poniedziałek, 15 kwietnia 2019

HEREZJA HORUSA jak zacząc grać :)



Cześć! Dzisiaj druga część cyklu opowiadań startowych i wprowadzających do settingu horus heresy (czyli Warhammera 30.000 że tak powiem) będą też takie wpisy odnośnie innych systemów
(Flames of War), ale o tym kiedy indziej.

Pewnie już zapoznaliście się z poprzednim wpisem o herezji, a jeśli nie to zapraszam. Dzisiaj kontynuujemy temat i skupimy się troszkę na tym od czego zacząć przygodę z grą.

Po pierwsze musicie mieć podręcznik. Podręcznik do herezji wygląda tak:


Jest to podręcznik taki sam jak w 7-mej edycji z tym że ma inne obrazki, z legionami na przykładowych obrazkach i legionowymi zdjęciami, ma inne misje, tabelę sojuszy (no wiadomo, legionowe) i jedną jedyną zmianę w psionice wywalająca znienawidzoną niewidkę i zamieniając ją na inną moc. Reszta taka sama, zasady ruchu, strzelania itp. Jest kilka innych zasad specjalnych (Universal Special Rules - USR), których nie było w 7-mej edycji wh40k (np. Sunder, coś jak Tank Hunter), ale dosłownie kilka. W wersji budżetowej spokojnie możecie grać na 7-mej edycji (na przykład na początek) byle by tylko zasady przyswoić, a pewnie część z was jest weteranami 40k i zna 7-mą edycję jak własne zakładki na xhamsterze, a taki podręcznik można wyrwać za przysłowiowego „piątaka”. Warto jednak pamiętać, że od wydania podręcznika do herezji jest to już samodzielna gra, a nie nakładka na 7-mo edycyjną “czterdziestkę” i część graczy będzie się trzymać, że jest to 1-sza edycja herezji.


Dalej potrzebujemy w zależności od tego jaką stronę konfliktu wybierzemy 1 albo 2 podręczniki dodatkowe. Czemu w niektórych wypadkach aż dwa? Bo te niektóre wypadki to LEGIONY ASTARTES (większość armii w herezji), których sprzęt został opisany w dwóch książkach.


W tej książce - AGE OF DARKNESS ARMY LIST - są opisane wszystkie, że tak powiem, waniliowe jednostki astartes, czyli takie, do których dostęp mają wszystkie legiony, na przykład: oddziały taktyczne, szturmowe, transportery Rhino, czołgi Predator, oddziały Terminatorów, dowództwo itp. Pozycja do grania legionami niezbędna.


Z kolei w tej książce - AGE OF DARKNESS LEGIONS - są opisane wszystkie smakowe aspekty legionów, czyli unikalne rzeczy dla poszczególnych legionów: prymarchowe, bohaterowie specjalni, unikalne jednostki, dodatkowe zasady dla legionów itp. Książka ta jak i poprzednia nie zawierają fluffu, a jedynie same skondensowane zasady. Jakieś tam drobne podpisy kursywą są ale wiecie, to nie jest prawdziwa fluff bible.

Na dzień dzisiejszy jest 5 czerwonych książek: podręcznik z zasadami (rulebook), dwie książki dla legionów, zasady do mechanicum, książka z zasadami do gwardii (obu) i knightów. Ogólnie to cechą wspólną “czerwonych” książek jest to, że mają tylko zasady i znikomą zawartość tła fabularnego.

Warto wspomnieć o tym, że czerwone książki wyszły jakiś czas temu i nie ma w nich 5-ciu legionów, których zasady ukazały się później, tj.: brak w niej Space Wolves (SW), Thousand Sons (TS), Blood Angels (BA), White Scars (WS) oraz, Dark Angels (DA). Zasady do tych legionów, za wyjątkiem DA, którzy jeszcze nie ukazali się w pełni w żadnej publikacji, są dostępne w książkach kampanijnych, nazywanych popularnie „czarnymi książkami”.




Książki kampanijne, których jest obecnie osiem (na zdjęciu brakuje dwóch), to książki opisujące konkretną kampanię i wydarzenia. Poza zasadami legionów, jednostek, stron konfliktu, które brały udział w tych wydarzeniach zawierają tony fluffu, ilustracji, opisów, tekstów, jak i fajne dodatkowe scenariusze, alternatywne zasady (np. opcje kampanii, inne fabularyzowane tryby rozgrywki).

Książki od 1 – 6 (na zdjęciu) pod względem zasad legionów zostały zbiorczo zebrane w wymienionych wcześniej książkach „czerwonych”. 7-ma książka INFERNO opisuje kampanię na Prospero i ma zasady Space Wolves i Thousad Sons (jak również Custodesów i Sióstr Ciszy), natomiast 8-ma książką MALEVOLENCE opisuje wojnę na Signus Prime i ma zasady do Blood Angels, Demonów i White Scars.

Jeśli natomiast nie chcemy grać legionem, potrzebujemy np. zbiorczej książki do mechanicum.




Tutaj wystarczy jedna książka, bo całe zasady mechanicum są zebrane w jednym tomie.

Tak samo tyczy się Imperialnej Milicji i jednostek pomocniczych z układu słonecznego (Solar Auxilia) też wystarczy jedna książka. Również w tej samej książce znajdziemy komplet zasad do Questoris Knights.



Zasady demonów oraz custodes znajdziemy niestety tylko w czarnych książkach na ten moment.

Potrzebę posiadania kostek i miarki calowej pominę, bo wydaje mi się to oczywiste. Dodam tylko, że w herezji wykorzystuje się “templejty” wybuchów i miotaczy - zupełnie jak w 7-mej edycji.

Drugą rzeczą potrzebną do gry, a może i pierwszą, zależy jak patrzeć, jest armia. Do wyboru mamy 18-naście Legionów. W sumie to „prawie 18”, bo z tego jeden – Dark Angels – nie ma jeszcze kompletu zasad, ma niby unikatowe zasady, ale nie ma wymienionej żadnej specjalnej jednostki, ani jako jedyni nie mają zasady swojego prymarchy – Liona.

Do tego:
  • Mechanicum
  • Imperialna Milicja (w sumie gwardia)
  • Solar Auxila (w sumie stormtrooperzy)
  • Questoris Knights (knight, po prostu)
  • Daemons of Ruinstorm (demony, nic dodac nic ująć)
  • Talons of the Emperor (czyli tak jak w 40k custodesi i sisters of silence)

Reasumując, opcji wyboru armii jest naprawdę dużo, 18 legionów plus 6 z powyższej listy (z czego Milicja może ogromnie różnić się od drugiej Milicji). Trzeba pamiętać że jest tak jak wspomniałem w poprzednim wpisie że choć legiony korzystają w większości z tego samego sprzętu to jednak masa unikatowych opcji specjalnych, struktur organizacji czy po prostu zasad dodatkowych jak ten sprzęt działa sprawia że legiony baaardzo różnią się od siebie i coś co będzie wyjątkowo dobre w jednym legionie w innym niekoniecznie musi działać,

Po wybraniu sobie armii potrzebujemy teraz przeciwnika do gry. O takiego najłatwiej tutaj:  https://discord.gg/uvV3Z6z – jest to serwer discorda „polskiej sceny” Horus Heresy, gdzie wszyscy siedzimy i gadamy, gracze z różnych miast, od Wrocławia po Białystok i od Gdańska po Kraków. Każdy na pewno znajdzie oponenta ze swoich okolic, dowie się coś więcej o systemie, zasięgnie porad kolekcjonerskich, malarskich czy zasadowych i miło pogada z ludźmi o wspólnym hobby.

