czwartek, 1 marca 2018

Banda Zwierzoludzi zakończona !

Tak jak w temacie, zakończyłem projekt Beastmen i jest już w 100% gotowy do gry ( w sumie brakuje jednego bestigora bo nie mam do niego rączek, ale i tak nie mam na niego złota :P i minotaura, ale to jak wyżej, zresztą mam pomysł żeby za minotaura robił slaughterpriest z łańcuchem którego dawali w WD bo to świetny model i aż szkoda go nie używać (niestety konwersja na buhaja nie wchodzi w grę, widziałem takie przypadki i po prostu źle to wygląda)

A teraz zdjęcia:

Cała banda w komplecie. Stwierdziłem że podstawki zrobię moje kochane jesienno zimowe, 
no nie mogłem się oprzeć, trochę za dużo trawy, ALE ziemia o ile fajnie mi wyszła (jakby ktoś chciałem mam świetny przepis na mega naturalną ziemię) całkowicie się zlewała z futrem i skórą, musiałem to jakoś skontrastować żeby po prostu dobrze wyglądało.

Bohaterowie (chociaż bardziej antybohaterowie)  
Magor Ludojad, Dziki Kamog i Grimma Krwawy Krzyk

Gory, jeden Pestigor ( z którego jestem zadowolony bardzo ) jeden miałbyć Tzaangorem ale jest po trochu wszystkim (krwawa łapa Khorna, kolec Slaanesha, Macki Nurgla i świecące oczy i przepaska w kolorach Tzeentcha) 

Następny projekt jakim się zajmę to jeden z 3:
 
Terminatorzy z zakonu Minotaurów ( 4 do dokończenia ) 
 
Skitari Adeptus Mechanicus (kurzą się na półce a nie mogę ich skleić do końca bo ciężko się będzie malować potem więc leżą tak osobno nogi i osobno korpusiki)

Pluton niemieckich moździerzy GW34 (drobnostka ale skończyć trzeba)

W niedzielę jeśli dobrze pójdzie zabieram się za kończenie wielowymiarowego stołu do gry. kończenie to może złe słowo ale doprowadzenia go do stanu w którym nie muszę się go wstydzić.

niedziela, 25 lutego 2018

Mordheim (WFB) i Adeptus Custodes(Wh40k)

Cześć
Dzisiaj zamiast jednego długiego poruszę dwa tematy krótko :)
Pierwszy z nich to pierwsza gra moimi zwierzoludźmi. Jak ZWYKLE mierzyłem się z krasnoludami skuzmana (chyba tylko kilka razy w życiu zagrałem przeciwko komu innemu, nie licząc ogryna gdzie kiedyś się w to grało trochę)
Więc parafrazując mema "i dont always smth, but when i do..."

Nie zawszę składam bandę do mordheim, ale jeśli to robię, upewniam się że nie mają ani jednej zasięgowej broni i stają do walki przeciwko ścianie ognia :P"

Tak mniej więcej można było by podsumować spotkanie.
Obaj mieliśmy trochę pecha, ja z zaklęcia oko bogów zabiłem sobie bestigora, a przeciwnik wpadł do szamba inżynierem (chociaż przeżył i znalazł tam 5 sztuk złota czy coś)
Tutaj scenka z bitwny, (ten na dachu to trup, w sensie siedzi w szambie tak naprawdę ale z braku makiety szamba jest na dachu) Jeden krasnolud z kuszą w ruinie (drugi z tyłu i go nie widać) szaman i gor pod ścianą i teraz co, albo spróbują się wspinać (może im się nie udać) i potem będą musieli ustać całą turę 2 metry od kusznika, (bo nie można szarżować po wspinaniu się) albo biec taki kawał na około (od strony schodów) i też spodziewać się tury czy dwóch dodatkowego strzelania :/
Słabo to wyszło.
Mimo wszystko udało mi się wygrać (jak już dobiegłem to było fajnie) ALE było to pyrrusowe zwycięstwo, mi zginęły na śmierć dwa gory i szaman ma ranę nogi, zarobiłem tyle że stać mnie tylko na dwa gołe gory ( a nie mam już kasy na exp czy ekwipunek dla nich) Jemu nie zginął nikt i tylko zabójca troli jest ranny, ale zarobił tyle kasy (mimo przegranej!) za bycie krasnoludem że stać go na wyrzucenie go z bandy i kupienie nowego ze sprzętem aha no i od razu inżynier awansował i dostał +1 BS (jak przeglądałem chyba jako jedyny ma 10 exp i nie przeskakuje kratki umiejętności tylko po zdobyciu już jednego exp od razu ma umiejętność :/ wszyscy inni muszą zdobyć 3 czy 4 pkt na to :/ )
Tak czy siak grało się fajnie, w sensie to cholernie dobra mechanika.
Zarazem prosta i łatwa do przyswojenia, ale zarazem nie prostacka i nie traktująca gracza jak debila bądź nie rozwiązująca spraw przez RNG, tam gdzie tego nie potrzeba. Jasne mogę się złościć że nie można szarżować po wspinaniu się, ALE mimo że było by mi to bardzo na rękę ogólnie nie mogę się do tego przyczepić. ot, tak jest i tyle, w sumie ma trochę sensu :)

Wnioski:
Tarcze są bez sensu
Winycj terenów! (wydawało mi się że jest wystarczająco, ale do skirmisha na 8-10 modeli na stronę jednak za mało :/) 


