piątek, 9 stycznia 2015

Paraolimpic Golden Daemon

WIPki mojej małej ekipy, pewnie zgadniecie co to za legion ale możecie mieć trudności ze zgadnięciem bandy, dla ułatwienia powiem że przewodzi im postać która nazywa się prawie tak samo jak antagonista w pewnej bajce o smoku, tylko o jedną literkę w środku mnie. Jego też będę robił, nie powiem czy ma zasady czy nie bo to za bardzo ułatwi :P model już mam jakby co, WYSIWYG się też zgadza ( o cholera, podpowiedziałem wam że zasady jednak ma :P ) no nie ważne...
Samego XX legionu mam już HQ i 2 troopsy a w drodze kolejne HQ i zastanawiam się czy nie jeden FA ( helldrake pomalowany na ..hydrowo :p )
Tak czy siak modele tutaj wyglądają średnio, nie wątpię w to..ale srania się było z tym prawie jak z bohunowymi szlaczkami, najpierw sklejanie tego do kupy i odratowywanie ( przyszli do mnie w różnym stanie ) klejenie, szlifowanie, DOT-3 SPA (kąpiele, okłady itp) podkład, podstawki i można zacząć malować. No to cieniowanie z aero, mój coś nie teges, psika jak pistolet malarski, albo totalnie na wszystkie strony albo w ogóle, telefon do kolegi leśniczego, wpadnij ze swoim psikadłem, moje nie działa, no ale wszędzie był problemy, a to kompresor mam niemarkowy, a to źle że ciemny podkład, a to farby nie takie, no jak to się mówi, złemu tancerzowi prącie w tańcu mrowi, popsikał w wielkich bólach porodowych jednego dopił piwo i spierdolił :P a ja zostałem.
No trudno, odratowałem swój aero (znaczy psikałem w trybie przemysłowym:P) a potem jeszcze mnie ten wesoły niemiec namówił na wash olejny, ja plastyk farb olejnych u nas pod dostatkiem, obycie mam z nimi duże (wprawdzie nie w połączeniu z modelami ale nie ważne) więc do dzieła! Zachęcony poradnikiem padrepadre na Gloria Victis, kurde to może wyjść spoko, coś tam mi przez głowę przemykały głosy ( Grobo olej to..znaczy nie że olejnymi tylko nie zawracaj sobie tym gitary kijem wisły, weź zapuść klasycznego washa od GW i tyle, masz poradnik how to paint XX legion i tyle nie sraj sie.. zobaczysz bokiem Ci wyjdzie) No ale stłumiłem głosy setką rozcieńczalnika w kieliszku i zabrałem się do roboty. Najpierw lakierowanie, lakier Valejo z tubki, wprawdzie półmat ale dawałem go mega dużo, dla bezpieczeństwa wcześniej jeszcze purity seal w sprayu. Okej są wystarczająco zabezpieczeniu ? nie wiem, chyba nie... 
No to lecimy z koksem. Oczywiście nie znalazłem terpentyny (znaczy znalazłem po fakcie:P) i rozcieńczałem to pure olejem, więc gęste, tłuste i będzie schło w opór, okej mi się nie śpieszy. Pomalowani i na kaloryfer żeby szybciej schło, znaczy jednego po paru minutach wacikiem z wódzią zacząłem męczyć ale jakoś średnio to wyszło.. w zasadzie nic nie zebrałem. Pomyślałem aha..pewnie musi zaschnąć fest no to odstawiam je.
Wróciłem po 2 tygodniach, już w nowym roku, biorę zapas wacików, papier spirytus i lecę...
i nic nie zchodzi, no prawie nic.. ale za to udało mi się zetrzeć niebieski kolor do czarnego podkładu, chuj zrobię battle dmg. na kolejnym też.. i na kolejny.. dobra będą weterani. Ale to dalej tłuste i lepkie. Odstawiam na kolejne parę dni.
Po 3 tygodniu jak nie udało się temu wyschnąć stwierdziłem że malujemy, trudno.
No ale zgadnijcie jak się farba wodna zachowuje na mega zatłuszczonej powierzchni. Zgadliście. nic nie podziałamy, trzeba coś z tym zrobić.. Leśniczy poradził "Wjeb ich do DOT`a i zacznij od nowa" o nie... po moim trupie pomyślałem. Kolejna warstwa lakieru z puszki, dużo go poszło i można jakoś malować, farba się trzyma no to pędzel i cieniujemy ( czyli to co powinno śię zrobić washem i aero ale oczywiście poprawiam z pędzla :( ) no i jestem już przy 4tym modelu nie wyglądają źle, ba! Dwóch wygląda w miarę spoko, ale ABSOLUTNIE nie widać wkłądu pracy, i tyle że tak niemiłosiernie srałem się z tymi figurkami. Jak nie widac różnicy to po co przepłacać jak to mówiła Dosia. 
Jak skończę całość wrzucę na GV.

wtorek, 6 stycznia 2015

Spejs Łulfs

W sobotę był mały lokalik u nas w klubie więc postanowiłem dać kolejną szanse kundlom z Fenris.
Moja Rozpiska z głowy trochę na 1500 pkt

- Ragnar

- Rune Priest 2 lvl

- 5 x grey hunters
   razorback ( twin linked lascannon )

- 8 x grey hunters - melta, sgt - wolf claw, company banner,
     rhino

- 11 x blood claws, flamer, power sword, sgt - TDA - thunder hammer, storm shield

- Lone Wolf - TDA, Storm Shield, Thunder hammer 2 x fenrisian wolves

- Venerable Dreadnought, Thunder Hammer, Blizzard Shield, drop pod

- Land Raider crusader ( pintle multi melta )

sojusz :

Inquisitor Ordo Hereticus
Power Armour, psyker - force sword, psychostroke granades, servo skull