W razie pytań zapraszam do komentowania notki i/lub zapisania się na kanał discorda i pisania tam, odpowiem tu i tu ;)

PS. tekst pisany pod redakcją Fraziela, dzięki za korektę merytoryczno gramatyczną ;)

czwartek, 11 kwietnia 2019

FLAMES OF WAR - Turniej Late war 1750pkt

Cześć

Jako że planuję zrobić cykl wpisów o herezji ( jak zacząc, opis legionów itp ) ale nie chce pisać ciurkiem to będę te wpisy rozrzedzał jakimiś innymi, miał być modelarski, miał być ogólny (lekko planuję też zrobić wpis "fow nie gryzie" ) ale że w niedzielę był turniej FoWa "ta ostatnia niedziela" nie jako żegnający army booki do late war to opiszę wrażenia.

Na turniej poszedłem z pancerką z książki desperate measures. Nie szkoleniową, zwykłą.

miałem 6 pzkpf IV, 3 StuG III, 3 Pantery, 3 Ostwindy   a w supporcie, oddział piechoty ( wiadmo wszyscy panzerfausty), Nebelwerfery 15cm, i zwiad w postaci pzkpf 38 (t)   i wisienka na torcie Oberst Hans Ulich Rudel jako as myśliwski
wszystko Confident / Trained

Pierwsza gra z zielarzem:
Jego rozpiska jak stwierdził to "dużo gówna" czyli brytyjska kompania zwiadowcza, pełno staghoundów i daimler dingo, do tego wsparcie M10, dwa plutony priestów i pluton cromwelli.
wszystko weterańskie i te samochody zwiadowcze z zasadą cautious movement czyli trafia sie je trudniej.
niby spoko, mam niezłą pancerkę, wprawdzie tylko trained ale może mieć problem z przebiciem mnie. W teorii tak jest, w praktyce psychologicznie zostałem rozjebany spamem MSU ( nienawidze czegoś takiego w żadnym systemie, czy to w warhammerach czy w czymś innym, masa niewielkich oddziałów gówna, to juz chyba wolę jeden duży blob :P ) no koniec, MSU to mój kryptonit, nie umiem przeciwko temu grać. dodatkowo Zielarz to naprawdę dobry gracz który obecnie chyba nie gra tak dużo ale zjadł zęby na tej grze. zepchnął mnie do defensywy (choćby i swoim wystawieniem) przez co musiałem się bronić przeciwko tym piździkom które mnie flankowały ( a już humbery i staghoundy na bok spokojnie przebijają moje czołgi) nie zapominając o niezłej wartości pierdolnięcia stwarzanej przez M10tki z 17nasto funtówkami (przysiągł bym że brytyjskie wersje są trochę słabsze :( )  oczywiście przegrana, złamał mi formacje (mimo tak dużej liczby plutonów) po prostu mnie wystrzelał do zera :( ale zabrałem go trochę ze sobą :) nawet Rudel morderca czołgów nieszczególnie miał co tutaj zabijać :/ przegrana 6:3
Co mi się sprawdziło ? zaskakująco Ostwindy ! na takie piździki są świetne :) nawet żeby piechotę przetrzebić, a same w sobie są czołgmai mimo wszystko, karabin ich nie otworzy :) jak tylko wyjdą w plastiku pewnie sobie je kupie ! ( na razie proxowałem :( ) co na minus ? bycie trained, smutne że cie trafiają na 3+ no jak nie niemców ;_:
tutaj pantery desperacko bronią znacznika, ale jak już ze wszystkich stron zaczęły dostawać buły (a ich boczny pancerz nie jest jakiś super)

Druga gra z Magnusem i jego "waniliowymi niemcami" z armies of late war. Kompania zmechanizowana, dwa oddziały piechoty, moździerze i pelotki pojazdach opancerzonych, wespy, hetzery,Paki40, neble i Stukas.

Wylosowaliśmy misje z rezerwami, ja atakowałem, więc moje rezerwy od 1wszej tury jego od trzeciej, no jest to ogromna różnica.
Stwierdziłem że jako że nie za bardzo poza działami PaK40 w zasadzce niewiele ma jakiegoś super groźnego, Stukas był w wersji bombowej a hetzerki były w rezerwach, piechota bez faustów :3 a na tych samochodzikach to tam jest maksymalny AT7 ( moich czołgów nie przebije na front ) Więc spróbowałem zrobić manewr tak jak mnie 3 razy pojechali w poznaniu (aha pamiętacie wpis, przymiarki do turnieju ? pojechałem z tym na wojne światów i dostałem 3 razy wpierdol do zera - ostatnie miejsce :D nigdy więcej piechotą !! po tym turnieju, zostałem 3 razy wymanewrowany jak dziecko i to jak jakieś upośledzone dziecko któremu ktoś zamienia patrząc prosto w oczy miskę rodzynek na miskę szczurzych bobków a ja dalej je wcinam... ) 

Zrobiłem akcję "Jade_SrodkiemPL" niczym z world of tanks, podjeżdżam do jego mniej bronionego znacznika, chowam się częścią za lasem a przed drugą częścią armii odpalam zasłonę dymną. jest dobrze nic mi nie może zrobić, potem moja tura i wjeżdżam już na całego i jestem na znaczniku, udało mi się szarżą panzerów 38t ( bardzo mi się sprawdziły na turnieju :) ) wygonić jego niewielki oddział dowódczy ze znacznika i już, jesteśmy w domku. Na drugiej flance on próbował zająć mój znacznik, nawet wstrzelił się artylerią i mnie tam gryzł i podprowadził swoją piechote blisko żeby przygotować się do szarży (uprzednio przygwożdżając mnie ogniem artyleryjskim ) ale wysłałem tam pluton Panter i po zabawie :)  trochę się zrobiła napięta sytuacja jak wystawiał ambush i wyszły mu hetzery, ale zasadzkę zneutralizowałem dobrym rozlokowaniem jednostek (żeby żadne krzaki nie były dostępne do wystawienia się zbyt blisko :P ) a hetzerki może i mają dobre działo ale mają baaardzo miękkie boki a wyjeżdżając od razu, no dosłownie na mnie, pokazują te boki.
Rudel też w tej grze zrobił robotę, po prostu kosił okrutnie, wlatywał prawie zawsze a jak wleciał to coś ściągał. Moja wygrana 7:2