Drugi temat który miałem opisać już wcześniej to stosunkowo młody release Adeptus Custodes do wh40k. Tak, pałacowa gwardia Imperatora wreszcie ruszyła do boju :)
Pierwsze modele Custodes w plastiku mogliśmy oglądać już w planszówce Burning of Prospero, a zaraz potem w pudle "talons of the emperor" Ale niestety nie zachwycały :( o ile siostry ciszy były piękne tak Custodeci grubi, przesadziści, klockowaci i toporni, zdobienia wyglądały jak wzorki rysowane na marginesie zeszytu na ciężkim kacu na wykładach.
Teraz pojawiły się nowe.
TL;DR = jest lepiej, ale dalej chujowo :P
Są dżetbajki.
O dziwo najlepsze modele z tych co teraz wyszły. Są.. OK.
Chociaż nie podoba mi się że są, zawsze w kanonie było fajne to że ludzkość kiedyś umiała je budować miała ich sporo, ale wszystko zostało zniszczone i zapomniane, a jedyny działający jetbike to ten który ma Sammael. Ten fatalizm był świetny, a teraz, CIACH nie było tego, zaplute zamazane, i wystawiam całą armię na jetbike`ach fuck you eldars!
Allarus terminator armour, jakby za mało było modeli pancerzy terminatorskich :/
Czyli z daleka prawie jak Abadonki (tylko że mają ręce :P)
płaskorzeźba z meduzą na klacie i kitka na plecach dyskwalifikuje ten model
ALE podobają mi się naramienniki, lubię ten katafraktowy kształt :)

Kierownik
Model nie był by takie tragiczny, ale to naiwne malowanie. Te piorunki na ostrzu, ten chamski złoty, płaski jakby był z bakielitu a Tarczka tak wielka że mogła by robić sama za broń.
Ale szmatka fajna, trochę sztywna, ale fajna.
Custodian Wardens
Tych modeli chyba wcześniej nie było, różnią się tylko dodaniem szmatki, ALE to dobra zmiana, cokolwiek co zasłoni sam model jest dobrą zmianą :P Tak bardziej serio podoba mi się przełamanie monotonii złotego tym czerwonym.

Cholera no GW nie umie malować metalików, tak samo było w Ved 40k z grey knightami, modele na ich stronie wyglądało obrzydliwie, za to na żywo czy spod pędzla artystów wyglądały naprawdę fajnie :)
Tutaj myślę że będzie podobnie, choć jeszcze nie mogłem znaleźć żadnego adeptus custodes pro painted bo wychodziły mi tylko linki do chińskiego ebaya :P ale z czasem pewnie się pojawią.
Dla przykładu Forge World ma te pojazdy do cudosted wyjebiście pomalowane ( ten ciemny czerwony i matowy złoty to orgia dla moich oczu) Ale GW niekoniecznie.

Tyle na dziś, ostatniego lutego pewnie jeszcze coś wrzucę.




czwartek, 22 lutego 2018

Rising Sun - Gra planszowa

Sława!

Nic nie pisałem bo moje życie wysiało na włosku i miałem ważniejsze rzeczy do roboty, a może tak, nie miałem ważniejszych rzeczy, dalej nie mam ważniejszych rzeczy (nie to że blog taki ważny po prostu moje życie jest puste niczym thousand son :P) ale stwierdziłem że jak teraz nie napisze to już nigdy nie napiszę. a nie mam żadnego ucznia któremu mógłbym przekazać moją wiedzę o pisaniu wpisów po tym jak zamknę się w sobie i zamienię w drzewo (tak czytam dalej Grzędowicza :P)

Tak czy siak dzisiaj wreszcie recenzja gry w którą grałem ostatnio czyli RISING SUN




Gra jest tych samych twórców co kapitalny BLOOD RAGE i od razu to widać w przygotowaniu gry.Modele z takiego samego plastiku baaaardzo świetnej jakości (detal, rzeźba, pomysł, SUPER!) pierścienie podstawki jako nakładki na potwora (jak będzie nasz) bogate ilustracje, no czuć że wyszło z tego samego studia. Na plus kapitalne rzeźby potworów. No spójrzcie tylko:
Jest przepięknie, i nawet kapiący orient ( a chińskie bajki to dla mnie cock block) tak bardzo tutaj nie przeszkadza.
Natomiast przeszkadza mi sama stylistyka gry w sensie projekt planszy itp.
Może na zdjęciu tego nie widać ale kolorowość w pastelowych barwach jak z dziecięcych śpioszków psuje odbiór gry. Ja wiem, pewnie miała udawać japońskie drzeworyty ukiyo-e (pochwale się że nie musiałem zaglądać do wiki :P) ale nie czuć tego. Szczerze ? można było to zrobić lepiej. Jak drogi grobo ? lepiej żeby plansza udawała rysunek tuszem, taki charakterystyczny dla wschodu, na papierze ryżowym, coś takiego, i tylko mocnym zdecydowanym kolorem (czerwień ? ) oznaczone były by pola. A tak wygląda jakoś tak dziwnie. To nie tylko moja uwaga ale pozostali gracze stwierdzili podobnie.