Pierwsza gra z dark eldarami, na początku nastraszony opowieściami kolegi jak to ciągle od DE dostaje bęcki i potem płacze w poduszkę i że armię chce sprzedać bo to nie ma sensu, bo to gra jednostronna itp. Zobaczyłem ile on różnych szybkich i pestkujących unitów zmieścił na 1500 to byłem lekko spanikowany. A jak zaczął do mnie strzelać z jakiejś gargantuicznej ilości pukawek to trochę się zesrałem. ( No bo kurde faja 5 melt na oddziale ? 24 pestki z poisonem z przerzutami ? a potem jeszcze venomy poprawiają ? to jest jakaś masakra )
Całe szczęście rzuty miał takie no .. nie teges.. heat lance lecą w landka, na bliskim, 2 trafiają, 1 coś robi, wycoverowane... lol. Potem było bardzo podobnie dzięki czemu przeżyłem na tyle długo żeby dojechać do przeciwnika ... no a potem jego dojechać :D W sensie DE są mega mobilni i pestkują jak wariaci, ze wszystkiego czego mroczna i zwyrodniała dusza zapragnie ale jak ktoś im odpowie ogniem to pękają jak purchawki w lesie :P
Ogólnie mimo kiepskich rzutów na początku potem moje pojazdy zaczeły spadać, no ale byłem na tyle blisko wroga że już na rapidzie go kroiłem, meltą otworzyłęm raidera, no i kurde szarże !!
Ale 8 GH + rune priest którzy spotykają coś z większą inicjatywą i power weaponkami to jest bardzo smutny widok. Do tego Archon z 7 ? 8 atakami ? nie przeżył nikt :(
podobnie stało się z  "bloodstarem" , tutaj nie przeżył żeby się w ogóle pobić :( ( landek padł, termosa z tarczą wystawiam na przód żeby łapać salwy z lanc i pestki, pierwszy strzał i oczywiście gała, dzięki czemu reszta oddziału mogła bardzo ładnie spłynąć, łącznie z ragnarem :P przeżył tylko Inkwizytor wycofał się do środkowego znacznika i razem z 5tką grey hunterów ( jak doszedł to już tylko trójką ) zajmował cel misji, ale żeby nie było za wesoło kabalici również byli zainteresowani tym znacznikiem, salwy z pestek, marines padli, Inkwizytor przeżył, szarżuje na pojazd, podczepia granat, rozwala go, przeżywa kolejną salwę, szarżuję na wojowników mrocznych eldarów, kroi ich.. i wraca na znacznik !! W ogóle dawał mi 1 kość psioniki więcej, rzucał hammerhanda, no mega !
Your the man inki !! a wszystko za mniej niż 100 pkt !
Oczywiście psychostroki działały "tak jak chciałem" czyli za pierwszym razem efekt 1 ( nic się nie dzieję ) za drugim razem obniżenie liderki do 2 na fearlessowym oddziale, great :/
Królem pola walki poza inkim okazał się Uświęcony Drednot z Młotem i tarczą śnieżycy :D spadł w dropie, ustawił się tak żeby dupka była schowana, boki scoverowane ( i tak night fight ) a przód inv 3+ przetrwał no i potem zaczął swój krwawy pochód.. sam nabił 4 kill pointy ( pojazd + wkładka x 2 ) więc spokojnie się spłacił i to z nawiązką, zresztą kurde on jest chyba tańszy o 10 pkt od ironclada a mimo braku melty duuuużo lepszy. Szkoda że HK missle nie może brać :P
porażka wieczoru ? bloodclawowy deathstar, zapestkowany i zruchany jak pedofil w celi :(
no i moce tempestas, raz tylko obniżenie BS mi TROCHĘ się przydało, ale ogólnie syf.. i jeszcze ten śmieszny zasięg 18"
koniec końców zremisowaliśmy, ja mam jeden cel inkwizytorem i line breakera dredem i dropem i drugi znacznik dredem i chyba first blood, on ma ważniejszy znacznik i slay the warlord. No i jak podliczyliśmy KP mnie już prawie nei było, jemu jeszcze trochę stało .. w sensie na stole a i tak zabiłem mu więcej KP, więc granie dużo ilością oddziałów też ma swoje minusy.

2 grę pauzowałem bo było nieparzyście

3cia gra kontra CSM, ale całkiem śmieszna rozpa, berki i kharn w landku, 5tka zwykłasów, havoki i ... raptorzy ? lol..ktoś to wystawia ? i to prawie goli ? ja już zacieram ręce z wygranej, no przynajmniej z tego że obaj będziemy dążyć do walki wręcz i już tylko Bogowie Kości rozsądzą kto wygra.
Ale było całkiem odwrotnie niż w poprzedniej grze, gdzie bałem się przeciwnika okrutnie .. w zasadzie jego armii .. a było całkiem spoko, tutaj go zupełnie zbagatelizowałem, i jego armię i skilla i przejechałem się na tym jak Zabłocki na gównie. Wisienką na torcie były moje rzuty ( 3 szarże moje, żadna nie doszła..żadna !! kiedy ostatni raz stojąc 3" od przeciwnika rzuciliście oczy węża ? ja w sobotę :P ) najbardziej rozjebali mi mózg raptorzy.. wystawieni z buta nie w DSie..więc już robię ho ho .. będzie łatwy first blood.. ale najpierw stoją skampieni za domkiem, dobra podlecą to im wygarnę, podlatują do razorbacka, mleta nie trafia.. dziękuje dobranoc, wysiadam chłopakami, stwierdzam pociągne z bolterów,  poprawię z laski i się złożą. Zostało 3.. no spoko, już nie są zagrożeniem, w kolejnej turze, ta melta która przeżyła rozwaliła razorka.. no ale luz. przeżyję jakoś, są na openie to im wygarnę, salwa z hurricanów, storm bolter i bolt pistole.. zginął 1.. szarżuję 3 GH na 3 rapotrów, mam +1 atak za sztandar blisko.. przegrywam, umiera, samotny raptor stoi z meltą na samym środku patelni i śmieje mi się w twarz.. sprowokował mnie, no chuj sprowokował mnie, uraził godność dumnych synów Fenris ! Ta zniewaga krwi wymaga ! Rune Priest odłączył się do oddziału i z dzikim zawodzeniem na ustach rzucił się na zdrajcę, i tylko mina przeciwnika i ciuchutko wyszeptane słowa " wiesz że zginie z overwatch`a ?" ja "mhm, na pewno, na 6 trafiasz, good luck with that"  oczywiście trafił i zranił i OCZYKURWAWIŚCIE to właśnie ta melta przeżyła. Raptorzy w gównianej konfiguracji spłacili się chyba 3 krotnie !
na środku koło palmowej oazy między 2 ma zigguratami odbyłą się walka na śmierć i życie, berserkerzy mocno już przemieleni ostrzałem.. w zasadzie został tylko Kharn i 2 chłopaków zgarniali szarżę Blood Clawów ( spoko tutaj też termos umarł od pierwszego sejwa.. i to jeszcze flamera !! )
no ale szarża w końcu dochodzi. pojedynek, Kharn i Ragnar.. będzie epicko ! Kharn wszystko wyinwował, zresztą dostał tylko 3 woundy ( ach te kości :( ) Ragnar nie miał takiego szczęścia nawet ze swoim nadludzkim refleksem ) i co było najśmieszniejsze ? imperium w tej potyczce zwyciężyło, kharn w końcu poległ ( wyszło mi wreszcie kombo, chociaż w uszczuplonym składzie, czyli blood claw z 5 atakami w szarży ( + 1 za sztandar w 12 calach ) siła 6 ( + 1 za furious charge i + 1 za hammerhand ) i Imperator rzekł to było dobre
i zgadnijcie czy znowu tylko inkwizytor nie przetrwał :D
Oczywiście za pierwszym jak i za 2 razem przeżył tylko psim swędem i tym że stał zawsze na końcu :P Ale hej... to zwycięzcy piszą historię :D
No w międzyczasie zabawa się skończyła bo ja już nie miałem pojazdów a przyleciał smok, wiecie jak to się kończy, potem już smok miał na mnie wyjebane i latał w hooverze i palił. 2 oddziały wyparował do zera.... not cool :(
Veneryk w sumie spoko, stał na tyłach, był jedynym co zostało, w ostatniej turze przeciwnik nie był w stanie całą swoją armią która została ( a została prawie cała :/ ) go w ogóle ruszyć, nawet jednego HP nie dostał.. potem olał i rozwalił drop poda. Dred wciągną havoków, i gonił landka nabijając mu hull pointa.
Król pola walki :
Smok :(
Raptorzy ;_;
Veneryk
Inki :P ( mimo że granaty znowu się nie przydały )