Trzecia gra z Pablito i jego kompanią zmechanizowaną USA z kampanii włoskiej.
Taka ciekawostka grał zmechem a piechota była z buta, może ta łatka " piechoty zmechanizowanej " polegała na tym że przewoziło się ich z miejsca na miejsce ciężarówkami a nie wozami konnymi :P
Tak czy siak 3 duże oddziały piechoty ( po 4 czy 5 bazook w każdym !!) pluton Hellcatów, zwiad w jeepach, arta 105mm, i samolot thunderbolt.

wylosowaliśmy średnią misję, chyba nawet drugi raz tą samą, ja się bronie ( jakoś nie chciałem atakować piechoty z taką ilością bazook :( ) moje rezerwy od 3 tury jego od pierwszej, od razu szturmem rzucił jeden oddział piechoty na mój znacznik broniony przez moją piechotą umocnioną w budynkach gospodarczych. pomógł sobie artylerią, ogniem CKMów z pojazdów i juz nie wychylałem głowy. szybka szarża parę udanych rzutów kośćmi i nagle musze szybko odbijać swój znacznik bo przegram. a nie zabardzo miałem czym bo rezerwy mi nie wyszły ( nawet w 3 turze wychodzą na 5+ ) on za to rzucał świetnie...

Zjebałem okrutnie bo ZAPOMNIAŁEM o StuGach w ambushu, ale szczerze, nie sądzę żeby wiele zmieniły, może utrzymały by chwilę ten znacznik. ale nie wiem czy coś by to zmieniło wielce, ja nie miałem pomysłu jak odbić jego znaczniki, czołgami tam nie podjeżdżam tyle bazook, arte mi trochę unieszkodliwił zabijając obserwatora ( był w tej wieży :P ) więc nawet jakbym chciał z niej strzelić naraził bym się na ogień zwrotny.  bronić też ciężko bo jego samolot, a z kolei mój nie za bardzo miał co rozwalać, hellcaty mają pancerz z tektury to potwarz żeby taki as pancerny strzelał do takich wymoczków :P  no ale przegrałem, nie wiem, może to zmęczenie już dało w kość, może brak przerw i głód ? nie wiem sam.  Muszę się z nim kiedyś umówić tak o na granie, bo póki co dwa razy graliśmy i dwa razy przegrana ( raz na wojnie światów sprzedał mi coup da grace w ostatniej bitwie)  strasznie jestem ciekaw czy jak się zepne to będe miał szansę :)

All in all byłem idealnie w środku stawki 8 na 16 graczy, i to bez spinania się i liczenia że tym razem na pewno wygram turniej :D

Było spoko i na pewno będę tęsknił za okresem `44 - `45 takim jak jest teraz. Szacunek dla Breslauera za to że na pożegnanie wziął Niemców z Nachtjagera z noktowizorami :D kurde na pewno tego nie będzie już, więc była okazja żeby się pobawić na całego :)

To tyle, następny wpis będzie pewnie w łikend, o herezji

sobota, 6 kwietnia 2019

Herezja nie gryzie

Witam złociusieńcy.
Tak się jakoś złożyło że nie pisałem w pizdu czasu, miałem to rzucić w cholerę, z różnych powodów, ale naciski ze strony @aryss i @mama były tak silne że ostatnim tchnieniem łikendu robię wpis na temat Herezji Horusa ( aka snobhammer, czy wh30k ).  pozdrawiam z miejsca mamę i aryssa <macha>
Przede wszystkim zależy mi na zachęceniu ludzi do zapoznania się z tą naprawdę fajną ( zupełnie nie jak GW ! ) grą i trochę rozwianiu ich wątpliwości (tych wahających się) i zaprzeczeniu ich (często bezpodstawnym) obawom

Może zaczniemy najpierw od obaw, wymienię te największe:

- gra jest nudna bo tylko marines kontra marines
- gra jest strasznie droga
- nie będę miał z kim grać.

Po kolei. że marines kontra marines, i tak i nie kurcze, z jednej strony faktycznie, głównie legiony walczą przeciwko sobie, ale to stanowi o miodności tego konfliktu o jego największej zajebistości, to jest jego nadzieniem w cieście, właśnie te legionowe bratobójcze walki, to jakby ktoś się przyczepił do FIFY że w sumie spoko ale nuda bo tylko piłka i piłka, jakby jedni w hokeja grali ooo to by było ciekawiej.
Ale też kozłuję i wrzucam za trzy ( tak w nawiązaniu do hokeja :P ) że może i głównie grają legiony ale poza nimi są inne armie  ( i to nie że tylko na papieże tylko legitne, prawilne, widywane przezemnie i często fundujące mi niezłą masakrę na stole ! )   to znaczy:

MECHANICUM ( dość często widywane, ma masę świetnych acz jak na mechanicum przystało dość nietypowych zabawek, można złożyć zarówno lojalistyczne jak i stojące po stronie horusa )
IMPERIAL MILITIA ( odpowiednik gwardii, bardzo dużo opcji konfiguracji (specialna zasada proweniencji wojny) ale dość mało opcji wyboru jednostek, można złożyć zarówno lojalistów jak i obdartych heretyków)
SOLAR AUXILIA ( czyli elitarna gwardia, pomyśl o nich jak o szturmowcach gwardii imperialnej, raczej nie widywana na stole armia, ale z potencjałem ! )
ADEPTUS CUSTODES ( do zeszłego roku zwani rakiem, niesamowiciekurwa OP`na armia, teraz sprowadzona do ludzkiego poziomu, w ich skład wchodzą też sisterki, zdecydowanie więcej opcji niż w 40k acz wiele rzeczy się powtarza :)
DAEMONS OF THE RUINSTORM ( czyli demonki, świeżutkie i pachnące, dopiero co dostały zasady w najnowszej książce, nietypowe nie ma podziału na Bogów (niby jest ale tak to się nie nazywa, bo ludzkość przecież wtedy ich jeszcze nie znała :) )
QUESTORIS KNIGHTS ( Armia Knightów, podobnie jak w 40k ale zdecydowanie dużo więcej wyborów, z opcjami jak knight Acheron, Magera, Lancer, Porphyrion itp )



czyli jak sami widzicie jest 6 innych armii a niektóre różnią się od siebie bardzo w zależności czy składa się ich lojalistyczną czy renegacką wersję ( np bohaterowie którzy odblokowują inne rzeczy itp ) więc niszczę mit o "samych marines"

zreszta nawet sami marines, znowu i tak i nie, jasne marian z bolterem to marian z bolterem a predator to predator ale wbrew pozorom legiony między sobą różnią się ogromnie ( dużo bardziej niż chapter tactics w waniliowym dexie z 40k ) trochę jakby porównywać armie z dexu blood angels z dark angels i nie wiem iron hands i starym dexiem black templarów, okej niby wszystko marines, ale jednak styl gry, zasady i często i jednostki inne.