Co do samej gry.  Jest zbliżona do blood rage jeśli chodzi o mechanikę, ALE mniej krwawa i brutalna, niby są walki ale przez brak kart i losowości jest bardziej przewidywalna, liczy się tylko siła pionków i już. ok jest idea obstawiania w ukryciu co się robi i na raz dwa trzY (zawsze na Y) odsłaniania. ALE znowu jeśli ktoś ma więcej kabzy do obstawiania albo roninów praktycznie zawsze wygra, no nie przeskoczysz. W Blood rage była niepewność. cholera a jak ma karte +4 do siły ? a jak rzuci kontrę ? a jak rzuci karte Lokiego i całty plan w pizdu ? Tutaj tego nie ma.
Całość gry podzielona jest podobnie jak w Blood rage na okresy, tylko teraz pory roku: wiosna, lato, jesień. W zimę się nie gra tylko podlicza pkt.  Więc cztery sezony w każdym po chyba 7 akcji. (nie że każdy ma 7 akcji tylko w ogóle jest 7 akcji do zrobienia i każdy to wykonuje na raz)
Jedyną losowości jaka jest to ciągnięcie mandatów tzn specjalnych tabliczek z piktogramami patrzenia co teraz będziemy robić (nie, nie prosze państwa nie decydujemy sami czy się ruszymy, zaatakujemy, wyprodukujemy czy coś, decyduje za nas o tym gra) Ileż to było kolejek w którym wszyscy desperacko liczyli na "rekrutuj" a były dociągane tylko mandaty "ruch" czy "zbierz surowce" kolega obok nawet się nie ruszał bo nie miał czym! w poprzednim sezonie stracił całe wojsko i po prostu nie mógł nic zrobić.
Do tego dochodza sojusze bardzo ważne w tej grze (dlatego najlepiej grać na parzystą ilość graczy) bo za każdym razem jak ktoś pociągnie mandat to ciągnący i jego sojusznik moga zrobić coś dodatkowo reszta nie, np. wspomniany ruch, każdy może przesunąć 2 jednostki, ALE ten co to pociągnął i jego sojusznik mogą przesunąć każdą swoją jednostkę. Dlatego opłaca się być w sojuszu. Oczywiście potem można zdradzić (kolejny mandat)

Podsumowując niby gra się przyjemnie, niby jest okej, ale moim zdaniem trochę brakuje tej grze jaj. Nie wiem czy to kwestia oprawy wizualnej czy samej tematyki orientu (za którą nie przepadam, jako Aryjczyk (czyt. rdzenny indo-europejczyk) inne kultury sa mi obce i nie czuje zupełnie tego klimatu, ja rozumiem że to tylko gra ale lubię mieć immersję w grze, dlatego chętniej i łatwiej przychodzi mi granie w grę o skandynawskich mitach (też ze względu na moje hewimetalowe dziedzictwo) albo bardzo chętnie pograł bym w grę w klimacie Antyku.
Czy może to kwestia samej mechaniki która jest jakaś nie do końca. Wszystko niby spoko, ale czegoś brakuje. Całość da się odczuć jako klon blood rage (wspomniane potwory, karty ulepszeń, nawet Bogowie podobnie działający, tylko że teraz każdy może go sobie "wymodlić" trochę jak potwora)
No mówię jest okej, ale do orgii daleko, nie moje klimaty i trochę czuć jakieś nie wiem, niezdecydowanie ? przytemperowanie ? przy produkcji gry (chodzi o zasady) a może to ja to tak odbieram.


podsumowując daje 7/10
jest okej, ale nie porwało mnie. Ot kickstarterowy snobizm :P

PS.
To nie jest tak że to jest zła gra, nie, jest w porządku, ALE po prostu są lepsze tytuły ( a w dobie globalnej wioski i takiego przesytu tytułów bycie dobrym to chyba mało) 
Jasne mechanika licytacji mi się podoba i jest ciekawa (mimo wspomnianego minusu o którym pisałem czyli jak ktoś ma dużo hajsu a ktoś mało to choćbyś nie wiem jak pokerowo blefował jak kts będzie chciał Cię przelicytować to po prostu przelicytuje). Chociaż znowu jak ktoś nie będzie pamiętał/wiedział ile masz kasy, albo będzie uważał że wszystkiego przecież nie postawisz ( a Ty właśnie to zrobisz) no to może być ciekawie. 
Więc to jest fajne. 