Fail of the match:
Tempestas, kuhfa jakie te moce są żalowe, nova z siła 3.. extra w piromancji jest taka z S4 i ignores cover a i tak nikt przy zdrowych zmysłach nie bierze piromancji bo jest dziadowa.
Żywa Błyskawica z zasięgiem 18 cali i bez AP nadaje się nie wiem doc zego..do wbijania HP na pojazdach. okej poprzednia też nie miałą ap ..ale zasięg na cały stół i można było snipić !
Dwie w miarę dobre moce ( huragan i furia wilczych duchów ) kosztują 2 WC co też utrudnia ich użycie.No nie no bieda straszna.. zwłaszcza w porównaniu z mocami z podręcznika.
Po co się męczyć z tempestas jak można wziąć jak człowiek divinację czy od biedy biomację i się bufować.
Ragnar w sumie jest średni, nie jest może totalnym posysem, niby wszystko ma, dobrze się bije, boostuje oddział, wszystko fajnie, ale tylko na papierze. sejw 3+ i inv 4+ bez eternala nie czyni go super odpornym a kosztuje o mało co 200 pkt. to dużo, bo zwykłego lorda można lepiej wyposażyć.. i przynajmniej dać mu runic armour..
kurde jakby ragnar miał sejwa 2+ to już było by lepiej.. ale tak.. grobo nie jest zamuzowany, więcej go nie wystawię chyba.. chociaż przyznajcie że pomysł na kombosa z bloodstarem miałem fajny prawda :D ?

środa, 31 grudnia 2014

Nikt nie lubi pożegnań

Niestety rok 2014 chyli się ku końcowi, dogorywa, umiera, nie ma dla niego ratunku i tylko chwile dzielą go od przejścia na tamten świat, jest już stary, śmierdzi fekaliami, potem i silną chemią. na plamy opadowe, pękające krosty. Po ciele biega setki wszy i innego robactwa usiłując niczym szczury uratować się z tonącego okrętu.
Tak..w taki sposób kończy swoją egzystencję rok Nurgla, Władcy Plagi. Ale niekończący się cykl narodzin i śmierci. A wszystko, nieważne jak silne, żywotne, bogate i majestatyczne, wszystko prędzej czy później gnije i umiera, ku chwale Nurgla !
Przyszły rok rokiem Boga Wojny, ale nie będzie już tak magiczny liczbowo ;)

Sporo materiałów w ogóle nazbierałem ( serio serio ! ) mam już w ogóle kilka rzeczy napisanych, materiał wideo nagrany ( tylko wyedytować trzeba ) i od nowego roku ruszam z kopytem. Wybaczcie mi taki grudniowy zastój, no ale nie można tak ciągle na wysokich obrotach, nawet fireant znika na całe miesiące :P A ja mimo tej pauzy mam rekordową liczę 65 postów w oku co daje ponad 5 wpisów na miesiąc. Dojdę do 7miu i będę happy :D

Dzisiaj powiem wam że trochę taki oddech wymarłych światów bo nie zgadniecie co do mnie przyszło pocztą. SECRET SERVICE ! nie inaczej, pismo na którym sie wychowałem ! niektórych wychowała ulica a mnie secret service. To z niego uczyłem się życia ( no i widać jak wyszło :P ) Oczywiście jak tylko go odpakowałem dowiedziałem się że mój pierwszy ( po latach ) numer secreta będzie też ostatnim :( ( no mogli dociągnąć do pełnej 100 numerów a nie tuż przed metą paść :P ) Nie będę wnikał w powody. Znaczy dla mnie to jest oczywiste że powstał wałek na wycyckanie fanów, kwestia kto go wyreżyserował, pegaz czy wydawca, jedn zrzuca odpowiedzialność na drugiego i nic z tego nie wynika. A wiadomo że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o hajs, ( albo kobiety, no ale o jakie kobity może chodzić w branży pism komputerowych, Krupik ? znaczy.. jako jedna z niewielu zna się na rzeczy (spacerował bym :P ) u nas nie zgniły zachód i gamersgate by nie przeszło, zresztą jak nisko trzeba upaść żeby coś takiego robić, a pani Anita S... kogo obchodzą te feministyczne brednie ? facetów to wkurwia a laski nie grają na kompie, a ten niewielki odsetek który gra ? lol.. równie dobrze mogłą by wszystkim czterem mailem to wysłać zamiast zbierać hajs na kicku :P