Legiony mają swoje własne zasady legionowo ( wiadomo ) swoich własnych bohaterów specialnych (wiadomo ) po kilka swoich unikatowych jednostek (wiadomo) jak i coś co jest wyjątkowo dla herezji czyli Rite of War ( rodzaj takiego dodatkowego chapter tactics który określa nie cały legion jako tako ale daną konkretną formację jaką mamy, przykładowo legion salamander specjalizuję sie w ogniu i ma bonus do flamerów, sa też uparci i przerzucają pinningi ale moga sobie wybrać raite of war jakiś spośród kilkunastu ogólnych ( np. ze mają terminatory w troopsach, albo że wszystko musi być na jump packach ale przerzut rezerw, albo na samych motorach albo coś tak, jak i każdy legion ma swoja dwa unikatowe, w ich wypadku to covenant of fire (boostuje melty ale nie można wystawić nic w DSie ) albo the awakening fire ( odpowiadające klimatem za siły salamander na isstvan V po upadku Vulkana )



więc widzicie opcji jest multum naprawdę, nie muszę mówić takich rzeczy że blood angels grają głównie na jump packach ( oczywiście że mogą wystawić się na samych czołgach ( jak i KAŻDY INY LEGION ) ale najlepsze bonusy mają do JP.. chociaż chyba zły przykład bo akurat pancerka BA jest naprawdę osom ( katarynki all the way :D ) world eatersi dążą do zwary, iron warriorsi to przeokrutny gunline do tego twardy, raven guard z infiltracją walczy z ukrycia, death guard prowadzi wojnę na wyniszczenie (którą to wygrywa, bo toczona jest na jego warunkach ) a wszystko  naprawdę fajnie oddane w zasadach.

dodatkowo są tego plusy. gra jest bardzo zbalansowana, pojawia się plus tego "łeee tylko marines na marines" jasne jak strzela się głównie S4 na T4 to wychodzi dość miarodajnie, więc nie ma jakichś super mega przegiętych rzeczy (custodes już znerfili ) jak i słabych legionów którymi się nie da wygrać.



pk.2 GRA JEST STRASZNIE DROGA.

odpowiem przewrotnie, tak, jest droga, ale teraz zobacz na swoje ceny gw, teraz na mnie, widzisz różnicę ? ja też nie :P siedzę na koniu.
Chciałem przez to powiedzieć że przepaść cenowa w FW stosunku do GW zaczęła się zmniejszać (zwłaszcza oddziałów piechoty ) i teraz jest to po prostu niewielka różnica, poza tym, hej, wierzę że nie od wczoraj gracie w ludziki i wiecie jak to się załatwia, allegro, konwersje, boksy ( herezję ratowały Berayer at Calth w których spokojnie było ponad 1000 pkt w armii ) czy Burning of Prospero, niestety boksy na razie wycofane ale modele z nich mozna kupić osobno ( i to w plastiku !)
poza tym, pojazdy z 40k są absolutnie legitne w herezji, więc możesz po prostu przemalować swoje rajnosy i grać !



pk. 3 NIE BĘDĘ MIAŁ Z KIM GRAĆ

o ile nie jesteś z koziej wólki osada (nie obrażając mieszkańców wiejskich osad) w jakim to wypadku nie masz pewnie z kim zagrac nawet w 40k, WFB, warmachine czy monopoly to prawdopodobnie będziesz miał jednak kogoś do pogrania, tutaj zapraszam na discord i największe medium HH w kraju, aż sam się zdziwiłem ile jest graczy i jak rozsianych po Polsce, a nowi kiełkują jak grzyby po deszczu, czy to zniechęceni 8ed (obojętnie z jakiego powodu, czy to wprowadzeniem primarinsów czy zasadami czy galopującym rakiem który znowu zaczyna toczyć 40k) czy nakręceni klimatem.
Myślę że nasz Wrocławski grajdołek jest dobrym przykładem, jeszcze rok temu nie grał nikt, dosłownie, pare osób miało armie ale to tylko kolekcjonersko, nikt nie grał. Namówiłem jednego kolegę, i zaczęliśmy grać we 2, potem przeprowadził się jeszcze 3 gracz, ktoś inny zobaczył że jest juz nas 3 i ze to fajna gra i teraz spokojnie gramy parówki a jeszcze 3 inyych graczy da się też wyciągnąć na grę jak mocniej się ich przydusi :P ( spokojnie z 6 graczy na turniej będzie) da się ? da się ! wystarczy chcieć, znaleźc kogoś już grającego (np. popytac na discordzie) albo zaczac wspólnie z kolegą i pokazywać się, ludzie zaczną patrzeć, stwierdzą woooo ale fajnie gracie w 30 ! kurcze, może i ja bym się dołączył ? tak to działa !

PS. na zachętę powrzucałem w tekście kilka fotek z dzisiejszego turnieju Age of Darkness (już zresztą dwudziestego trzeciego turnieju herezji ! )


piątek, 31 sierpnia 2018

Flames of War - przymiarki przed turniejem

Cześć.
Dzisiaj szybki wpis (zależy mi żeby jeszcze zdążyć w sierpniu, żeby było że 4 posty miesięcznie :P)
Z manewrów przed wojną światów w październiku (mamy zamiar się tam wybrać na FoW)

Sparring z igorem.

Ja grałem niemiecką zupą (można przenieść to określenie z warhammera 40k do fowa :P )
czyli Kampfgruppe Berlin a tam wszystko
dowództwo
Pluton SS w sdkfz`ach ( MG / pancerfaust )                   (fearles / veteran )
Pluton SS bez samochodów ( MG / pancerfaust )          (fearles / veteran )
Pluton Fallschirmjager ( MG / pancerfaust )                   (fearles / trained )
grupa ochotników z Hitlerjugend (tylko panzerfausty )  ( fearles / conscript )
Bateria PaK 40 (2 sztuki )                                                ( confident / veteran )
Bateria PaK 40 ( 3 sztuki )                                               ( confident / veteran )
Bateria Flak 36 8.8 cm ( 2 sztuki )                                   ( reluctant / trained )
Bateria Nebelwerferów 15cm ( 3 sztuki )                         ( confident / veteran )
   
czyli jest mnie dużo ( jak n niemców ) mam odpowiedź na wszystko:
na czołgi: ( cała piechota ma panzerfausty a harcerze na dopalaczach moga strzelac po ruchu ! )
na piechotę ( KaEmy i placki, a w zasadzie kwadraty z artylerii :P )
na samoloty ( 8.8 są jak nazwa wskazuje Flugabwehrkanone )
na nudę ( lawowe podstawki :P )

Igor grał na rozpisce z Bridge at Remagen
506 dywizja czołgów ciężkich

1 x Koningstiger jako HQ
1 x Koningstiger
3 x Tiger
Pluton Panzergrenadierów ( rifle / panzerfaust )
bateria Nebelwerfertów 15 cm ( 6 sztuk )

wszystko reluctant / weteran.
działa reluctant  / trained

Gramy misję Bridgehead. ja się bronie wystawiam się zbity na środku swojej połowy ( bo tak muszę ) pilnując 2 znaczników które przeciwnik musi zając. mam część rzeczy w rezerwach, ale za to natychmiastowych.
no i jedne PaKi (większe) w zasadzce  - klasyka.
Przeciwnik zaczyna, pruje przed siebie czołgami i zaskaująco szybko jest już blisko mnie (blitz, dash i nawet slow tank jest już koło mnie )
na początku coś tam postrzelał, ale bez sukcesów, za to ja tak samo, albo był za daleko albo miałem zablokowaną linię strzału górką.




