No i trafiłem na Mr. T z jego orkami. Nie dość że rozpiska zupełnie nie fajna z którą nie chciałem grać, nie dość że gracz nieprzyjemny do grania to jeszcze wymęczony po całym dniu miałem już trochę dość.

Miło tylko było że Sam Paladyn Arturius raczył do mnie podejść i pochwalić nasz klub, to co robimy, że promujemy gry GW (bo poza tym turniejem mieliśmy jeszcze kilka stołów z introgamingami dla młodych. i tym się głównie zajmujemy) i standarodwa śpiewka że ciężki hajs (w sensie gotowe produkty po cenie 0 zł ) idzie do sklepów na promocje hobby ale tajemnicą poliszynela jest to że sklepy sprzedają to spod lady albo rozdają między swoich przydupasów. No i jakby od niego to zależało to dostawali byśmy wsparcie i w ogóle, no ale nie dostajemy i robimy to wszystko z własnych składek i wsparcia planszóweczka.pl z którą jeździmy po niektórych konwentach.

No ale sama gra, serio, jak widzę że kolesiowi nie chce się nawet postawić modeli podstawką do góry (bo to przecież horda bo to orkowie, bo to bez znaczenia) i rzuca kośćmi w wiadrze po serniku które potem piętrzą się na sobie i zdjemuje rzucone kości z góry. które same w sobie są takimi ogromnymi glutami z wielką plamą zamiast jedynki. No odpychając sprawa.

Bubs się dziwił jak mogłem to tak sromotnie przegrać, no ale po prostu nie chciałęm grać tej gry. inna sprawa że może fakt, kilka rzeczy zjebałem, ale nie lubie grać przeciwko hordzie, boje się jej i zawsze coś spierdole. CHYBA że side`uje się chamsko pod taką grę i biorę same flamery, whirlwinda, thunderfire itp :P no ale tutaj tak nie było. Ogólnie pierwsze dropy spadły i zbiłem knighta tak że został na OSTATNIM hull poincie i coś mi mówiło że tego jednego już nie będę miał jak zbić. No i miałem rację. Chociaż o dziwo na końcu nie zostało go tak dużo. No ale dalej knight to knight. No i kłania się kontrola stołu taką hordą. On mógł mieć znacznik jaki tylko chciał :/

No nie ważne, nie chce jej wpsominać bo w przeciwieństwie do przegranej z tau nie grało się fajnie.


No ale niby taki wielki cfaniak Bubs a a koniec gry miał tylko 1 pkt. więcej niż ja :P ( pewnie za pomalowaną całą armię, no ale tak pomalowaną to ja już wole mieć szare modele :P - które zresztą w wypadku Ad mechu miałem :P )

wyniki

8 miejsce - bubs 9 miejsce - ja 10 miejsce - skuzma

twierdza jak zwykle trzyma się razem i dominuje w ogonach (było 14 graczy :P )


ale potem poszedłem na piwo ponarzekać na 40k formacje, metę, rozrośnięcie gry i w ogóle jak żyć Imperatorze jak żyć ?


No, to by było na tyle. mam nadzieję że czytało się ciekawie

sorry że nie robiłem żadnych zdjęć no ale zupełnie zapomniałem.