no ale dość o tym miało być o piśmie.
Pierwszy numer po odnowieniu mnie ominął, więc o nim się nie wypowiem. Ponoć content był..nieciekawy ( i zarazem powiedział mi to kolega jak i na necie pisali, no ale ja im nie wierzyłem, tak zajarany powrotem kultu i tym że wow wow SS znowu się organizuję i powstaje na nowo ( jak uroczo to brzmi, ach te akronimy :D ) No ale odpakowuję kopertę i na początek rzuca się w oczy super jakość, gruby grzbiecik, klejony, piękny zapach ( jestem tym pojebem co najpierw książki/gazety wącha a potem ogląda ) dizajn nowoczesny ( chociaż mogli by zostawić te piorunki, trochę przerobić ale zostawić.. lol..znaczy pioruny z loga secret service a nie runy SS :P ) no i kartkuję. Wywalono anime corner, na plus, zawsze mnie to wkurwiał i to jedyna rzecz której nie czytałem, nawet na wakacjach jak nie było nic innego anime corner nie dotknąłem. KGB zawsze mnie irytowało a tutaj tego nie stwierdzono, o sprzęcie mało, zamiast tego połowa pisma o jakichś.. no właśnie o wyprawach w kosmos ( a co to focus ) i Felietonów kilka, ale spoko, pamiętam że były czasami dobre. nie ma kombat korner ( no ale...lol..jak miało by być ) no to czytam recenzje.
I co ?
No właśnie nic...
recenzję są bez wyrazu i polotu, miałkie. To nie ma być nota encyklopedyczna o grze a pełny emocji opis wrażeń wynikający z obcowania z nią. A już tekst "no niektórym może się podobać a niektórym nie, sami zadecydujcie" to już mnie rozjebał. Po to czytam recenzje zeby ktoś kurwa "zdecydował za mnie" w ogóle tekstu na dobrą sprawę mało, odstępy między linijkami wielgachne niczym mój.. no.. po prostu duże, zdjęć od zajebania, i niby recenzja na strone a zero zawartości i w sumie gówno się o grze dowiedziałem. A już wywalenie ocen to gwóźdź do trumny. Kurde wszyscy się pultają, że oceny przy grach to takie niskie i polackzowe... że najważniejsza jest tresc recenzji, no ale jak recenzja jest 'taka udana' że po jej przeczytnaiu nie mam pojecia czy gra jest dobra czy nie, to przydała by sie chociaż ocena !
A druga połowa pisma to nostalgiczno rzewne tekściki o tym jak to za czasów amisi było fajnie.
Tak było fajnie ale nie dlatego że amiga była taka zajebista ale że byliśmy młodzi i wtedy wszystko było super. Idę o zakład że dzisiejsi 13 latkowie zachwycający się GTA V za 25 lat z nostalgią będą wspominać te czasy "ahhh GTA V to było coś, prawdziwa gra a nie te GTA XIII które wychodzi teraz, zupełnie bez klasy" Jeden nawet o tym wpsomniał w swoim felietonie ( ten jeden dobry tekst ) ale potem doszedł do jakiejś dziwacznej konkluzji...
W ogóle ze starej ekipy prawie nikogo nie kojarzę, tylko wspomniana Krupik recenzuję jedną grę i koniec. Nie twierdze że jest całkiem źle, recenzja Alien isolation jest naprawdę fajna.  Ale co 2 strony materiału o aktualnych grach robić 4 storny tekstu o starych ? ( a to gobliiins a to cywilizacja, a to half life.. kurde nie po to kupuje nowe pismo żeby poczytac o starych grach ! )
Znaczy nie zrozumcie mnie źle, sam lubie wracać do przeszłości czasem nostalgicznie wyciągam stare numery ŚGK, Top Secretu czy właśnie SS i czytam stare recenzje kultowych gier, gdzie często recenzjenci jeszcze nie wiedzieli że będą kultowe :P Ale nie wiem.. jakoś to się nie sprawdziło w obecnej formie, jako całe nastawienie pisma w gruncie rzeczy na gry retro.. to trochę za bardzo, czasem fajnie sięgnąć i przekartkować zdjęcia starych gier i podpisy o tym jaka to grafika szałowa.. ale żeby czytać od deski do deski nowe pismo o starych grach ? to zdecydowanie poszło by za daleko.
Więc podsumowując, idea z jednej strony dobra a z drugiej poszli z nią trochę za daleko, i czuję się jak jakiś ramo który czyta żale jeszcze większych dziadków.
No niestety powrót na minus.
Chociaż pachnie zajebiście :D

To tyle, powiem że to już ostatni post w tym roku i do zobaczenia może kiedyś tam, gdzieś hen hen w galaktyce daleko stąd, gdzie nie ma pokoju pośród gwiazd :D
A wszystkim moim czytelnikom i w ogóle fanom młotków życzę zajebistych rzutów, hajsu na nowe modele, prostych finecastów, samomalujących się ludzików i rozp wyżyłowanych jak egzaminy państwowe :P

Sława Zwycięstwu !