Ciężkie czołgi zajeżdżają mnie od strony miasteczka.
Te dwie puste podstawki to 8.8 nie sklejone jeszcze :P


Na początku myślałem że może być nieciekawie, kilka ciężkich czołgów tuz koło mnie, na tyle blisko żeby mnie wystrzelac i szybko wjechać na znacznik a na tyle daleko żebym ich z pancerfaustów nie wystrzelał i nie zaszarżował bezpiecznie a i pochowane na tyle żeby ciężko było do nich strzelić.
Do tego deszcze rakiet lał się z nieba, wykurzając moją piechote z ukryć. kurde faja not cool.





Ale Igorek przełamał impas szarżując tygrysem królewskim na moje działa PaK40. Overwatch czy jak to tutaj się nazywa, defensive fire, na boczny pancerz, przebity, rozwalony, papa. niedojechał. oczywiście w kolejnej turze te działa już giną. ale 150 pkt ściągnęło 300 pkt :D spłacili się dwa razy.
dla mnie to tylko 2 działa z wielu, a dla niego strata 1 z 5 czołgów boli :P

Potem doszarżował te działa tygrysami i zniszczył ale przez to podjechał na tyle blisko że już mogłem ruszyć z odsieczą ( troszkę za późno ale nie było źle )
Zaskakująco nie udała mi się szarża na jego tygrysy dużym oddziałem piechoty, ale plan był kurwa idealny, zrzuciłem zasłonę dymna z nebli, żeby niczym jak w filmie akcji wybiegł z dymu i wrzucił granaty przez włazy do czołgów które nie zdazyły zareagować.
Dym daje -1 do trafienia wroga. igor trafia mnie na 5tkach, ma raptem pare czołgów. musi mieć 5 trafien żeby mnie przygwoździć ogniem ( szarża się nie udaje )
no i rzuca:

 a miało być tak pięknie.

Ale pocieszenie że już później rzuty mu tak nie idą.
przychodzą moje rezerwy i wjeżdża oddział piechoty zmechanizowanej, niestety z narożnika który zastawił swoją piechotą. słabo że ma panzerfausty a moje półciężarówki mają grubość blachy mniej więcej jak Ford Kuga (może o 05. mm mniej ) :P
skończyło się nieudaną szarżą z defensive fire. Ale w swojej turze nie udało mu się mnie wystrzelać (nie wiem jak ale nie zrobił tego) szarzuje mnie ale z kolei on ginie cały, zupełnie cały do zera w defensive fire. nie dobiega nikt, sam but toczy się pod nogi moich żołnierzy.
W zasadzie wtedy sprawa już była przesądzona. Zrobiłem mu kanapkę. w środku parę dużych kotów dookoła pełno piechoty z pancerfaustami.


  No i jeszcze jak widzicie koło domku z czerwonym dachem wszedł z zasadzki pluton 3 x PaK40 i przestrzelił na bok oba tygrysy. igorowi nie został już żaden bazowy pluton więc kompania nie była in good spirit czyli automatycznie oblewa morale i ucieka.

Wrażenia.
Super mi się gra piechotą :D

Neble trochę mnie rozczarowały ale za te punkty nie mam co narzekać poza tym lepiej mieć niż nie mieć i potem płakać. najtańsza arta z opcją zasłony dymnej, moździerze 8cm mają chujowy zasięg a te 12cm sa drogie jak szlak.

Weterańska piechota z panzerfaustami jest ekstra. naprawde uniwersalna, i postrzela z karabinów maszynowych po piechocie, i czołg rozwali w szarży i w budynku się skampi i będzie bronić znacznika.
A transportery w razie czego dają mobilnośc.
Hitlerjugend nie zrobili nic, ale zaskoczony jestem że nie zginęli. wuut. ziomki których trafia się na 2+ nie zginęli !
Flak 8.8 cm wystaiwłem z dupy, bo koło górki którą zasłaniałem sobie całe pole widzenia. ani razu nie strzeliły :/ ale były tanie jak barszcz więc nie płakałem.

Tygrys II jest niezły. 16 pancerza z przodu to nie przelewki na dobrą sprawę móg wyjechac jolo do mnie stać między 13 a 16 calem i nakurwiać ( bliżej niż 16" zeby nie było kar za daleki zasięg a dalej niż 13" żebym nie podszedł 8" i nie zaszarżował go na 4" )
stać na środku i nakurwiać nie miałem absolutnie nic co przebije go od frontu.
w ogóle nie wiem czy w tej grze jest jakiekolwiek działo zdolne przebić ten pancerz od frontu :P

Zwykłe tygrysy już szału nie robiły. może na piechotę bez ręcznej broni przeciwpancernej to tak, szarżuje ich a oni nie są w stanie mu nic zrobić.
Problem w tym że już w poprzedniej edycji piechota bez pancerfaustów / bazook / PIATów wyginęła :P
fajnie że sa weterańskie ale nie przkeonuje mnie morale na 5+ oczywiście igor zdawał wszystko jak porąbany. załoga uciekła z czołgu ? mam rzucić 5+ żeby ochłonęli i chcieli walczyć dalej spoko. rzuca 6.. i tak za każdym razem :/

ogólnie aż mam ochotę ruskim blobem piechoty zagrać .. no dobra może nie aż tak ale poszukam sobie jakieś niemieckiej rozpiski gdzie są największe plutony piechoty ( niemcy trochę cierpią że mają chyba ze wszystkich nacji najmniejsze, amerykanie też mają bardzo małe ale zawsze mogą wziąć moździerz i bazookę do plutonu, tutaj średnio z dodatkami )

Tak czy siak ciesze się że zagraliśmny, że wygrałem :P że zdążyłem napisać posta przed wrześniem i teraz go tylko edytuję i że piszę nie tylko o herezji :)

pozdro i do sklikania !

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

HORUS HRESY akt VII


Cześć

Dzisiaj wracamy do herezji ! Napisze wrażenia z rozegrania dość sporej gry. Parówka po 4k na stronę (2x2000pkt kontra 2 x 2000pkt żeby było jaśniej)
Strony konfliktu i od razu z grubsza opisane rozpiski :

JA: Death guard (zdradzieccy RoW: The Reaping), Mistrz Durak Rask, kapelan, duży oddział piechoty.. na .. piechotę :p jeden oddział taktyczny w rhino, oddział ciężkiego wsparcia z wyrzutniami rakiet, moździerze (quad launcher) z phosphexem, Deredeo dreadnought. Land raider proteusz (ten malusi) z grave wardenami.
Aegis

SKUZMAN: Thousand Sons (zdradzieccy, RoW;Guard of the Crimson King)
Magnus, 2 x sekhmeci. Khenentai blades w landku, fire raptor, 2 x javelin przeciwpancerny.