Natomiast balans jest średni, niektóre klany (strony konfliktu w grze) są absolutnie w dupie (np. klan bonsai zaczynaja z najmniejszą ilością kasy i najmniejszym poziomem honoru (honor daje różne profity np. przy remisie w walce wygrywa ten z większym honorem) a ich bonus (który powinien to równoważyć) jest zajebiście nijaki.  (mają tańsze karty ulepszeń)
Za to np. klan lisa może przed walką postawić jednego Bushi (wojownika) w każdym miejscu gdzie nie ma swoich jednostek. To jest mega bo wpierniczasz się w każą walkę (potencjalnie) i nawet jak nie wygrasz to a nóż a widelec coś Ci skapnie (w mechanice licytacji jest tak że ten kto wygrywa oddaje hajsy pozostałym) albo zrobisz sepuku i dostaniesz pkt. honoru (można tak zrobić w grze)
No właśnie jego bonus jest super mocny. 
Więc jest trochę takich kłujących rzeczy, o np. stwory. Są w przeważającej większości bezużyteczne, to nie jest tak jak w Blood Rage że same już z siebie biją się jak pojebane i często ok, kosztują dużo ale jak już wystawisz to robią robotę, albo nawet robią myki taktyczne jak mroczny elf który od razu może atakować Ygdrasil. Tam to działa.
Tutaj każdy stwór (poza chyba 3ma ?) bije się tak samo jak bazowy Bushi, kosztuję masę pieniądzów, akcję żeby go wykupić (a możesz zamiast tego wziąć upgrade jakiś) ma często jakieś bonusy ALE umiera tak samo i można go wziąć jako zakładnika tak samo jak zwykłego wojownika. Po prostu.
Możesz sobie kupić godzillę którą raczej nie poszalejesz bo w pierwszej lepszej walce przeciwnik weźmie ją jako zakładnika albo co gorsza będzie miał więcej pionków na planszy (wszystko liczy się jako 1,z tego co pamiętam nawet godzilla) i cię wykończy. po prostu.
Widać że trochę niedokończona i niedorobiona pod niektórymi względami jest gra. 
Ale wystarczy kilka drobnych podkręceń i ulepszeń i myślę że już będzie lepiej.
Np. niemożność wzięcia stworów w niewolę, czy dodanie większej losowości i niepewności i gracz ciągnie mandaty (akcję) i nie wybiera jedną z czterech (przy 5ciu rodzajach akcji i każdej karcie w duplikacie ciągnięcie jednej z czterech to dość spory wybór i mała losowość) tylko jedną z dwóch (wtedy może się tak udupić że pociągnie dwa razy tą samą nie pasującą mu kartę i będzie musiał ją wykonać, dla mnie duuuużo lepszy pomysł)
Tak czy siak jak wspomniałem to porządna gierka ALE średnio mi siedzi orient i poprzedniczka (blood rage) dużo lepsza. Tutaj jest kilka niedociągnięć jeśli chodzi o mechanikę i balans. Mogło być lepiej :)

środa, 31 stycznia 2018

Projekt Tiermann Corp. Gmbh

Cześć
Na zakończenie paskudnego stycznia wrzucam posętepy z obiecanej bandy Beastmen inc. czy tam Zwierzoludzie SA.
Team Leader - Kierownik Okrucieństwa.
Stary metalowy model z troszkę innym toporkiem w prawej ręce. Nie miałem pomysłu na kolor szmatki ( w ogóle na początku myślałem że to zbroja i zacząłem grubo zalewać srebrnym, potem wpadłem w panikę i skrobałem pędzlem w cleanluxie, ale no głupi pomysł :P ) jest trochę grubo pokryta farbą ale trudno.  Chciałem najpierw czerwony, potem może jakiś wzór (pasy czarno białe, szachownica zielono żółta sam nie wiem) ale znalazłem taki schemat na necie i w sumie niech już będzie, na pewno lepsze niż jasno beżowe malowanie GW.
Szefu ma trochę za ciemną karnację ale zależało mi żeby miał czarną grzywę i nie tak kontrastująca skórę.


junior advisor - Młodsi doradcy do spraw przemocy.
Czyli moje koziołkoosoby, najniżsi z najniższych w hierarchii zwierzoludzi, dlatego są czarni.
oczywiście absolutnie nie chcę nawiązywać do niczego innego niż tylko do piekielnych czartów (swoją drogą bardzo się zdziwiłem wpisując hasło CZARCIK w google obrazki :P bo chciałem wam znaleźć przykład).
ten po lewej jako jedyny ma pomalowaną podstawkę ale nie mogę się zdecydować na kolor trawska.

albo mocno leśny, ciemna gęsta zieleń, mech, kępki porostów i ściółka te sprawy
albo klasyczna łąkowo  ubita jak pastwisko
albo stepowo jesienna, żółta i martwa w kępkach
albo zimowa, żółta i śnieg gdzieniegdzie.

nie mam pojęcia w sumie :/

z jednej strony chce żeby pasowało do stołu, póki co stół mam stepowy, ale w produkcji drugi i nie wiem jak go wykończę (niby miał być zimowy) ale równie dobrze mogę grać po ludziach/w klubach albo znajomi stwierdzą że jolo kupujemy matę. bo czemu nie.

więc nie mogę się zdecydować.

Ale powoli do przodu z nimi :) Gory będą już jaśniejsze. a bestigory zrobię w kolorach klasycznych kózek, szare :D


niedziela, 28 stycznia 2018

FIGURKOWY KARNAWAŁ BLOGOWY 41: 10 Grobowych Skarbów

Witam wszystkich (mam nadzieje wielu nowych) na moim blogu, jako że pierwszy raz wystartowałem (a mam nadzieję że dobrze to zrobiłem, w sensie kliknięcia zgłoszenia itp) w figurkowym karnawale blogowym.

Tematem był skarb i jak widzę sporo osób podeszło do tego dość konwencjonalnie w ramach settingu czy modelarki. Ja powiem czym są prawdziwe skarby gier bitewnych  i w ogóle figurek:

BISTAMI !!

Tak, bitsy to szare złoto gier bitewnych.

Chyba sami to rozumiecie.
Jeden Bits tak dobry że nie istnieje model godny żeby go zmarnować na niego.
Jeden Bits tak pieniężny że nawet najpaskudniejszy model zmieni w cacuszko.
Jeden Bits tak przemyślany że tak naprawdę rozwiązuje sprawy wysiwygu
Jeden Bits by rządzić nimi wszystkimi i w ciemności związać.