niedziela, 21 grudnia 2014

Najdłuższa noc

:( Niestety złamałem swoją zasadę która dla mnie miała być żelazna, czyli pisanie postów co 3-10 dni. Minęło 18 dni...a w zasadzie już 19naście :P od ostatniego posta.  Autodyscyplina poszła się jebać i w ogóle wszystko jakoś tak nie wyszło. Ale powiem wprost że miałem dość ciężki okres w życiu i nie potrafiłem sobie z niektórymi ( większością ) rzeczy poradzić. Dalej jest źle, ale przynajmniej niech ten blog będzie jedyną ostoją stałości i pewności. Kwestia mobilizacji i faktycznie tej samodyscypliny. Pocieszam się tym że czasem łamałem się w drugą stronę, to znaczy pisałem post co dwa dni, a raz napisałem następnego dnia. Zresztą raz w roku, zwłaszcza w tak nieprzyjemnym okresie astronomicznym można trochę zamarudzić ( zamaruderzyć ).
Tak to właśnie dzisiaj jest najkrótsza noc w roku. Od jutra słońce znowu zacznie dominować na nieboskłonie. I tym się pocieszam, że dni przestaną robić się takie szare, ponure i smutne ( chociaż pizgać pewnie nie przestanie :P ) i wszystko się ułoży, musi ;)
Od razu chciałem polecić stronę WREHDS ( zarówno bloga jak i twarzoksiążkę ) poświęconą dziedzictwu i religii ludów aryjskich, pisana przez znajomych więc tak trochę po koleżeńsku :P Fajne i profesjonalne podejście do tematu. Ale nie pisza tak często jak ja i z takim polotem :P ( i mówię to nawet po 19 dniowej przerwie ). sznurek dodany na boczku bloga

Ciekawostka na dziś:
siedzę sobie siedzę, a było to już chyba 2 tygodnie temu i przypomniał mi się taki jeden motyw muzyczny, ot zacząłem sobie nucić jakąś piosenkę, jakąś taką bardziej przystępną a nie te szarpidruty.. no dobra.. nucę.. następnego dnia jadę samochodem i to dalej siedzi mi w głowie..grało radio..a ja ciągle swoje..na na naaaaaa nanana nana nananaaaaa ...hmmm.. no ale już zaczęło powoli mnie męczyć, skąd to kurcze jest, kolejny dzień..to dalej nie chce wyjść z bańki i już KURWA NO CO TO ZA PIOSENKA...a każdego następnego dnia było coraz gorzej, no syndrom Escobara na maxa ( o tej jednostce chorobowej kiedyś może wspomnę :P ) i nie daje mi to spokoju ale TOTALNIE nie mam pojęcia co to jest, jedyne co wiem, że jest to jakiś raczej klasyczny utwór, ale nie mam pojęcia, czy opera, czy balet czy muzyka klasyczna, czy jakaś symfonia, no chuj wie i że jakiś współczesny wykonawca wykorzystał ten motyw muzyczny w swojej piosence, która w latach `90 była puszczana w radiu. I coś mi się ubzdurało że to było na ścieżce dźwiękowej do 5tego elementu L.Bessona. Oczywiście że przesłuchałem całej i tam tego nie było ( swoją drogą dość udany OST ) i ciągle się tak głowie..zacząłem się już pytać ludzi czy tego nie znają.. nuciłem im to i no nie ..ni chuja..nikt.. matka mnie tylko zmyliła.. że to pewnie dziadek do orzechów, no to nakurwiam całą noc Czajkowskiego.. obejrzałem cały balet na YT.. nie..tutaj ten motyw nie występuję. No ale na wszelki wypadek jeszcze przesłucham jezioro łabędzie.. nie..też nie.. no i kurde.. ale może trop lepszy.. zacząłem coś tam w pokrewne klikać.. pół nocy przesiedziane w related na YT.. no ale nagle olsniło mnie.. czemu nie sprawdziłem najprostszej drogi !! wpisałem w google: lista klasycznych motywów muzycznych użyta w muzyce popularnej. i od razu pierwsza strona wikipedia z lista tego wszystkiego.. po kolei, kto, która minuta, jaki kawałek. Przy okazji dowiedziałem się że co poniektórzy to niezłe kłamczuszki są mówiąc że to są ich utwory, ja wiem że public domain i nie trzeba Mozartowi płacić tantiemów.. no ale.. takie mało oryginalne :P
No ale ograniczyłem się do 2 połowy lat `90.. bardziej nawet 98, 99.. sprawdzam WSZYSTKO po kolei.. o 3 w nocy znalazłem.. obudziłem krzykiem szczęścia cały dom.. tak.. Wiedziałem że to zostało użyte.. i wiedziałem że w jakimś rapiszonie !! ( dosłownie to nazywało się the RAPsody Warren G ) i to był ALEXANDER BORODIN z operą Kniaź Igor i motywem Tańce Połowieckie !!
aż ze szczęścia miałem ochotę tańczyć, skakać z radości, łzy spływały mi po policzkach, śmiałem się jak dziecko. Kurwa
nigdy ale to nigdy taka dziura w mózgu nie trzymała mnie dłużej niż tam parę chwil, no 12 godzin to był max. A tutaj ? tydzień bity!! i to nie tak że przypomniało mi się i odeszło, to ze mną siedziało, leciało w głowie na "repeat" i nie chciało odejść, świdrowało mózg, dręczyło, podgryzało, ale też kołysało mnie do snu i witało rano, masakra.
Może powinienem wąchać mniej tego kleju :(
A teraz jak ktoś chce zapraszam do delektowania się
Warrena G mimo wszystko radzę omijać chyba że ktoś lubi hop siupy XD