Kontra:

IRON WARRIORS (w sumie też zdradzieccy, RoW: sacrifical offering) 2 x duże inducted levy (cholera mam problem z przetłumaczeniem tego na polski.. powszechni poborowi ? siłą wcieleni ? no mniejsza)  rapiery z multilaserami i szef gwardii. W outflanku miał 2 x contemptor cortus, leviathan siege dreadnought, command w rhino, 2 x taktyk w rhino
Bunkier

RAVEN GUARD (lojalni, tutaj się mało znam, ale na jakimś swoim specjalnym RoWie) special ich, konsul, 2 x taktyuki w rhino, 2x2 rapiery z gravitonem. Seekerzy, mor deynath, dark fury i lightning strike fighter.

MISJA:
Tide of Carnage (musimy zajmować strefy, za swój deploy mamy 3 pkt. Za ziemię niczyją 5pkt za strefę przeciwnika 7 pkt. )

ROZSTAWIENIE: serach and destroy (ćwiartki)

Sojusz DG/TS (zwany dalej złymi) wygrywa rzut na wybór strony i zaczynanie, rozstawiamy się. Magnus i sekmeci do rezerw. Raven guard w ifiltracji na obu ćwiartkach. Gwardziści skupieni dookoła bunkra, reszta za ruinką.

Ja wylosowałem fajny warlord trait z podręcznikowych – night fight jeśli chcę a moje jednostki mają night vision.. przyznam że uratowało mi to dupę. Cover 3+ za barykadami ! super.
Czary bez szału. W sumie termosy rzucały na telekinezę (bo jako ten kult dostawały który korzysta z telekinezy dostawały +1 do inva :D ) w sumie warp speed na khenentai (spoko, ale mógł być iron arm) magnus kulał na piromancję.. w sumie dzięki jego specjalnej zdolności obojętnie co wykula i tak będzie zajebiście (podbija siłę czaru o 2k6 aż do siły D )

A więc piła w grze !
Przyznam że robotę zrobił mi night fight. Serio. W turze przeciwnika miałem o 1 lepszy cover dzięki zasadom walki w nocy. ( schowany za rozstawionym Aegis efence line miałem 3+ :D w głupim gruzowisku miałem 4+ to zdecydowanie uratowało mi tyłek.
W naszej turze spada magnus. Z jednymi terminatorami i wylatuje fire raptor.
Coś tam poszczelamy, magnus raptor i deredeo skupiają się na zachodniej flance ( bunkier z rapierami / autocanony na dachu i rapiery z gravami w rogu ) ja z drugiej strony walę i pestkuje po tych niewydarzonych wronach, spadają dość łatwo (misiek ma takie super rzuty) ale zawsze zostaje a to jeden ziomek a to 2 z oddziału (ciekawostka i do końca gry ci pojedynczy marines przeżyją ) zabijam najpierw trochę z shatterów a potem z phosphexów 21 kultystów :D (12 placków to jednak jest stalmoc ! ) ale zdaje liderkę i prawie drugie tyle dalej na mnie sunie.
W turze przeciwnika wchodzą im chyba wszystkie rezerwy, widykatory z zachodu ( na ślicznie w kółeczko ustawionego Magnusa z termosami ) reszta mnie męczyć od wschodu.
Lightning ściąga raptora i nawet się przy tym nie poci. Więc tyle se raptor postrzelał…
Niestety tak dupiato byłem wystawiony że byłem poza zasięgiem strzelania interceptora.
Kultyści wszarżowują w Magnusa z termosami poprawiają 2 dark fury (trzy zginęły od rakietek z deredeo) nie zrobią nic i umrą. Kultyści za to zabiją coś więcej.
Chociaż tak naprawdę siekę z tych termosów zrobiły rapiery, masakra.. 18 linkowanych strzałów z S6 to jest takie pestkowanie że nie ma mocnych. Zabiły 2 termosy i nabiły 2 woundy na magnusie.
Lewiatan zabija w strzelaniu całych 3 obsługantów rapierów ale rzucam 12 na morale a potem tyle samo na uciekanie. Nie wiem, liczy się że ich zabił ? w sumie nie zabił ale zrobił OOA (out of action)





W naszej turze wlatuje javelin ale nie rozwala windyka (w slangu powiem że sprzedaje mu szejka) kultyści zgarniają z bolterów landek TSów zawraca wspomóc moją flankę. Mój landek stoi na środku i rozdaje baty.
MAGNUS teraz robi fikumiku i pokazuje jak się bawią na Prospero i rzuca gate of inifinity i wyciąga się z walki na róg stołu koło rapierów i bunkra (razem z 1 termosem który przeżył ) kultyści zgarniają wiadra pestek i umierają. Magnus na tym nie skończył i zapindala resztę mocy psionicznych a to fireballa z piromancji którego podbija do siły D ( siła DESTROYER to więcej niż 10 ) ale i rozwala rapiery, i takie tam jakieś inne czary rzuca i robi cuda. Całkiem skutecznie moim zdaniem. Choć sam został na 2 ranach.
Mój większy oddział taktyczny ustawia się żeby przyjąć szturm z boku.

W jego turze rajnosy podjeżdżają dredy podchodzą i strzelają, schodzi mi połowa oddziałów ciężkich broni. Lightning wbija jednego hull pointa na moim land raiderze ( i to chyba jedyne obrażenie jakie dostanie :D ) rapiery z multilaserami ciągle sieją śmierć i zniszczenie. Zabiły chyba mój mniejszy oddział taktyczny.


W naszej turze zwrotka deredeo strzela do lightninga ale ten jinkuje i przeżywa.
Magnus morduje ostatni rapier i chyba znowu „fireball” na bunkier. Ale odporne to gówno jest..
Ja robię szarżę dużym oddziałem taktycznym na contemptora (fist, młotek, meltabomba i tank hunter na oddziale, mam spore szanse)
Skuzman za to robi też niezły numer, Khenetai occult blades wysiadają z landka rzucają na siebie warp speed i szarzują na 2 oddziały taktyczne iron warriorsów.
1 atak bazowo, 1 za dwie bronie (mają parę force swordów) 3 ataki z warp speeda i 2 ataki za zasadę mindsong of blades (bo jest ich przynajmniej 9) wow… 7 ataków z jednego wojownika a to i tak bez bonusu za szarżę. (disordered charge) 2 oddziały wroga topnieją jak serek liliput w hucie Katowice. Natomiast póki co i tak jeszcze się nie spłacili. I się nie spłacą bo w swojej turze wpadnie w nich drugi contemptor (jednego ja zniszczyłem) zabije 3. Oni nie mają jak go zranić przegrają, nie zdadzą rzutu na morale, drednot ich dogoni i zniszczy.
Super unit, ale tylko na power armoury.
W swojej turze strzelam do lewego ale jakoś tak bez szału, coś tam próbuję. Koniec końców szarżuję go resztą oddziału, udaje mi się go koniec końców desperacko zniszczyć ale wpada iron warriorsowy praetor świetnie uzbrojony do walki i z mojego dużego oddziału i warlorda nic nie zostaje L
Grave wardeni wysiadają nie mają zasięgu / nie widzą żeby strzelić. W turze przeciwnika umiera 3. W następnej poprawia i zabija 2 kolejnych. Jakoś wyjątkowo w tej grze mi się nie spłacili ( może za późno / wcześnie nimi wysiadłem? Nie wiem.. )
Śmieszna rzecz, po 2 stronie stołu wchodzi jeszcze jeden oddział terminatorów i rzuca objuration mechanicum (klątwa maszyn) na vindycatora (atak z zasadą haywire.. na rzucie na 2 ranisz pojazd) oczywiście skuzman popisowo rzuca jedynkę. Przez 2 kolejne tury też XD
Koniec końców oni nie mogli sobie poradzić z naszymi land raiderami my mieliśmy problem z vindicatorami. No niby tylko 13 niby nic. Ale jakoś średnio to szło.
Pocieszenie że to ich strzelanie zaskakująco szału też nie zrobiło, albo zasięg za mały, albo zescaterowało w pizdu, albo rzucił jedynkę na zranienie a my 5+ na cover czy coś. Coś tam zabiły jasne, no ale nie tyle ile można było by się spodziewać po dużym wzorniku z siłą 10 !!