Ja jednego nie mam, Ale prastarzy królowie Drachenwaldu zostali obdarzeni 10cioma bitsami mocy i teraz wszystkie tu opiszę (będą ponumerowane)
(oczywiście to nie są TE bitsy, bo TE są w kasie pancernej, są to mierne imitacje bądź odpowiedniki z podobnych grup i podgatunków bitsowych)


1. chaosowe sztandary. zbieram je i kolekcjonuje, nigdy nie wiadomo kiedy będę potrzebował albo miał ochotę zrobić pełen oddział renegatów CSM chaosu niepodzielnego. i dorobić im tam jakiś wyjebany freehand. albo może się przydadzą do renegackiej milicji do command squadu jako sztnadarowy ? nigdy nie wiadomo, a zawsze chciałem mieć jakiś zajebiście pokonwertowany i zrobiony oddział chaosu. tak pije tu mocno do eternal hunt (podziwiam gościa)

2. podobnie jak 1 aczkolwiek nada się do ozdabiania pojazdów i doklejania gdziekolwiek, a pojazdu renegackie trzeba obchaosić. a to nie może być byle bits który każdy ma na pęczki, to musi być coś wyjątkowego czego nikt nie ma i nikt nie będzie mógł od razu skojarzyć z jakiego to zestawu :D

3. dodatki stylistyczne do ozdabiania lojalistów.
Ile razy mieliście box zwyklaków a tak naprawdę potrzebowaliście tylko kilku zwykłch a reszta to sierżantów do oddziałów albo z tych zwykłych chcecie zrobić weteranów, albo potrzebujecie nóżek i korpusików ( to jest to czego zawsze brakuje zbieraczowi SM, daj mi nóżki a ja ci dam space marine :P) do trzymania broni specjalnej, a jak broń specjalna to i wojownik musi być jakiś specjalny.
No to zbieramy te skarby żeby potem go jakoś ładnie poozdabiać. A trzeba mieć ich dużo i to duuuuużo różnorodnych, a bo to nie zawsze pasuje:a bo nie ma miejsca, a bo nie wchodzi, a bo go nie widać a bo nie da się go przymocować. Albo nie pasuje stylistycznie, zbyt drapieżny, zbyt omkły za mało grimdarkowy, trzeba mieć i przebierać w tym jak Kobieta w dodatkach do ubioru (czy ta bransoletka pasuje mi do koloru butów ? ) Takie bitsy to dla mnie skarb i zawsze żal mi jakiegoś użyć. A bo nie wiadomo czy nagle nie będe potrzebował zrobić jakiegoś wypaisonego kapitana kompanii po którym będzie widać że to nie byle kto.
Raz zgubiłem bits kapitana SM z tymi sznurkami na torsie i musiałem je dolepiać z GSu. Wyszło ok, ale to nie to samo. po pomalowaniu figurki bits się znalazł -_-`

4. Rzadkie bronie
nigdy nie wiadomo czym nas zaskoczy GW i co teraz będzie Elo a co będzie Chapać dzidę.
Pamiętam jak melta była złotem. w ogóle cokolwiek co by miało końcówkę melty było mega bo obcinają ją i doklejając do jakiegoś boltera już robimy z niego meltę. może nie najpiękniejszą ale wysiwyg się zgadza ! Potem gravy były takim złotem.
Dlatego bronie różne warto mieć na zapas. a nóż kiedyś plazma pistole przestną obsysać ?

5. Kupne bitsy z innych firm.
Jest dużo firm produkujących upiększające bitsy do gier GW. Tutaj na przykładzie płaszcz ze smoczych łusek. Miałem ich 5. a szkoda mi wszystkie od razu zużyć. No bo wiecie z jednej strony są ładne ale z drugiej muszą być wyjątkowe i jak za dużo modeli je będzie miało to stracą sswoją wyjątkowość :D

6. podpada pod kategorię 4. ale równocześnie jest mechanicznym bitsem który pasuje do wszystkiego ( zarówno imperialnego jak i chaośnickiego) no może tyranidom i eldarom średnio by siedział :P
i jak nie chcesz mieć tej broni to zawsze można dokleić lufę od melty ( mówiłem !) i mieć melta cutter do jakiegoś inżyniera. Ablo zrobić super iron handoswego kapitana z taką łapką doczepioną do plecaka a w swojej ręce normalnej będzie trzymał miecz a w drugiej obciętą głowę wroga ( ma wysiwyg bo wszystkie bronie a zarazem lans bo obcięta głowa)

7. miecz
Miecze, topory, pałki i energetyczne cepy to zawsze ważna rzecz, podobnie jak z brońmi do walki.
Nigdy nie wiadomo co tym razem będzie mocne. Ja sprzedając bitsy ( jedna z najgorszych decyzji życia, obok zmiany płci na chłopca) zostawiłem sobie kilkanaście toporków żeby podorabiać swoim ( czasy 7mej edycji czy może 6stej nawet ) teraz miecz czy topór to już nie jest taka oczywista sprawa, więc może dobrze że nie konwertowałem. Jest jak jest, trochę takich trochę takich,
Poza tym rule of cool, ktoś bardziej cywilizowane będzie trzymał miecz, dzikus z Fenris wygląda lepiej z toporem :D a renegatowi dam śliczną buławę zdobioną czaszkami i runami :D