środa, 3 grudnia 2014

Chuj w musztardzie

Dzisiejszy samotny wieczór  sponsorują
W ogóle zacząłem sklejać modele do WARZONE ( tak, jestem szczęśliwym posiadaczem podrób Chaosu ( dokładniej to kalki Khorne`a :P ))  i kurde zupełnie inne wrażenia jak przy GieWuowskim failciaście czy tym podobnych mu materiałach z różnych miejsc w świecie, domowych i nie.
Żywica mięciutka jak piersi 13 latki, jak obcinałem nadlewki na stopach to z zamkniętymi oczami ( taki odruch przy Forge Worldzie ) na zasadzie jak "szczeli" nie tam gdzie trzeba to pół modelu pójdzie, a razem z nim moja tętnica wieńcowa. Nie raz już tak było że delikatnie na czubeczku lasguna (laserobinu:P) chciałem tylko wlew po formie uciąć i bach poszedł w połowie kolby, złamał się jak Tupolew o brzozę, tam kolba pół biedy ale parę razy obcinałem komin po formie razem z rękami, ( zwłaszcza wąskie miejsca, podatne na złamanie wskutek trzaśnięcia ) moja drużyna dowodzenia renegackiej milicji jest cała popinowana własnie dlatego.
A w WZR ? miodzio, mięciutka, ale zarazem łatwa do usunięcia, jakość modeli onieśmiela ! widać że komputerowy render, ale jakby mnie to cokolwiek obchodziło, niech to będzie nawet rzeźbione przez słonie czubeczkiem trąby z toksycznych odpadów z Salwadoru, mam to gdzieś póki będzie prezentowało taką jakość i taki sam poziom detali !
Jedyne do czego mogę się przyczepić to momentami modele są trochę łyse.
A może to GW przyzwyczaiło mnie do zagrań w stylu "masz jakąś wolną powierzchnie ? daj tam czaszkę albo pergamin, a najlepiej czaszkę z pergaminem, a pod spodem kolejne ! Nawet jeżeli coś nie powinno to mieć to niech mu spod skóry wrastają czaszki !!"
No i miejscami bąbelki, ale niewiele i w bardzo mało istotnych miejscach, rozumiem takie elementy są trudne do uniknięcia.
Za to nadlewki malutkie, niewiele ich, niewidoczne prawie a jak są to w tak pomyślanych fajnie miejscach że nawet jak się je zostawi to nie będzie widać, nie to co GW przez środek pancerza ( od niedawna zaczęło się trochę wyrabiać w tym temacie )
Myślałem kurde taki detal to pewnie modele są dużo większe niż warhammerowe.
A gdzie tam! postawiłem ożywieńca koło marynarza i nosiciela plagi i kurde najbardziej przesadzisty był ten ostatni.
Zrobiłem w ogóle widełorewju i jakoś w szabas pewnie wrzucę w internety.. a nie chwilę w szabas nie mogę. No to w piątek albo w niedzielę będzie filmik z odpakowywaniem i poklejonymi modelami ( jak zdążę posklejać, mimo wszystko plastik GW > żywica WZR ..ALE żywica WZR > żwyica GW/forge world )


wtorek, 2 grudnia 2014

no to ruń!

Sieg!
Dzisiaj relacja z wyprawy do najdalej położonych krańców Lechistanu, czyli Polski B :P
Toruń którego wg. legendy nazwa związana jest w wieżą, (była sobie wieża i ktoś powiedział do niej, no to ruń i się zawaliła. najbardziej czerstwy dowcip na świecie, na podobnej zasadzie powstały miasta Oława i Mielno :P) wpadłem odwiedzić starego znajomego, i poznać nowego(nową?)
Było bardzo sympatycznie chociaż lokum bardziej w klimacie
#chujowe_mieszkania_do_wynajęcia no ale rozumiem, nie każdego stać na kryty basen (albo półbasen) i prywatną stadninę koni (albo sharanów, te żarty nigdy się nie nudzą :P) dobrze że współlokatorka wyjechała bo było by krucho jakbyśmy wszyscy się kisili na kupie razem. A tak trochę przestrzeni.
Cały wyjazd to taka podróż w lata 90` serio kiedy ostatni raz używaliście czajnika takiego o :
ja nawet nie wiedziałem jak tego użyć. Do tego telewizor BRYZA i Kevin sam w domu albo Sami swoi w ekranie, jeszcze by brakowało żeby w radiu leciało Kelly Family. no dziwnie było :p
Samo miasto bardzo ładne, już sami widok z półbalkonu (tutaj akurat mówię serio, niby balkon, ale taki nie do końca bo zamurowany, może to kiedyś była loggia ale szybko jej przeszło i teraz była zimnym składzikiem dla palaczy :P ale za to widok przepiękny !
Mimo że podobno jakieś jeziorko nieopodal nazywało się tak samo jak urządzenie do biletowania w autobusach, bez sensu :P
Ale piękne uliczki, klimatycznie, odremontowane widać, zadbane, jasne podobno nieopodal mordownie i policja w nocy nie wjeżdża ale to tak jakby w Breslau tak nie było ( Trójkąt Bermudzki we Wro na swoją nazwę też wiele pracował :P ) Trafiliśmy do pszynej naleśnikarni w Manekinach a potem do miejsca które myślałem że umarło, lokal Desperado, lewacki kurwa squat ! jak chciałęm zamówić lane piwo to mnie wyśmiali.. no tak lane  w takiej spelunie, żarty.. ktoś z Wrocka może sobie to zwizualizować jako niezdrową krzyżówkę Chujodusa ( Exodusa) z Rejsem w Anarchistycznym sosie. Dramat, no ale piwo butelkowe po 4 zł ( Czarne Szmaty Tańczą ! - Special rządzi ! ) więc mogłem sobie nakupować z 8 jak w sklepie i iść do domu pić. no ale zostalismy tam zaproszeni to siedzimy. Irokezy, śmierdzi moczem, jakieś polskie Punkowe gówno w głośnikach, zakazane mordy ( jak to Harry skomentował taki plastusiowy pamiętnik po metanolu ) no dramat, dobrze że nie wspominałem o pewnym Austriackim malarzu bo wyszedł bym oknem :P
Ale za to po cichu marzyłem o kryształowej nocy ad 2014 ):-=D
Tak czy siak, ogólnie miasto na plus, mimo że polska B :P czuć było cebulą :p
Na miejscu pograliśmy w bardzo fajną karciankę SLAVIKA
Gierka w sławskim klimacie, kilka rodów wystawia swoich bohaterów do walki z magicznymi stworami, utopcami, wąpierzami, rusałkami, wilkami, itp, pełen pogański panteon, ten kto będzie miał najwięcej sławy za zabijanie stworów wygrywa rękę księżniczki. To tak w uproszczeniu.
Mechanika bardzo mi się podobała, taka kooperacja ( no bo jak stwory wygrają, to nikt z nas nie wygra no i w sumie to wystawiamy RAZEM swoich ludzi w do walki ze stworami, po kilku w każdej krainie) ale zarazem każdy chce być najlepszy i nie pozwolić przeciwnikowi nachapać za dużo fejmu przykładowo: mamy krainę, niech będą mokradła i gracz A kładzie tam wojownika z Siła 6 gracz B wojownika z Siłą 5 a gracz C tropiciela z siłą 2 w sumie siła 13. po 2 stronie są stwory ( aha każdy gracz w swojej turze musi położyć zarówno bohatera jak i stwora, żeby nie było za łatwo ) z siłą 5 łącznie ale gracz B widząc że to nie on będzie tutaj najsilniejszy i nie zgarnie fejmu rzuca stwora który wraca wojownika gracza A do ręki ( siła 6 mówi papa i teraz gracz B jest najsilniejszy ) ale przychodzi kolejka gracza A ten sie wkurwił, nie moze np. juz dołożyć bohatera ale dopierdala stworem niech będzie wilkołak z Siłą 5 i nagle ekipa przegrywa bo stwory siła 10 do bohaterów siła 5+ 2 czyli 7 i wtopa.
na dobrą sprawę całe zasady wam prawie wytłumaczyłem, gierka jest z rodzaju Easy to learn hard to master, bardzo fajnie nadaje się właśnie do piwka żeby pograć, na imprezę ( bo jest łatwa i dość szybka - w porównaniu np. z Horus Heresy :P ) myślę czy by sobie nie kupić. ALBO nabyć WH40k CONQUEST bo operuję tą samą mechaniką, a wiem że takie coś się sprawdza, minus taki że jest 2 osobowy a ja już 2 osobowych planszówek nie szukam :(
ale i tak absolutnym hitem tej gry ( w ogóle była luźna atmosfera, żarty, żarciki i podśmiechujki ) był ród z logie Jagermeistera w herbie który miał złodzieja wyglądającego jak krzysztof krawczyk. no kurwa spójrzcie !!:
i jeszcze ten uśmieszek,  i z daleka wygląda jakby pokazywał gest kozakiewicza jak to kolega skomentował gest CHUJ W MUSZTARDZIE, nie wiem o co chodziło z ta musztardą ale śmiałem się z tego 2 dni. W ogóle specjalnie potem grałem tylko tym rodem żeby wszystkich trolować krzysiem krawczykiem :P
No i też zabawne, pojechałem tam w sumie przywieźć od kolegi abrozję niedostepną w woj. Dolnośląskim ( czyli Ketchup Kwidzyński ) i zgadnijcie czy pakując się zapomniałem o słoiczkach z tym ketchupem ?  Sama podróż też była masakryczna, drugi raz na PKP nie dam się nabrać 5 godzin w pociągu w cenie prawie przejażdżki samochodem, i o z przesiadką na zakładkę, wystarczyło żeby pociąg spóźnił się 5 minut i utknęli byśmy w Poznaniu a następny pociąg do Torunia to było by 10 godzin i 4 przesiadki. how cool is that ?
Ale ogólnie było bardzo fajnie, taka wycieczka sentymentalna, trochę jak niemieccy emeryci do Wrocławia, wprawdzie nie byłem nigdy w Toruniu ale grunt to zobaczyć znajome mordy :) ale następnym razem niech one przyjeżdżają do mnie :P rozleniwiłem się.. za stary jestem na takie tułaczki :P 