 
Gra kończy się po 6 turze.  Nie gramy 7mej (jakby była to byśmy wygrali)
Na stole jest magnus w rogu. Kilku terminatorów, Mój deredeo ( tak był ustawiony że wszyscy o nim zapomnieli, ja też prawie:P ) i dwa land raider.
Przeciwnik ma pochowane rhinosy za skałkami, pojedynczych marines ( jebani raven guardzi!)  i dzięki temu w strefie środkowej ma o jeden scoring więcej i tym sposobem wygrywają.
My zajmujemy swoją strefę ( 3 punkty ) i mamy first blood ( 1 punkt )
Strefa przeciwnika jest kontestowana ( nikt nie dostaje punktów ) strefa niczyja zajmowana przez przeciwnika ( 5 pkt dla nich ) do tego mają slay the warlord ( 1 pkt za mojego warlorda ) i za last man standing ( zostało im więcej unitów na stole 1 pkt )

Wyglądało to różnie, jak weszły rezerwy i naglę „in ya face” dostałem 3 redy 2 rajnosy i windyki to mi się zrobiło mokro i pachniało maską (masakra, tabletem, wyczyszczeniem stołu-table) ale koniec końców przegraliśmy ale bez wpierdolu tylko tak normalnie, bez wstydu, jakby była 7ma tura to byśmy to pocisnęli. No ale zabrakło nam już luf do strzelania :P


Wrażenia ?
Parówka po 2k na gracza zwłaszcza jak 1 jest nowy i gra skomplikowaną armią (pozdro skuza !) trwa całą wieczność, ale z drugiej strony bez przesady, zaczęliśmy też dość późno.

Frajerzy meczu :
Dark fury, zgarnęły rakiety zanim gdziekolwiek doleciały, potem ich 2ka zaszarżowała Magnusa, nie zrobili nic umarli XD

Moi grave wardeni zupełnie się nie spisali w tej grze nic nie zrobili.

Meh` meczu:
Deredeo pattern dreadnought.
Niby spoko, niby ściągnął lightning, a to nabił hul pointa na rhinosie, a to dobił contemptora a to z aiolos missle launcher ( takie tauowskie smsy z 40stki ale z ap3 ) zabijał pojedyńczych marines ale z za te pkt spodziewał bym się lepszego pierdolnięcia (boli że te jego autocanony to tylko AP4 ) zły nie był. Ale spodziewałem się więcej.

2 Windykatory z outflanku
Spodziewałem się zdecydowanie więcej po nich, a jasne coś tam zabiły ale jak pisałem nie tyle ile bym od nich oczekiwał. Z tym plackiem z S10 to powinny mi land raidera zniszczyć żeby sprostać swoim oczekiwaniom :P ale z drugiej strony są dość tanie więc nawet mordując jakąś drobnice się spłącają

Wpisał bym tu khenetai occult blades, ale myślę że jakoś da się ich użyć, po prostu na nic z sejwem 2+ ani nie na pojazdy. No czyli chujowo.. okej, wrzucam ich do tego samego worka co Phoenixów Dzieci Imperatora (chociaż są lepsi bo tutaj szef może mieć meltabombę:D, więc są na wierzchu tego worka :P)


Perełki meczu:

Rapiery z multilaserami z gwardii
Za cenę błota i trawy (105 pkt ?) dostajemy 18 linkowanych strzałów z S6 okej AP5 ale chuj z tym przy takiej ilości strzałów nawet magnusowi wymsknie się ta jedynką. Nawet możesz pokusić się o rozwalania rhinosów !

Land raider
Twarde gówno i strzela

Bunkier
Twarde gówno, po prostu

Magnus,  Olbrzym z Prospero
Ziomek jest cholernie uniwersalny, dla mnie jeden z lepszym prymarchów, drogi ale nadrabia uniwersalnością której inni mogą pozazdrościć (np. Fulgrim który morduje piechotę w tańcu ale dredom to rysuje lakier )
Magnus jest twardy, Bije z S9 więc dredy mu nie straszne, ma kapitalny rite of war bo daje DS. sobie i terminatorom, do tego sprawia że scorują.
A najlepsze jest psionikiem 5 poziomu, skupia punkty mocy na 3+ a nie na 4+  i może „podbić moc” zwiększając jej zasięg x2 (psionika na 48 cali ? poproszę :D ) i zwiększając siłę o 2k6 (jeżeli w sumie 2k6 + siła mocy będzie większe niż 10 wali z siłą D) co jest po prostu fenomenalne, potem tylko jedna 6stka i ściągaj tego spartana, ściągaj tego leviathana cokolwiek. Wow…

To tyle, grało się naprawdę super. Mam nadzieję że namówiliśmy kolejnego gracza na przejście na snobhammera i cofnięcie się w czasie o około 10k lat gdzie piwo było mocniejsze a rhinosy szybsze. Kurła za herezji to było szwagier, nie to co tera…

wtorek, 21 sierpnia 2018

powrót do przeklętego miasta (Mordheim)

Cześć.
Żeby nie było że znowu o herezji robię przekładańca fantasy, a jest powód, bo udało nam się namówić 2 kolejnych graczy na bawienie się w MORDHEIM.
Miśka który wybrał Czarnych Orków i Tostera który złożył Norscę.