8. zmutowane głowy / głowy dla kogoś ważnego.
Powód podobny jak w rzadkich broniach, ozdobnikach i sztandarach. żal Ci użyć bo te głowy są tak wyjątkowe ( na zdjęciu akurat niekoniecznie :P ) że muszą być użyte tylko jako ostateczne rozwiązanie kwestii konwersji.  Poza tym nigdy nie wiadomo czy nie najdzie Cię ochota na zrobienie oddziału renegatów wprawdzie podległych innemu Bogu, ale za to
a.) będą wyzwaniem modelarskim i pomalujesz ich tak jak jeszcze nigdy nikogo nie malowałeś
b.) będą wyzwaniem konwersji, i pokonwertujesz ich jak jeszcze nikogo nigdy nie konwertowałeś
c.) dostali OP zasady i teraz bez conajmniej 2 takich oddziałów nie wychodzi się z domu

9. Mutacje !!
mutacje znowu podpadają do wyszczególnienia jakiegoś modelu, wszak to dar od Bogów! Do upiększenia już istniejących nudnych wzorów lub to co lubie najbardziej do udawania WYSIWYGU :D jest taka łapka z kolcami od posystów CSM i równie dobrze może robić za lightning clawa ( kolce/szpony ) power fista ( jest wielka i masywna) jak i za zwykłą broń ( ot goła ręka :P) kocham taką uniwersalność.
Niestety przydają mi się takie konwersje wtedy kiedy sklejąc jakiś model z bitsów okaże się że nie mam lewej/prawej łapki i musze zastepować ją mutacją.
Pod tą samą grupę podpadają imperialne łapki pokazujące palcem, trzymające granata bądź auspex.

10. PRAWDZIWY SKARB.
Tak, to jest prawdziwy skarb. bits ostateczny. Jest przepiękny i wyjątkowy i nie mam pojęcia na co go użyć bo żaden model nie będzie na to godzien !
chciałem najpierw dokleić go do ręki konsyliarza i zrobić z niego kapłana sanguiniusa, ale stwierdziłem że kielich za ładny.
Potem chciałem go dać w miejsce sztandaru na Uświęconym Dreadnoughcie, znowu, dred nie godzien.
Chciałem przeciąć go na pół i dwie połówki jako płaskorzeźby niby wkomponować w drzwi land raidera, ( tak inspirowałem się tym:  https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQcvDVYrXW0dVMaJjHD7sC-0G5P_Xb-MeJZIZ1xcDwzhPUSNXQBmw ) znowu, pojazd niegodzien
Więc póki co artefakt czeka na to aż pojawi się model godzien go unieść.
Rozważałem przez chwilę zrobić z niego cel misji, po prostu leżący na marmurowej podłodze z rozlaną krwią.

tzw. onorabl menszyns:

 płonący szczur na podstawce !!
ten bits jest świetny ! nie wiem do czego można go użyć ale kurwa PŁONĄCY SZCZUR !!
tak samo świetne są pojedyńcze nurglingi, a to pokazujący gołą dupę a to w hełmie a to wygłupiający się ! geniusz ! zawsze pięknie przyozdobią waszych Lordów Nurgla :D

To było by na tyle jeśli chodzi o skarby. Mam nadzieję że wywiązałem się z zadania :D

czwartek, 11 stycznia 2018

Tereny do fantasy skirmish



Cześć

Jeszcze nie wygasła dyskusja o tym jakie sa konkurencyjne systemy fantasy dla produktów GW ( wfb/aos ) a już mam kolejną zagwozdkę, tym razem terenową.

O ile terenów do 40k / SF mam bardzo dużo. Zresztą prosto się je robi, wielkie żel betonowe bunkry i bloki, pylony, mury, ołówkiem automatycznym czy nożem do masła wyłupywać dziury po kulach (albo cytując klocucha kule po dziurach) czerwona wybuchająca beczka w rogu parę czaszek i już.
Jak ktoś jest bardzo uparty można dokleić jakieś bitsy, a to orzełki a to kable a to silniki ( fajnie wygląda alternatywny silnik z wilczej lodówki – dużo rur )
Właśnie rury też do robienia proste jak drut, nawet siatka z siatki szlifierskiej jest spoko. No prosto się to robi żeby wyglądało dobrze.

Do WFB dużo terenów nie potrzeba, górka, las, świątynia chałasu od GW parę krzaczków i już.

Natomiast w głowie mi siedzi fantasy skirmish : to znaczy mordheim/warheim ale w klimacie frostgrave ( po prostu żeby Przeklęte Moirdheim oddac w zimie, no.. nie takiej srogiej ale takiej brzydkiej, na zasadzie pierwszy śnieg w listopadzie albo wiosenne roztopy i plucha, no nie ważne to szczegóły )

I teraz do tego potrzeba dużo, nie nie, naprawdę  DUUUUŻOOO terenów. I w przeciwieństwie do 40k dobrze tutaj jak są pogmatwane, w sensie przejścia, podesty, schody, tunele, podwyższenia, korytarze itp., a nie coś co mnie zawsze wkurwia kamieniczka przecięta równo na pół z piętrami i drabiny, ja wiem że coś takiego łatwo się robi i nie wygląda ąz tak źle ale jak całe miasto jest takich to masz wrażenie że miasto zostało zniszczone nie przez meteoryt spaczenia tylko przez olbrzyma w panczenach :/

I teraz tak kilka propozycji:

Kapitalnie wyglądają terraclipsowe streets/buildings of malifaux :


ja wiem że M2E są dość steampunkowe ale poza kanałami ulice i domki bardzo też pasują do klasycznego fantasy, nie ma w nich nic co by nie pasowało.
Do tego mają idealny układ, właśnie to co powinno być w skirmishu! Podesty, przejścia kładki, ZAJEBIŚCIE pomyślane schodu ( na których naprawdę można postawić model) pokoje w budynkach no i wszystko już jest ładnie pomalowane.