czwartek, 27 listopada 2014

Tarcza Baala

Czemu mi nikt nie powiedział że z ostatnim gniewem astartes stuknęło ( niczym dwunastolatka w bagażniku czarnego bmw jadącego do lasu ) nam 100 postów. Hip hip hura ):-=D
To 101 post będzie mieszany.
Najpierw wspomnę o nadchodzącej kampanii do 40k Tak jak był Stormclaw: Sanctus Reach tak teraz w takiej samej formie wychodzi SHIELD OF BAAL.
Tym razem Krwawe Anioły kontra Tyranidzi:
Na stronce GW są już preordery. I tak samo jak w orkach ze stormclawa ( których szef był tylko minimalnie różniącym się wzorem od herszta orków ze startera "Inwazja na Czarną Grań" )
Broodlord ( nie wiem jak to przetłumaczyć Zarządca Szczepu ? ) jest prawie idealną kopjujwklejką broodlorda z planszówki space hulk a kapitan Karlaen różni się od Sierżanta Lorenzo tylko tym że ma młot zamiast miecza. Wow, tak bardzo ryginalny wzór, wow wow, nowe modele, wow, szacuneczek. no ale tak czy siak fajny zestaw gdyby nie to że "nieszczególnie grywalne" to jednostki. no ale zobaczymy co tam dex BA przyniesie. Może termosy strzeleckie będą rzezać :P
Oczywiście do tego jeszcze wychodzą zasady w "kieszonkowej formie" ( wygodna sprawa ) i książka kampanijna, z a to zasady misji a to specjalne wprowadzenie fabularne. W którym uwaga uwaga pojawiają się siostrzyczki !! Ludzie odebrali to jako zapowiedź tego że sisterki będą nastepnym dexem. W sumie "why not" Jakby modele było lepiej dostępne i miały codex z prawdziwego zdarzenia armia na pewno by odżyła :) Zresztą jakby wydali nowe ładne modele to może sam bym i kupił sobie zakonnice ( chociaż kurde, ja lubię ze swoją armią ja bardzo lubię się identyfikować, np. wyobrażać sobie co myśli dany wojownik, co mu siedzi w głowie, jakie są jego cele i motywacje, a w tym wypadku łatwiej było by mi się identyfikować z armią Tyranidów, drapieżnych organizmów spoza naszej galatyki posiadającej zbiorową świadomość niż z ... kobietami :P )
Tak czy siak w taki sam sposób tak na napisach końcowych wydarzeń w sanctus reach pojawili się GK no i dostali dex właśnie po wilkach, może tutaj też tak będzie, no ale plotki mówiły o necronach ( i że niby gdzieś tam necroni będą się też budzić na tej planecie, ale to chyba były plotki troling graczy BA że obudzą się necroni tylko po żeby pomóc swoim "dawgs" w walce z kosmo robalami:P

Ale wiecie co jest największym kuhwysyństwem ?
przepodstawkowanie Death Company z 25mm podstawki na 32.
SRSL ?
Ja myślę że jedynym logicznym uzasadnieniem jest to że GW ma kontakty z developerami czemu? już tłumaczę.
Maciarewicz mode on:
GW skaluję gre w górę, (na większe bitwy )
większe bitwy to więcej modeli
modele będą na większych podstawkach to mniej się zmieści na stołach
trzeba większych stołów
do większych stołów potrzebna większa przestrzeń użytkowa.
Do większej przestrzeni potrzebne większe mieszkania
...
profit !

ale no strasznie się wkurwiłem i jeszcze tam kij z DC ale mam porobionych skaczących JPackowców stojących na gruzach i ruinach.. i że ja niby to będę wszystko odrywał...  ?