Post będzie taki bardziej opisowo raportujący że coś się dzieje, może nie jakiś wybitny wpis ale chciałem go odnotować żeby nie zapomnieć o tych wydarzeniach :)

Od razu na spotkaniu  po wcześniejszym rozpisaniu sobie zagrali między sobą dwa starcia (na ostrych proxach, więc bez zdjęć:P) żeby trochę się nawzajem wylewelować (reszta ekipy już grała z kilka /kilkanaście gier więc trzeba gonić expa)

Oba starcia były bardzo krwawe a trup ścielił się gęsto. Umówmy się, jeżeli spotykają się dwie bandy które uczciwie dają sobie po mordzie  (a nie strzelają z kusz (patrzę na ciebie bubu)) tak to wygląda.
Niby jacyś tam łucznicy byli, ale to pic na wodę a nie strzelanie było :P
Było ostro i mocno, w pierwszej grze Ulfenwerer norski nikogo nie trafiał i niewiele co zrobił, za to reszta (jak dobrze pamiętam głównie Jarl) kosił. Kosił tak że przyniósł zwycięstwo tosterowi, sporo expa się posypało na obie bandy, orkowie trochę okaleczeni (old battle wound) ale też wyexpieni.

W kolejnej grze zwycięstwo należało do Czarnych Orków, którzy śpiewająco zdawali animozje i ukradli skarb (jak pamiętam).
Obie bandy nieźle zarobiły ale wydały też pieniążki na odkupienie martwych wojowników (niestety przy takiej ilości modeli które były out of action w grze, większa szansa że po grze rzuci się że ktoś jednak nie przeżył tego ciosu) levele wbite nieźle. jeden black ork ma resilence (-1 do siły dla wroga którygo bije) Wilkołak wbił sprint, co jest mega spoko. ogólnie dobrze.





Natomiast potem było różnie.

Do walki wkroczyłem ja (Zwierzoludzie) i Skuzman (Krasnoludzcy poszukiwacze skarbów) którzy obaj pojedynkowali się z Miśkiem (Czarni Orkowie)
Najpierw gra ze mną, niestety tak wygląda jeżeli różnica w ratingu band wchodzi już w drugi próg.
( dodatkowe 2 ex za gre ze mną) moje koziołkoosoby miały już na sobie tyle skili i upgradów że nie zostawił żadnego orka, a to dwa ataki, a to +1 do siły, a to + do inicjatywy a to coś tam, makabra. na dodatek było mnie prawie dwa razy tyle.
Misiek zamiast stwierdzić że ucieka z bitwy (nie straci nic poza wątpliwym honorem orka:P) przetrzymał turę czy dwie za długo. Co skutkowało wymordowaniem prawie całej bandy. Ale mniejsza.. przecież będziemy rzucać czy przeżyli.
Siadamy do stołu obok.. bierzemy jak w dobrym rpg.. kartkę, ołówek i gumkę, rzucamy kośćmi.. i rzut na 3 martwych boysów 1, 1, 1 wszyscy do piachu.. aż mi się autentycznie przykro zrobiło jak to zobaczyłem.
Kolejny rzut bohater, chyba young one. też.. 12 na kościach trup.. makabra.
Ale to co przeżyło trochę wylewelowało :p

Kolejna jego gra ze skuzmanem, o dziwo poszła mu lepiej, Kransoludy było diabelsko niemobilne, było ich mało (więc po grze ze mną jeszcze mniejsza ilość czarnych orków nie była aż tak wielką wadą) i tez skuzman miał porażające rzuty na trafienie.. zranił tylko jednego orka w strzelaniu.
A z koeli Misiek swoją bandą zajął budynek i wygrał.

Kolejne gry rozgrywały się symultanicznie niczym na MUNDIALU :P

Toster ze swoją Norską grał z Gajowym i jego Wesołym Teatrzykiem Papy Nurgla.
Pierwsza misja poszukiwanie skarbu. Gajowy specjalnie nie przeszukiwał jednego budynku do którego przejście na moście zastawił nurglingami. ale już do drugiego budynku przejścia nie zastawił. No to w 2 tury wbiegł tam Ulfenwerer (Wilkołak) który miał sprint, i wyniósł skarb :P
Wygrana Norski !


W międzyczasie Misiek zagrał z bossem Mordheim czyli Bubu i jego Reiklandczykami, nie wiem jak Bubu to zrobił ale po 3 grach .. no może 4rech ma rating taki jak ja (może 1 pkt mniejszy) a ja tych gier zagrałem w pizdu. A na dodatek nie mam do niego startu. Maksymalna ilość ziomków każdy kusza i miecz, trafia na 3+ do tego wylewelowani, a to po 2 ataki a to brak kar za strzelanie a to coś.
No i Ogr jako wisienka na torcie. kurła...

Tak czy siak Misiek się z nim zmierzył i na stole nie został mu ŻADEN ... potwarzam ŻADEN czarny ork.. nie zdążył się zroutować a Reiklandczycy ich już wymordowali.
Ciekawostka jednen model umarł od animozji, w sensie szef chciał mu dać w uchu żeby przestał kłapać ozorem i tak mu mocno dał w ucho że go zabił XD
Umarło mu też sporo, zostały mu może przy życiu 2 modele, może 3 ?
Niestety, jak pisałem wcześniej granie z bandami o duuż wyższym ratingu (gruubo ponad 50) to nie jest dobry pomysł. Ani nie jest to szczególnie zbalansowane, ani sensu to nie ma zabardzo :P

Misie podjął decyzje że zaczyna bandę od nowa, ale już na orkach i goblinach... może będzie go więcej :P

To i tak pewnie nasze ostatnie miesiące w Mordheim ( w tej wersji ) bo docelowo planujemy z ekipą przerzucić się na WARHEIM (bardziej przyszłościowe, więcej smaczków i ciekawsze bandy) A i Misiek będzie miał swoich ukochanych Savage Orków (do których już ma modele, na razie proxuje nimi bardziej odzianych kuzynów) A i ja pewnie wrócę do nieumarłych tak moim zdaniem okaleczonych i koślawych w mordheim (banda jest nierówna w opór) :)
Ale jeszcze chcemy dograć do końca i zabić bossa (ktoś musi w końcu wygrać z tymi przeklętymi Reiklandczykami)


kapitan z Nuln który dowodzi tymi przeklętymi najemnikami :/ 


Grabieżcy z Norski
 

Tak czy siak chciałem poopowiadać że coś się w temacie kampanii dzieje. Jak koledzy skończą malować bandy, (w zasadzie Misiek skończy bo Norska już gotowa) i razem podmalujemy tereny fantasy to na pewno będzie dużo fajnych zdjęć z rozgrywek :)
Podoba mi się to że udało mi się wkręcić w martwy i niszowy system 2 kolegów. 
Dzięki temu nasza ekipa jest już dość spora 
Zwierzoludzie
Reiklandczycy
Krasnoludy
Karnawał Chaosu
Norska
Czarni Orkowie
a i świeża krew zmotywowała resztę żeby i oni zaczęli znowu grać.

Mi się system podoba, zaspokaja moje potrzeby fantasy (póki nie rzucę się na głęboką wodję 9th age) Ale faktycznie dogramy do końca (tzn. do momentu kiedy kupię Minotaura i zagram nim min. 1 grę) i przerzucimy się na Warheim. powoli trzeba będzie zacząć przegryzać się przez tą cegłę zasad :/

Pozdrawiam i do sklikania niebawem !