Ale teraz minusy
Pomijając cenę
Wszystko jest niestety nadrukowane, niby nic, ale mnie to trochę denerwuję, że jak jest stół z leżącą na nim książką to książka jest tylko wydrukowana na stole, nie ma jej fizycznie, nie ma grubości. No mnie to irytuje, brak faktury na ścianach, desek, belek, przestrzenności.

Odstające obciachowe  klipsy do spinania, no źle to wygląda.

Ale to wszystko było by do przełknięcia gdyby nie rozmiar. 24” x 24” to naprawdę mało. To ¼ stołu do Mordheim. A co z resztą ? miasteczko na środku a dookoła krzaki ? no nieee… na zdjęciach to wygląda na naprawdę ogromne, ale serio to jest dość małe.
Kupienie kilku zestawów to już są naprawdę ogromne koszta jak na mnie czy nawet jakbym miał jakichś przyjaciół to na 3 czy 4 osoby.
No i  jak wspomniałem nie są doskonałe (płaskie itp.) więc też.

Robienie samemu takich :
domków to idzie się zajebać.

Bo o ile 40stkowe tereny to banał : 
 robi się prosto i wygląda dobrze, w sensie pasuje do settingu i nie burzy odbioru gry. Tak prosty gładki domek w fantasy jest.. no nie na miejscu i DLA MNIE burzy immersję.

No ale jak wspomniałem robienie dachóweczek, desek, muru szachulcowego, odciskanie kamyczkó1) to zbrodnia przeciw ludzkości. Kiedyś studiach próbowałem się czymś takim, okazało się że Akademia wygrała ze mną i musiałem zmienić katedrę/kierunek. Więc wiem że sobie z tym nie poradzę.

Kupno gotowych ? żeby zastawić ładnie cały stół ? sorry wolę samochód.

Mieszanie terraclipsów z ręcznie robionych domków ? (jeden czy dwa może zrobię takie prostsze w rok :P ) nie jestem przekonany średnio to wygląda.

W ogóle nie mam pomysłu na to.

Niby mam jeden stół uniwersalny (bardziej 40k pustynia ew fantasy badlands – klepisko/jesień ) ale miasto chyba średnio będzie tam wyglądało, bez uliczek itp. Luźne stojące domku na pustkowiu… meh.

Zaczałem drugi stół. Który miał być super hiper do FoW – Ukraińskie stepy.
Miał być 3d w sensie modelowanie wysokości, ale wyszło mi za głęboko bo zapomniałem że fow to mniejsza skala i o ile dla łorhamerowych ludzików to tak po pas po kolana są różnice wysokości no w sam raz tak w skali Flames of War do takiej kałuży to by Tygrys wpadł i nie wyjechał :P 

Więc odpadło pod FoWa i został stół pod fantasy, na zimowo.

Ale jak stół ma ostro porobione góry doły to ciężko się będzie na tym stawiało domki i tereny do skirmisha :/ no i co tu zrobić.

Panowie (bo nie wierze w kobiety na moim blogu :P) macie jakiś pomysł jak to ogarnąć ?

Co zrobić ze stołami ?
Jakie tereny do fantasy skirmish ?


Co do gier fantasy będących konkurencją dla GW które mają wsparcie są grane i ja to widziałem ( a nie są to plotki i pomówienia)
to dla okołołorhamerowych i GWcentrycznych rzeczy przeciwników jest 2
Frostgrave
Hordes

nijak KoW nie potrafię zaliczyć do konkurencji bo jest obrzydliwą zrzynką w którą nikt nie gra :P
jakieś chainmaile retrogry czy nawet ta arena to nikomu nie znany plankton.

To trochę jak kampania wrześniowa, Polska (KoW/frostrgrave/inne gry) kontra III rzesza GW. 
no nie ma szans. totalny PWNAGE. a potem są te legendy o Niemcach strzelających laserami z dupy i że to dlatego przegraliśmy. 
z GW i konkurencją (w dziedzinie fantasy) też tak jest przecież system XYZ ma wszystko, piękne modele, fajne zasady i w ogóle friendly komjunity ... tylko ciekawe czemu nikt w niego ni gra
Pytanie dlaczego tak jest ?
jakoś w setiingach SF konkurencja spora i rozrzut spory. coś jest nie tak z tym fantasy chyba...


sobota, 6 stycznia 2018

Stary Świat to jedyny Świat ?

Cześć

Jako że nie było pożegnania starorocznego to witam się z wami w przywitaniu noworocznym.
Oby ten rok przyniósł nam same dobrze rzeczy, a nawet jak będą złe (mimo wszystko wierzę naiwnie w równowagę w świecie) to żeby były zrównoważone przez te dobre.
Dużo zdrowia i hajsów jak są hajsy i zdrowie to jest wszystko inne i nawet chujowe rzuty i durne zasady tak nie irytują i człowiek po prostu miło spędza czas ze znajomymi :)

No ale schodząc z wysokich tonów dzisiaj chciałbym z wami podzielić się spostrzeżeniami i namówić do dyskusji na pewien temat.
Jako że 40k powoli umiera w moim serduszku, znaczy żyć chcę ale jego właściciele zabijają te chęci :(
To napaliłem się na jakiś seting fantasy. no i właśnie, co by tu wybrać bo przecież żyjemy w latach bądź co bądź prosperity i na pewno w dobie crowdfundingów, mikropłatności i DLCków takich gier jest na pęczki. SF na przykład jest sporo.