No ale już dość bóludupy o rozmiar podstawki, na pewno coś sprytnego wymyślę ( herp derp )


Tymczasem jeszcze wspomnę o nowym Imperial Armour (nr. XIII  bardzo szczęśliwie ):
Machines of the Lost and the Damned  czyli nareszcie książka która w całości mnie dotyczy i w całości mi się podoba ( nie jest tak jak np. Raid on Castorel-Novem że połowa to orkowie ( fuj ) a połowa SM ( ok ) tylko całość moja !! ) zawiera wszyściusieńko co wychodziło w IA na przestrzeni lat do chałasu i csm i zostąło zebrane w jedną knigę.
i najważniejsze....werble
SĄ ZASADY DLA MOICH OBDARTUSÓW alias Renegackiej Milicji !!! <3 i to całkiem udane zasady ! no ale na razie szczegóły książki zostawię na później ( zamawiam ją sobie z FW więc jak do mnie przyjdzie to zrobię bardziej szczegółowe rewju )  Powiem tylko tak z grubsza, są zasady właśnie dla chaos renegades, pojazdów CSM ( od herezyjnych rzeczy ala chaos contemptor czy chaos old style predator, przez blight drone a na nowych wersjach landków skończywszy ( achilles ) do tego są opcje upgradeów dla pojazdów żeby każdy z pochodził z innego pola bitwy i każdy ma inne właściwości. no i dzisiaj tak sobie zagrałem i potestowałem trochę, znaczy testowałem..pff.. rozpa totalnie funowa itp. swoją drogą bardzo fajna gra, pierwszy raz na poważnie tak grałem z tym klubowiczem ( który jest od niedawna w sumie ) i kurde jedna z przyjemniejszych gier ostatnio, pozdrawiam z tego miejsca !! oby tak dalej :D i grunt że nie marines !! ale to akurat był minus.. w sensie miałem grac z kim innym i kontra SM ( więc stwierdziłem trolololo, zrobię chamski side pod marinsów ( znaczy chamski dlej w obrębie fun rozpy myślę )na zasadzie cała armia na to Black Legion, ( więc wszyscy weterani długiej wojny ) Land Raider dostał upgarde Veterain of the scouring dający mu ITND ( landek z tym jest mocarny, polecam, mimo że upgrade kosztuje prawie 50 pkt :( ) i prefered enemy space marines. co kontra SM czyniło by go naprawdę groźnego rywala. na eldarów już faworki nie miał.. a IWND ? no spoko, ale i tak niewiele z armii wroga było w stanie mu coś zrobić :P bo fire dragoni byli zupełnie gdzie indziej na stole i zupełnie gdzie indziej pudłowali z melt :P kolejną zabawką był Ferrum Infernus Dreadnought ( dałem mu autosa i miskę stał na dachu w coverze 4+ i pestkował ) w sumie.. dałem mu zasadę Lord of the long war czyli mega ciekawa rzecz że jak dostanie efekt : eksplozja rzucamy na tabelkę,  na 1-2 zamienia się w sprawna na 3-4 wybucha na 5-6 uwaga zamienia się w DPK. oczywiście obrali mi go z hull pointów :( nie wybuchł. ALE stał dość długo jak na dreda i trolował przeciwnika obierając serpenty z HP i zabijając jednego war walkera, BS 5 to spoko sprawa, do sprawdzenia jeszcze raz.
a ostatnia rzecz to Vindicator z ulepszeniem Malestron Raider dzięki któremu dostał OUTFLANK ( fuck yea ) i fear ( co jest mega zbędne ale super klimatyczne i śmiechowe, no bo co.. zostaje zaszarżowany przez jakiś oddział chcący obłożyć go granatami, no to test fear, nie zdali, dziękuje, masz WS1 tak jak ja, trafiasz mnie na 4+ :P no ale winda która wychodzi z outflanku i wali komuś na dupę plackiem z S10 to super sprawa, nawet coś tam porobiła i nie poginęła.
Co mi się sprawdziło ? spawny z lordem nurgla na motorku ( pierwszy raz go użyłem ) choseni.. mam mieszane uczucia, brak inva boli, wystarczy jakiś PW i oddział się trochę wykrusza :( no ale wyszli na zero, zabili Karandrasa z oddziałem platform strzeleckich, przeżył jeden wybraniec, nic potem nie zrobił. w sumie no bez szału imho, no ale pkt, się powiedzmy spłacili.
Landek moc, może i nie ma ducha maszyny ale to dalej kloc z 14stkami pancerza i linkowanymi laskami, do tego mój miał iwnd. ( zajebiście, ja za to muszę płacić 35 pkt, iron hands mają z bazy na pojazdach, teraz dopiero widać jaki dex sm jest kurwa zepsuty :/ )
kultyści z quadem, kulstyści uciekli od pierwszego tupnięcia, quad strzelał sam :P
plague marines w rajno, trochę źle nimi zagrałem... no ale ok, nie poginęli.
Blight Drone, na początku sceptycznie nastawiony, ale coraz bardziej się do nich przekonuję, po nerfie smoka wydaje się być naprawdę bardzo fajnym wyborem :)

Ogólnie naprawdę fajne zabawki, ale jak mówię jak dojdzie mi fizycznie książka to na spokojnie o tym napiszę.

Aha, w poniedziałek odbieram starter do WZ :3 więc też będzie unboxing.

tymczasem jutro wybywam do miasta Torns, chociaż miał być Marienwerder, ale myślę że i tak będzie 3 dniowe melo i w ogóle fajnie, trochę mi się nie chce, ale może dobrze że się wyrwę wreszcie z tego smrodku, w sensie monotonii życia powiedzieć NIE!