No to zacząłem się zastanawiać i wyliczać.
Pozwólcie że to też będzie w formie wyliczenia.

AoS. czyli popłuczyny po warhammerze fantasy i starym świecie. Mi zupełnie nie siedzi. ALE okej jest dominująca formą rozgrywki fantasy, chociaż u nas w kraju fanów mało, ale modele uniwersalne, bo ork ( a GW robi faaajnych orków ) to ork i można nim zagrać w jakąkolwiek inną grę, no właśnie inną grę.

Warhammer fantasy battle 8ed - ktoś jeszcze w to gra ?

Mordheim/Warhiem - Ktoś w to gra ?

9th Age - lepiej, ludzie grają, ale to dalej inna wersja tego samego !! to dalej obracanie się w modelach GW (jak bardzo byśmy się nie starali przez specjalistyczność niektórych jednostek trzeba kupować modele GW albo urobić się po łokcie konwertując czy zamawiają z firm z 2 końca świata, bo o ile wspominany ork to ork, to już na przykład ogromny pająk z goblinami na grzbiecie to chyba tylko u GW jest obecny, nie mówiąc już o chaośnickich nie wiem skullcrusherach ?

Ale jak mówiłem to dalej inne wersje tego samego to tak jakbyśmy mieli wymieniać rodzaje fast foodów : hot dog, hamburger, frytki, cheeseburger, doubleburger, knysza
no nie bo cheeseburger, hamburger i doubleburger są z tej samej grupy i nie potrafił bym ich podać jako osobne dania !

Takie same mam odczucia do powyższych gier.
Więc warhammery ( będę używał określenia gry GW). i teraz spróbujemy znaleźć im konkurencję na poletku gier fantasy. Przypominam że nie interesują mnie planszówki, tylko pełnokrwiste gry figurkowe ( może być skirmish ) z pełną obsługa klienta, zasadami, modelami itp.

Kings of War - mantica.
okej jest gra i są modele.
Pomijając że jest to obleśna zrzyna z warhammera i jak ktoś twierdzi inaczej to chyba nie ma oczu/mózgu albo oszukuje samego siebie. Do tego modele brzydkie jak kupa i nie wiem czy ktoś w to w ogóle gra. ALE okej jest druga gra. Chociaż szczerze - konkurencja żadna.

Warthrone - z tego co kojarzę Avatars of War zupełnie porzucili tą grę i przerzucili się na robienie modeli do 9th age, ale nawet jeśli warthrone by istniało i tak nie mieli pełnej oferty modeli.

Hobbit/Władca Pierścieni, okej nie warhammer, ponoć o dziwo kanapowo ma się dobrze. ale to DALEJ gra GW.

Hordy / Warmaszyna  - Warmaszyna to steam punk i do klasycznego sword and sorcery fantasy mi nie pasuje, hordy prędzej. Nie są jakieś prężnie grane ( w każdym razie we Wro) ale są, o dziwo świetne modele gargantuanów (GW powinno się uczyć jak projektować duże modele !)
niestety z tego co czytałem na forach i zasłyszałem od ludzi dość umierająca gra WM/H głównie przez złe decyzje wydawcy. Ludzie woleli katapultować się do 7ed 40k bo lepsze zasady i większy balans (sic!) więc domyślcie się co tam się odjaniepawla.

już ?

więcej tytułów nie znam ?
nawet wiki podpowiada że już wincyj nie ma.
Malifaki ? to nie fantasy, prędzej jakiś dziki steampunk z domieszką wiktoriańskiego horroru miejscami.

jest niby jeszcze ten nowo wchodzący bitewniak w świecie RUNEWARS (klasyczne fantasy) ale jest wydawany przez FFG więc pachnie mi planszówkowizmem na kilometr. ALE trzymam kciuki (bo runewars było jedną z lepszych planszówek w jakie grałem szkoda że droga i czasożerna ale świetna! to jakby ktoś grałw HoM&M na planszy)


bardzo dla mnie ciekawe czy może zaskakujące jest że lista gier figurkowych na wiki podaje że najwięcej jest gier historycznych (okej w to jestem w stanie uwierzyć, aczkolwiek stawiał bym browara na fantasy) no ale ok. może średniowiecze czy 2 wojna ( pewnie najpopularniejsze okresy głównie za sprawą kina i gier komputerowych, nie oszukujmy się) i o ile faktycznie II wojna mnogo oddana w systemach tak najwięcej gier jest w tzw. Early modern czyli wszystko od XVII do powiedzmy początku XIX wieku. czyli dla mnie absokurwalutnie najnudniejszemu okresowi, ja wiem, dużo się działo, ciekawe rzeczy, super materiał na bitewniaki ale totalnie floppy cock. No zupełnie mnie nie jara. ( za to takie moje małe marzenie to żeby jakiś duży wydawca zrobił jakąś wyjebaną w kosmos (modele-zasady-oprawa wizualna itp) grę w antyku/wczesnym średniowieczu. po prostu kościej mocno na taki klimat!

Znacie jeszcze jakieś figurkowe gry fantasy ?